Napisane przez: torlin | 31/05/2010

Antropologia turystyki

Zdjęcie ze STRONY.

Boję się, że tematyka poruszana w tym wpisie nie zainteresuje wiele osób. Ale jak wiecie, staram się tutaj pisać o rzeczach, które mnie interesują, fascynują, bulwersują.

Od dłuższego już czasu z przyjemnością czytam prace i artykuły na temat teoretycznych podstaw turystyki – czy można opis jej całości nazwać antropologią turystyki, nad tym właśnie będziemy się zastanawiać. W dzisiejszych czasach turystyka i wypoczynek stały się nie tylko jedną z najważniejszych części życia ludzkiego, ale są one również olbrzymim kołem zamachowym gospodarki światowej. Ale należy sobie zadać pytanie, czy można taki twór jak antropologia turystyki wyodrębnić z innych antropologii, czy nie jest ona zbyt ogólna, szeroka, całościowa, niedefiniowalna (niezdefiniowana), niedookreślona?

Philips Bock w swojej książce „Antropologia kulturowa i społeczna” wymienia 17 typów antropologii, turystyki jednakże w tej wyliczance nie ma. Ale on to w końcu pisał w 1969 roku, trochę czasu minęło. Jest wielu zwolenników jednej nauki w kontekście turystyki, jak Orłowski, Gaworecki,, Kosiewicz, Przecławski, Krawczyk, Winiarski, Kazimierczak, ale każdy z nich rzadko ujmuje wszystkie jej aspekty, koncentrując się jedynie na wybranych przez siebie 1 – 3 dyscyplinach naukowych, resztę traktując po macoszemu – mamy więc eksplikacje dotyczące nauk ekonomicznych, filozoficznych, socjologicznych i dotyczących kultury fizycznej. Słusznie pisze Jerzy Kosiewicz: „Jak uwzględnić jednocześnie wymiary zewnętrzne, przestrzenne, fizyczne i ekonomiczne oraz humanistyczny i duchowy, sakralny, głęboko ludzki, które łączą doświadczenia bohaterów sportów przestrzeni, pielgrzymów i wędrowców? Czy turystyka pielgrzymkowa jest osobnym działem lub subdyscypliną teorii turystyki? Przecież o transgresji i doświadczeniu wewnętrznym, o przeżyciu o charakterze sakralnym mówią także badacze z kręgu nauk o kulturze i ogólnej, humanistycznej refleksji nad turystyką. Czy socjologia podróży i analizy krajoznawcze nie wymagają odniesienia do teorii spotkania i dialogu? (…) Czyż himalaiści nie doznają przeżyć szczytowych, a ich osobowość nie ulega transgresji w kontakcie z rzeczywistością turystyczną, niejako ‘w drodze’ rozumianej jako proces?”.

Przecież jak spojrzymy na same funkcje turystyki, np. według Gaworeckiego, to się może zakręcić w głowie: wypoczynkowa, zdrowotna, wychowawcza, kształceniowa, polityczna, miastotwórcza, edukacji kulturowej, ekonomiczna, etniczna, kształtowania świadomości ekologicznej i promowanie wartości religijnych i kształtowanie sprawiedliwości społecznej, a jak bym się uparł, to dodałbym jeszcze kilka punktów do tej listy. Co łączy pątnika Kartkę wędrującego bezdrożami Hiszpanii z pasażerem luksusowego statku wycieczkowego stojącego na redzie w tej samej Hiszpanii? A jeżeli w tym kraju jest dziecko na obozie, mężczyzna na nartach, młody człowiek odbywający staż w del Prado w Madrycie i dziewczyna zbierająca owoce? Gdzie się kończy turystyka, a zaczynają inne dziedziny aktywności ludzkiej? Gdzie postawić granice? Najśmieszniejsze jest to, że twórca samej nazwy „antropologia turystyki” – profesor Lucjan Turos – sam był zwolennikiem wielu nauk o turystyce, a jednocześnie pisze, że „turystyka jest doświadczeniem poznawczym, emocjonalnym, estetycznym, społecznym i moralnym”.

Czy przypadkiem nie powinniśmy wrócić do ujęć całościowych, syntetycznych, systemowych, wrócić na grunt nauk o człowieku, kulturze, świecie przyrody? Podziały, podziałki, podziałeczki tylko zaciemniają obraz, chyba wszyscy dochodzimy do wniosku, że właściwie wszystkie nauki humanistyczne powinny być interdyscyplinarne, ekosystemy, systemy kulturowe i społeczne wymagają szczególnej percepcji i opisu, szczególnie jeżeli będziemy się zajmować stroną cielesno – duchową bytu ludzkiego i różnorodnej działalności człowieka.

Reklamy

Responses

  1. Z jednej strony: 1 – Nie poznasz lasu badając liście, 2 – „Takie widzi świata koło, jakie tępymi zatacza oczy” (trochę nie na temat, ale dobrze brzmi).
    Z drugiej strony: 1 – Nie poznasz drożdży, to znaczna część życia jest sztuką i czarami, a nie wiedzą, 2 – …. 999 – …..

  2. Turystyka jest metodą wykazywania wyższości nad znajomymi poprzez pokazywanie im własnoręcznie wykonanych zdjęć w miejscach, do których znajomi nie mogą udać się z powodów finansowych.

  3. A wiecie jak zrodziło się rolnictwo?

    Nomadzi osiedli na wczasach. Ot i cała historia.

  4. Kiedyś miałem okazję zapoznać się z naukową definicją turystyki, wypracowaną zdaje się przez jakąś instytucję międzynarodową. Nie pamiętam dokładnie, ale było to coś w rodzaju: „opuszczanie swojego miejsca stałego pobytu w celach innych niż związane z działalnością zawodową czy zarobkową”.
    .
    Przy tak idiotycznym uogólnieniu rzeczywiście jest co klasyfikować. Wówczas turystą jestem, jadąc na przykład w odwiedziny do babci na wieś albo na leczenie do sanatorium.
    Osobiście wolę używać terminu „turystyka” w pierwotnym, XIX-wiecznym znaczeniu. Wtedy problem znika.

  5. @ Tes (i inni): ja mam wrażenie, że rytuał pokazywania zdjęć „powycieczkowych” powinni wprowadzić jako najwyższą formę tortury we wszystkich Łubiankach, Guantanamo i innych tego typu przybytkach…
    „O, a tu ja i Kazik na tle wielbłąda. A tutaj tylko Kazio, bo ja się schyliłam po butelkę z wodą…”

  6. Można posiadać wiele talentów i być pozbawionym jednego: do wyboru znajomych…
    No i umiejętność radzenia sobie w takich sytuacjach: pokazał z wielbłądem? To ja mu z dwoma… on z nosorożcem – ja ze słoniem, on ze słoniem, ja z dwoma…
    a w przerwach oczywiście przepijamy do siebie… 😆

  7. Po kilku przerwach wielbłądy mnożą się same:)

  8. Ciekawy temat – w każdym razie dla mnie. Przyznam, że za pierwszym podejściem nie dostałem się na studia. Ponieważ sprawiałem problemy wychowawcze rodzice postanowili mnie upchnąć na uczelnię w bliskim sąsiedztwie a ja chciałem uciec do dużego miasta. Więc wybrałem bierny opór tzn oblałem egzamin wstępny na tę uczelnię. No i ratując się przed wojskiem musiałem rok przeczekać w szkole pomaturalnej – właśnie przygotowującej kadry dla turystyki. Ten kierunek wówczas nazywał się turyzm i był obłędną próbą zebrania różnych ludzkich umiejętności i gałęzi wiedzy do kupy. Niestety nie wiele mogę na ten temat powiedzieć bo nie przykładałem się do nauki. Po popisie na przedmiocie”technologia żywienia człowieka” definitywnie mnie wywalono z tej szkoły – na szczęście to było już po poborze wiosennym.
    Ale mogę Wam polecić fascynującą ksiązkę – myślę, że dotyczy właśnie tematu poruszonego przez Torlina. Zatytułowana jest „Życie codzienne w podróżach po Europie w XVI i XVII wieku” (PIW 1978) a napisał ją Tadeusz Mączak. Dostepna jest w bibliotekach – z czystym sumieniem polecam.
    Pozdrawiam

  9. Dziękuję wszystkim.
    Muszę przyznać, że oglądanie zdjęć i filmów (szczególnie z uroczystości rodzinnych) jest koszmarem.
    Lupin!
    Takich kwiatków jest więcej – dla przykładu – Międzynarodowa Organizacja Pracy (MOP) określa – zgodnie ze swoją definicją zatrudnienia – za zatrudnionego uznaje osobę, która przepracowała w ciągu tygodnia chociaż 1 godzinę. I już nie jest bezrobotna.
    Kartko!
    Z przyjemnością przeczytam, wlazłem wprawdzie w kilka książek poświęconych peregrynacji, ale najczęściej byli to książęta, możni panowie (lub panie). Chociaż czarno widzę dawne podróżowanie: zbójcy na drogach, wszeteczne dziewki w karczmach, fałszowana okowita, prusaki z francuzami, lichy pieniądz jako jałmużna. I jak tu zwiedzać obce kraje!
    —-
    A te wielbłądy się mnożą.

  10. Ciekawa ksiązka Torlinie, bo to pierwsze opisy tworzenia się sektora turystycznego – zarówno dla gnanych religijnym pielgrzymowaniem jak i dla łowców przygód. Co ciekawe podstawowe wspólczesne szlaki turystyczne wtedy się kształtowały.
    Pozdrawiam

  11. Ale zawsze należy patrzeć na życie optymistycznie, nie musiałem Cię Kartko wydobywać ze spamu. 😀

  12. Poczytaj przy okazji Torlinie biografię autorów. Stawiam świeżo kupione gumnioki (towar deficytowy), że ponad połowa autorów tworzy te naukowe hocki-klocki tylko po to, żeby przepchnąć na senacie utworzenie nowego wydziału turystycznego, którego dziekanem pragną zostać.

    Taki dział wiedzy otwiera też wielce interesujące pole dla prowadzenia badań terenowych i eksperymentów. Nie mówiąc o stałej rzeszy zainteresowanych abiturientów.

    Rozważam zmianę dziedziny naukowej…

  13. A (oficjalny) podział nauk jest tak mocno uwikłany polityczne, że argumenty merytoryczne zaczynają mieć znaczenie drugorzędne. 😀
    Rzetelnie pracujący naukowiec sam ocenia jaka wiedza wymaga przez niego uzupełnienia.

  14. Drrrrrrrrrrrogi Drrrrrrrrrrru’!
    Ja akurat pisałem o nauce, nie o studiach, w rozpatrywaniu całej sfery turystycznej rzeczywiście występuje wielowątkowość, interdyscyplinarność. Bo studia turystyczne to jest jedna wielka pomyłka, ilość bezrobotnych po tym kierunku na ilość studiujących jest chyba najwyższa w Polsce (chociaż marketing i socjologia nieźle się trzymają na tym polu).

  15. Ale zdaje się, że środowisko turyzmów(?) jest nieźle zorganizowane, bo niedawno uchylono przepis, że biura podróży mogą prowadzić tylko absolwenci turyzmu. Jest zresztą stosowny departament naszego Państwa, który rejestruje owe biura i zdaje się wydaje stosowne licencje.
    Pozdrawiam

  16. Torlinie ja również nie tylko o studiach.
    Niemniej trudno pisać o podziale nauk bez tego całego instytucjonalnego kontekstu.

    Sam uważam, że jest to sprawa antropologów, bo tylko oni znają sprawę na tyle dobrze by mogli coś merytorycznego powiedzieć.

  17. Torlinie

    Czy ja uległem złudzie? Czy tu u Ciebie nie było przed chwilą czegoś o ruchu ulicznym i matematyce? Już, już chciałem to przeczytać a tu turyści mi drogę zabiegli.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: