Napisane przez: torlin | 15/11/2010

Glosa do Polskiego Słownika Biograficznego

Pamięci Defendo, która mnie zawsze namawiała na dłuższe notki

Nowoczesność jest okrutna, tworzy rzeczy wielkie, i wielkie też zabija.

Ja w blogu Komerskiego napisałem zdanie, że u niego nowe wpisy, szczególnie dotyczące etymologii nazw poszczególnych stanów Stanów Zjednoczonych, ukazują się rzadziej niż notki w Polskim Słowniku Biograficznym.

Najpierw trochę informacji w tonie laurkowym: „Polski Słownik Biograficzny (PSB) jest monumentalną historią Polski widzianą przez pryzmat indywidualnych losów ludzkich. Ukazuje się w Krakowie od roku 1935, z przerwą w latach okupacji hitlerowskiej i okresu stalinowskiego. Obecnie obejmuje 46 tomów (od litery A do S) o objętości od 480 do 830 stron każdy. Ogółem jest to ponad 30 tysięcy stron, zawierających prawie 26 tysięcy życiorysów Polaków i obcokrajowców działających w Polsce, począwszy od Popiela i Piasta, Mieszka I i Bolesława Chrobrego, skończywszy na osobach zmarłych w r. 2000.

W Polskim Słowniku Biograficznym znajdują się ułożone w porządku alfabetycznym życiorysy królów, książąt, polityków, wodzów, pisarzy, malarzy, rzeźbiarzy, architektów, ludzi teatru i filmu, uczonych, sportowców, duchownych i świętych, postaci pierwszoplanowych, mniej znanych, a czasem zupełnie zapomnianych. Wszystkie te artykuły wchodzą ze sobą w rozmaite związki, wzajemnie się uzupełniają i oświetlają, ukazując przeszłość z coraz to nowej perspektywy – tak z punktu widzenia osób działających w dawnych latach i dawnych wiekach, jak z punktu widzenia najnowszych ustaleń nauki. Autorami haseł PSB są najwybitniejsi specjaliści z kraju i zagranicy (ogółem ok. 4,5 tysiąca osób), niejednokrotnie poświęcający danej postaci wiele lat swych badań i zaopatrujący opracowany przez siebie życiorys w bogatą dokumentację źródłową. Życiorysy pisane są w sposób skondensowany, maksymalnie konkretny i obiektywny; nieraz ukazują one tak fascynujące losy ludzkie, że można mówić o pasjonującej opowieści – obyczajowej, przygodowej, bądź awanturniczej.

Obecnie trwają prace nad tomem 47. Czwarty zeszyt tomu 46 (nr 191 ogólnej numeracji) ukazał się w czerwcu 2010. W ciągu 70 minionych lat doszliśmy do litery „S”: ostatnim opublikowanym hasłem jest „Szaniawski Jozafat”. Orientacyjny termin ukończenia PSB to rok 2030.

Polski Słownik Biograficzny jest najpoważniejszym osiągnięciem polskiej humanistyki XX (i – mamy nadzieję – XXI) wieku, chlubą nauki polskiej uprawianej przez kolejne generacje największych uczonych różnych specjalności. W chwili obecnej jest to jedno z najwybitniejszych wydawnictw biograficznych w świecie” (ze strony).

Tak naprawdę jest to „dziecko”  Władysława Konopczyńskiego, profesora Katedry Historii Polski na Uniwersytecie Jagiellońskim, który słynnym swoim uporem i konsekwencją postanowił dorównać  brytyjskiemu Dictionary of National Biography i zdołał połączyć w jedną dwie inicjatywy: lwowską i krakowską. Jakie były naciski różnych kół, aby biogramy były „prawidłowe”, długoby opowiadać: czasy sanacji, okres stalinizmu, stanu wojennego, a i później „cuda” w biografiach się zdarzały. Uczniem Konopczyńskiego był Emanuel Rostworowski, krakowski historyk, profesor Polskiej Akademii Nauk, związany z Uniwersytetem Jagiellońskim, późniejszy wieloletni (1964-1989) redaktor naczelny Słownika, pod jego kierownictwem wydano 22 tomy, a on sam był autorem ponad 60 obszernych biogramów.

Pierwszy zamach na Słownik zrobił Gen. Kiszczak w 1983 roku, proponując jego likwidację. Wydawnictwo – jego zdaniem – było niszowe, wydawane w bardzo małym nakładzie, właściwie tylko dla kolekcjonerów i wielbicieli. Udało się go uratować, ale nowe zagrożenie przyszło w 2008 roku, znowu nobliwemu Słownikowi zagroziła likwidacja. Uratowały go dodatkowe dotacje. Jednak ponad 20 osobom zatrudnionym przy wydawaniu kolejnych tomów klęska zagląda w oczy, zarabiają grosze, pracują właściwie dla satysfakcji i z powołania. Nawet autorom redakcja płaci grosze, 50 zł brutto za stronę, kiedy to naprawdę czasami trzeba przekopać zagraniczne archiwa. Słownik jest w dalszym ciągu wydawnictwem elitarnym, a próby umieszczenia go w Internecie rozbijają się o prawa autorskie autorów biogramów i ich spadkobierców.

To wszystko prawda, ale…

Czy jest sens prowadzenia tego Słownika? Żaden autor nie dotrze do takiej ilości informacji, jak społeczność internetowa. Dzisiaj biogramy są na wyciągnięcie ręki, czy jest sens utrzymywanie nawet najpiękniejszej idei dla niej samej? Ja podziwiam tych ludzi, uważam, że to, co zrobili, było wspaniałe. Ale wydawanie takiego wydawnictwa od 1935 roku mija się z celem, bo co ze współczesnymi bohaterami na „A”, „B”, „C” itd.? Wydawać na nowo? Suplementami?

Ja to mówię z bólem serca, bo ja jestem z nich, „z  ich krwi i kości”, też jestem wielbicielem wydawnictw papierowych. Ale coraz częściej odkrywam, że to nie ma sensu. Internet, jeżeli się go umie przeszukiwać i ma się jakąkolwiek wiedzę, aby móc zweryfikować wpisy pod względem prawdy, jest nie do pobicia.

Ale mam propozycję. Ponieważ nie wszyscy, a szczególnie młodzi, mają takie umiejętności, należy ten Słownik opublikować w Internecie na zasadzie niemożności dokonywania w nim zmian, coś w rodzaju skarbnicy tekstów dotyczących historii Polski, np. Konstytucji 3 Maja.

Sam nie wiem.

Advertisements

Responses

  1. Jestem za przeniesieniem do Internetu. Nie wątpię, że przy odrobinie zachodu można znaleźć sponsora tej operacji – bank? operator telekomunikacyjny? telewizja? bogaci potomkowie?

  2. Tes Tequ!
    Zgadzam się z Tobą całkowicie.

  3. Ja też.

  4. Może i macie rację, ale żadna „myszka” nie zastąpi delikatnego szeptu kartek.

  5. Torlinie
    Wpisałeś nie kontrowersyjny dla mnie wpis.

    Może coś się da wymyślić w ciągu 3 nadchodzących dób, ale to idzie jak z kamienia.

    Zresztą, po co składać słowniki.

    Już niebawem będzie można przywracać nieboszczyków do życia i to bez zwłok, więc te 100 – 200 lat zwłoki można przeczekać.

    Zmartwychwstaną i tak nakłamią, że Baron Münchhausen będzie się rumienił z powodu banalności swych przypadków.

  6. Znów dowiaduję się coś nowego.

    Jak to czytać, więc konieczne jest umieszczeniew internecie,ale jak napisał Watra wdanie w formie książkowej jest absolutnie konieczne(w/mnie) . Brak pieniędzy? nie mogą stworzyć fundacji powołanej w tym celu?
    Zainteresować np. Palikota niech działa(przysporzy mu + i bedzie miał się czym pochwalić)
    A może Ty Torlinie nadajesz się do tego,dołożę do tego swą cegiełkę ( w gotówce) nie dużą ale chętnie. Namawiam tych,którzy u Ciebie piszą i są na innych blogach
    Na tej politycznej Polsce wreszcie coś co można połączyć zwaśnionych Polaków
    Pozdrawiam

  7. Też jestem za przeniesieniem do internetu.
    Pozdrawiam

  8. A ja popieram , piękny!tekst Watry!
    Bo na papierze, na papierze i te rozkoszne szepty
    przy odnajdywaniu kolejnych haseł. 😉
    Jeśli coś walnie w sieci nikt tego nie odzyska.

    Zatem, w sieci niech sobie będzie,ale kontunuacja
    kolejnych tomów na papierze-moim zdaniem konieczna.

  9. Jeszcze jedna uwaga:
    Istnieją już od paru lat instytucje zajmujące się gromadzeniem korespondencji i innych często niepotrzebnych , jak się wydaje papierów.Zbierają i archiwizują nawet listy rodzinne, slowem wszystko!
    Do nich przenoszą się powoli materiały źródłowe
    o których niebawem badacze i historycy będą śnili.

  10. Bardzo Wam wszystkim dziękuję, ale – Edwarze – czy każdy mój wpis musi być kontrowersyjny? Może rzeczywiście należałoby już to dokończyć, prawie czterdziestomilionowy naród chyba stać na utrzymanie 20 osób. Jednak zastosowałbym w Internecie strony kanoniczne, których nie można zmienić, bo są nienaruszalne i niepoprawialne. Bo to nie ma być Wiki.
    Ja też bardzo lubię Watro i Babko szelest papieru, ale coraz częściej się łapię, że tego rodzaju wydawnictwa o wiele lepiej jest znaleźć w Internecie (szybkość odnajdywania). Niestety szelest kartek będzie odległym wspomnieniem, tak jak szum starej płyty. Niby wraca, ale na zasadzie dziwactwa.
    Na Słownik Zdzisławie złożyłaby się jakaś jedna setna czy jedna tysięczna inteligencji. Nie ma szans.
    I o to chodzi – Logosie i Kartko.

  11. Do internetu skopiować nie zawadzi… Aliści, Torlinie Drogi, zważ że nas straszą, że za jaką leda większą aktywnością słoneczną diabli nam wezmą internety, gps-y, telefony komórkowe i czort jeden wie, co jeszcze, z prądem na czele… Niechaj ci samo to starczy za respons, czy mają sens jeszcze publikacje na papierze…
    kłaniam nisko:)

  12. Wachmistrzu!
    A pożar?

  13. Chyba, że na składzie w drukarni zaraz po edycji, bo przecie wszelkie wydawnictwa drukowane tej mają cechy, która je od zagłady ocala, że niemal natychmiast ulegają ogromnemu rozproszeniu… Mam bibliteki na dziesiątki tysięcy tomów liczonej, w tem białych kruków niemało i znam, że przetrwały jako dowód właśnie czyjejś w minionych pokoleniach miłości do książek. Miejmy internet za jedną wielką „kopię zapasową”, ale nie zastępujmy nim xiąg rzeczywistych, bo któregoś dnia skończymy marnie…
    Kłaniam nisko:)

  14. „Może rzeczywiście należałoby już to dokończyć, prawie czterdziestomilionowy naród chyba stać na utrzymanie 20 osób.”

    Tak. O ile są to krewni i znajomi aktualnie rządzących. I pod warunkiem, że są to wysoko dotowane stanowiska nie wymagające specjalnej wiedzy ani wyjątkowych kompetencji. W Polsce nie udało się dotąd wypracować mechanizmów gwarantujących autonomiczność i odporność instytucji na zakusy chwilowych decydentów. Dla kultury jest to zabójcze i prowadzi do niepowetowanych strat.

  15. Wachmistrzu!
    Rzeczywiście trochę nie miałem racji, ja mam w pamięci od wielu dziesięcioleci widok wystawionych w Pałacu Rzeczpospolitej (Pałac Krasińskich) spalonych przez Niemców skarbów polskich starodruków. A to nie ma odniesienia do tej sytuacji.
    Telemachu!
    U mnie nie ma możliwości dyskusji na te tematy, chcę tylko powiedzieć, że w Polsce nie jest tak dobrze, jak mówią optymiści, i nie jest tak źle, jak twierdzą pesymiści. A mówienie o „wysoko dotowanych stanowiskach” w przypadku zespołu redakcyjnego jest lekką przesadą. Wybacz, ale zamykam temat.

  16. telemachowi chyba szło o to, że właśnie tylko na takie „dotowane stanowiska” dla kolesiów są u nas pieniądze, toteż żeby znalazły się na zespół redakcyjny, nie ma szans.

    ale ja się czepię czego innego:
    „Polski Słownik Biograficzny jest najpoważniejszym osiągnięciem polskiej humanistyki XX”
    nie myślałem, że aż tak źle z tą naszą humanistyką 🙄

  17. Poza tematem:
    Torlinie w Gdańsku się szykuje spotkanie blogerów
    coś w rodzaju panelu.
    Tak się zastanawiam, czy byście z Wachmistrzem nie wydelegowali Pana Vulpiana do sprawdzenia co w trawie piszczy?
    Info pod tym adresem http://www.blog-forumgdansk.pl
    Pozdrawiam.

  18. Babko z Gdyni .
    Nie znm podnych blogerów ale Igor Janke mnie zmroził.Juz tam się podczepił?

  19. Torlinie

    A pomyślałeś o prawach autorskich i to nie tylko autorów haseł ale ich spadkobierców?

  20. Torlinie, na litość, przeczytaj mój komentarz do końca i z uwzględnieniem trybu warunkowego przed zamykaniem tematu, mam wrażenie, że przeczytałeś w nim coś, czego nie napisałem i zatrzaskujesz mi drzwi przed nosem – ale nie te, przed którymi stałem.

    Co to są „te tematy”?

  21. Babko – nie mam czasu. „Zarobiony jestem”.

    Dobra Telemachu, nie kłóćmy się. Ja zrozumiałem, że nie można dokończyć dzieła z powodu „aktualnie rządzących” i stąd moje „te tematy”. A Ty tak ogólnie…
    Edwarze!
    To jest wspaniały temat na nową notkę, gdybyś był tak łaskawy nie podążać tą ścieżką (prawa autorskie) w tym wpisie, byłbym Ci wdzięczen.
    Hoko!
    Stary Druhu – czytaj ze zrozumieniem. Przecież to jest fragment laurki obwarowanej cudzysłowem.

  22. Torlinie, a kto nie jest zarobiony?Posłałam,bo intensywnie pisujesz, może Pan Vulpian się wybierze, jeśli zechce…
    Sama się nie wybieram, specjalnie mni9e to nie interesuje, przyjmij to, jako ciekawostkę z Wybrzeża.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: