Napisane przez: torlin | 07/07/2010

Liczby prezydencko urojone

To nie będzie polityczny wpis, ale jednak dotykający aktualności. Wczoraj w „Faktach” została pokazana Państwowa Komisja Wyborcza czytająca ostateczne wyniki. I redakcja „Faktów”, i ja, byliśmy wstrząśnięci umiejętnością czytania liczb przez Polaków.

Ja nie bardzo rozumiem, dlaczego nasi rodacy mają takie trudności. Jak się kogoś spytać o krótszą liczbę, to on nie ma kłopotów: Ilu ich było? Przyjechało dwudziestu wojowników. A ile ci brakuje? Jestem zainteresowany sześćdziesięcioma trzema programami. Ale jak jest wielka liczba? A jak trzeba powiedzieć, że jesteśmy zainteresowani 21.765.321 głosami? Zatyka, jak Komisję Wyborczą? Ludzie, nie znacie przypadków w języku polskim?

http://www.tvn24.pl/28377,1663864,0,1,rachunki-z-liczebnikami,fakty_wiadomosc.html

Advertisements

Responses

  1. Ten link działa, tylko trzeba go skopiować i przenieść na górę.

  2. W nowocześniejszych przeglądarkach można zaznaczyć, kliknąć prawym klawiszem i wybrać „przejdź pod ten adres”. Ale, ad rem…

    Haczyk nie tylko w kiepskiej znajomości gramatyki, ale też w podstawowej umiejętności czytania. Trzeba umieć czytać nie po jednej literce/cyferce, a na dodatek czasami trzeba uwzględnić to, co jest za liczbami. Ale jak ktoś wciąż sylabizuje, to nie da rady…

    I jeszcze jedna uwaga: jak słucham dziennikarzy i prezenterów, to wielu z nich ma mierne kwalifikacje do wytykania takich błędów, bo sami mają problemy z poprawnym mówieniem.

  3. 21.765.321
    to proste:
    dwaściajedn mijony, siemsetszścpinć tysienców, szystdwaściajedn

  4. Jurgi!
    A tragedia jest wprost z posłami, tekst, że potrzeba „dwadzieścia jeden głosów” bardzo często jest wypowiadany przez największych. Są popularne błędy, z najczęstszym nieodmienianiem miesięcy „1 Maj” czy „cofnąć się do tyłu”, ale liczby zaczynają sprawiać kłopot całemu społeczeństwu. Co to się stało?
    Zeenie!
    O! Właśnie tak!

  5. Przytyka trochę, choć rzeczywiście to mnie przytkało jakiś czas temu, z liczbą rzędu 12.242.423.345.646…

    A skoro pytasz, co się dzieje, to chyba zwyczajnie — liczebniki rzadko pojawiają się w rozmowach Polaków. Przynajmniej większe. Przenosi się to na brak wprawy.

  6. Ja bym się sklaniał do opinii Pak4 – nie są to jeszcze najgorsze błędy czy problemy językowe. Kłopoty z odczytaniem liczb są niczym w porównaniu do niechlujstwa językowego polityków. Nie chcę wprowadzać problematyki politycznej, więc pominę przykłady. Zresztą czytelnicy gafy i buble językowe polityków i dziennikarzy politycznych doskonale pamietają.
    Pozdrawiam

  7. Proponuję wszystko liczyć w procentach – wtedy będzie prościej i w większości przypadków tylko od zera do stu.

  8. W sumie nie dziwne to, bo tak wysokich liczb rzadko się używa.

    A liczby sprawiają i trudność uczącym się innych języków, nawet te proste, tak zauważyłem nieraz ucząc różne osoby niemieckiego.

  9. hmm.. to jest okrutne, ale robimy na co dzień coraz więcej błędów językowych. Ja sama wiem, że robię ich sporo. Nie wynika to z braku edukacji (kończę studia), nieoczytania (bo książki połykam).. chyba problem leży w tym, że nikt nikogo nie poprawia…

    Co ciekawe, cześć z tych błędów po odpowiednim czasie, ‚wchodzi’ do języka i jest uznawana za poprawne. Taki przykład, który mnie niesamowicie drażni, bo jest wszędzie, to mówienie/pisanie „Państwo rozumieCIE sytuację..”, „Państwo musiCIE zrobić..”.. jest to zła odmiana czasownika, bo przecież powinno być „Państwo rozumieją…”, „Państwo muszą..”… forma pierwsza, do tej pory nieprawidłowa, dziś już jest dopuszczalna kiedy to słowa są kierowane do znanej grupy osób.

    Ale nie zmienia to faktu, to jakby ta komisja nie była zmęczona, to jest to ich praca i oni powinni być do tego przygotowani, a nie improwizować.

  10. Język polski ma niesamowite pułapki – dajmy na to przykład – rząd musi pomóc 29.321.000 obywateli. Obywatele to jest liczba mnoga, więc jedziemy:
    komu? dwudziestu dziewięciu
    komu? milionom
    komu? trzystu dwudziestu i co? Jak dotąd mieliśmy spokój, bo wszędzie była liczba mnoga. Ale jak zrobić liczbę mnogą od liczby jeden, jak ona z zasady jest liczbą pojedynczą?
    (Odpowiedź jest – zostawiamy „jeden”).
    PAKu!
    Masz rację, brak jest po prostu wprawy, ale i z drugiej strony ludzie chcą sobie uprościć życie.
    Kartko!
    Politycy bardzo źle mówią po polsku, ale prawdziwe używanie ma człowiek na komentatorach sportowych.
    Tes Tequ!
    A nie słyszałeś o wyrobieniu 600 % normy? 😀
    Grzesiu!
    Wiesz, że jestem wielkim wielbicielem i Niemiec i języka niemieckiego, ale do dzisiaj, jak słyszę liczby niemieckie np ogłaszane przez megafon na dworcu kolejowym – gubię się. One to normalne nie są. 😀
    Hotchillistory!
    Są takie kwiatki, jak wieczne „proszę panią”, „dokładnie tak”, „mamy dwie alternatywy” i tak można wymieniać.
    Pozdrowienia dla wszystkich

  11. Hotchillistory
    A jak poprawiać skoro się ludzie obrażają gdy się ich poprawia? Już lepiej milczeć, znosić katusze i domyslać się o co chodzi.
    Pozdrawiam

  12. Kartka z podróży
    No właśnie tutaj się sprawa komplikuje, bo z tym poprawianiem jest podobno cały savoir vivre. Rodzice mogą poprawiać swoje dzieci, ale tylko do momentu uzyskania przez te dzieci pełnoletności. Rodzeństwo siebie nawzajem nie może poprawiać. Nauczyciele w szkole mają do tego prawo ze względu na edukacyjny charakter szkoły, ale też tylko w podstawówce, gimnazjum i liceum. Na studiach już profesorowie nie mogą poprawiać studentów. Oczywiście każdy może poprawiać drugą osobę, jeśli on/ona wyrazi na to zgodę… pamiętam jak kilka lat temu mój znajomy anglik zapytał mnie, czy chcę, żeby mnie poprawiał kiedy źle coś mówię, ja się na to zgodziłam i dzięki temu przestałam kaleczyć język angielski. Ale z jego strony było w tym dużo wyczucia, bo nie robił tego kiedy byliśmy w grupie znajomych, czy w jakichś sytuacjach gdzie byli inni ludzie – chyba o to właśnie chodzi, żeby nie poniżać i nie ośmieszać nikogo przy okazji (bo to już pod leczenie własnych kompleksów się kwalifikuje:>).

  13. Torlinie, no można się pogubić, i zapisywanie liczb dużych po niemiecku to ciekawa rzecz, te niekończące się wyrazy:)

    Co ty chcesz od „dokładnie tak”?

    Zazwyczaj czepiają się znawcy samego „dokładnie”, które to jest kalką z angielskiego (zresztą i w niemczyźnie występuje)

    Przy okazji, znasz „Der Dativ ist dem Genitiv sein Tod” Bastiana Sicka, zebrane felieton z kolumny Zwiebelfisch ze Spiegel.de, mnóstwo wiadomości, świetnie i ciekawie podane.

    Pożyczyłem sobie 3-częściowy tom, jakieś 700 stron, w którym te artykuły są zebrane i się delektuję powoli, polecam bardzo.

    P.S. a w ogóle to za 2 tygodnie wybieram się na 5 tygodni do Niemiec:), tydzień w Wiesbaden, a później 4 tygodnie we Freiburgu:), więc pewnie przy okazji i Strasburg i Alzację obaczę, może kawałek Szwajcarii.

    Eh, doczekać się nie mogę:)

  14. P.S. „Proszę panią” będzie kiedyś wszechobecne i jedynie poprawne chyba, pamiętam jak miałem praktyki w podstawówce i obserwowałem lekcje czy jak hospituję praktykantki czasem, dzieciaki zawsze zwracają się „proszę panią” do nauczycielki.

    Zresztą słyszałem kiedyś jak polonistka jedna upierała się, że tak należy mówić a nie żadne „proszę pani”.
    jako człek, który nie lubi bezowocnych dyskusji:), nie wyprowadzałem jej z błędu.

  15. Grzesiu!
    Nie znam tak dobrze języka, znam go właściwie „turystycznie”, rozmawiam swobodnie w restauracji, stacji benzynowej czy z przygodnymi ludźmi w schronisku, ale z czytaniem tekstów gazetowych czy książkowych mam kłopot.
    Znasz niemiecki „łamacz” językowy „In Ulm, um Ulm und um Ulm herum”? 😀
    Ps. (w Ulm, o Ulm i wokół Ulm)

  16. No znam:), ale w ULm nie byłem:(

    Właściwie nawet nie wiem, gdzie to Ulm się znajduje czy ten Ulm za bardzo, ale na Freiburg się cieszę.

  17. Ponieważ są to tereny landowo podgórskie, to z wielką chęcią tam jeżdżę. Jakbyś wziął prostą połączył Monachium ze Stuttgartem, to w jednej trzeciej będzie Augsburg, a w dwóch trzecich Ulm.
    „Pod Ulm,
    pod Kulm,
    pod Austerlitz,
    dostawali w dupę Niemcy
    nie gadali nic”.
    Ulm jest słynne z katedry, która jest najwyższa na świecie, znalazłem świetny rysunek/zdjęcie
    http://www.gwarki.com/wyprawy_item.php?Id=57&Pg=150
    A tak naprawdę, to te trzy miasta (bez Monachium) to jest Szwabia, a nie żadna Bawaria ani Badenia – Wirtembergia. Tak samo Norymberga czy Bayreuth to nie jest żadna Bawaria tylko Frankonia.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: