Napisane przez: torlin | 06/06/2010

Prozerpina w Kongu

Prozerpina z 1874 roku  Dantego Gabriela Rossettiego

Ludzie uwielbiają mity, legendy, o religii już nie będę pisał, bo się ostatnio za bardzo narażam. Ale te mity i legendy zawsze dopasowane są do świata, w którym żyje zainteresowany. Grecy umieścili swoich bogów na Olimpie, bo taką górę mieli. Ale dla mieszkańców bagien biebrzańskich czy poleskich boginie są w wodzie, w ostateczności w lasach. A dlaczego nie na jakiejś górze? Bo po prostu takiej nie mieli. Człowiek wymyślając swoje wierzenia dostosowuje je do własnego obszaru, do własnej percepcji.

Można z tego wysnuć słuszny wniosek, że mit o Persefonie nie mógł powstać w Kongu, bo tam nie ma pór roku i nie rosną granaty.

Jestem po weselu i nie jestem w stanie napisać dłuższej i porządniejszej notki.

————————–

Aneks dla Edwara

Dlaczego w przykazaniu jest powiedziane  „ani sługi, ani służebnicy, ani wołu, ani osła, ani żadnej rzeczy, która jego jest”? Dlaczego jest wymieniony wół i osioł, a nie np. renifer i słoń? Przecież religia jest ogólnoświatowa, a wymienione są przykłady tylko z danych terenów. Czy Czukcza i Maorys też mają niepożądać wołu i osła u bliźniego swego? Przecież na logikę przykazania powinny być uniwersalne, a tak wygląda, jakby były stworzone na konkretnym obszarze.

I w określonym czasie. Dlaczego akurat wół i osioł, a nie np. traktor i odtwarzacz MP4? Albo łuku, hubki i krzesiwa?

Reklamy

Responses

  1. „o religii już nie będę pisał, bo się ostatnio za bardzo narażam”

    Torlinie

    Czyżby jakiś Inkwizytor Cię gnał po błoniach, a Ty boso po rosie jak łania w zarośla mitologii.

    Oj. Czy ty Tolinie czasami nie lubisz, jak jaki ,uciekać przed ponurą brunetką Hadesą, dla samej ucieczki? Polecam rower. 😀

  2. „jak jaki Prozerpin”

    mialo być 😀

  3. No dobra Edwarze – robię aneks u góry.

  4. Dlategoż najbardziej powszechni są bogowie od piorunów (Jahwe też był plemiennym bożkiem piorunów, zanim ustanowił przy pomocy kapłanów monopol), bo to zjawisko jest wszędzie. Ponoć bożek Peyotlu ukazuje się też w identycznej postaci naćpanym ludziom ze wszystkich kręgów kulturowych. Byłybyż religie szamańskie najbardziej uniwersalnymi, ogólnoświatowymi i ponadczasowymi?

    Idę malować ciało w kolorowe pasy i zmajstrować jakieś grzechotki.

  5. Torlinie

    Literatura o kulturowym zakorzenieniu religii jest obfita i powszechnie dostępna.
    Jak z tego kulturowego osadzenia religie wychodzą, jak je racjonalizują(!), można dowiedzieć się studiując historię religii i religijności.

    Stawiasz mnie agnostyka, i to agnostyka, który nie lubi szanować uczuć religijnych w trudniej sytuacji.

    Aneksem niejako wymuszasz na mnie bym podjął się roli obrony religii przed zarzutem, iż jako osadzona w kulturze traci walor uniwersalny, ba, że przez to osadzenie zdradza swe kłamstwo.

    Chcesz wpędzić mnie w sytuację adwokata diabła.

    Nic z tego Torlinie.

    Temat zbyt dla mnie obszerny i wymagający ogromniej erudycji. To problem, który stanowi ogromną część dorobku humanistyki, nauk społecznych i filozofii.

    Jedno, o co chcę bardzo cię zapytać Torlinie to:

    Czy nie masz przeczucia, że argumentacja antyreligijna oparta na pretensji, że objawienia nastąpiły w określonym czasie i kulturach, że raportowano je w określonych językach, nie przypomina Ci miażdżącej argumentacji kolegi Janka z klasy XA, który zmiażdżył katechetę pytaniem o wszechmoc Boga i o ciężki kamień?

    Zapewniam Cię, że z całą świadomością językową napisałem o objawieniach.

    Idzie, bowiem chyba nie o jak sam piszesz mitologie, tylko o religie i systemy para religijne (jak buddyzm) objawione nieco później.

    Kolega Jan z XA, o ile pamiętam, nikomu nie odebrał łaski wiary (świadomie przyjmuję ten język).

    Pamiętam, że koledzy tracili wiarę głównie z dwu powodów.

    Pierwszy to prostactwo i język katechetów z tamtych czasów.

    Drugi powód pojawiał się wraz z onanizmem. Ucieczka od religii, tak jak to widziałem w dobrym liceum i niezłej podstawówce wynikała z chęci uchylenia się od poczucia winy za to hobby.

    Ciekawe, że w moim otoczeniu dziewczyny traciły, (jeśli traciły) wiarę nieco później.

  6. Czytałem sporo w swoim życiu, ale przyznaję, że religie i religioznawstwo nie były u mnie na pierwszej linii frontu, z wyjątkiem może Eliade „Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy”, które przeczytałem jednym tchem. Jeżeli ten problem „stanowi ogromną część dorobku humanistyki, nauk społecznych i filozofii”, to ja się wycofuję. Chciałem tylko powiedzieć, że mój blog jest miejscem nie tylko moich fascynacji, ale i przemyśleń (lepiej brzmiałoby – zamyśleń). A ten problem mnie nurtuje.

  7. Torlinie

    Mnie idzie tylko o to by wyrazić nieufność wobec łatwych, „zbijających z nóg” argumentów.

    Obserwujemy proces globalizacji kultury. Oczywiście daleko mu do „zakończenia”. Trudno przewidzieć jak ten ujednolicony świat będzie (ewentualnie) wyglądał.

    Wydaje mi się jednak, że proces ten paradoksalnie może wzmocnić religijność, przez utrącenie argumentu lokalności skierowanego przeciw nieuniknionym formą kanalizacji potrzeb religijnych, potrzeb wyjaśnienia wszystkiego, wypełniania luk w racjonalnym poznaniu i rozumieniu.

  8. Nigdy nie próbowałem (niestety)peyotlu. Szkoda bo zaintrygowało mnie stwierdzenie Jurgi Filodendryty „Ponoć bożek Peyotlu ukazuje się też w identycznej postaci naćpanym ludziom ze wszystkich kręgów kulturowych”. Jest na youyube bogaty zbiór filmów o peyotlowych wrażeniach ale niestety nie ma w nich wizji tego bożka. pozostaje więc tylko ponowna lektura starego Carlosa Castanedy.
    Pozdrawiam
    Ps Torlinie – tutaj silne obfite, deszcze, na szczęście krótkie. Trzymaj się

  9. Przyznam, że mogłem coś nieco przekręcić i może chodziło o inny naturalny narkotyk. Ale w każdym razie coś z okolic Meksyku.

    Czytałem też o innym naturalnym narkotyku, pochodzącym z Ameryki Południowej (nie pamiętam nazwy, uleciała mi), po zażyciu którego każdy ma wizje tygrysów i węży. Każdy, nawet ludzie, którzy nigdy nie mogli takich zwierząt widzieć (rdzenni, niewykształceni Eskimosi na przykład). Tak w każdym razie niesie fama. Sprawdzać się nie kwapię. 😀

  10. Przyznaję szczerze, że nigdy nie próbowałem żadnego narkotyku. Wiem z autopsji, co z ludzi robi ta używka i się po prostu boję. A w ogóle to nie potrzebuję.

  11. Też nie próbowałem, poza jednym pociągnięciem krążącej maryhy-samosiejki na jakiejś imprezie, wieki temu. Za bardzo szanuję swój mózg.

  12. Ciekawe czy to były tygrysy czy węże?

    Chyba rzeczywiście indiańskie przyjemności w naszym kręgu kulturowym nie wychodzą eksperymentatorom na zdrowie
    Pozdrawiam

  13. Łekspert pod filmem ocenił, że „taka jazda jest po grzybach hawanagila”. Nie słyszałem o takich. Co się po nich widzi? Chrystusa Królem Polski? 😉

  14. A wszystkie piękności u Rossettiego wyglądają tak samo… Cóż, gdyby mieszkał nad Biebrzą, wyglądałyby zapewne trochę inaczej 🙂

    W każdym razie, zasada, o której piszesz, ma znaczenie dla przynajmniej niektórych historyków — jeśli lud czci bogów na sztucznych górach na równinie, znaczy że przybył z gór.

    Czy ten narkotyk z Ameryki Południowej dawał takie wizje?
    http://www.joemonster.org/mg/displayimage.php?pos=-74152
    (Przepraszam, ale to zdjęcie zobaczyłem dzisiaj i nie mogłem się oprzeć… A wydawałoby się, że nie ćpałem…)

  15. Niestety, JM woła rejestracji, więc nie zobaczyłem.

  16. Co to za kwadraciki mi się ukazały?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: