Napisane przez: torlin | 15/12/2010

Moim zdaniem to była zwycięska Rewolucja

Ja nie bardzo chcę poruszać współczesne „tematy powstańcze” wywołujące moje oburzenie, jak uznanie Powstania Warszawskiego za moralną wygraną, ale dosyć ciekawe mogą być rozważania na temat zwycięskich powstań. O jednym wiemy stuprocentowo, jest to Powstanie Wielkopolskie, pięćdziesięcioprocentowo myślimy o Powstaniach Śląskich. Ale mnie się wydaje, że podstawą oceny jest odpowiedź na pytanie, co rozumiemy pod słowem „zwycięskie powstanie”. Chcąc nie chcąc wracamy do podziału zaproponowanego przez  Tadeusza Bodio w książce „Między romantyzmem a pragmatyzmem”, dla romantyka zwycięskie powstanie to jest nie tylko niepodległość Polski, ale i obalenie caratu. Dla pragmatyka zaś to określenie oznacza osiągnięcie założonych celów. I moim zdaniem rewolucję 1905 roku należy uznać za zwycięskie.

Przy opisywaniu Warszawy sprzed 120 lat nadmieniłem – że zacytuję jeszcze raz Bystronia -: „Jak straszna była rusyfikacja widać chociaż na przykładzie, że pilnowano nawet, aby na pogrzebach wieńce nie były niesione przed karawanem i czy mowa pogrzebowa jest zgodna z tekstem zatwierdzonym. W 1891 roku Apuchtin przeprowadza rewizję ochronek w Towarzystwie Dobroczynności, nakazując usunięcie dzieci powyżej lat siedmiu, zabraniając używania książek i kajetów i w ogóle nie dopuszczając jakiegokolwiek nauczania (…). W 1900 roku ogłoszono zakaz nauczania po domach dzieci przychodzących z różnych domów i to nawet nauczycielstwu mającemu patenty urzędowe (…). Nie można więc się dziwić, że Warszawa jest w tym czasie smutnym miastem analfabetów, spis z 1882 roku wykazuje 55 % ludności, która w ogóle w żadnej szkole nigdy się nie uczyła i 48 % zupełnych analfabetów (nie wnikam w układ procentowy Bystronia – dop. Torlin). Do szkół uczęszcza 1/5 ogółu dzieci”. Od 1885 w języku polskim wykładana jest wyłącznie religia. Dla Rewolucji sprzyjającą sytuacją było to, że polakożerca oświatowy Aleksandr Apuchtin przestał być kuratorem w 1898 roku, a zmarł w 1904 roku.

Ja, jako pragmatyk uważam, że Rewolucja 1905 roku osiągnęła wielki sukces:

  • powstało mnóstwo polskich szkół prywatnych,
  • przywrócone zostaje prawo swobodnej działalności Kościoła,
  • zaprzestano prześladowania unitów,
  • następuje równouprawnienie języka polskiego w gminach,
  • powstają możliwości legalnego tworzenia różnego rodzaju instytucji polskiego życia narodowego (Warszawskie Towarzystwo Naukowe, Towarzystwo Bibliotekarzy, Stowarzyszenie Nauczycieli Polskich, Polska Macierz Szkolna, Towarzystwo Kursów Naukowych),
  • w Kongresówce mogły odtąd działać legalne ruchy polityczne, w wyborach do Dumy wzięło udział Stronnictwo Narodowo – Demokratyczne, zaś w Dumie zawiązało się Koło Polskie,
  • powstaje silny ruch spółdzielczy,
  • zelżała cenzura,
  • powstało ustawodawstwo pracy, legalnie zaczęły działać różne związki zawodowe.

Od 1906 roku car zaczął wycofywać się z ustępstw i reform, ale trzeba powiedzieć, że większość zdobyczy została zachowana. Nie można również nie zauważyć, chociaż będzie to brzmiało jak z agitki komunistycznej, poczucia siły robotników.

A o tej Rewolucji cichutko u nas.

Reklamy

Responses

  1. 1905 był sukcesem, bo był skutkiem i częścią szerszego niż lokalny kryzysu, kryzysu Imperium. Zmiany nastąpiły od Kalisza do Władywostoku. Wydaje mi się, że o 1905 jest „cicho” nie tylko w Kongresówce, ale na całym obszarze byłego władztwa carów.

    Inną sprawą jak ten sukses oceniali sami uczestnicy.

  2. A dlaczego „artystycznie ascetyczny”? 🙂

  3. „spis z 1882 roku wykazuje 55 % ludności, która w ogóle w żadnej szkole nigdy się nie uczyła”

    Pozwolę sobie (na początek) poddać ten zabawny wynik w wątpliwość. Kto ciekaw dlaczego – niech sobie sprawdzi jaki był według spisu ludności z 1880 roku skład etniczny ogółu mieszkańców stolicy. I pragnę tylko przypomnieć, że z faktu deklaracji wyznania mojżeszowego wynikał automatycznie (dla dzieci wyznawców) obowiązek nauki w szkółkach talmudycznych i kachalnych. Tora musiała być czytana, a trudno wyobrazić sobie czytającego analfabetę.

  4. Torlinie
    Ale w tekście pominąłeś lewicowy charakter tej rewolucji. Przecież ona miała wymiar klasowy. To były największe i najbardziej dramatyczne wystąpienia polskiego ruchu robotniczego w XX wieku. I z tego powodu jest o tej rewolucji cichutko. Czy mówi się na przykład o lokaucie łódzkim? Podobnie jak o doskonałym filmie mowiącym o tych czasach czyli „Gorączce” Agnieszki Holland wg „Historii jednego pocisku” Struga
    Lewicowy charakter tej rewolucji czyni ją niestrawną dla współczesnej RP
    Pozdrawiam

  5. Przepraszam Torlinie – przeczytałem jeszcze raz i sugerujesz tę klasowośc ale nie wprost. A moja uwaga wynika z tego, że rodzina po stronie ojca wywodziła się z Łodzi. Oni byli robotnikami i wiele mi rozmaitych historii na temat ich walki przekazała moja babcia. Dlatego staram się podkreślać robotniczy charakter tamtych wystąpień.
    Pozdrawiam

  6. Dana!
    Ale to jest mimo wszystko dziwne.
    Logosie!
    To widnieje od października 2007 roku. Dopiero teraz zauważyłeś?
    Telemachu!
    Ja pisałem, że to jest cytat. Widzisz, można mieć wątpliwości, ale napisał to Jan Stanisław Bystroń w dziele pt. „Warszawa”, jeden z największych naukowców w tym kierunku, opisujący szczegółowo naszą stolicę na przestrzeni wieków. Nie bardzo mam czas wertować inne dzieła, przyjmuję zatem to z dobrodziejstwem inwentarza.
    Kartko!
    Takim przykładem jest Okrzeja. W jednych miastach dodają jego ulicę, w innych zabierają. Prawicy popierniczylo się, co jest ruchem robotniczym, a co komunizmem.

  7. Torlinie, to nie jest odpowiedź, tylko ofuknięcie 🙂

    PS. Zauważyłem, zauważyłem… tylko dopiero teraz zdobyłem się na odwagę, by o to zapytać 🙂

  8. Torlinie jako ciekawostkę przesyłam Ci Warszawiankę 1905 roku w wersji hiszpańskiej bo w czasie wojny domowej została hymnem hiszpanskich anarchistów. To świadczy o tym, że poza naszą nieszczęsną kraina tradycje rewolucji 1905 roku są znane. Oszczędzę Ci śpiewow Warszawianki 1905 roku, które są muzyczna ilustracją do zamieszek ulicznych we współczesnej Grecji.

    No Pasaran Torlinie!!!

  9. Dzięki Kartko!
    Logosie!
    W takim razie na serio. Chciałem przy zakładaniu tego blogu, aby był on surowy, bez zbędnych ozdobników, reklam, aby nie trwonił sił na drobne i zbędne sprawy rzeczywistości, właśnie ascetyczny, aby był dla wybrańców dobrowolnie tu pozostających. Chciałem stworzyć niszowy blog poświęcony sprawom Kultury i Sztuki pisanych z dużej litery, nie interesowało mnie zdobywanie tłumów. Nadzieja umiera pierwsza, sam od czasu do czasu zerkam na „wyniki”, a i ja właśnie nie potrafię trzymać się w sposób konsekwentny jednego tematu.
    Teraz po przemyśleniu doszedłem do wniosku, że może rzeczywiście ta zbitka wyrazowa nie jest najszczęśliwsza, ale już nie będę zmieniał. Jak przez trzy lata nikt nie zauważył… 😀

  10. No i wreszcie taki się znalazł 🙂

    Dzięki!
    Oby tak dalej! 🙂

    PS. Może w związku z którąś rocznicą Twojego bloga, napisałbyś coś o samym doświadczeniu blogowania, jak to sobie wyobrażałeś, i jak z tym sobie dajesz radę, co ci się podoba, a z czym masz utrapienie, jak widzisz całe to towarzystwao blogowe, czy też rolę blogów właśnie w sferze kultury…. coś w tym stylu.

    I sorry, że nie wspomniałem o powstaniu 🙂

    Pozdrawiam

  11. http://blogbiszopa.blog.onet.pl/2,ID403485678,SL403526752,index.html
    Polecam! Bohater,Powstaniec , Kpt.Żeglugi wielkiej,Dowódca lotniskowca US Navy, przyjaciel naszej Rodziny.
    Nim się zabrałam do napisania o Nim. zrobił to biszop.Książkę „Od Gazoliny do Ganandoc” mam z osobistą dedykacją autora.
    I tu jest pretekst Torlinie, abyś napisał do czego namawia Cię L.A.Pozdrowienia.

  12. Miałem dzisiaj dać nową notkę, ale nie dałem rady, dopiero co wróciłem do domu z pracy. Sorki.

  13. Kwestyja tutaj zaiste najpryncypalniejsza, czy to nasza jest rewolucyja i czy prawdziwie onej sukcesy, którym nie przeczę, idzie złożyć na karb starań bojowców naszych, że tośmy ich niby wywalczyli… Podług mnie to całe się zatrzęsło imperium, to i na obrzeżach być inaczej nie mogło. Zważ Wasze, że jednemi z beneficjentów tejże rewolucyi największemi…byli Finowie, własnego się nareście Wielkiego Księstwa doczekawszy, a przecie jakaż tam u nich rewolucyja?
    Kłaniam nisko:)

  14. To prof. Tazbir potrafi przypominać o tym „jedynym zwycięskim powstaniu”, o którym jest obecnie cicho, bo jakieś mało poprawne politycznie… W każdym razie — nie jesteś sam 😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: