Napisane przez: torlin | 06/09/2010

Na grzybranie?


„Grzybów było w bród: chłopcy biorą krasnolice,
Tyle w pieśniach litewskich sławione lisice,
Co są godłem panieństwa, bo czerw ich nie zjada,
I dziwna; żaden owad na nich nie usiada.
Panienki za wysmukłym gonią borowikiem,
Którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem.
Wszyscy dybią na rydza; ten wzrostem skromniejszy
I mniej sławny w piosenkach, za to najsmaczniejszy,
Czy świeży, czy solony, czy jesiennej pory,
Czy zimą. Ale Wojski zbierał muchomory”.

Przyznam się Wam, że chciałem „popełnić” wpis na temat poruszony przez Logosa Amicusa – „Inni”, jednak jestem tak zmęczony pracą weekendową, że nie stać mnie w tym momencie na jakiś większy wysiłek intelektualny i postanowiłem go odłożyć na później. A ponieważ mój blog jest miejscem, w którym zawieram swoje przemyślenia (wielokrotnie – jak wiecie – nieprawomyślne), toteż postanowiłem znowu uderzyć w fascynację/zwyczaj/rozrywkę (niepotrzebne skreślić) Polaków – grzybobranie.

Przychodzi jesień i cała Polska udaje się na grzybobranie, a tam, jak to Polacy, gdzie ja, tam las jest mój. I ruszają watahy tyralierą przez najdziksze ostępy, krzycząc, nawołując się, tratując wszystko co jest po drodze, śmiecąc, kopiąc butami grzyby niejadalne i przede wszystkim strasząc zwierzynę. Nie ma dla nich żadnej świętości, czy to jest rezerwat, poligon wojskowy podczas bombardowania, budowa autostrady z pracującym ciężkim sprzętem czy park narodowy. Nawet w dyskusji o rozszerzeniu Białowieskiego Parku Narodowego jako jeden z pierwszych (a nawet nie wiem, czy nie jako najważniejszy) postulatów ludności była możność zbierania grzybów i jagód. Decydenci musieli się na to zgodzić, bo bez spełnienia tych żądań rozmowy natychmiast zostałyby przerwane, nawet gdyby mieszkańcom obiecywano góry złota.

Ja patrzę z przerażeniem na Rezerwat im. Stefana Starzyńskiego, czyli na mój Las Kabacki. Dawniej do tego rezerwatu podchodzono z szacunkiem, ludzie poruszali się po wyznaczonych ścieżkach, które są przecież gęsto wyznaczone, starali się zachować ciszę. Teraz coraz częściej można spotkać ludzi z torebkami plastikowymi wypełnionymi grzybami, jak wynurzają się z gęstwiny. W ogóle coś się zaczyna źle dziać z moim Lasem. Zabudowania dochodzą do samej granicy, a przecież miała być stworzona otulina, zaczynają być wycinane drzewa z brzegu, jakoby miał to być śmieć drzewny.

No to co? Na grzybobranie?

Ps. Ale właściwie po co Natenczas Wojski zbierał te muchomory?

Advertisements

Responses

  1. Może Wojski, jak to wojski, chciał armię z nich sformować? W końcu, jak to wiadomo ze znanego wierszyka (co prawda późniejszego), grzyby chadzały na wojnę z muchami, czyli na wojaczce się znają.

  2. Armia muchomorów? To brzmi dumnie!
    Pzdr Jurgi. Dzięki.
    Ale przy okazji. W sprawie zdjęcia nr 2 pokazałeś się tak, jak moja Świętej Pamięci Mama, która udowadniała, że Kałużyński nie ma racji, ponieważ drapie się po głowie. Co ma papieros do piękna zdjęcia? Czy „odbiór” zdjęcia ma wpływ na jego ocenę? Sam nie wiem. Ale chyba nie powinien. Tak myślę.

  3. W przelocie, bo tempus fugit, chciałem do książki skarg i wniosków, że nic sięnie dowiedziałem ani o malarstwie czaszkowym, a ni o zdjęciach.
    „Czy „odbiór” zdjęcia ma wpływ na jego ocenę? Sam nie wiem. Ale chyba nie powinien. Tak myślę.” zostawiam sobie na później.
    Pozdrawiam itd
    P.S. Muchomory… On chyba mory nimi muszył albo coś?

  4. A ja lobię tylko grzybki w occie i pierogi z grzybami.
    Nie musza być z lasu. Chyba sa jakieś plantacje?
    A Izykowi odpisałem na temat fotki 2 na poprzednim blogu.(papieros sie nie liczy)
    pozdrawiam

  5. Masz rację Torlinie, że grzybobranie jak większość masowych zwyczajów – grile, petardy z radości itp – nabiera wymiaru maniakalnego. Ale nie sądzę by rycie ściółki kijami, które obserwuję nawet w Parku Narodowym mogło jakoś zaszkodzić lasom. Przyroda i tak wygra co widzę w niedalekiej, upadłej fabryce, która po 20 latach opuszczenia przez ludzi przypomina zonę czarnobylską – las wdziera się już nawet do zrujnowanych hal. Tak więc nie domonizowałbym tym bardziej, że przez grzybiarzy przemawia kapitalistyczna zapobiegliwość i pracowitość – po prostu męczące wyjście do lasu musi im się zwrócić. Dlatego mozolnie ryją kijami ściółkę jak dzikie świnie. Ta cecha przecież powoduje, że jak czytam jesteśmy „zieloną, kwitnącą wyspą” na mapie rozleniwionej Europy

  6. Z inszych kart „Pana Tadeusza” znać Imci Natenczasa jako z packą grasuje i muchy bije, nawet i tego nie bacząc, że kochankom przeszkadza… Podług mnie cierpiał na jaką manię prześladowczą z temi muszyskami i tępił je na wszelkie sposoby, w tem i trutką, którą się z muchomorów pozyskiwało…
    Kłaniam nisko:)

  7. Iżyku!
    W takim razie czekam 🙂
    Zdzisławie!
    Ja też lubię grzybki, ale jak bym miał wymienić największy przysmak grzybi, to chyba będą rydze z blachy. A na drugim miejscu chyba kanie, wyprzedzające duszone maślaki w śmietanie.
    Kartko!
    Polemizowałbym z „Ale nie sądzę, by rycie ściółki kijami, które obserwuję nawet w Parku Narodowym mogło jakoś zaszkodzić lasom.”.
    Wachmistrzu!
    Wielkie Dzięki. Masz rację, że ja nie skojarzyłem.

  8. Grzybranie… zaiste nasz język ojczysty byłby zwięźlejszy, gdyby powyrzucać z niego niepotrzebne sylaby, które i tak nie wnoszą niczego nowego do treści wypowiedzi.

  9. Spotkałem się z tezą, że muchomory (nie wszystkie, czerwone) są nie tyle trujące, co halucynogenne. (I stosowane w medycynie ludowej w niektórych regionach obecnej Rosji.) A to już by wiele tłumaczyło 😉

  10. „Spotkałem się z tezą, że muchomory (nie wszystkie, czerwone) są nie tyle trujące, co halucynogenne.”
    .
    To nie teza, tylko fakt. To znaczy, trujące są też, bo środek halucynogenny obojętny przecież dla zdrowia nie jest.
    Z rodziny muchomorów tylko niektóre są groźne dla życia (głównie sromotnikowe), a taki na przykład muchomor czerwonawy jest jadalny i smaczny (tylko, cholera, żona nigdy dotąd nie pozwoliła mi ich nazbierać).
    Nie wiem, jak to jest w Lesie Kabackim, ale to, co się obecnie dzieje w jesiennych lasach tam, gdzie ja jeżdżę na grzyby, to pryszcz w porównaniu z latami osiemdziesiątymi. W zakładzie pracy mojej matki organizowano wtedy zbiorowe grzybobrania gdzieś na dalekich Kurpiach. Zbiórka przy autokarze była zwykle o czwartej rano, żeby być jak najwcześniej w lesie, a i tak po dojechaniu na miejsce okazywało się, że już kilka autokarów na leśnym parkingu stoi.
    Dziś snuje się co najwyżej paru „indywidualnych”.

  11. Tes Tequ!
    A zamiast wniebowstąpienie – wnienie, a wyindywidualizowałem – wyłem.
    PAKu!
    Wiadomość z dzisiaj
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8345684,Szesc_osob_zatrulo_sie_muchomorami_sromotnikowymi.html
    Powyższa odpowiedź dla PAKa jest i dla Lupina!
    Arsenie (lubię Cię tak nazywać, mam nadzieję, że się nie gniewasz)
    Jest jednak wielka różnica. Dawniej nasze społeczeństwo nie było zmotoryzowane, ciężko było dojechać bocznymi szosami wgłąb lasu. A i takie wycieczki zakładowe nie robiły wielkich szkód, bo towarzystwo przemierzało wgłąb lasu 500 metrów i trzeba było wyciągać wałówki i flaszki. Teraz to są tabuny ustawione w tyralierę.


  12. Zbieram w moim lesie grzybka, jak powyżej.
    Ma bardzo paskudną nazwę francuska:”tropette de la mort” i w brew wszystkiemu jest jadalny, wspaniały do pierogów z kapustą.
    Mieszkam w lesie i krew mnie zalewa na te opisane przez Torlina przypadki, jak w Kabackim lesie, też tu coraz brudniej, pełno butelek po piwie.Mimo to las jest przepiękny, grzybki zaczyna się zbierać tuż za domem i jest tu ogromne bogactwo gatunków.
    Dziś zrobiłam chyba z 10 km na spacerze z psami w rejony do tej pory mi nieznane.
    Pogodna piekna!Pozdrawiam.

  13. Ciekawostka.
    Z amerykańskich parków narodowych nie można wywozić/wynosić niczego, co w nim wyrosło, ale jagody i grzyby zbierać można, pod warunkiem… że je się skonsumuje na terenie parku 🙂
    Na pierwszy rzut oka/ucha trąci to absurdem, ale jak się tak zastanowić, to ma to swój sens.
    A dzikie jagody są tam pyszne 🙂

    PS. Jesteś pewien Torlinie, że mój wpis traktował o „innych”? 🙂

  14. Logosie!
    Odpowiem Ci w najbliższym wpisie. Już się szykuję do niego psychicznie. 😮

  15. Babka z Gdyni
    To gdzie Ty mieszkasz? Raczej jesteś Babką z Lasu jak zaraz za płotem zbierasz grzyby?
    I to jakieś dziwactwa? z nazwy i wyglądu.
    Z tych grzybów „żabojadzkich” to jadłem trufle w jajecznicy ale zeby tak smak poprawiały to nie powiem,ta jajecznica juz nie była jajecznicą.
    Wole ich jajeczny omlet(nie mówiąc o serze camembert)
    Pozdrawiam Cie w chłodny poranek,ale nie chlodno.

  16. @Zdzisław-1 😀
    Mieszkam na skraju Trójmiejskiego Parku od strony przeciwnej , niż morze.Całe miasto otoczone jest takim parkiem.Tu, gdzie meiszkam są ogromne morenowe klify , a las cały pociety jest głębokimi wąwozami.
    Niejadalnych grzybów mnóstwo.Widziałam np. dziwolągi koloru purpury, wyglądające,jak liście kalii.Rosna na pniach.
    Z grzybów jadalnych: zajączki, prawdziwki,kozaki,kurki,opieńki, zielonki, kanie,no i te lejkowce dęte, zwane też czarną kurka,kominkiem, czy czarna cholewką.
    W głębi lasu bywają i rydze.Te najbardziej lubię.
    Solę je i kiszone czekają na Boże Narodzenie.
    Zabawne!Nigdy nie byłam grzybiarzem, dopiero kiedy znalazłam się w tym miejscu uległam tej pasji.
    Dziwactwa? Każdemu się zdarzają.:D

  17. I „kozia broda” z której zupa wspaniała,ale grzyb pod ochroną.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Szmaciak_ga%C5%82%C4%99zisty

  18. Babko z Gdyni.
    Ja tez mieszkam ,w mieście otoczonym lasami.
    Mam nawet takie zdjęcie gdy budowano Gdynie i Ojciec mój w ramach,jakiś akcji w czasie urlopu pojechał do Gdyni pracować przy budowie tego miasta i portu.
    Podobnie w Krakowie przy budowie Kopca Piłsudskiego.
    Jaka to juz odległa historia.
    Przypomina się przy jakis rozmowach ( w tym wypadku blogowej z Tobą).
    A wracając do grzybów ja nie zbieram mimo że czasami mnie wyciągnięto na grzyby,bo nigdy nie znalazłem (wada wzroku).
    nalazłbym gdybym się o niego potknął i
    przewrócił. Ale zupę grzybową lubię palce lizać i łyżkę.

  19. Coś o grzybach? Proszę bardzo. Dla tych którzy cierpliwie poczytają.

    „Uniwersytet Wrocławski, Wydział Nauk Historycznych i Pedagogicznych, Katedra Etnologii i Antropologii Kulturowej. Praca licencjacka napisana pod kierunkiem dr Grzegorza Dąbrowskiego. WROCŁAW 2006 ”

    http://www.taraka.pl/?id=rolamucho

  20. Najpierw -przepraszam Torlina za prywate na Jego blogu,ale muszę odpowiedziec Zdzisławoiw-1!!
    Wybaczysz Torlinie?
    @ Zdzisłaiw-1, fakt,ze to bardzo odległe czasy,ale mój Ojciec tę Gdynię budował, mozna rzec od podstaw,był nawet zastepcą inz.Wendy.Niewykluczone,że nasi Ojcowi spotkali się gdzieś w tej piaszczystej wiosce, która dziś jest atrakcyjnym miastem.A właściwie była, bo nierozważne decyzje rozbudowy psuja ja, jak mogą.Pozdrawiam .

  21. Ależ Proszę Bardzo. Hyde Park mile widziany. Witam Edwara.

  22. Dzięki Torlinie,korzystam z chwilki,bo już pieski wołają na kolejny spacerek.
    Ja też się o grzyby potykam, najłatwiej mi , kiedy za kims podążam i ten ktos grzyba przeoczy.Bardzo żałuję,że tego mądrzejszego z psów nie nauczyłam szukania grzybów, jak Francuzi świnkę na trufle.
    A swoją drogą to jakiś nałóg,bo ileż można grzybów zjeść ?
    ps. Podobno na Pomorzu środkowym niegdyś całe rodziny chodziły na grzyby w pobliże tartaku na smadze i zbierały całe wiadra.
    Bylo to ich źródło utrzymania.

  23. O psiakrew! Smardza na wolności to ja w życiu nie widziałem, a tu całe wiadra!

  24. Torlinie,
    ale jest różnica czy muchomor czerwony, czy sromotnikowy.

  25. Torlinie, eee ten ten temat jakos w przeciwieństwie do cyrków czy innych mnie nie sprowokuje:), bo w sumie grzybobranie (TesTequ, olać zwięzłość, piękno naszego języka się liczy:)) jakoś mnie nie pociąga.

    Acz zdarzało mi się łazić na grzyby i zbierać (znam chyba ze 2 gatunki czy trzy góra, znaczy teraz bym już nie rozpoznał pewnie), ale mam w rodzinie fanatyków grzybobrania.

    Zresztą zbieranie grzybów w porównaniu z łowieniem ryb np. to jest wręcz fascynująca czynność:)

    pzdr


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: