Napisane przez: torlin | 27/09/2010

Skąd oni o tym wiedzą?

Breslau 1939

Zdjęcie STĄD, ale dla zainteresowanych ciekawa dyskusja o Wrocławiu na tej stronie.

Ja już przed laty stworzyłem notkę o tym tytule, ale z tamtych dyskutantów, zresztą nielicznych, to został właściwie Edwar, a z doskoku Alicja. Od dawna mnie interesuje i zastanawia, skąd oni o tym wiedzą. Kiedy czytałem Andrzeja Sapkowskiego „Lux perpetua”, trzeci tom przygód Reynevana i Bożych Wojowników nachodziły mnie pytania: Skąd on wie, jak wyglądała armia taborytów, średniowieczny Wrocław czy pracownia alchemiczna?
To pytanie w młodszych latach zadałem sobie dwukrotnie: podczas czytania „Imię róży” Eco i Kossak – Szczuckiej „Krzyżowcy”. Skąd ci autorzy mają taką wiedzę z historii? Ja rozumiem, że może być opisany jakiś zwyczaj, budynek, rzemiosło, ale tak dogłębnie, z takimi szczegółami?
Niedawno skończyłem ostatni tom przygód inspektora Eberharda Mocka i znowu to samo pytanie zaczęło tłuc mi się po głowie – skąd tak młody człowiek jak Marek Krajewski (40 lat) tyle wie o przedwojennym Wrocławiu i pracy niemieckiej policji? A Boris Akunin? Przy opisie przygód Fandorina popisuje się znakomitą wiedzą na temat dworu carskiego, zaś w serii o Siostrze Pelagii imponuje wiadomościami na temat zachowania się i zwyczajów mnichów prawosławnych w monastyrze na Wyspach Sołowieckich (a sam jest Gruzinem). Tym samym zachwycił mnie Dan Brown. Niesamowitą wiedzą.
Wszyscy ci ludzie mi imponują, może czasami wiedzą szczątkową, może czasami nikomu niepotrzebną, ale fascynującą. Z dawnego wpisu chciałem skopiować komentarz Badgera:

Torlinie
W ostatniej Nowej Fantastyce jest wywiad z ASem (Andrzejem Sapkowskim), kolejny w którym opowiada między innymi jak przygotowywał się do napisania swojej trylogii. Solidnie się przygotowywał. Jego wiedza nie jest szczątkowa czy wyrywkowa, jak wiedza Browna. Sapkowski, w przeciwieństwie do wielu innych polskich autorów czasów ostatnich, przygotowuje się do pisania tak jak to czynią dobrzy pisarze zachodni. Tak, jak przygotowywał się Ś.P. Tomek Pacyński („Wrzesień”). To dlatego lubię czytać Sapkowskiego, zaraz po kawale świetnego stylu, jaki spotykam w każdej jego książce”.

Bo przykład z Sienkiewiczem, który jest dawany na okrągło – nie jest dobry. Nasz Mistrz opierał się głównie na pamiętnikach z epoki i stamtąd czerpał nie tylko informacje, ale i natchnienie (starzy Bywalcy blogu pamiętają sprawę Skrzetuskiego). To jest taka odnoga, aneks do dyskusji w blogu Logoda Amicusa. Tam rozmawiamy o czerpaniu tematów z życia twórcy, ale jest i druga strona medalu – nasza Zofia krzyżowcem nie była, ani Sapkowski taborytem.

Reklamy

Responses

  1. Sienkiewicz, którego podczytuję nader często, w rzeczy samej więcej tryumfuje jako wizjoner, który swej wizji zdołał narzucić kilku pokoleniom i milionom rodaków. Spróbuj dziś, Torlinie, komukolwiek przetłomaczyć, że Wiśniowiecki wcale obroną Zbaraża nie dowodził, nie tylko de nomine, ale i nawet w sensie faktycznym, jako tego Wikipedyja widzieć pragnie. Kto słyszał w kontekście Zbaraża o Firleju, Ostrorogu i Lanckorońskim… Ale i Sapkowski nie ustrzegł się błędów… Gdym jego trylogijej czytał husyckiej, nawiasem uczty przepysznej, tom osłupiał na tą wszechobecność palnej broni, której Mistrz chce widzieć nieledwie wszędzie… w pierwszej połowie XV wieku… Za to kolorytem i bogactwem tego Śląska, próbujacego mimo wszystko być sobą, byłem urzeczony. Czesi z kolei twierdzą, że to najpiękniejsza epopeja husycka i szkoda tylko, że musiał im jej napisać Polak…
    Kłaniam nisko:)

  2. Ha! dobre pytanie! To się chyba „warstat” kiedyś nazywało, czy jak?
    Dobrze, torlinie, żeś wspomniał o takiej swojej wątpliwości, to mam okazję, by powiedzieć, że wrocławska powieść kryminalna to mordęga. Ta drobiazgowość szczegółowość, ta precyzja detalicznego opisu, to zorientowanie w położeniu widelca względem osi tramwaj – dyliżans… Dech zapiera, tylko lasu nie widać, bo drzewa go zasłaniają. a może temu, ze za kryminałem nie przepadam?
    Sienkiewicz też jest zapierający i wcale nie pamiętnikami lassoty. Konia z rzędem temu, kto w pustyni i puszczy znajdzie większy, niż trzyzdaniowy opis przyrody!

  3. Drogi Wachmistrzu!
    Toż tak jest wszędzie, na wszystkich filmach masz setki „Tygrysów”, gdy naprawdę wyprodukowano ich zaledwie 1.355 sztuk, a tak naprawdę królowały Panzerkampfwageny, w rękach Polaków i Rosjan było tysiące Kałasznikowów, a w filmie „Troja” (w epoce brązu) walczono mieczami z żelaza. Mnie najbardziej się podoba w „Trylogii” sprawa Jasnej Góry, do której w rzeczywistości na msze chodzili Polacy – katolicy z obozu szwedzkiego. Ale po prostu powieść czy film rządzą się swoimi prawami.
    Iżyku!
    Ja „W pustyni i w puszczy” znam na pamięć, nie miałem kłopotu:
    „W miejscach, gdzie trawy nie wybujały jeszcze zbyt wysoko, nawet gołym okiem można było zobaczyć całe stada antylop i zebr lub gromady słoni i bawołów. Tu i ówdzie żyrafy pruły szarozieloną powierzchnię dżungli, jak statki prują powierzchnię morza. Tuż nad rzeką igrało kilkanaście kozłów wodnych, a inne wynurzały co chwila swe rogate łby z głębiny. Tam gdzie toń była spokojna, wyskakiwały nad nią co chwila owe ryby, które łowił Kali, i migocąc jak srebrne gwiazdy w powietrzu, zapadały na powrót w wodę”.
    Poproszę konia z rzędem.
    W 2007 roku na ten temat napisała moja pierwsza w historii mojego blogu komentatorka – Alicja (pozdrawiam)
    „Skąd oni o tym wiedzą? A wiedzą… Krajewski jest filologiem klasycznym, mieszka we Wrocławiu, całą historię Mocka pewnie wymyślił, ale dla mnie, mieszkanki Wrocławia przez niezłych parę lat, to świetny serial książkowy. Znam te ulice, te kamienice – Festung Breslau, czwarta część serialu książkowego („Szklany Dom” – akademik U.Wr. naprzeciwko opery).
    Jeden z wrocławskich przyjaciół przywiózł mi album „Breslau Gestern” w zdjęciach dawnych, czytając Krajewskiego, ten album miałam pod ręką, żeby sobie dopowiedzieć i dopisać, czego już nie ma we współczesnym Wrocławiu jaki znam”.

  4. Wroclaw przepiękny jest, mam masę wspaniałych wspomnień z tego urokliwego miasta.Nie jestem nawet pewna, czy nie stawiam go przed umiłowanym Krakowem, gdzie przyszło mi bywać przez wiele lat.
    Ale o ile do Krakowa nie mam już po co wracać. do Wrocławia serce się rwie!
    Niezapomniane spotkania z koleżeństwem”po fachu” na Jatkach.Wystawy w których brałam udział, cudowne mosty!!Wspaniały dworzec.
    Wrocławska uczelnia plastyczna( nie wiem czy obecnie w randze Akademii?) wydała kilkunastu doskonałych plastyków, a sztuka szkła była tam bezkonkurencyjna.
    * Usiłuję znaleźć odpowiedź Torlinie – specjalisto od trudnych pytań -na Twoje pytanie:
    Skąd Oni to wiedzą?Może to intuicja i doskonały warsztat,a reszta zebrana na uzytek jednego /kilku bohaterów?
    Najlepiej to Wachmistrz wyłożył.
    Moim zdaniem kroniki, pamiętniki zwodnicze są bardzo, zwłaszcza kiedy zaczyna się pisać w momencie, kiedy pamięć już zawodzi, lub zwodzi.
    Ale ma fabułę się nadają.

  5. „Skąd oni to wiedzą?”

    Torlinie, wiesz jak to jest z pisarzami: jak coś nie wiedzą, to zmyślą 🙂
    Zwłaszcza tacy pokroju Dana Browna 😉

    A już poważniej: wiedza, talent, research, warsztat, potęga wyobraźni (w tym i fantazja 😉 ) … to wszystko sprawia, że oni „wiedzą”.

  6. Zara, zara, miszczu, bo poleciałem skrótem i mi teraz nosa ucierasz 🙂
    może najpierw się trochę rozwinę?
    Swego czasu potrzebowałem kilka stroniczek własnego tekstu, w którym rzecz dzieje się w afrykańskich okolicznościach przyrody. Gdzież szukać podpórki, jeśli nie u niego? Szukałem więc splątanych namorzynów rachitycznej sekwoi, która przycupnęła lękliwie pod rozłożystą, popstrzoną piargami niczym ospą turnią, gdzie wygłodzona, bo przedwcześnie wykluta z jaja panda znalazła schronienie przed lodowatymi porywami zwrotnikowej ulewy…
    I co? Chodziło mi o jakieś takie minimalne choćby i nienachalne dowody przyrodoznastwa penetrującego u sienkiewicza. A zamiast dowodów sa tylko takie skecze, że tu się roślinka pasie, a tam baobab pomyka.
    No, chyba że te żyrafy prujące powierzchnię dżungli to jest nieokiełznana przyroda. Ostatecznie mogłyby pruć stary sweter albo z przywołanych przez ciebie kałachów?
    Słowo się rzekło, więc konia juz masz. Teraz zapracuj na rząd 😉

  7. Przypominają mi się słowa Lema, że należy opisywać wygląd maszyny, a nie jej działanie, bo tego nie dość, że się nie wie, to w SF ewentualna wiedza się zdezaktualizuje.

    Mam wrażenie, że z powieściami historycznymi jest podobnie — należy się uchwycić wiadomych, podkolorować je. Tego, że wielu rzeczy nie ma, przeciętny czytelnik nie zauważy. (Dobrym przykładem może być Eco, który podaje, który fragment ściągnął z epoki, czy ze znajomości historii, a który wymyślił.)

    Oczywiście, liczba szczegółów zależy od przygotowania (i talentu!) autora.

    PS.
    W dyskusji pojawił się problem filmów. Dzieckiem będąc zaczytywałem „Broń i strój rycerstwa polskiego w średniowieczu” Nadolskiego (świetna lektura dla 8-9 latka 🙂 ). Nadolski sobie pokpiwał z filmowców dzwoniących do muzeum z prośbą o fotografie armat z XII wieku 🙂 I za nic sobie mających uwagi, że w XII wieku armat nie było, co najwyżej balisty, a te mają na ilustracjach, ale z XIV wieku 🙂
    Ale filmowcom jest trudniej — on coś musi dać na ekran, gdy pisarz może nie dopowiedzieć.
    Piszesz o tygrysach — fakt, ale jaki jest stereotypowy czołg niemiecki? Swoją drogą, te tygrysy w starych filmach są rażąco przerobione z shermanów, czy T-34 najczęściej. I to też trzeba znieść. Tak jak messershmity z silnikami merlin, królujące (obo heinkli z merlinami) w filmach…

  8. Torlinie, to tylko zmysł obserwacji, ciekawość, dociekliwość i wyobraźnia. Bardzo wiele śladów przeszłości można zobaczyć – ludzie ich zwykle nie zauważają, bo np gadają albo myślą o pierdołach. A gdy już się zauważy to po nitce do kłębka. Bardzo ciekawe, na poły detektywistyczne zajęcie. I wcale nie trudne. No i porządne zebranie materiału czy kwerenda – kiedyś tego uczyli na studiach. dawniej trzeba było pisać fiszki – teraz komputer pięknie ułatwia robotę.
    Pozdrawiam

  9. Przekazuje dale z „Dyszowiska” od „Starszej” życzenia, bo dzisiaj 30.09.2010r – dzień chłopaka i w związku z tym życzenia;
    Wszystkim chłopakom – zarówno dużym, jak i małym, łysym jeszcze i łysym już, siwym i brodatym, ogolonym i nie potrzebującym jeszcze/już golenia – MIŁEGO DNIA 🙂
    a tutaj dla zainteresowanych link 😉 —>YouTube – Danuta Rinn – Gdzie Ci Mężczyźni [1975] [najlepsza jakość]

  10. Kilka dni mój komputer siedział u fachowca, od wczoraj mam go znów w domu i ufam, że już wierzgał nie będzie. Muszę go od nowa do siebie przekonać, bo trochę się zmienił – na szczęście przywrócił mi fachowiec Firefoksa. Przeglądam gazety – lub czasopisma i blogi.
    I raptem zrobiło się późno.
    Dobranoc 🙂

  11. Nie Ty jedna Nelu, bo i ja się uwikłałam w czytanie
    prawdziwej książki nocą.
    Przedwczoraj mi ją wręczono na dzisiejsze imieniny :D.
    Nie jest to arcydzielo literackie, ale przez noc połknęłam 364 strony, tak się lekko czyta!
    Grzegorz Miecugow „Przypadek” 2010,Wydawnictwo Bellona.
    I tu jedno z wyjaśnień pytania Torlina:”skąd oni to wiedzą”.
    W „Przypadku” autor jest poprostu uważnym obserwatorem naszego żywota codziennego i umiejętnie to wykorzystał.Pozdrawiam

  12. Z kraju wywiozłem pewne zawodowe doświadczenie rozmów z kłamcami. Taka była specyfika mojej profesji. Potem już na emigracji z dużym trudem unormalniałem moje relacje z ludźmi.

    Teraz to jakby się zatarło, ale jakiś wypracowany instynkt pozostał. Twórca fabuły to oczywiście biały kłamca. Aby kłamać skutecznie trzeba być profesjonalistą a i to nie zawsze pomaga.

    Ważnym elementem działań zmierzających ku stworzeniu przekonywującego obrazu pseudo rzeczywistości jest szczegół.
    Szczegół opisany ze szczegółami wywołuje u odbiorcy wrażenie prawdy całego opisu. Stwarza wrażenie, że cała narracja jest „prawdą”.

    Spróbuję to zilustrować prostym przykładem. Wszyscy wiemy, że ważnym elementem kuchni rzymskiej było garum – skiszone ryby i inne owoce morza.

    Jako człowiek bywały tu i ówdzie mniemałem, że wiem, co to jest garum – ten pachnący intensywnie sos.

    Był nawet taki czas, kiedy z moją Ukraińską gosposią patrzyliśmy na wykopaliska odkrywające sosowy przemysł.

    W Skandynawii jadałem surströmming w dalekiej Azji inne zgniłe przyprawy.

    Gdybym budował kłamstwo narracyjne oparłbym się na tych doświadczeniach.

    Na szczęście niedawno wziąłem do ręki książkę pani Mary Beard „Pompei: The life of a Roman Town”

    Tam znalazłem szczegóły w sam raz dla narracyjnego kłamstwa.

    Okazuje się wedle autorki, że garum to nie szczegół to uogólnienie.

    Wedle pisarki to, co zbierało się na wierzchu w procesie gnilnym nazywało się fermentującej substancji nazywało się garum. Nie wiemy, czym garum różniło się od występującego w tekstach liquamen. Wiemy za to, że to z dna nazywało się alleq.

    Czym była muria nie wiemy.

    Jakaż cudowna sposobność do gry pomiędzy narracją a wyobraźnią czytelnika!

    Szczegół w narracji językowej kreuje „prawdę”.

    Być może oczytani było nie było chłopcy: Lenin, Stalin i Dzierżyński stworzyli rutynę – pisanie w nieskończoność życiorysów dla kadr i partii. Ja tego już nie pamiętam, ale ci, co mają 70 + pamiętają. Nie było silnych by się delikwent nie pierdolnął się chyba, że po prostu pochodził z niepiśmiennych dołów i powtarzał brednie jak za panią matką.

    Choć kto wie? Może i analfabeci kłamią?

  13. Oczywiscie wszyscy widzą że tekst powyższy nie jest oczyszczony, że nie jest poprawny. To także jeden z chwytów podnoszących jego „prwadę”.

  14. Oczywiście każdy widzi że tekst powyższy nie jest oczyszczony, że nie jest poprawny. To też dobry chwyt by podnieść jego wiarygodność.

  15. Według mnie tu się coś zgarnie,tam się coś zgarnie z innego czasu i innych bohaterów i tak się tworzy „uwiarygodnioną” fikcję.
    U czytelników to siła wyobrażni buduje obraz i jak sądzę w momencie , kiedy książka trafi pod strzechy- autor już zbyt dużego wpływu na czytelnika nie ma!
    Jednym słowem Torlinie „oni „nie wiedzą, „oni” wykorzystali owe garum o którym wspomina
    dana 1.

  16. PAK4: „Piszesz o tygrysach — fakt, ale jaki jest stereotypowy czołg niemiecki? Swoją drogą, te tygrysy w starych filmach są rażąco przerobione z shermanów, czy T-34 najczęściej. I to też trzeba znieść. Tak jak messershmity z silnikami merlin, królujące (obo heinkli z merlinami) w filmach…”
    .
    Tożsamość typów broni w filmach wojennych to tylko wierzchołek góry lodowej. Mnie bardziej razi absurdalna batalistyka. W większości takich produkcji przeciwnicy nieustannie szatkują się z najmniejszej odległości długimi seriami z pistoletów maszynowych (pojemność typowego magazynka starcza na trzy sekundy ciągłego ognia), nie martwiąc się o to, czym będą strzelać za pięć minut.
    W rzeczywistości zaś takie sceny miewały od biedy miejsce tylko podczas walk w mieście. W polu żołnierz rzadko miał okazję oglądać przysłowiowe białka oczu wroga, a podstawową bronią piechoty podczas II wojny światowej był nawet w najlepiej wyposażonych armiach zwykły karabin powtarzalny.
    Inny motyw, który mi przeszkadza w filmach, to tempo, w jakim sypie się trup. Gdyby w rzeczywistości żołnierze ginęli w takim tempie, to wojna potrwałaby najwyżej kilka miesięcy, potem zabrakłoby mięsa armatniego.
    Zaś podstawowym czołgiem Wehrmachtu w drugiej połowie wojny był zmodernizowany Pzkpfw IV, występujący zresztą w wielu mocno różniących się wersjach. Dopiero stopniowo zastępowały go Pantery, do końca cierpiące na rozliczne wady konstrukcyjne.

  17. Z tym szwedzkim Potopem to też jest parę ciekawostek do wyjaśnienia. Czytałem opinię amatora historyka, że w 1655 pod Częstochową niewielu było Szwedów, głównie ich wojskowi sprzymierzeńcy (Polacy, Niemcy) a i odstąpienie „Szwedów” to w niemałym stopniu wynik ich porozumienia ze znanym przeorem.

  18. Z tego, co wiem (z poważnych opracowań historycznych), to po pierwsze, Szwedzi mieli małe szanse zdobyć Jasną Górę, gdyż nie dysponowali odpowiednią liczbą niezbędnej do szturmu piechoty – to był głównie zagon kawaleryjski. Oblężenie było raczej działaniem demonstracyjnym, obliczonym na słabość ducha zakonników. Po drugie zaś jego rzeczywisty wpływ na obudzenie w Polakach ducha oporu był znikomy. Dopiero post factum przeor Kordecki umiejętnie stworzył legendę, dramatyzując wypadki ponad miarę i przypisując im rolę punktu zwrotnego w wojnie ze Szwedami.

  19. No, z tym obudzeniem ducha to ponoć było odwrotnie (całkowicie abstrachując od intencji Sienkiewicza). Cytat „Na wieść o obronie Częstochowy z Wielkopolski rusza odsiecz pod wodzą starosty babimojskiego Krzysztofa Żegockiego. Właśnie w grudniu 1655 roku zwolennicy Jana Kazimierza przeszli z działań defensywnych do ofensywnych. 29 grudnia zawiązuje się przeciw Szwedom konfederacja tyszowiecka. W grudniu też górale odbijają z rąk szwedzkich Nowy Targ. 31 grudnia w oblężonym Tykocinie umiera Janusz Radziwiłł.”

  20. O kurcze! abstrahując oczywiście.

  21. Abstrahując.

  22. Bardzo przepraszam za swoje milczenie, ale byłem na odwyku internetowym. Syn zrezygnował z Tepsy, a na modem z Netii jeszcze czekamy. A za kilka dni wyjeżdżam na spóźniony urlop i w ogóle nie mam pomysłu, co ze sobą zrobić. W Polsce ma padać deszcz ze śniegiem, na dalekie wyprawy trochę mi żal pieniędzy, bo mam do roboty kuchnię w domu właściwie od podstaw.
    Tak że nie obiecuję wielkich wpisów i komentarzy, odezwę się pewnie obszerniej dopiero około 20 października. Pozdrowienia dla wszystkich i WIELKIE DZIĘKI za pamięć.

  23. Skoro go nie ma, to można się nie krępować i dać upust słowiańskiej życzliwości! Moim zdaniem On kogoś ma i chciał się podzielić, że mu nie idzie… A tu żaden Lotos Amigos z radą nie pospieszy!
    No nie widzicie? Tę zagłodzoną Tepsę, co choć po kuchni łaziła goła, to kalała smokingiem usta swe https://torlin.files.wordpress.com/2010/09/emil-schildt-2.jpg
    (dziwaczne skądinąd miano nawet jak dla kochanki) synuś mu wykopał z chałupy. Gotować nie umiała! Dlatego teraz wszystko na jego łbie i robotę w kuchni ma od podstaw. A podstawy kuchni to jajko na miękko. jajko, które nawet po godzinie torlinowego gotowania wciąż, cholera, jest twarde! wiecie, ze on takie jajko wsunie z majonezem kieleckim?!
    No czytać nie umiecie? samo się rymuje, że tu słota z deszczem i deszcz ze śniegiem, a netia pojechała w siną dal do ciepłego kraju i kartki z podróży śle, jak se wywczasu zażywa

    Siedzi se larwa jedna w Ustce na słoneczku, ustem błyska i piernik wypina, a on… No urlop jest ale kasy szkoda… To szuka wymówki, że mu w polsce pada. Torlin, chłopie! Czy tam w wielko czy w małopolsce to niech i napada, bo netia w ustce, nad morzem! Jedź i nie zwlekaj, bo taki piernik z czasem schnie i twardnieje! Jak masz przyjaciół, to może kawałek koca jakaś Babcia z Sopotu podrzuciła, tylko najpierw jej łokieć z piasku otrzep, bo na koc przelezie.
    No i ten… Zdjęcia jakiś porób… mogą być zbliżenia.
    Trzymam kciuki.

    To jest moja wersja i moja rada. Są inne?

  24. Torlinie, witamy w Netii. Ja to zrobiłem pół roku temu.

  25. Miałem napisać w temacie ale konie swawolne rydwan poniosły… No więc ten cały E. mock to już przeżytek. Ja jestem trendy i pod rąsię z Łyssym od dwóch niedziel chadzam sobie po śmierdzących norach lwowa. Czytam napisy na etykietach, poszerzam horyzonty topografii miasta, no nauczył sję ja zacjągac. Zdążył już udusjić jednego zboczeńca, miał padaczkie i wiem, gdzie erynie mówią dobranoc. Ni cholery nie moge pojąc – czemu ja to sobie robię?!

  26. Bardzo mnie interesuje rada – gdzie się przenieść z tepsy. Neostrada mi dojadła, pakiet telewizyjny do bani, elementy towarzyszące zagracają mieszkanie, kabli i wtyczek o wiele za wiele, korzystanie kłopotliwe. Mam do wyboru – albo przenieść się z telefonem i internetem do kablówki, która ma umowę ze spółdzielnią mieszkaniową i okablowała cały budynek – pewnie nie byłoby wielu dodatkowych kabli, wtyczek, modemu i czegoś tam jeszcze.
    Opinie o tej usłudze są jednak zróżnicowane… 😦
    Mogę też wybrać Dialog, tele2 i coś tam jeszcze.
    Nie bardzo potrafię podjąć decyzję. Nie mam potrzebnej wiedzy. Umowa z Tepsą kończy mi się z końcem listopada, czas na decyzję ???
    Biję się z myślami…

  27. Jestem pewien, że ktoś Ci Nelu doradzi. Mój blog wielokrotnie już służył pomocą takim jak my, trochę niedorobionym pod względem informatycznym. Jest jeszcze Internet związany z operatorem komórkowym.
    Pozdrawiam

  28. Torlinie, oni nie wiedzą. Oni tylko potrafią to zrobić w taki sposób, że ty sądzisz, że oni wiedzą. Sprezentowałem Krajewskiego (Smierć w Breslau) mojemu stareńkiemu sąsiadowi, który pożegnał się z Wrocławiem jako 17-latek. Zaśmiewał się do rozpuku z zabawnych nieścisłości, nieadekwatnych do zapamiętaniej rzeczywistości absurdów i niemożliwych całkiem pomyłek obyczajowych i i geograficznych.

    Co nie przeszkodziło czytać (mnie np.) Krajewskiego z zainteresowaniem. Bo nasza niewiedza jest o wiele większa niż jego. Wystarczy jednak, że weźmiesz do ręki jedną z amerykańskich powieści sensacyjnych z lat 80-tych dziejącą się w komunistycznej Polsce i umrzesz ze śmiechu, chociaż amerykańscy czytelnicy na pewno podziwiali dogłębne wykształcenie autora.

  29. Nela
    mam podobny problem.
    Zainteresuj sie Polsatem (tani),za 87 zł masz tele i internet telefon tylko komórka ale ja polecam komorkę PLUS,
    Ja mam na karte za 30 z (rozmawiam krótko) i tam jest taka dogodność że masz darmowe rozmowy na wszystkie telefony w m-cu 105, min.. Ja nie wykorzystując mam nadplaty.
    Ale to sa takie uwagi.wybierz Ty
    Pozdrawiam

  30. Telemachu!
    I masz rację, i jej nie masz. Mój wuj, który skończył Instytut Kolejnictwa w Petersburgu, budował kolej do Murmańska i dookoła Bajkału. na zlecenie Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego spłynął Leną na północ. Bardzo dużo mi o tej rzece opowiadał. Ja pewnego razu kolekcjonując cykl o dalekich podróżach i terenach z Iskier, o nazwie „Naokoło świata” , kupiłem Wiesława Nowakowskiego rzecz pt. „Lena płynie na północ”. I nic się nie zgadzało. A wujek tam autentycznie był.

  31. Zdzisławie!
    Komórkę mam w najtańszej wersji – 50 zł co 3 m-ce.
    Nie lubię tego urządzenia i gdyby nie to, że jest mi konieczna w pracy, to nie miałabym jej wcale.
    Z mojego mieszkania wcale nie mogę telefonować, bo nie ma zasięgu. Lepsze modele też nie mają. Nie cierpię rozmawiać kiedy jadę autobusem, czy tramwajem, nie lubię SMS-ować, nie uważam, że muszę odbierać telefon, kiedy jestem poza domem.
    To z pewnością kwestia uporu i wieku, choć wielu moich rówieśników łazi po mieście z komórką przyklejoną do ucha.. Ja wolę słyszeć gwar miasta, szum drzew, czy też psa szczekanie.
    Na razie robię sondaż firm dostarczających internet 🙂

  32. NELU
    Jak znajdziesz dostawcę internetu to sie podziel wiadomością ja też szukam.

  33. http://www.tvn24.pl/28115,1676859,0,1,widmo-brockenu-straszy-w-tatrach,wiadomosc.html

    Widziałam!!! w drodze od Zawratu na Kozi Wierch!
    Przepowiednia do dziś się nie spełniła, w góry już nie chodzę, więc chyba szansa coraz mniejsza, … chociaż byłoby pięknie!

  34. „Chłopcy by mnie nieśli
    Kapela by grała” 🙂

  35. Co się stało?

  36. No właśnie ❗

  37. Ano czekamy do 20-go 🙂

    … który to tuż, tuż

  38. Czy można odciąć sie od życia doczesnego?Czy możemy mówić tylko o różach gdy lasy płoną?
    Jak ja juz mam dość tej „politykii”

  39. Jeszcze 3 godziny 20 10 2010. Trzymam za słowo.
    Może się nie urwie.

  40. Nie przejmujcie się zbytnio!
    „Przyjdzie walec i wyrówna „- 😉

  41. Przyleciałem przed chwilą z Tunezji. Jak wyleciałem, nie miałem drugiej wnuczki, jak wylądowałem, to już miałem. Postaram się na rano przygotować sprawozdanie.
    Dzięki za cierpliwość.

  42. Gratulacje Torlinie, Dziadkowi i Rodzicom !! 🙂

  43. Moje gratulacje ❗ 😆
    Rano koniecznie duuuża kawa, bo nie dasz rady 🙂
    Czekamy na nowy wpis, bo już od tej codzienności to trochę zwariować można.

  44. No tak… wszystko trzymałeś w tajemnicy! 😉
    (Ale się wydało 🙂 )

    PS. Zdrowia wszystkim życzę!

    PS2. Jak tam Tunezja?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: