Napisane przez: torlin | 21/09/2010

Pastisz czy sztuka?

Mamy nowego mistrza chińskiego. Nazywa się Miao Xiaochun i jest zakochany w sztuce europejskiej. Ale jego wielkie, i wypracowane – trzeba przyznać – dzieła zmuszają mnie do zadania podstawowego pytania.

Jego najsłynniejszym w tym momencie dziełem jest nowa interpretacja arcydzieła Michała Anioła – fresku „Sąd Ostateczny”. Wszystkie postaci są trójwymiarowe i można na nie spojrzeć pod różnymi kątami. Jak wyglądałby „Sąd Ostateczny” oglądany od tyłu? Mistrz odpowiada: „Myślę, że znaczące postaci z malowidła stałyby się mniej wyraźne, natomiast postaci drugorzędne, znajdujące się na obrzeżach, przyjęłyby dominującą rolę. Tym samym pierwotne znaczenie fresku uległoby dramatycznej zmianie. Być może sam Michał Anioł nigdy nie pomyślał o spojrzeniu na swój fresk w ten sposób”.

Zgoda, każdy artysta ma prawo na spojrzenie na sztukę na swój sposób. Tylko kiedy kończy się sztuka, a kiedy zaczyna prowokacja? Można to nazwać pastiszem? Czy każde przekształcenie dzieła jest równoznaczne z powołaniem do życia nowego dzieła?

Pastisz Włodzimierza Piechowicza

Czy można tworząc nowe dzieło na podstawie słynnego oryginału zakwestionować podstawowe parytety pierwowzoru? Michał Anioł pewne sylwetki uwypuklił jako główne – czy można je teraz bezkarnie wycofać, a wypromować drugorzędne? Ja wiem, że tak się robi w sztuce, doskonałym przykładem jest „Rosenkrantz i Guildenstern nie żyją” w reżyserii Toma Stopparda, gdzie drugorzędne postaci stają na pierwszym miejscu, a Hamlet jest  jednym z wielu w tle.

I teraz mnie zastanawia, czy Miao jest bliżej do Stopparda, czy też do Marcela Duchampa, domalowującego wąsy Monie Lizie? Czy to jest dalej sztuka, czy to już jest pastisz? A może pastisz jest sztuką? Bo przecież to właśnie Duchamp podpisał ten obraz ,,L.H.O.O.Q”, co czyta się [el] [asz] [o] [o] [ku] odpowiadające grze fonetycznej słowom zdania ,,Elle a chud au cul” ( ,,Ma gorący tyłek”) – jest to nawiązanie do homoseksualizmu twórcy oryginału.

Drugim dziełem Miao jest przewrotne spojrzenie na dzieło Boscha „Ogród Ziemskich Rozkoszy”, w moim blogu ciężko jest pokazać dzieło niderlandzkiego malarza w całości.

I pytanie podrzędne, można je nazwać zagadką oryginalną, bo autor blogu nie zna odpowiedzi. W galerii Xiaochuna, do której daję link, jest obraz „Bachanalia”, jest to nawiązanie – tak przypuszczam – do jakiegoś obrazu europejskiego. I za nic nie mogę,  skojarzyć – do jakiego?

W głowie mam jedynie dwa obrazy, Rubensa i Tycjana, i może do tego drugiego (poniżej) jest trochę podobny. Ale tylko trochę.

O Matko! Zapomniałem o trzecim, ale do tego na pewno nie jest podobny, nie piszę, czyj to jest obraz, bo od razu widać po kresce.

Reklamy

Responses

  1. Nie lubię bazować w plastyce na cudzym pomyśle, a on wszak jest n a j w a ż n i e j s z y. Potem dopiero zaczyna się technika, czyli wykonanie, z lepszym czy gorszym skutkiem.
    Pastisz p.Piechowicza zupełnie do mnie nie przemawia, a „Dziewczyna z perłą” – mnie zachwyca! (czy to nie Scarlett Johannson na zdjęciu?)
    Hieronim Bosch i Brueglowie to moi ulubieńcy.
    Poznałam kiedyś w Utrechcie holenderskiego literata, autora scenariusza do filmu „Soldat van Orangije”, obwiózł mnie po muzeach Hagi, Rotterdamu, Utrechtu i Amsterdamu i miał tak smakowite opowieści na temat każdego obrazu, że wyniosłam z tej wyprawy więcej, niż z wykładów z historii sztuki. Była w tym dusza!
    Zachwyty Chińczyków nad europejska sztuką mnie nie dziwią – moda, jak niegdyś zachwyty Japończyków nad Chopinem.
    Wyhodowali na tym kilku niezłych pianistów!
    Może zatem i w Chinach coś ” wyhodują” oprócz niejadalnego czosnku:)))

  2. http://picasaweb.google.pl/terkon11/MojeZeskanowaneObrazy76#5519437039207438002

  3. Oczywiście że pastisz może być sztuką. Sztuką może być nawet trawestacja, nie wspominając o parodii czy grotesce. (Muszę jednak zaznaczyć, że ta moja ochoczość zaliczania tych wszystkich form do sztuki, wcale jednak nie oznacza, że przychylam się do postmodernistycznego sądu, że wszystko jest/może być sztuką 😉 )

    Czy dzieło Chińczyka jest sztuką? No jest.
    Ale przecież nie wszystko musi się nam w sztuce podobać. Zresztą, to że uznamy coś za sztukę, wcale nie musi tego czegoś nobilitować, najwyżej klasyfikować.

    Wydaje mi się, że te Bacchanalia Xiaochun są jednak oparte na obrazie Tycjana, tylko że jakoś tak strasznie dziwnie wyglądają 🙂
    Nie jestem tym zachwycony. Ba, to mi się, prawdę mówiąc, wogóle nie podoba. Ot, ciekawostka taka.

  4. Coby nie powiedzieć Babko – to jest piekielnie zdolny naród. Już dawno mówiono, że na uniwersytetach Zachodniego Wybrzeża na pierwszych dwudziestu miejscach dziewiętnaście okupują Chińczycy.
    LA!
    Chyba tak, i ja też nie jestem tą sztuką zachwycony. Ot, ciekawostka taka.

  5. Torlin.
    W/mnie to naród piekielnie pracowity,z tych wywodzą sie piekielnie zdolni (suma 2 miliardy).
    A że na uniwersytetach na 20 miejsc 19 jest chińczyków to jest dowód na selekcyjność tam wysyłają na koszt państwa najzdolniejszych ( i chyba muszą wracać) by odpracować swoje stypendium. I tu cała mądrość i władz i studentów.
    Pozdrawiam

  6. Skoro kultura stała się pastiszem, to pastisz jest esencją sztuki.

  7. Nie zaprzeczam zdolnościom Chińczyków.Wręcz podziwiam.
    Wystarczy zobaczyc precyzję rysunku,porcelany itp.
    Wspaniale uczą się językow obcych.

  8. Mam do pastiszu stosunek powściągliwy, po pierwsze,jest ” wtorny” do przetwarzanego dzieła, po drugie zazwyczaj je psuje.
    Trochę to traktuję na granicy satyry, a wszak satyrą nie jest.
    Mona Lisa z wąsami bardzo mnie zawsze irytowała.Moze dlatego,że po wyczynie Duchampa
    straciła swój urok?Została zepchnięta z piedestału?
    * Mam tu w domu pamiątkę przywiezioną przez kogoś z Chin.Taka ichnia cepelia.
    Czaple siedzące na skale pod kwitnącym drzewem migdałowym.Wszystko superprecyzyjnie wycięte w korku.Autor- pewnie rzemieślnik ludowy.
    Nie dziwię się.Skoro potrafiono wyrzeźbić portret Mao na przeciętym wpół ziarnku ryżu…

  9. Babko z G…

    Mao, ziarnko ryżu, to praca i to jak żmudna
    Więc pracowity,bo nie każdy chińczyk to zrobi tylko zdolny,ale musi być pracowity.
    Ja bym za „chiny” to nie robił nawet gdybym był zdolny.
    Pozdrawiam

  10. Tez bym tego nie potrafiła zrobić, choć zdarzały mi się czasem precyzyjne prace.
    Nie znam Chińczyków, ale sądzę, że to Naród pokorny wobec takich( i innych wyzwań), jakie niosą mu warunki i jeśli wierzyć mediom już zaszedł daleko.
    A w sztuce np. potrzebna jest pokora.
    Chiczycy wznaleźli papier w r.105(Tssai Luna),co miało ogromny wpływ na rozwój ich kultury, a recepture trzymali w tajemnicy aż do VIII wieku!
    Europa sięgnęła po nia dopiero w XII !!
    To dowód możliwości tego zdolnego Narodu!!

  11. Pastisz jest sztuką – i to trudną sztuką, bo łatwo popaść w tani efekt, szokując. Dużo trudniej nawiązać tak, by uwypuklić wartość dzieła, zachowując cechy, styl, niejako zagęszczając treść.
    Dziś jest mylony z parodią, ośmieszaniem – całkiem niesłusznie. Tak malarstwo, jak literatura zna pastisze, które są dziełami najwyższej wartości. Pamiętać należy, że pastisz bierze się z podziwu dla oryginału, rozwija go, zwraca uwagę na mozliwe koincydencje, rozwija znaczenia.
    Bo dobry Bóg już zrobił, co mógł, teraz trzeba tu wziąć pastiszowca…

  12. Dlatego cieszę się, że Unia otwiera się na Daleki Wschód. Dla mnie osobiście wiadomość, że Unia Europejska otwiera swoje rynki dla Korei Południowej, jest wiadomością pozytywną. Zaraz potem są w kolejce: Malezja i Indie. I Chin nie należy się bać, wykorzystywanie rezerw podstawowych w gospodarce i tania siła robocza się niedługo skończą i Chińczycy również zażądają za swoją pracę godziwych zarobków.

  13. Torlinie,
    optymisto…
    Żyjesz w czasie, kiedy wiedza o świecie – cywilizacjach – jest całkiem spora, a wnioski wyciągasz błędne…
    Tzw. rezerwy podstawowe dziś to jest całkiem co innego niż za Marksa.
    To nie wartość bezwzględna ma znaczenie, to różnica…
    Wizja dostatniego i sytego świata jest wprawdzie kusząca, ale nierealna. Zwróć uwagę Przyjacielu, że różnice ekonomiczne w świecie raczej rosną, niż maleją. Nie wartość bezwzględna pracy się liczy a stosunek najwartościowszej do najmniej wartościowej. – I to napędza dziś świat, a nie dążność do zrównania. Tak było zawsze, tylko brak było mechanizmów to wychwytujących. Różnica potencjałów wytwarza wartość, która trwa… a nie sam potencjał…
    Ty, jako inżynier chyba wiesz najlepiej, kiedy prąd płynie ?
    🙂

  14. Torlin to inżynier?

    Myślałem że humanista.Bo znałem inżynierów,którzy chyba w życiu książki nie przeczytali(chyba że pornoś)

  15. Zdzisławie!
    Zeen jest dochodzącym w moim blogu prawie od początku jego istnienia. Jego wpisy są zawsze przewrotne, nieprawomyślne, czasami zahaczające o cynizm. Ja się już przyzwyczaiłem, bo taka ilość komplementów, jaką przeczytałem w Jego komentarzach, wywoła rumieniec u każdego. Zeen świetnie wie, że jestem po SGPiSie i z techniką nie mam nic wspólnego.
    Pozdrawiam obu Panów.

  16. Skąd się bierze prąd?
    Jako babka – wiem! Z kontaktu !!
    Reszta, to potencjał 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: