Napisane przez: torlin | 15/07/2010

Kazimierz V wyrusza pod Grunwald

Ja wiem, że ostatnio już o jednej bitwie było, a tu teraz piszę o drugiej. Ale temat ten łączy się z moją obsesją, aby historię Europy rozpatrywać obiektywnie, a nie narodowo, nie wiązać historycznych wydarzeń z rzeczywistością. Takim pięknym przykładem jest Grunwald. Gazeta Wyborcza już zrobiła doskonałą robotę pisząc o wprowadzaniu cywilizacji na ziemie polskie przez Krzyżaków, ja ze swej strony wspomnę tylko o znakomitym prawie osadniczym, gospodarczym, prowadzeniu finansów.

A w spisie postaci na obrazie Matejki znajduje się Kazimierz V walczący po stronie krzyżackiej, to była postać nietuzinkowa. Wzięty do niewoli puszczony został na słowo, ale nasz Władysław taki głupi nie był i zażądał tego na piśmie. Akt znajduje się w Archiwum Akt Starych i mówi, że w dniu „29 VIII 1410, pod zamkiem malborskim Bogusław VIII, ks. słupski, oraz rycerze i urzędnicy jego księstwa, zobowiązują się dostarczyć na 11 listopada do Krakowa księcia Kazimierza, syna Świętobora szczecińskiego, schwytanego podczas wojny z zakonem, zwolnionego czasowo za poręczeniem. – j. łaciński, 1 karta pergaminowa o wymiarach 28 x 20,5 + 4 cm, 9 pieczęci na paskach pergaminowych”. (A nie lepiej brzmiałoby – łacina?). Inna sprawa, że link nie chce się otworzyć i nie mogłem tego rękopisu przedstawić Moim Przyjaciołom blogowym.

I po 600 latach znów woje Kazimierza V wyruszają ze Szczecina pod Grunwald. „Rycerze na początku lipca odebrali od prezydenta Szczecina specjalny glejt, dzisiaj o godzinie 14 otrzyma go Wielki Mistrz Zakonu Najświętszej Marii Panny – opowiada Bartosz Kasznia, odtwórca roli Kazimierza V. – Przygotowujemy się do bitwy, w piątek ostatnie próby, a w sobotę o 14 starcie na ostro i spróbujemy w tym roku przechylić trochę szalę zwycięstwa na korzyść wojsk krzyżackich” – to wszystko można przeczytać NA TEJ STRONIE.

Ciekaw jestem, jak pod względem liczby uczestników wygląda współczesna Bitwa pod Grunwaldem w porównaniu z podobnymi rekonstrukcjami w Europie.

Reklamy

Responses

  1. Ciekawy, inny, punkt widzenia na temat grunwaldzkiej tradycji: http://engelgard.pl/?p=345
    A film bym sobie jeszcze raz obejrzał… Ale bliżej mam do książki, tylko pół metra ode mnie, widzę ją na półce. 😉

  2. Jurgi!
    Ja lubię Sienkiewicza, zawsze lubiłem i się tego nie wstydzę. 🙂

  3. W 1920 roku w Pradze na wzgórzu Vitkov, w pięćsetną rocznicę zwycięskiej dla husytów bitwy, urządzono wielką inscenizację. Zgodnie ze scenariuszem również w tym wypadku „husyci” mieli wygrać, ale „krzyżowcy” wykazali się takim temperamentem i duchem bojowym, że impreza zakończyła się ogólną bijatyką, demolką i znacznymi stratami materialnymi.
    Zabawnie byłoby, gdyby tak się skończył nasz Grunwald…
    Sienkiewicza to i ja lubię i nie rozumiem, czego tu się można wstydzić. To jest po prostu świetna lektura, a że obraz ówczesnej rzeczywistości jest silnie zniekształcony ku pokrzepieniu serc, to inna sprawa.
    Film słabo pamiętam, ale niezbyt mi się podobał. Szczególnie raził mnie Zbyszko wystylizowany na przykładnego młodzieńca z lat sześćdziesiątych XX wieku. Marnie też była pokazana końcowa bitwa, choć batalistyka to akurat bolączka wszystkich filmów historycznych. Zawsze mnie śmiech pusty bierze, kiedy widzę (np. w „Potopie”) husarię szarżującą po tatarsku, bezładną kupą i w dodatku galopującą tak kilometrami, podczas gdy przeciwnik oddaje pięć czy sześć salw z muszkietów. Ale to już moje zboczenie wynikające z osobistych zainteresowań dawną wojskowością.
    Nic zresztą dziwnego, bo skąd wziąć kilkuset statystów, a zwłaszcza koni umiejących zachować równą i zwartą linię w galopie?

  4. Torlinie, pewnie ci się bardzo nie spodoba to co u mnie znajdziesz 😉

    Najlepiej nie zaglądaj do końca tygodnia. Potem już przysypie popiół.

  5. Lupinie!
    To jest zdaje się w „Gladiatorze”, gdzie wygrali ci. co przegrali w rzeczywistości. A „Potop”? I tak Hoffman jest jednym z niewielu reżyserów, którzy czują wojskowe sceny zbiorowe. Zawsze twierdziłem, że Wajda powinien kręcić sceny intymne (nie mówię o seksie), indywidualne, a Hoffman zbiorowe. Jak się ogląda przemarsz wojsk napoleońskich w „Panu Tadeuszu”, to pusty śmiech człowieka ogarnia. W „Potopie” strasznie podoba mi się przejazd zbuntowanych chorągwi konfederackich.
    Jeżeli chodzi o atak husarii, to musi być to uogólnione, bo nie można pokazać w filmie kilkukrotnych ataków, bo nikt by niczego z tych scen nie zrozumiał.
    Telemachu!
    Toż to jest najczystsze zaproszenie do zajrzenia, co nie omieszkam uczynić.

  6. Cykl u mnie husarski cały się począł z alteracyi niepomiernej, jakiej u mnie Hoffmanowa wizja klęsk pod Żółtymi Wodami i Korsuniem przyczyniła, ze szczególnem obrazu husarii tam ukazanej uwzględnieniem… Aleć to prawda, że jako nie baczyć na wojowanie w wojnie ostatniej, to batalistyka kinematograficzna iście u nas tragiczna, a czasem i na poły komiczna jak w „Faraonie” paru jegomości skrytych za pawężami, o które najwidniej jacyś śmieciarze odpadki rozmaite rzucają… Są jednak jaskółki poprawy, bo od kiedy do filmów kręcenia poczęli angażować gotowych grup rekonstrukcyjnych z danej epoki, to przynajmniej o broń i barwę można być będzie spokojnem… Może kiedy opiszę, jakem horroru przeżył z pseudokonsultantem na planie „Z dalekiego kraju”, gdzie początkiem były i sceny pacyfikacji wsi i mszy polowej u partyzantów, w której żem nawet i statystował… Nie myśliłem przódzi, że można imbecyli przy tak poważnej, zdałoby się, robocie zatrudniać, a jednak…
    Kłaniam nisko:)

  7. Przepraszam Wachmistrzu za spam. To jest kilka niezależnych tematów.
    Pierwszy to jest taki, że rzeczywiście specjaliści od filmów nie umieją się przygotować pod względem historycznym, ale trzeba pilnować, aby nie zejść na pozycje fundamentalistyczne, i pilnować prawidłowości guzików, a nie filmu.
    Drugą sprawą jest skomplikowana materia wojenna, zgiełk, wielowymiarowość zamętu bitwy, nie do odtworzenia na ekranie. Albo będzie bitwa pokazana w sposób uproszczony, i widz będzie wszystko rozumiał, albo będzie obraz prawdziwy, ale widz będzie siedział jak na niemieckim kazaniu.
    Trzecią sprawą to jest mój Kazimierz, któremu poświęciłem ten wpis, i współczesnym reperkusjom, że Polacy – samorządowcy potrafią odprawiać wojska idące walczyć ramię w ramię z Krzyżakami. Strasznie się cieszę, że normalniejemy.

  8. Przyznam, że nie o wiem, o co z tem spamem idzie… Przeciem tym razem miał wpisu od razu, a nie czekał dnia czy pół na interwencyję Twoją:) Co się tyczy rozważań o potrzebie batalistyki w kinematografii to bym tu jeszcze i krok dalej poszedł, postawiwszy kwestyję o cóż tak naprawdę filmowcowi idzie. Jeśli rzecz nie jest fabuła, to niedościgłem wzorem po dziś dzień dla mnie seria francuska, bodaj „Wielkie bitwy historii” emitowana w reżimowej, bo reżimowej, ale inszej przecie nie było, telewizyi w latach siedmdziesiątych, czego po dziś dzień nie pojmuję, że nie ponowiono… Jeśli zaś to fabuła, to filmowcowi owa najczęściej jeno za tło dla wątków fabule pryncypalnych służy i znów wtedy sarkać nie ma czego, chyba że iście jak ten Kawalerowicz w „Faraonie” rzecz już na czysty śmiech wystawił… Przy inszych znów zdałoby się znać, czy onemu jeno o emocje z batalią związane szło u widza, i wówczas efekta wszelkie edukacyjne idą precz, jako u Spielberga na plażach normandzkich, czyli też jednak ma który ambicyj większych. A Hoffmana akurat miałem ongi za takiego, jeno że ów nader często się taniem kontentuje efekciarstwem… Za rzecz w fabule, która mi się rozsądnem zdaje kompromisem między emocyjami, a prawdą dość nawet niezgorzej opowiedzianą bym miał sławetny ten most, co był za daleko…
    Względem zaś Kazimierza samego, a ściślej dzisiejszej percepcji bohaterów regionalnych, tośmy myśli niemal jednakiej… Insza, że jakoby zrachować tych Piastowiczów wszytkich po krzyżackiej stronie, zasię od naszych odjąć takich, co to choć królowi wierni, to przecie to niemce w drugim, czy trzecim pokoleniu, jako Zyndram (Sindram), któregoż ociec się z Hesyi wiódł przecie nie naszej krwi, ciekawość, czy by nie wyszło, żeśmy po jednej i po drugiej stronie po równo mięli polskiej i niemieckiej krwie…:)
    Kłaniam nisko:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: