Napisane przez: torlin | 30/10/2010

Taniec z Mazowszem

Trochę boję się tego wpisu, bo będzie aktualny, odrobinę polityczny i krytykujący. Ale przed odważnymi świat otworem.

Zostało zaproponowane rozłączenie Warszawy od pozostałej części Mazowsza i utworzenie dwóch niezależnych województw. W sprawie Warszawy dyskusje są właściwie non – stop od ukończenia II Wojny Światowej, i dotyczą dwóch tematów: podziału administracyjnego samej Warszawy (jedna gmina, zrzeszenie gmin, powiat) i usytuowania Warszawy w obrębie Mazowsza. Nawiasem mówiąc, nie ma chyba w Polsce miasta, które bardziej oddzieliłoby się od historycznych ziem, tak jak Warszawa od Mazowsza. Kraków to jest jednak Małopolska, Poznań Wielkopolska, Gdańsk Pomorze czy Wrocław Dolny Śląsk. Właściwą stolicą Mazowsza jest moim zdaniem Płock (ciekawe, co na ten temat napisaliby mieszkańcy Radomia?)

Każde wielkie miasto jest fragmentem większej całości przestrzennej i funkcjonalnej, gdyż z reguły otoczone jest innymi mniejszymi miastami, jednak związane są one z nim szeregiem silnych powiązań o charakterze interakcyjnym. Jednostki te wraz z głównym miastem tworzą zespół miejski o charakterze metropolitalnym. Polsce potrzebne są aglomeracje, czyli formalne związki dużych miast z otaczającymi je gminami i powiatami, jednak w obecnym polskim prawie nie ma dla nich miejsca, można co najwyżej powołać związki gmin. Procesy urbanizacyjne zachodzące w Polsce powodują powstanie nowych struktur przestrzennych, „rozsadzających” historycznie ukształtowane granice gmin. Są to faktycznie nowe struktury przestrzenne, które określamy jako aglomeracje, a ich cechą szczególną jest działanie według powiązań poziomych, poza istniejącą pionową strukturą podziału terytorialnego. Dotychczas proponowane struktury związków międzygminnych opartych na zasadzie pełnej dobrowolności nie spełniły oczekiwać w przypadku aglomeracji i nie zapewniły jej stabilności organizacyjnej, a w konsekwencji – ciągłości wykonywania zadań publicznych. Faktyczne związki między poszczególnymi częściami aglomeracji są tak ścisłe, że wymagają odpowiednio trwałych uregulowań ustrojowoprawnych.

Oddzielenie teraz Mazowsza od Warszawy będzie klęską małych gmin, nie tylko Warszawa przestanie łożyć na biedniejszych, ale zacznie wymagać, aby ludzie działający gospodarczo w Warszawie, korzystający z jej infrastruktury, płacili podatki tu, a nie w gminach, w miejscu zamieszkania. Według zasad ustalonych w Brukseli o tym, ile pieniędzy z UE dostaje województwo decyduje głównie liczba ludności. I właśnie dlatego aż 60 proc. pieniędzy w Regionalnym Programie Operacyjnym Województwa Mazowieckiego to zasługa Warszawy. 60 proc. z 2,2 mld euro to prawie 1,3 mld euro – tyle stolica załatwiła Mazowszu. To jest fatalny pomysł.

A żeby odpocząć i przypomnieć sobie dawne chwile

——————————————————–

Aneks dla Zdzisława i Kartki, z jednoczesnym podziękowaniem za merytoryczną dyskusję.

Odpowiedź dla Zdzisława i Kartki (tutaj, bo na dole bym się nie zmieścił).

Ja generalnie jestem z Wami w zgodzie, ale… I tu właśnie chodzi o to „ale”.

Problem przeze mnie poruszony właściwie nie dotyka spraw podziału administracyjnego Polski jako całości, chociaż pozornie się to tak wydaje. Bardziej chodzi mi o funkcje decyzyjne i finansowe na Mazowszu, z niewątpliwym wpływem na to Unii. Poszczególne państwa rozwiązały w różny sposób problem swoich stolic, niektóre zamykają się w swoich granicach samorządowych jak Budapeszt, niektóre bawią się w aglomerację jak Wielki Londyn. Wiedeń jest jednocześnie miastem, landem i stolicą.

Mamy właściwie trzy rozwiązania, każde ma swoje zalety i swoje wady. Pierwsze to stolica jako jedna jednostka samorządowa, tzn. Warszawa rządzi na szczeblu województwa, ale niesłychanie zostaną ograniczone wtedy kompetencje wójtów/burmistrzów/prezydentów poszczególnych gmin Mazowsza, skoro finanse będzie trzymała Warszawa. Druga – gminy sobie, a Warszawa sobie. I trzecia – funkcja metropolitalna, a więc Warszawa rządzi, ale tylko ma wpływ na najbliższe gminy, a nie na Płock, Radom czy Siedlce.

Zupełnie czymś innym jest dyskusja na temat podziału samorządowego Polski. Ja jestem zdziwiony, że tak powszechna jest próba federalizowania naszego kraju. Rozumiem, że to wypływa od osób mieszkających w tego typu państwach, jak USA, Kanada, Australia, Meksyk, Niemcy, gdzie rzeczywiście różnice pomiędzy regionami są olbrzymie, i niektóre stany mają prawo nie tylko do swojej administracji, ale i prawa, sądów, wprowadzania ceł itp. – ale u nas w Polsce również? Polska jest przecież krajem jednolitym, nie ma różnic pomiędzy mieszkańcem Lublina, Gdańska czy Wrocławia (błagam – nie mówcie o Góralach i Kaszubach). Odrębny problem to Śląsk, ale o tym za chwilę. Ja nie jestem pewien, czy to jest rzeczywiście prawidłowy kierunek działania, aby stworzyć księstwa regionalne, pomijając to, że jest to sprzeczne z artykułem 3 Konstytucji: „Rzeczpospolita Polska jest państwem jednolitym”.

Wielkość regionów czy województw. Ja uważam, że powinno być ich sześć: Mazowsze z Podlasiem, Warmią i Suwalszczyzną, Pomorze (całe), Wielkopolska, Dolny Śląsk, Górny Śląsk (tylko ze względu na tradycje i faktyczne odrębności) i Małopolska. Można dyskutować o Łodzi, rozdziale Szczecina od Gdańska i kwestia Lublina. Ale wtedy bardzo ważną rolę odgrywałyby powiaty (czy związki międzygminne, jak je zwał, tak je zwał, ale taki pośredni szczebel jest konieczny w tak dużym państwie jak Polska, to na Węgrzech może być tylko organizacja dwuszczeblowa). Likwidacja powiatów nie jest najlepszym rozwiązaniem, inaczej powiem, najlepszym rozwiązaniem jest likwidacja połowy powiatów. Bo z punktu widzenia samorządu powiaty nie są rzeczywiście najistotniejsze, ale z punktu widzenia państwa i jego zadań, ten szczebel samorządu jest bardzo ważny. Wystarczy poczytać zadania powiatu i wtedy zdamy sobie sprawę, że jest to istotnie szczebel potrzebny.

Rozdział 2
Zakres działania i zadania powiatu
Art. 4. 1. Powiat wykonuje określone ustawami zadania publiczne o charakterze ponadgminnym w zakresie:

1) edukacji publicznej,
2) promocji i ochrony zdrowia,
3) pomocy społecznej,
4) polityki prorodzinnej,
5) wspierania osób niepełnosprawnych,
6) transportu zbiorowego i dróg publicznych,
7) kultury i ochrony dóbr kultury,
8) kultury fizycznej i turystyki, (U mnie turystyka jest zawsze najważniejsza 8) )
9) geodezji, kartografii i katastru,
10) gospodarki nieruchomościami,
11) administracji architektoniczno-budowlanej,
12) gospodarki wodnej,
13) ochrony środowiska i przyrody,
14) rolnictwa, leśnictwa i rybactwa śródlądowego,
15) porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli,
16) ochrony przeciwpowodziowej, przeciwpożarowej i zapobiegania innym nadzwyczajnym zagrożeniom życia i zdrowia ludzi oraz środowiska,
17) przeciwdziałania bezrobociu oraz aktywizacji lokalnego rynku pracy,
18) ochrony praw konsumenta,
19) utrzymania powiatowych obiektów i urządzeń użyteczności publicznej oraz obiektów administracyjnych,
20) obronności,
21) promocji powiatu,
22) współpracy z organizacjami pozarządowymi.

I jest jeszcze jeden paragraf, który tylko „pozornie niepozornie” wygląda, ale w Polsce jest jednym z najważniejszych: „Art. 5. 1. Powiat może zawierać z organami administracji rządowej porozumienia w sprawie wykonywania zadań publicznych z zakresu administracji rządowej.
2. Powiat może zawierać porozumienia w sprawie powierzenia prowadzenia zadań publicznych z jednostkami lokalnego samorządu terytorialnego, a także z województwem, na którego obszarze znajduje się terytorium powiatu.

Sprawa Śląska:
Ten region rządzi się zupełnie innymi prawami, już w 1920 roku powstała „Ustawa Konstytucyjna Województwa Śląskiego”, akt prawny uchwalony przez Sejm Ustawodawczy nadający województwu śląskiemu szeroką autonomię. Autonomia ta obejmowała ustawodawstwo dotyczące: stosowania języka polskiego i niemieckiego jako języków urzędowych; samorządu lokalnego, spraw sanitarno – epidemiologicznych; organizacji policji i żandarmerii, nadzoru budowlanego, szkolnictwa; spraw wyznaniowych, polityki rolnej, melioracji i budownictwa wodnego. Ustawa ta powoływała również jednoizbowy Sejm Śląski z 48 posłami, uchwalał on własny budżet zasilający Skarb Śląski. Część dochodów była odprowadzana przez Skarb Śląski do budżetu centralnego. Ale trzeba pamiętać, że spod kompetencji Sejmu Śląskiego wyłączona była polityka zagraniczna i obronna.

Kartko, pisząc: „Warszawa silna na Mazowszu, ale zdecydowanie słabsza (…) w stosunku do reszty Polski” moim zdanie mylisz – wybacz – dwie rzeczy, Warszawę jako miasto samorządowe i Warszawę jako „miejsce odosobnienia” rządu. Ja pisałem o Warszawie jako mieście samorządowym, on nie ma najmniejszego wpływu nie tylko na Jelenią Górę, Karpacz czy Zamość, ale i na Radom, Sielce czy Płock. Zupełnie czymś innym są prerogatywy rządu, ale powiedzenie w tym kontekście „Warszawa rządzi” jest tylko skrótem myślowym, bo to jest zdanie o rządzie Polskim, a nie o samorządzie warszawskim.

Zdzisławie!
Mój ojciec urodził się w Radomiu i śmieje się, że co przychodzili okupanci, to Radom był najważniejszy: w 1844 r. powstaje gubernia radomska, w 1918 województwo kieleckie, w 1939 roku dystrykt radomski, w 1946 województwo kieleckie. Ale do dzisiaj miasto nie może otrząsnąć się po zemście Gierka, była strasznie okrutna – to jest do dzisiaj bardzo biedne miasto.

Reklamy

Responses

  1. Wachmistrzu, cztery razy wklejałem, albo się nie ukazywał, albo podawał, że taki blog (Wachmistrzowy) nie istnieje. Dałem spokój i cytuję go u siebie:
    „Tego tałatajstwa miałem w porywach cztery sztuki i zawsze podziwiałem miłość kotów do moich psów (kolejnych, nie na zakładkę). Broniły ich przed innymi psami na potęgę. Ale najśmieszniejsza historia była taka:
    Pewna suczka „przyniosła” mojemu Amikowi cieczkę i obydwoje postanowili załatwić sprawę pod moim oknem. Po rozstaniu ze swoim oblubieńcem sukę spotkała kara za znęcanie się nad psem, na jej kark skoczyła z daszku kotka, wbiła się zębami i pazurami w kark suki, a ta kwicząc wyleciała z ogrodu z kotką na grzbiecie”.
    Za słowo „tałatajstwo” dostanie mi się od Hoko!

  2. Spokojnie już u Wachmistrza pisałam u mnie się pokazał taki slodki napis:”Twojemu blogowi nic się nie stało itd.”
    Przynajmniej po sprawiedliwości było , wszystkim po równo, jak za komuny!
    *Też uważam Torlinie,że ten podził bezsensowny jest.
    *mje koty dzisiaj „zdjęły”mi doniczki z parapetu, ciekawe,że mają upodobanie w strącaniu wszystkiego, nie dziwię się,że pognała
    suczkę z Amikowego ogrodu.

  3. Zaległości tunezyjskie:
    nie do końca czuję się przekonany, że nie jesteś wielbłądem…
    😉

  4. Torlin.
    Bardzo niebezpieczna koncepcja,choć ma wiele zalet.Gminy nie muszą stracić bo firmy mogą sie zarejestrować w gminach.
    Zresztą tak juz sie dzieje.Wiele swiatowych firm ma siedziby w małych miastach exemplum gm. Niepołomice w Małopolsce.
    Podobnie jest we Francji .Z dużych miast firmy przenoszą sie do miasteczek.
    Tylko u Nas odwrotnie zrobił Palikot firmę przeniósł do Warszawy( zasługa Urzedu Skarbowego).
    Problem z województwmi to problem raczej wymyślony w Urzędach ,czyli sztuczny ni przypiął ni przyłatał. Jaki ma związek Radom z Mazowszem?
    Była ziemia Radomska tą nazwę zepsuli rozbiory i II wojna światowa dystrykt Radom i Gubernia Radomska.
    Albo skończyć z historią i podziałem diecezjalnym i tworzyć duże województwa lub regiony gospodarcze.
    Bez wódki nie rozbierosz.Ja czyli moje miasto od Kielc stolicy regionu jest przedzielona Górami świętokrzyskimi nawet pogoda jest inna w Kielcach leje u nas pięknie i odwrotnie.Historycznie to ziemie biskupów krakowskich lub ziemia sandomierska.
    I jak tu pogodzić.
    Pozdrawiam

  5. Zenn
    Nie jest, nie ma jednego lub 2 garbów.

  6. Piszesz: „Trochę boję się tego wpisu, bo będzie aktualny, odrobinę polityczny i krytykujący.”

    Też się boję. Ze strachu nie przeczytałem! 🙂

  7. Torlinie
    Moim zdaniem województw już jest za dużo. Wojewodztwa powinny odpowiadać mniej więcej regionom unijnym. Taka była intencja ludzi reformujących rozdrobniony na 49 wojewodztw kraj. Na skutek nacisków utowrzono dwa dodatkowe wojewodztwa zwiekszając ich liczbę do 16 i o te dwa jest ich za dużo. Polska powinna skladać się z silnych, samorządnych i w dużym stopniu autonimicznych regionów. Nadmierny podzial, rozdrobnienie tylko sprzyja centralizacji. natomiast sensowna by była likwidacja powiatów. Wyłączanie W-wy z Mazowsza uważam za chory pomysł. Region musi mieć silną stolice – to ona emanuje na Mazowsze. Tak więc W-wa ciągnąca do gory Mazowsze. Inaczej mówiąc – Warszawa silna na Mazowszu ale zdecydowanie słabsza niż do tej pory w stosunku do reszty Polski
    Pozdrawiam

  8. Zdzisławie i Kartko – aneks do Was skierowany jest u góry w podstawowym tekście, bo tu by się nie zmieścił. jeszcze raz bardzo dziękuję za merytoryczną dyskusję.
    W sprawie innej merytorycznej dyskusji – nie jestem wielbłądem.
    Babko!
    Nie lubię blogów w Onecie, te linki dzielone, niewygodne komentarze, przy wpisach nie ma podglądu do wypowiedzi innych, tylko trzeba otwierać osobną zakładkę. Dla mnie Łotrpress jest idealny (no – prawie).
    Edwarze – pozdrowienia.

  9. Torlin.
    6 województw?. To kolosy gmina ,obywatel zniknie. Powiaty sa konieczne tylko muszą mieć pieniądze z podatków odebrać wojewodom (zlikwidować rady wojewódzkie) część kompetencji i środków te przekazać powiatom.Wojewoda jest przedstawicielem rządu.Obywatel nie powinien mieć dalej do do wladzy wyższego szczebla czyli powiatu nie dalej jak 20-25 km.
    Wojewoda mu nie potrzebny.Potrzebny mu samorząd, Wojewoda nie pilnuje by wszystkie decyzje gmin,powiatów były zgodne z prawem. I koniec jego władztwa.
    Powinniśmy skończyć,z abicjami typu chcemy by Szczecin Kielce itp. byly województwami.Niech Prezydenci burmistrzowie wójtowie dbali o rozwój miast sa ludzie miasta sie rozwijają a kiepscy przywódcy oglądają sie na tych co mogą dać. I wtedy chwala się co tez My zrobiliśmy.
    Gminy mają środki z podatków ,powiaty tylko dotacje,i te zwykle mają malo bo wojewoda przydziela więcej stolicy wojewdztwa.
    T na tyle chyba,mozna jeszcze wiele podać argumentów na ten temat ale jestem zwolennikiem 12 województw

    Po zmianie czasu ja zamiast spać dłużej to obudzilem sie jak zwykle i spałem godzinę krócej.
    Po cholerę te zmiany czasu?
    Gospodarstwa domowe teraz chyba dużo więcej zużywają energii elektrycznej .
    U mnie piękny dzień +10 w cieniu.

  10. Powiaty?

    Teoretycznie to może się wydawać, że są stopniem samorządu zbędnym. Po co w dobie szybkiej łączności i coraz lepszej komunikacji stopień pośredni pomiędzy Krakowem a Lanckoroną, pomiędzy Opolem a Byczyną.

    Byłem zwolennikiem likwidacji powiatów dopóki przez letni dom w Polsce nie przyjrzałem się Polsce powiatowej.

    Nie wszystko w praktyce społecznej da się do końca zracjonalizować i nie wiem czy trzeba koniecznie wszystko racjonalizować.

    Powiaty mają we wszystkich dzielnicach Polski (czy nie lepiej pisać o zaborach?) długą tradycję. Tylko na chwilę zostały zlikwidowane na rzecz małych województw gierkowskich.

    Mieszkańcy mniejszych miast i wsi wydają się być do tej tradycji silnie przywiązani. Tkwią chyba silniej w świadomości niż gminy w ich obecnej postaci. Nawet w komentarzu Zdzisława pobrzmiewa tłumiony powiatowy patriotyzm: „U nas nawet pogoda inna”.

    Oczywiście jest kilka jednoznacznie mentalnie uzasadnionych stolic ponad powiatowych. Nie wyliczam wszystkich by nikogo nie urazić.

    Są jednak w Polsce spore obszary, na których identyfikacja ze stolicą województwa nie jest oczywista.

    Podobnie jest z gminami. Patriotyzm gminny występuje przede wszystkim w miejscowościach – siedzibach rad gminnych, wójta lub burmistrza.

    Mieszkańcy nie gminnych wsi są raczej emocjonalnie związani z powiatem.

    Tam, na tych obszarach powiat wydaje się szczeblem emocjonalnie pożądanym.

    Pozwolę sobie na przykłady znane mi dobrze:
    O ile Kraków jest stolicą małej Małopolski jednoznacznie, to już na północy dużej Małopolski czy Małopolski Rosyjskiej(?) jest rożnie.

    Stołeczność Kielc nie jest jednoznacznie zakorzeniona w przeciwieństwie do oczywistej stołeczności Lublina na przypadającym mu obszarze.

    Przejście Radomia do Mazowsza wynikało po równo z przesłanek racjonalnych jak i niechęci do związków z Kielcami.

    Podobnie z województwem zwanym pokracznie Podkarpackim. Rzeszów dopiero teraz zaczyna zwolna uzyskiwać miejsce w wyobraźni mieszkańców tamtego obszaru.

    Dla Przemyśla był zawsze uzurpatorem – „ jak nie my to tylko Lwów”. „Królewskie” Krosno i Sanok silniej czują się związane z Gorlicami, Nowym Sączem niż z Tarnobrzegiem, czy Stalowa Wolą. Dębica i Jasło tęsknią do Krakowa i niezbyt dobrze czują się na „Rusi – Ukrainie”.

    Szkoda trochę, że organizacja nowoczesnego państwa jest związana ze standaryzacją. Państwo nie federacyjne w zasadzie musi być podzielone na jednostki identyczne o identycznych uprawnieniach i strukturze.

    Może kiedyś przyjdzie czas na eksperymenty na dziś nie ma się w to, po co pchać.

    Zdzisławie

    Województwo to nie tylko wojewoda, czyli lokalny reprezentant rządu. Województwo to także sejmik i marszałek województwa.

  11. Torlinie!
    *”nie lubisz blogów w Onecie”,ale ja odziedziczyłam padok i tak mam, nieraz się szarpię.Np.fotki z piccasy tam nie wchodzą, albo , a może nawet raczej czegoś nie umiem,sieciowo
    ” młoda” jeszcze jestem.:wink:
    **
    Co nowa władza to zmiana!W końcu coś muszą robić nasi ustawodawcy, za nasze pienądze.
    Jestem tradycjonalistką i niechętnie znoszę wszelkie zmiany, może to rodzaj lenistwa?
    Utartą drogą można iść z zamkniętymi oczami, naturalnie do czasu, aż ktoś w niej wykopie dół…

  12. Na marginesie.

    Czy tylko ludnościowa przewaga Lublina i jego silna pozycja, jako ośrodka akademickiego czyni go jednoznaczną stolicą regionu?

    Przypomniałem sobie rozmowę ze starszym panem z Chełma.

    Zapytałem go czy jako chełmianin nie żałuje wojewódzkiej pozycji miasta. Odpowiedział, że nie. Powiedział, że jemu się wojewódzkość Chełma źle kojarzy z gubernią chełmską utworzoną po to by ten obszar wydzielić z Priwislinskiego Kraju i włączyć do Imperium.

    Różne stare diabły siedzą za regionalizmami i po trochu straszą starszych ludzi.

  13. Dana 1
    Województwo to nie tylko…. zgadzam sie ,ale po co nam tyle tych rad sejmików?
    Warszawa ma około 800 radnych to więcej chyba jak parlamentarzystów w USA,nie mówiąc o Polsce więcej jak Unia.
    Tych 800 radnych Warszawy lepiej rządzą?Mniej rad!!! bo sejmiki źle mi sie kojarzą(rady też),Im mniejsza pada parlament tym mniej zawracania Wisły kijem
    Pozdrowienia

  14. @ dana-1
    Mnie tam „stare regionalne diabły” nie straszą, oswoiłam je dawno i chyba nawet nie zauważam,że mi się plączą pod nogami.
    Kiedyś mieliśmy Trójmiasto, jedną wielką aglomerację, teraz słyszę głosy rajców z jednej, drugiej, trzeciej strony,że trzeba się podzielić.
    I zaczynają się przepychanki o tereny zielone, o stadiony itd.
    Nie mówiąc o zwykłych biletach na troleybus, zagapisz się na granicy miast i już
    jedziesz ” na gapę”, a kanary tylko czekają.!
    Czasem już dawno stoją nad takim gapowiczem.
    Trzeba mieć oczy dookoła głowy…

  15. Torlinie

    Nie zauważyłem że poszerzyłeś wpis.

    Zdzisławie

    Oczywiście ilość radnych to sprawa do dyskusji.

    Sprawa jednak samego podziału administracyjnego czy podziału na jednostki samorządowe to sprawa bardzo politycznie wrażliwa.

    Znasz Francję.

    Jak wiesz tam dokonano podziału kraju na departamenty ponad dwieście lat temu. Posłużono się przy tym podziale racjonalnym „metrem”.

    Departament to miasto departamentalne z okręgiem, do którego granic można konno dotrzeć i powrócić w ciągu jednego dnia. Coś jak kiedyś sieć miejsc targowych w I Rzeczypospolitej.

    Ten podział się utrwalił i głęboko wszedł w świadomość Francuzów. Departament to dla wielu jedna ze zdobyczy Rewolucji, z której Francuzi są bardzo dumni i na której budują swoja tożsamość.

    Tworzenie regionów napotkało na duży opór i realizowano go ostrożnie poprzedzając długą dyskusją.

    Pod strukturą departamentalną są gminy, których tradycje sięgają nawet tysiącleci.

    Nawet przesadnie scentralizowana Francja, ze swoim kultem i kulturą symetrii, gmin w zasadzie nie ruszyła. Nie ruszyła ich też Rewolucja.

    Są gminy tam gminy rozpaczliwie maleńkie. Jednocześnie większość miast jest też gminami, czyli jednostkami o tej samej randze co 200 osobowa wioska w jakimś górskim departamencie.

    Jest tam 36 tys. merów na 64 miliony mieszkańców.

    Sam departament Paryża (nie mylmy z aglomeracją) liczy mieszkańców ok. 2, 1 mil, czyli nie tak znowu wiele więcej niż Warszawa (1,7). Każda z jego 20 dzielnic ma radę a nad nią radę Paryża.

    A ilu tam „radnych”?

    W radzie Paryża jest ich 163. Dodaj do tego radnych 20 dzielnic po kilkudziesięciu reprezentantów?

    Babko

    To nie jest sprawa podziału administracyjnego, ale sprawa umiejętności racjonalnej współpracy.

    Trójmiasto o ile pamiętam zawsze składało się z trzech ODRĘBNYCH miast?

  16. Torlinie
    Idea sfederalizowania Polski jest dyskutowana na skutek podziałów politycznych i przeświadczenia, że tak dalej żyć nie można. Silne regiony z prawem poboru większości podatków na swoje potrzeby a nawet stanowiące własne prawo w wybranych dziedzinach nie stoją w sprzeczności z zasadą jednolitości panstwa polskiego. To jak się wydaje jest jedyne wyjście z politycznego pata.
    Odnośnie Warszawy mogę tylko powtórzyć to co napisałem wcześniej. Region (Mazowsze)musi mieć silną stolicę. Postulat Kaczyńskiego rozumiem jako wyłączenie z Mazowsza Warszawy – to nonsens.
    Co do powiatów to uważam je za zbędne, bo wiekszość zadań, które podałeś albo jest albo może być realizowana w gminie. czy potrzebny jest np powiat do funkcjonowania szpitala powiatowego. Przecież równie dobrze może być to szpital gminny pracujący na potrzeby innych, pobliskich gmin
    Pozdrawiam

  17. Zgadzam się z wypowiedzią kartki.

    Np.Trójmiasto zaistniało po II WS, przedtem polska była tylko Gdynia, a Sopot i Gdańsk należały do Niemiec.
    Jak przypuszczam po wojnie n a z w a miała podkreślić przynależność.
    Jakiś czas temu mieliśmy województwo gdańskie,bo tam była siedziba wojewody.
    Ale istnieją sprzeczności interesów poszczególnych miast,a co za tem idzie
    forma rozliczeń między nimi.
    Nie sądzę, aby to były łatwe sprawy,a niedogodności dla mieszkańców dawnego Trójmiasta są czasami dotkliwe, choćby wspomniana sprawa szpitali wojewódzkich.

    Wyłączenie Warszawy z Mazowsza jawi mi się trochę, jak urwanie głowy od korpusu.
    Pytanie: czy chodzi tylko o to, by „mieć pomysł”,
    bo wszak „lepsze jest wrogiem dobrego”.
    Zawsze mnie irytowało ulepszanie czegoś, co sprawdzone i w miarę znośnie funkcjonowało,że nie wspomnę o kosztach takich zmian, a one dotkną wszystkich!

  18. Babko

    O Gdyni i Wolnym Mieście Gdańsk słyszałem na jakimś kursie nie wiem jakim ale pamiętam że to był wieczór.

    Niestety o tym kiedy Trójmiasto było JEDNYM miastem (jak choćby Bielsko Biała) na moich kursach nie uczono.

    Byłbym wdzięczny Ci za informacje kiedy tak było i kiedy to ustało. Przecież nie powinienem całej wiedzy opierać na Wiki.

  19. @dana _1, chyba się nie zrozumielismy, lub ja nieściśle napisałam.Wybaczcie.
    Oczywiście przed wojną było Wolne Miasto Gdańsk, ale czy ono takie „wolne „było w to wątpię.Przecież cała napaść na Polskę zaczęła się o Gdańsk, za który sojusznicy nie chcieli umierać.
    Był Sopot, też niemiecki i była Gdynia z prawami miejskimi od 1926 roku.
    Nb.mój śp. Tata tę Gdynię od podstaw budował będąc zastępcą inż.Tadeusza Wendy, a potem bronił z Oksywia.
    Jak sądzę Trójmiasto (nazwa) przyjęła się skrótowo za czasów prl-u i tak to trwa do dzisiaj.
    Nazwy miast istniały , jak ich władze ale ogólnie mówiło się -Trójmiasto.

  20. I mówi się tak nadal.

    Sprawa jest o tyle ważna, że pewne funkcje miast leżących tak niedaleko powinny być realizowane wspólnie ponad formalnymi podziałami administracyjnymi i samorządowymi.

    Bez przypomnienia o tym, że to osobne miasta a jedna aglomeracja nie było by sensu dyskutować specyfiki aglomeracji i możliwych rozwiązań organizacyjnych na których jakość się skarżysz.

  21. Poddaję się !!@dano_1 !!
    Pies chory, jestem dość znękana, więc proszę więcej nie nękać babki 😉

  22. Mam wątpliwości czy powinno sie prowadzić tak szczegółowe roważania nad podzialem terytorialnym kraju. Moim zdaniem najistotniejsze jest określenie celu i ogólnych zasad. Jeśli celem ma byc decentralizacja i upodmiotowienie regionów to muszą byc duże, silne i racjonalnie zorganizowane. Mnożenie szczebli pośrednich tylko komplikuje sytuacje. Jeśli nie będzie powiatów to gminy będą się musialy same zrzeszać do realizacji rozmaitych zadan. Rozrysowanie podziału regionalnego na np 14 wojewodztw samorządowych czy kilku jak postuluje Torlin to tylko początek, bo historia, warunki kulturowe czy po prostu interesy będą zmuszać do dokonywania korekt. Mialem okazję kiedyś obserwować jak powiat wschowski przenosił się skutecznie z Wielkopolski do Lubuskiego, bo tak chciał.
    Rozbijanie Mazowsza przez wyłączenie z niego W-wy jest de facto osłabieniem regionu. Zresztą to jest zgodne z centralistycznym modelem wladzy lansowanym przez wnioskodawcę.
    Pozdrawiam

  23. Próba czasu

  24. Babko

    Przepraszam cię.

    Moje natręctwo wynikło z tego że z wiekiem robię się coraz bardziej dociekliwy i ciekawy świata. Chcę chorobliwie wiedzieć. Głód wiedzy czyni mnie natarczywym. Zapominam że źródeł informacji jest dziś wiele nie to co dawniej.

    Psu na pewno się polepszy.

  25. Dana 1
    godz. 4.39 to stary czas czy nowy?
    Kiedy śpisz?
    A z wiekiem, przynajmniej ja robię się też zgryźliwy.
    A z tą dociekliwością to też lubię wiedzieć,ale po jakimś czasie stwierdzam a po cholerę mi ta wiadomość(szczególnie na bieżące sprawy) i nigdy nie pamiętam czy ktoś kogoś przeprosił czy obraził w polityce ale lubie wiedzieć że np.ted ruiny to wynik np. wojen szwedzkich czy buntu jakiegoś możnowładcy..
    Moj region nie miał możnowładców ale np za miedza byli.I fajnie wiedzieć że to np. Szydłowieccy czy inni.Pozdrawiam

  26. Od słów „próba czasu” jest to nowy czas polski.
    Babko!
    To zawsze były trzy miasta, nazywano je jedynie Trójmiastem. Wszyscy pomyśleli, że w wolnej Polsce trójmiejskie grody będą współdziałać, utworzą wspólną gospodarkę miejską: komunikację, straże pożarne, pogotowia, wywózkę śmieci. I nic z tego nie wyszło. Ja kiedyś pisałem o inicjatywie Mysłowic, zapowiadało się to wprost rewelacyjnie – i kiedy to ja pisałem! Dokładnie 2 lata temu!
    https://torlin.wordpress.com/2007/10/26/silesia-%E2%80%93-najwieksze-miasto-polski/
    I co? I nic. Polskie piekiełko.
    I to jest również pośrednio odpowiedź Kartce. Oczywiście, że prościej i racjonalniej byłoby, gdyby gminy formowały się w związki międzygminne. Zezwala na to art. 64 ustawy o samorządzie gminnym: „1. W celu wspólnego wykonywania zadań publicznych gminy mogą tworzyć związki międzygminne”, a na ten temat mówi cały rozdział 7 ustawy pt. „Związki i porozumienia międzygminne”. Mają one nawet osobowość prawną.
    Ale nic z tego nie wychodzi, polskie piekiełko jest ważniejsze (silniejsze). Państwo tymczasem, przekazując część swoich uprawnień niżej, na szczebel powiatowy, z chęcią oddałby zadania i fundusze samorządom, lepiej wydającym pieniądze publiczne. Ale do tego musi być stabilność związków, to są lokale, specjaliści, wyposażenie – w tych obszarach naszej rzeczywistości, dla których gmina jest za małym terenem.
    Dana! Zdzisławie!
    Mam to samo. Ja sam się śmieję, że zaczynam zamieniać się w encyklopedię. Ten mój głód wiedzy jest i śmieszny i groźny naraz. Jadąc do Tunezji przeczytałem historię tego kraju, z trzy przewodniki, pogrzebałem w Internecie.
    I po co mi to? *)

  27. Zdzisławie

    Tak. To była 4:39. Już byłem po marszobiegu.
    Zaczynam od prasówki i coś tam grzebię pozablogowo w komputerze. Kiedy nastepuje stupor, czytam blogi i się wpisuję.

    Dzis wyjatkowo się Babce wpisałem żeby do tego nie wracać potem.

  28. Późno, bo późno, przeciem się wywiedział:) Zdaje się, że to się Onetowi jaka czkawka zdażyła, co się czasem zdarza… Na pójście w Łotrpressy mnie nie namówisz, już prędzej żywcem na jaką paginę własną, jeno to znów koszta…:(
    Co się konceptu warszawskiej separacyi tyczy, to zda mi się on jednem z durniejszych. Pomysłodawcy na dziś jeno te minusy dostrzegać łaskawi, że im się ciżba z okolicy ciśnie, tłok czyni, a podatków płacić nie chce… Jak się nie nauczą postrzegać, że to ich też i trudem stolica stoi jak stoi i funkcjonuje, to mogą się z tem spamiętać dopiero jak bez rąk do pracy zostaną…
    Kłaniam nisko:)

  29. **Torlin i czytelnicy
    Tez mam niedosyt wiedzy,ale jak wspominacie chwilami ten nadmiar doskwiera.
    Młodym mimo to zalecam.
    Wczoraj „na padoku” napisałam skromny wierszyk pt.”Porozmawiaj z nimi”( tytuł Wam się pewnie skojarzy).
    Ileż to razy żałuje się,ze się kogoś bliskiego o cośnie zapytało,że się w porę nie powiedzialo ciepłego slowa, a tej osoby juz nie ma między nami.
    Wybaczcie tę dygresję nie związana z tematem.
    @ dano-! nie przepraszaj, przeciez nie Twoja wina,że pies zachorował.Ale jest lepiej.Dzięki.

  30. Babko z…
    Co to jest ten „padok”?
    Pozdrawiam

  31. @ Zdzisław_1
    To blog, który odziedziczyłam i tam pisuję od czasu do czasu., co mi w duszy gra. Mam wątpliwości, czy w y p a d a
    u Torlina własny blog reklamować.
    Nie pogniewam się, jeśli linka wyrzuci.
    Nie lubię nikomu się narzucać.Ale będzie mi miło,jeśli poczytacie , nawet bez komentarzy.

  32. http://napadoku.blog.onet.pl/

  33. Wracając do tematu, Torlin ma rację!
    Moim zdaniem małośmy dotychczas wypracowali
    podstaw dla spoleczeństwa obywatelskiego, gdzie każdy czuje się współodpowiedzialny za ” swój kawałek podłogi”.Wiem,że istnieją takie miejsca w Europie.Weźmy Niemcy.
    Bywałam nigdyś na artystycznych zgrupowaniach w Dolnej Saksonii.(Był to czas otwarcia Polska-Niemcy).Małe miasteczko,ale jakże zadbane.Mieszkańcy urządzili loterię w parku,żeby zarobić na nasze utrzmanie, przyjeżdźały rowerowe wycieczki,żeby nas zobaczyć przy wspólnej pracy.
    Te prace zostawiliśmy do dyspozycji tamtejszego Kulturamtu.
    W tej pipidówce nie odczuwalo się niedosytu kultury i sztuki.
    Koncerty znanych artystów.
    Powiedziałabym- zdrowo ukierunkowany snobizm.
    Najbardziej mnie zadziwiało u chłodnych Niemców, że tam każdy mieszkaniec czuł się dumny z udziału w tych imprezach.
    Czuł się g o s p o d a r z em.

  34. Torlinie
    Jedna uwaga. Oczywiście, że gminy mają prawo dowolnie się zrzeszać, tylko po co mają to robić skoro ktoś (powiat) je w realizacji najważniejszych zadań wyręcza za pieniądze podatnikow. Mają dzięki powiatowi to z bani a nam pozostaje stękanie na społeczną inercję i niechęć do prowadzenia spraw wspólnych. Mają się np zrzeszać, by turystyczny szlak wspólny przeprowadzić ? Po co – bez szlaku przecież można żyć. Albo krzyknąć – to nie ja, to powiat. Ale inaczej wygląda sytuacja gdy nie idzie o szlak, którym idą obcy ale szpital w którym swoi się muszą leczyć. To już wymusza działania wspólne.
    Państwo polskie jest nadopiekuńcze – również w stosunku do samorządów. To zabija aktywność i nadaje im kosztowny wymiar biurokratyczny.
    Pozdrawiam

  35. Babka z Gdyni.
    Byłem przeczytałem, nie napisałem, ale chciałbym tak ładnie pisać.
    Jak rozgryzę poruszanie sie w blogu pewnie coś napiszę.

  36. http://wybory.onet.pl/samorzadowe-2010/tu-jest-polska/wies-miodem-plynaca,1,3763844,aktualnosc.html

  37. Dziękuję wszystkim za wpisy i komentarze, z samego rana będzie nowy mój wpis. Dobranoc.

  38. Sejm Ślaski powstał w drugiej połowie XV wieku i funkcjonował do początku Wojen Ślaskich. Został zlikwidowany przez Prusaków pod koniec wieku XVIII.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: