Napisane przez: torlin | 18/07/2010

Autokarykatura – zagadka nr 30

Ja wiem, że takiego wyrazu nie ma, ale skoro jest autoportret (genialne z Kabaretu Moralnego Niepokoju – proszę namalować mi mój autoportret) – to może być i autokarykatura. Własna karykatura nie brzmi tak ładnie.

No więc – kto tak się śmieje sam z siebie?

Advertisements

Responses

  1. Nie wierzę, że jeszcze nikt nie odgadł!
    Torlin! Otwieraj zamrażarkę ❗

  2. Wolę barek. Wino, wermut, gin, whisky, likier?

  3. Nie żartuj tak strasznie!
    Ja się jutro do pracy wybieram i co najwyżej wodę o tej porze sobie serwuję.
    A w takie upały to niezły jest sok pomarańczowy pół na pół z szampanem… może być „Igristoje” bo szampana trochę żal 🙂

  4. Torlinie, przepraszam, że nie na temat, ale chciałbym jeszcze nawiązać do wątku poprzedniego, który mnie w przeciwieństwie do obecnego mocno interesuje.
    Po pierwsze, pytanie: dlaczego właściwie bierze cię pusty śmiech na widok przemarszu wojsk napoleońskich w „Panu Tadeuszu”?
    Po drugie, nie bardzo wiem, dlaczego dostrzegasz u Hoffmana jakieś szczególne wyczucie batalistyki.
    Po trzecie, nie chodziło mi o to, żeby pokazywać atak husarii z jakąś historyczną ścisłością. Ale husaria atakująca w szyku rozproszonym to groteska. Zresztą każda regularna kawaleria tamtych czasów.
    Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego wojskowi i historyczni konsultanci filmowców pozwalają na umieszczanie swoich nazwisk w czołówce, choć widać, że z ich wiedzy nie skorzystano. Dotyczy to nie tylko polskiej kinematografii. Bardzo niewiele znam filmów pokazujących sceny bitewne choć w przybliżeniu zgodnie z rzeczywistością. Wymieniłbym tu może paradokumentalny „Najdłuższy dzień”, a z czasów dawniejszych od biedy „Waterloo” Bondarczuka. Wynika to, jak myślę, nie z ignorancji, tylko po pierwsze, z ograniczeń budżetowych, a poza tym z chęci uatrakcyjnienia widowiska. Na przykład XX-wieczne pole walki jest wizualnie nudne: dużo dymu i wybuchów, tu i ówdzie jakiś czołg, rozproszeni i poukrywani w zakamarkach terenu piechurzy. Dużo efektowniej to wygląda, jak fizylierzy szatkują się seriami z pistoletów maszynowych z odległości 20-30 metrów (oczywiście bez zmieniania magazynków) i w ciągu minuty czasu ekranowego pada kilkadziesiąt trupów – sytuacja, która w rzeczywistości zdarza się skrajnie rzadko. Nie mówiąc o tym, że w czasie II wojny światowej nawet w najlepiej wyposażonej armii amerykańskiej podstawową bronią piechoty był zwykły karabin powtarzalny.

  5. Pozwól, Mości Lupinie trzech groszy swoich dołożyć, względem tych usarzów, których szarżę jaką filmową komentujesz, być i może że u Hoffmana w błocie pod Żółtemi Wodami grzęznącej… Tem zaś czasem najpierwszą powinnością szarżą husarską komendującego było terenu pilno baczyć, na którem mu ścierać się przyjdzie, tedy jeno cymbał jaki szarżowałby po błocie, takiem jakie je Hoffman wystawił! Szkopuł jeno w tem, że w usarii cymbały się rang nie dosługiwały… Wtóre, czego komendę dzierżący baczyć winien, to ludzi swych zdolności i koni wytrzymałość. Szarży, by wprawnie przeprowadzić, było trza podejść ku wrogowi na jakie kilkaset metrów. Ruszano, pierwszych 200-300 metrów kłusem, tego przy tem pilno bacząc, by się jeźdźcy na ten czas ode siebie odsunęli na metrów kilka, by salwy z muszkietów, czy rusznic skutki najmniej dokuczliwemi uczynić… Skutek i tegoż uboczny taki, że się szeregi mocno rozciągnięte, w kurzawie kopytami czynionej, dwakroć liczniejsze przeciwnikowi widziały. Na jakie dwieście metrów przede wrogiem przechodzono w galop, zwierając równocześnie i szeregi swoje, by na ostatnich metrach kilkudziesięciu do cwału przejść…
    Łeż to, że husaria w galopie na wroga wpadała! Jeno durny oficyjer mógł tak komenderować, rozumnemu przecie tego wiedzieć było, że za szarży niepomyślnem obrotem, konie jeźdźców z bitwy unieść muszą, tedy nie mogą być nadto utrudzone… takoż, jeszli fortuna szczęśna wiktoryją pobłogosławić by miała, na tychże samych koniach przyjdzie uciekającego wroga gonić! A przecie bywało…jako pod Kłuszynem, że rotom niektórym przyszło i ośm, i dziesięć razy dnia tego szarżować!
    Kłaniam nisko:)

  6. te, Torlin, w co Ty chcesz mnie wrobić, co? 🙄

    a ten na rysunku to chyba Murzynek Bambo, nie? 🙂

  7. Ja Hoko przestałem Cię rozumieć, więc się nie odzywam. Najpierw się na mnie obraziłeś, kiedy ja słowa na Twój temat nie napisałem, teraz też piszesz jakiś dziwny tekst. Jest to autoportret Goi (a raczej autokarykatura)

  8. jak nie ty, to pewno kto inny chce mnie wrobić, podszywając się pod Ciebie. to spoko, już ja go potraktuję… 🙄

  9. Nie mogłem zgadnąć… choć przez moment Goya przeleciał mi przez głowę 😉
    Miałem nawet skojarzenia z… Puszkinem (a więc podobnie jak Hoko – z rasą czarną – bo o ile dobrze pamiętam, to poeta ten miał w sobie domieszkę murzyńskiej krwi).

  10. Może rzeczywiście było trudne.
    Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo.
    Logosie!
    Odpowiadam Ci u siebie, a nie u Ciebie, bo mi jest łatwiej. Każdy z tych filmów przekracza pewną granicę, której się – moim zdaniem – nie powinno przekraczać. Pod tym względem jestem strasznym konserwatystą i uważam, że o pewnych rzeczach nie powinno się mówić i pokazywać. Ja oczywiście jestem liberałem i nikomu nic nie zabraniam ani nie narzucam, ja sobie po prostu zachowuję prawo do ich nieoglądania.

  11. A to dziwne zwyczaje wprowadzasz Torlinie odpowiadając na mój tekst (i komentarz na mojej stronie) na swoim blogu 🙂 )
    Pozwolisz, że jednak go przeniosę tam, gdzie jego miejsce 🙂

  12. Ja również odpowiedziałem Ci u siebie (bo tak mi łatwiej 🙂 )

  13. No to dobrze, ze juzescie zgadli, czy tez sie wygadali;) bo ja tez za murzynkiem Bambo bym musiala obstawiac;)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: