Napisane przez: torlin | 09/01/2011

Rozdeptany Beskid

Tak przed napisaniem tego wpisu doszedłem do wniosku, że jestem dziwnym człowiekiem. Niejednoznacznym. Nazwałbym się lewicowym liberałem o konserwatywnych poglądach. Kompletny misz – masz. No bo co sądzić o człowieku, który kapitalistów uważa za gburów i wyzyskiwaczy, gnębiących pracowników, oszukujących państwa i niszczących naszą planetę, a który jednocześnie żąda dla nich większych praw i otoczenia ich działalności opieką państwa? Co sądzić o człowieku, który uważa aborcję za morderstwo, a który jednocześnie uznaje prawo innego człowieka do sądzenia inaczej na ten temat niż autor? Co sądzić o człowieku, któremu na widok homoseksualisty zbiera się na wymioty, a jednocześnie żąda dla niego praw: możliwości pobrania się, mieszkania razem, dziedziczenia, wspólnego rozliczenia podatkowego, otrzymywania informacji o stanie zdrowia partnera jako członka rodziny itp. Co sądzić o człowieku, który jest domatorem uwielbiającym wychodzić z domu?

Tak mi to wszystko przyszło do głowy po przeczytaniu pewnego wywiadu. Muszę teraz przedstawić dwa zdania podstawowe, bez nich mój wpis będzie niezrozumiały. Po pierwsze od lat czytam „NPM”, pismo poświęcone turystyce górskiej. Większość jedynie przeglądam, czytam (kupuję) numery szczególnie mnie zaciekawiające. Zdanie drugie odnosi się w tematyce do pierwszego akapitu – jestem wielbicielem Tatr, chodzę po nich od 53 lat, uważam obronę przyrody za jedną z najważniejszych spraw w tym parku narodowym. A jednocześnie szlag mnie trafia, jak słyszę zdania o rozdeptywaniu Tatr, o ceprostradzie, o limitach turystycznych. Pisałem wielokrotnie, że to jest nieprawda, wystarczy usiąść nad którymś z Czarnych Stawów i popatrzeć na sąsiednie góry, w tym ogromie widać maleńkie kreseczki, to są szlaki, w ogóle niewidoczne. Beskid rozdeptują. A niech rozdeptują, przecież możemy poświęcić dwie nijakie w końcu góry, na to, aby ludzie nienawykli do wędrówek górskich mogli poczuć wysokość i wolność. Ta jedna ceprostrada na Szpiglasową Przełęcz naprawdę nie zawali Tatr, że jedną ścieżką będą mogli pójść ludzie jak pisałem nienawykli.

Wszystko to mi przyszło do głowy po przeczytaniu wywiadu nie z kimś innym, ale z samym Dyrektorem Tatrzańskiego Parku Narodowego Pawłem Skawińskim

Red. Jakub Tyrakowski – Ale tłum, poza tym, że tworzący go ludzie są uciążliwi dla siebie nawzajem – stanowi też chyba zagrożenie dla przyrody?

Dyr. Paweł Skawiński – Tłum? A w jaki sposób? Nie demonizujmy tłumu. Znacznie groźniejsze są pojedyncze osoby dokarmiające dzikie zwierzęta lub chodzące poza szlakami. Ruch turystyczny w Tatrach ma charakter liniowy, powierzchnia podłoża, zniszczona przez turystów poruszających się stricte po szlakach, jest mikroskopijna w proporcji do całego obszaru Tatr. Unikalny zespół roślinny może doskonale funkcjonować obok ruchliwej ścieżki, jeżeli nikt nie będzie z niej schodził.

Redaktor jako przedstawiciel agresywnych obrońców Tatr, który najchętniej zamknąłby je w ogóle przed turystami  (Tatry Bielskie zamknięto i co? Stało się coś?), oczywiście nie daje za wygraną:

Red – Czy można zatem powiedzieć, że masowy ruch turystyczny nie zagraża Tatrom, dopóki wszyscy korzystają ze szlaków? Nawet przy trzech milionach wejść rocznie?

Dyr. – Tak, w kontekście oddziaływania na podłoże. 10.000 osób dziennie na asfalcie do Morskiego Oka o wiele bardziej przeszkadza sobie nawzajem, niż przyrodzie.

Nareszcie ktoś to powiedział fundamentalistycznym obrońcom. Brawo Panie Dyrektorze, dziękuję.

Advertisements

Responses

  1. Torlinie
    Każdy ekstremizm jest szkodliwy. Dla mnie przykrym doświadczeniem było odkrycie ekstremizmu u ludzi z pozoru o liberalnych poglądach. Dotyczyło to rozmaitych spraw światopoglądowych – od wychowywania dzieci (bezstresowe wychowanie) aż do palenia tytoniu. Śmiało można ułożyć listę banalnych problemów życiowych, które wywołują skrajne emocje i ekstremistyczne zachowania. Do tych problemów należy również ekologia. Współczesny świat wymyka się tradycyjnym podziałom. Człowiek deklarujący się jako liberał i wolnościowiec jest w stanie zabić za jakiegoś zdeptanego ślimaka. Nie zapomnę rozmowy z pewną zaciekłą zwolenniczką deportacji etnicznych Cyganów, która uzasadniała ten akt zbiorowej przemocy tym, że Cyganie nie pozwalają nosić swym kobietom minispódniczek. Co nie stoi w sprzeczności z tym, że inni ekstremiści są w stanie człowieka wdeptać w ziemię za użycie słowa „Cygan”.
    Tak to wygląda.
    Pozdrawiam

  2. Aż dziw, bom właśnie dopotąd Imci Skawińskiego miał za doktrynera w tej mierze… Insza, że bazuję nie tylko na potocznem zdaniu, bo mamyż znajomków wspólnych… Co się tyczy Twych wątpień z noty tej początku, to przynoszą Ci one, Torlinie Drogi, zaszczyt i lokują w nienajgorszym towarzystwie niejakiego Francois-Marie Aroueta, szerzej znanego jako Wolter („Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć”, których to słów po prawdzie ów nigdy nie wypowiedział, ale pod któremi by się pewnie podpisał)
    Kłaniam nisko:)

  3. @Torlin: Piszesz: „No bo co sądzić o człowieku, który kapitalistów uważa za gburów i wyzyskiwaczy, gnębiących pracowników, oszukujących państwa i niszczących naszą planetę, a który jednocześnie żąda dla nich większych praw i otoczenia ich działalności opieką państwa?”

    Wystarczy, żeby państwo trzymało się z dala od kapitalistów. Lepiej niech się nimi nie opiekuje, bo mogą tego – pełnego troski – uścisku nie przeżyć.

    A dla tłumów w górach należy przygotować szerokie, bezpieczne ceprostrady z pseudoatrakcjami, przy których cepry będą sobie robiły zdjęcia. To uchroni resztę gór – i cepr będzie syty i kozica cała.

  4. Kartku!
    Masz rację. Zauważyłem, że z obrońcami przyrody we współczesnym wydaniu nie ma dyskusji. Ma być tak, jak oni mówią i koniec. Już tyle razy pisałem o wiatrakach, elektrowniach atomowych i wodnych, że się nie będę powtarzał.
    Wachmistrzu!
    Ludzie się zmieniają, taka jest prawda, mamy na to dziesiątki przykładów. Inaczej człowiek mówi krytykując dyrekcję, a inaczej będąc tym dyrektorem. Szerzej się wtedy widzi uwarunkowania (fundamentaliści i ekstremiści właśnie nie biorą pod uwagę tych uwarunkowań). Wywiad jest oczywiście o wiele szerszy.
    Tes Tequ!
    Chodziło mi o opiekę prawną w sensie ustaw (jasność rozliczeń podatkowych, uprawnienia i ograniczenia wszelkich kontroli, ułatwianie wszelkich procedur i ich jasność).
    A na temat Tatr i Twojego cynicznego komentarza dyr. Skawiński się też wypowiada i odpowiada Ci w sposób następujący:
    Red. – Zastanawiam się jednak, czy każdego w tym tłumie rzeczywiście przyciąga urok Tatr?
    Dyr. – Z pewnością nie. Dlatego podstawowym sposobem na ograniczenie ruchu turystycznego w Tatrach jest wyróżnienie w tym tłumie osób, które znajdują się tam poniekąd przez przypadek. Idą w Tatry owczym pędem, bo taka jest moda, bo nie mają innego pomysłu, bo zaliczają. Tym osobom należałoby zaproponować inne produkty turystyczne lub rekreacyjne. Mam ulubiony slajd, który pokazuję na wykładach z zarządzania ruchem turystycznym na Uniwersytecie Jagiellońskim: grupa dziewczyn opalających się nad Morskim Okiem, tyłem do Mięguszowieckich.

    Red. – Równie dobrze mogłyby się opalać na Gubałówce…
    Dyr. – Albo nad Zalewem Czorsztyńskim. Rzecz zatem nie w walce z ludźmi, lecz w walce o sterowanie strumieniem turystów i tych, co lubią rekreację. Jako wieloletni przewodnik tatrzański – wprawdzie z racji obowiązków nieaktywny, lecz nadal związany z tym środowiskiem poprzez prowadzenie szkoleń – uważam, że już samo poszerzenie oferty turystycznej regionu wystarczy, aby ograniczyć liczbę wejść w Tatry bez podejmowania dodatkowych, restrykcyjnych działań. A i w samych Tatrach są miejsca bardziej zapomniane. Przeciętny wczasowicz, planujący rano wycieczkę w zakopiańskim pensjonacie, bierze pod uwagę tylko Morskie Oko, Dolinę Kościeliską, Kasprowy Wierch i wjazd kolejką na Gubałówkę, a co ambitniejsi – Giewont. I właśnie tam kumuluje się większość ruchu turystycznego. A postrzeganie Tatr w tłumie jest znacznie zubożone. Dolina Kościeliska o szóstej rano w niczym nie przypomina tej w samo południe.

  5. Co sądzić o człowieku?
    Nie wiem. Wiem, że chciałbym żyć w otoczeniu takich ludzi. Niezacietrzewionych i szukających kompromisu. Nawet, a w zasadzie szczególnie dla tych, których poglądów nie podzielają.

  6. Masz rację. Moja uwaga o ceprostradach była cyniczna, ale tylko wobec rzeczywistości, a nie Twojego wpisu lub poglądów dyr. Skawińskiego.

    Wielu osobom wystarczają błyszczące atrapy. Nie potępiam i nie pochwalam – po prostu stwierdzam fakt. I dla tych osób należałoby stworzyć atrakcyjne ceprostrady z wymagającymi niewielkiego wysiłku, kamienistymi podejściami, góralem przepowiadającym pogodę, Janosikiem zabierającym otrzymane przy wejściu sakiewki i świstakiem rozdającym czekoladki.

    W Ameryce jest całe miasto, które stanowi atrapę – to Las Vegas. Znajdziesz tam i wieżę Eiffla, i egipską piramidę i kawałek dżungli z żywymi lwami, i wyspę skarbów z piratami, i… najwyższy budynek na zachód od Missisipi.

    Co ciekawe, nawet w dzień możesz kupić swoje zdjęcie na tle „Las Vegas nocą” – robią ci fotkę i wklejają Photoshopem. 🙂

  7. Mnie się bardzo podobały wycieczki pracownicze w Tatry. Autobus pracowniczy podwoził turystów pod schronisko n
    w Morskim Oku. Turyści wysiadali, udawali się na pomost, zapuszczali w toń stylonową siatkę z żyłki wypełnioną butelkami z czerwoną kartką i już. Na trasę wychodziło kilku, dochodzili do podejście w stronę Czarnego Stawu, popatrzyli i wracali do tych, co na pomoście płyn już wystudzili.
    Na szlaku było już cicho i spokojnie. I tak pewnie pozostanie, choć teraz jakby więcej turystów w klapkach próbuje włazić, gdzie nie powinni..

  8. Telemachu!
    Dziękuję. Takie mam poglądy, chociaż przyznaję, że ciężko jest mi to przekazać w formie prostej. U nas istnieje jeszcze ideał człowieka czarno – białego.
    Tes Tequ!
    Ja może powtórzę swoją pierwotną myśl w formie uproszczonej. Tatry nie są tylko dla wspaniałych wędrowców. Na górze, w formie chociaż krótkiej przechadzki, chcą się znaleźć również ludzie starsi, inwalidzi, z małymi dziećmi lub osoby po prostu mniej sprawne fizycznie. Im też trzeba to umożliwić.
    A Tatry powinny unowocześnić swoją ofertę również w miejscach, które są białymi plamami. Dotrzeć w niektóre miejsca na granicy Parku Narodowego jest momentami naprawdę bardzo ciężko, zarówno komunikacją zbiorową, jak i samochodem osobowym.
    Nelu!
    Jak było mało ludzi, to nikogo nie denerwowały takie wyjazdy. Ale z drugiej strony dobrze, że się skończyły.

  9. Torlin!
    A wcale nie prawda! Mnie okropnie denerwowali, że nie piją w ogródku przydomowym, tylko zapaskudzają najbliższe zarośla.

  10. Hm, nie znam się, ale ja tam wole bardziej góry bezludne niz ludne:)

    Znaczy żeby ruch był umiarkowany.

    A co do poglądów, to Kinga Dunin nieraz o tym pisała, w POlsce poglądy muszą chodzić w tzw. pakietach, nie można być trochę lewakiem, trochę prawakiem, trochę centrowcem, trzeba sie twardo wypowiedzieć za lub przeciw.

  11. Nie ważne jakim jesteś ,kim jesteś , ważne że potrafisz zainteresować kazdym , tematycznie różnym wpisem.

  12. Watro, zawstydzasz mnie, jestem genetycznie nieodporny na kierowane w moim kierunku komplementy. Zawsze mi się wydaje, że ta moja pisanina jest daleka od doskonałości.
    Dziękuję.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: