Napisane przez: torlin | 09/06/2010

Tropikalny deszcz w Dąbrówce

Ja już pisałem w kilku blogach na ten temat. Dotknęła nas powódź, mieszkańców południowej Warszawy i okolic, ale to nie rzeka wylała, nie przerwało tamy, to otworzył się raczej jakiś spust, rezerwuar w chmurach. Jak żyję na tym świecie prawie 60 lat – czegoś takiego nie widziałem.

Że idzie burza, to słyszeliśmy już wcześniej. Zaczęło padać, najpierw spokojnie, po kilku minutach rozpoczęło się wylewanie kubłów wody z nieba na metr kwadratowy. Siedzieliśmy sobie w pokoju i gadaliśmy do siebie: „Ale leje, takiego deszczu, tak intensywnego już dawno nie widzieliśmy”. Po pół godzinie zaczęliśmy się niepokoić, dom wyglądał jak otoczony Niagarą ze wszystkich stron, woda nie mieściła się w rynnach, wreszcie po 45 minutach ulewa się skończyła.

Zaczęliśmy doglądać wszystkiego, sprawdzać piwnice, garaż i…

Burza wróciła. Rozpoczął się nowy tropikalny spektakl, trwający tym razem pół godziny. To on dobił wszystkich. Ja mam dom na lekkiej górce i patrzyłem z przerażeniem, że mam ok. 15 cm dookoła wody, zalane piwnice, garaż (wolnostojący), wybiło szambo, ludziom pozatapiało samochody. Jakieś 500 metrów ode mnie zatopiło na 1,5 metra 70 domków jednorodzinnych na zamkniętym osiedlu, na skrzyżowaniu Karczunkowskiej i Puławskiej było metr wody, zatopione Piaseczno. U mojej koleżanki niedaleko ode mnie mieszkającej dramat – woda stoi na działce, zalało jej studnię, a ona nie ma wodociągu (tak a propos – Warszawa – XXI wiek), tylko własną studnię.

I to z deszczu. Co to się porobiło z tą pogodą. Dlatego dałem zdjęcie z Gwadelupy, jak obrazować, to egzotycznie!

Advertisements

Responses

  1. Tak, co się porobiło… U nas na starym Żoliborzu, owszem, padało, ale w granicach normy.

  2. Żywioł, to żywioł…nie poradzisz… Aliści nie brał bym za symptom zacofania braku wodociągu na posesji. Że to akurat moje poniekąd zawodowe życie, rzec mogę, że licznych żem clientes znał, co premedytacyjnie z ‚dobrodziejstwa” tego, na rzecz studni własnej, rezygnowali…
    Kłaniam nisko:)

  3. Świadomie od razu nie odpisywałem Lupinowi, bo jego komentarz był 6.999 w moim blogu, a następny 7.000. I znowu trafiło Wachmistrza – serdecznie Ci gratuluję.
    Ja osobiście bałbym się mieć własną studnię do picia w Dąbrówce (czy okolicach), bo ziemia jest u nas bardzo skażona. Bo ja własną studnię mam, ale służy do podlewania kwiatków (ogrodu). Najpierw zrobiliśmy z niej skalny ogródek po założeniu wodociągów, ale później doszliśmy do wniosku, że szkoda pieniędzy na wodę z rur, jak mamy własną.
    Lupinie!
    Próbowałem na mapie odwzorować przejście burzy, ta kreska symbolizuje północny zasięg tych straszliwych opadów.

  4. 7 tysięcy komentarzy!!!

    7 to znaczy doskonałość

    7 cudów świata

    7 krasnoludków

    7 dni tygodnia a ten ostatni siódmy ŚWIĄTECZNY

    Ale:

    ocet 7 złodziei
    od 7 boleści

    7 Archaniołów jest!

    Noe zabrał do Arki po jednej parze zwierząt zwykłych, ale po 7 par zwierząt czystych.

    Arka z Noem i kompanią osiadła na Araracie, a po 70 dniach ukazały się szczyty gór.

  5. Torlin
    Od wczorajszej nocy przetoczyło się u mnie chyba 6-7 burz. Trudno policzyć, bo krążą z kąta w kąt po kotlinie. Ale mam góry za oknem i widzę jak granatowe chmury po nich z czech spływają. Co chwila deszcz ulewny – gleba go nie przyjmuje więc woda płynie wprost do rzek. Wilgoć jak nad Atlantykiem, nawet fajki nie chcą mi się ciągnąć. dziwaczna pogoda – racjonalnie do życia podchodzę ale to mi wygląda na jakąś klątwę.
    Pozdrawiam

  6. Ocieplenie pogody, plus ten Ajałajłaj (no, ten islandzki wulkan)… To może być nie koniec. Mam to szczęście, że mieszkam co prawda w wielkiej niecce (całe miasto w takiej jest), ale nie ma tu żadnej rzeki, a deszcze i burze obchodzą miasto z daleka, jak rondo.

  7. Edwarze!
    Z przyjemnością spojrzałem sobie do Wikipedii na liczbę siedem.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Siedem_%28symbol%29
    Dzięki
    Kartko i Jurgi!
    U nas miał być dzisiaj znów koniec świata, ale jakoś jest cały czas ładnie. Teraz mówią o niedzieli. Powoli się suszymy.

  8. wspolczuje, Torlinie. Ja ciagle sledze losy moich bliskich w Pl. jak dotad wszystko ok. teraz troche slonka zapowiedzieli, moze troche da wytchnienia. najgorsze to ta cala zaraza, ktora zawsze po powodzi…
    wszystkiego dobrego…

  9. Zapomniałem Torlinie dać Ci nadzieję w tym Potopie. Więc teraz, jako ta gołębica przynoszę Ci komunikat. Wypatruj tęczy. Też siódemka. 😀

  10. Dzięki Wam obojgu. Będę wypatrywał.

  11. Pamiętam wielkie ulewy, choć raczej krótsze — pamiętam też, że potrafiły to i owo zalać i wylać ścieki na ulice. Trudno mi to jednak porównać — o nie-warszawskich ulewach nie donoszą ogólnopolskie media, a choć o warszawskich donoszą, to nie tak, bym mógł to przełożyć na swoje doświadczenia.

  12. Wierz mi w takim razie na słowo 😀

  13. Na Podkarpaciu teraz z kolei tylko upały, burz i deszczu od kilku dni już nie ma.

    Woda opada, zagrożeni już nie ma, acz to opadanie i osuszanie terenu potrwa trochę.

  14. Polityka dziś podała, że fala powodziowa zdemolowała tablicę pamiątkową na tamie we Włocławku poświęconą beatyfikowanemu kilka dni temu Popiełuszce. Piszą, że woda wypchnęła na tablice konar drzewa i ślad nie został z miejsca kultu. Sam nie wiem co o tym myśleć.
    Pozdrawiam

  15. Powódź to jest straszna tragedia Grzesiu! A teraz z kolei te upały, żeby tylko epidemii nie było.
    Wojtku!
    Nie wiem.

  16. Ja tam przesądna nie jestem, ale to, co się wyprawia na świecie i w kraju, wygląda na ZNAKI 😯
    Jak nie katastrofa, to wulkan i to nie jeden, bo drugi chyba w Ekwadorze, trąby powietrzne, powodzie i ulewne, punktowe opady. Horror.
    Zaostrzają się też światowe konflikty /wiem, wiem, to nie jest blog polityczny!!!/ – chyba warto się zastanowić nad interpretacją tych zjawisk.
    Co na to Nostradamus?
    Co z tą trzecią tajemnicą fatimską?
    Wróżę ogromny wzrost zainteresowania wszelkimi wróżbami, astrologią, tarotem i innymi takimi. Może warto sprawić sobie czarnego kota, sowę i jakiś barwny zawój na głowę, nie mówiąc o wahadełkach i wonnym dymie.

  17. Nela
    Znaki są logiczne – akcja i reakcja. Najpierw huczna beatyfikacja – wcześniej pobór kości z grobu- a potem konar niesiony przez powódź niszczy miejsce kultu. Dzień później zakonnice wydłubują ze ściany słoik z wątrobą i śledzioną beatyfikowanego. W najbliższych dniach będzie na to reakcja.
    Ja tam jestem spokojny i ufam opatrzności. Nie mam w domu żadnych fragmentów niczyjego ciała. Mnie nie kara nie spotka
    Pozdrawiam

  18. Kartko!
    Dla mnie prywatnie, pobieranie fragmentów ekshumowanych zwłok jest świętokradztwem. Informacja o tym, że takie procedury zostaną przeprowadzone na szczątkach zmarłych, którzy przed śmiercią wystarczająco wiele wycierpieli była prawdziwym wstrząsem. W XXI wieku!!!

  19. A to siurpryza 😯
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8004969,CBA_rozgryzalo_Kaczmarka_u_wrozki.html
    Okazuje się, że kroki wyprzedzające zostały już wkroczone w życie 😆
    Ja chyba jednak mam zadatki na jasnowidzącą…
    Chyba zakupię te karty do tarota i jakieś świece.

  20. Nelu!
    Ja przez ułamek sekundy w to nie wątpiłem. Przecież jako Jasnaanielka…
    Kartko!
    Ja mam dokładnie te sam odczucia, ale zawsze twierdzę, że nic nie pobije relikwii – szczebel z drabiny, która przyśniła się Świętemu Jakubowi.

  21. Nie byłabym taka pewna…
    Z wycieczki do ziemi świętej można sobie przywieść hermetycznie zamkniętą puszkę a w niej…
    POWIETRZE Z ZIEMI ŚWIĘTEJ ❗


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: