Napisane przez: torlin | 12/01/2011

Piękno nierzeczywiste

Pierścienie Saturna

Wszyscy znają historię wspaniałej wyprawy Voyagera II, który pierwotnie został wysłany jedynie celem sfotografowania Jowisza i jego 4 (tak naprawdę, reszta to drobnica) księżyców, a ponieważ mu świetnie szło, pchnięto go w kierunku czterech pozostałych planet (już nie kłóćmy się o Plutona).

Pierścienie Jowisza

A ponieważ dalej idzie mu doskonale, to wysłano go „w gwiazdy” – „około roku 40 176 Voyager 2 minie gwiazdę Ross 248 w gwiazdozbiorze Andromedy w najmniejszej odległości wynoszącej 1,65 roku świetlnego, a za około 294 000 lat minie, w odległości około 4,32 lat świetlnych, najjaśniejszą gwiazdę ziemskiego nieba – Syriusza w gwiazdozbiorze Wielkiego Psa” (Wikipedia) – ja w każdym razie mam zamiar poczekać, chociaż na Ross.

Neptun

Ale… Voyager przysłał mnóstwo wspaniałych zdjęć, tak pięknych i fascynujących, że aż oczy bolą. I ku mojemu zmartwieniu wiele z tych zdjęć jest … fałszywych – to znaczy dokładnie mówiąc nie zdjęcia są fałszywe, tylko kolory. Naukowcy tłumaczą to nachyleniem, amoniakiem, metanem i diabłem, ale szkoda tych zdjęć. Oto kolekcja piękna Kosmosu, trochę nierzeczywistego, ale w końcu wyczarowanego przez samą Matkę Naturę.

I na końcu Tryton (największy księżyc Neptuna)

Advertisements

Responses

  1. Torlinie, nie rozumiem do końca. Chyba nie są falszywe – te planety chyba tak pięknie wyglądają?
    Pozdrawiam

  2. Rozumiem Torlinie, że „fałsz” polega na tym, iż pasażer Voyagera widziałby te planety inaczej patrząc w panoramiczną, grubą, ale przeźroczystą szybę?

    Zaręczam ci, że nawet kawa, którą rozlałem przed chwilą na biurku wygląda w moich oczach inaczej niż na fotce, którą jej zrobiłem.

    Zapewne te urodziwe i intensywne jak krakowianki na odpuście kolory są wynikiem manipulacji mającej na celu uczynić je lepiej czytelnymi.

  3. Torlinie

    Czy obraz w noktowizorze jest „fałszywy”?

    Czy wizualizacja promieniowania spoza spektrum widzialności jest „fałszywa”?

    Wchodzimy w „filozofię” obrazu.

    Poza tym techniczne szczegóły na pewno PAK, (jeśli zechce) objaśni.

  4. Właściwie Kartku powinniśmy zacząć dyskusję o odbiorze rzeczywistości – żeby nie rozpocząć od Jaskini Platońskiej, to może wspomnę o Berkeley’u, który uznawał, że sama idea bytu obiektywnego jest błędna, bo nie można stwierdzić istnienia czegokolwiek w sposób obiektywny. A jak nie można bytu, to i nie można koloru. Czy w ogóle istnieje obiektywny kolor? Naukowcy stwierdzili, że te obiekty w rzeczywistości inaczej wyglądają. Ale tak pomyślmy, zachodzące Słońce jest czerwone, a przecież ono czerwone nie jest. Woda nie jest lazurem, a powietrze błękitem. Czy istnieje w takim razie obiektywna prawda?

  5. Tak się długo biedziłem nad odpowiedzią dla Kartki, że w międzyczasie wpisał się Edwar i napisał to, co ja z trudnością „wyegzekwowałem” na papier wirtualny. Dzięki.

  6. nie wiem , czy w końcu te kolory to nasze złudzenie czy nie, ale te pierścienie Saturna są według mnie nawet piękniejsze od „złudnej” tęczy ;D
    Tę kolorystykę tworzą „pierwiastki”, tak?.. bo każdy ma inny kolor ?…
    no trzeba sobie przypomnieć astronomie i fizykę , może optykę a i tak ta wiedza to za mało?…
    Kosmos jest „the best” 😉 😀 i jaki nadal tajemniczy?… No cóż, Ziemia jeszcze nie do końca odkryta ?…

  7. Julu!
    Masz rację, „Kosmos jest „the best””, przepiękne są zdjęcia z Kosmosu, w ogóle fotografia zawsze mi „leżała”, nie uważam jej za coś gorszego od filmu. Tak jak radia od telewizji. Teraz to się w ogóle łapię na tym, że więcej słucham radia niż oglądam telewizji.

  8. Bo gdy się słucha , to wyobraźnia lepiej pracuje. To tak jak z książkami , wyobraźnia pracuje i gdy potem na podstawie ogląda się film, ja już nawet nie koniecznych skrótach tylko np. o bohaterach (wyglądzie;) bo tu następuje katastrofa 😀

  9. Dobrze, że nie wsiadłem do tego Wojażera, bo zanim bym do tego Syriusza doleciał, to straciłbym za dużo odcinków Mody na sukces…

  10. Ale były filmy, które oglądałem jako pierwsze, np. „Lampart”, „Ziemia Obiecana”, „Pamiętnik znaleziony w Saragossie”, „Lokis” Prospera Merimee.

  11. Ja gdy wcześniej oglądam filmy , to bez zastrzeżeń 😉

    Potem gdy czytam książkę, to przyjmuję tych bohaterów wizualnie z filmu . Mam pamięć wzrokową 😉

  12. Zeenie!
    A ja „M jak miłość”.
    Dlaczego Łotrpress dał Cię do oczekujących? Niezbadane są decyzje tego Łotra.

  13. A pro po seriali, to kiedyś szedł w tv „Star Trek” czy jakoś tam, o odysei kosmicznej i przyznam ,że rzeczywistość przewyższa fantazję filmowców ! .. 😉 😀

  14. „Moda na sukces”! Moja „pomoc dydaktyczna” 😀
    Kiedy opiekowałam się dziewczynką troszkę podrosłą /do 6-go roku/ a był też starszy brat, to aby im uprzytomnić, że i ja mam prawo do pilota, ustaliłam że to mój serial i święta godzina! Dzieciom wolno było grać w różne gry w ograniczonym czasie, więc im dawałam tę godzinę przed emisją „Szansy”, po czym CIACH! – teraz ja!
    Po paru latach, kiedy mi się zdarzy włączyć telewizor w trakcie… sama siebie pytam – jak mogłam?
    Ale metoda była na tyle skuteczna, że mała sama mnie wołała, kiedy się zaczynało 🙂 po czym siadałyśmy uroczyście na kanapie, aby po pięciu minutach zająć się czymś zupełnie innym 😀

    A zdjęcia fantastyczne!
    I o ile ciekawsze, niż nasza rzeczywistość, co nie tylko skrzeczy, ale też zanosi się kaszlem.

  15. To wszystko jest tylko złudzeniem. Nie istnieje. Nawet Blog Torlina. I ten komentarz też.

  16. W temacie „Z papieru na ekran”, w dziale „Najsamprzód książka, zaś film” – największe rozczarowanie: Układ – Elia Kazan (negatyw nie do opisania); największy zachwyt: Mistrz i Małgorzata – ekranizacja polska.

    I jeden moment – podczas przeskakiwania z kanału na kanał, na ekranie, po drewnianych schodach schodzi facet. Natychmiastowe skojarzenie – Lolita. I refleksja – przecież to niemożliwe, żeby tak trafić. A jednak. (przyszło mi na myśl wytłumaczenie – tak mało czytam i tak mało oglądam, że nie miałem wielkiego wyboru).

    Przepraszam za tak duży odskok od tematu, ale poczułem „nieodparty przymus”.

    Dziękuję Wam za przyjemność czytania myśli mądrych.

  17. Największe rozczarowanie – najpierw książka, później film – „Wiedźmin”. Mimo, że film ma zachwycające aktorstwo, cudowne sceny, ale momenty krańcowo beznadziejne niszczą atuty w sposób bezwzględny.

  18. Ja też nie rozumiem tej ‚fałszywości’.
    Czy chodzi o to, że:
    a) zdjęcia są sztucznie barwione, by lepiej ukazać struktury (częsta praktyka w przypadku zdjęć kosmosu);
    b) zdjęcia wykorzystują nie tylko światło widzialne (co jest potrzebne dla badań naukowych, a co prowadzi do (a), czyli sztucznego barwienia)?
    Bo sugerujesz jeszcze jakieś (c), którego już zupełnie nie rozumiem, czyli że tłumaczy się to ‚nachyleniem, amoniakiem, metanem i diabłem’. (Zwłaszcza wpływu diabła nie rozumiem 😀 )
    Przepraszam, ale to tak, jakby kolory istniały obiektywnie. A kolory, to nasze postrzeganie docierających do oczu fal świetlnych o różnej długości, długość zaś wynika ze zjawisk fizycznych.

  19. qualia

  20. Może ja coś pop…yłem z językiem angielskim, gdyż – szczerze mówiąc – nie jestem godzien znać język Shakespeare’a. Pod wszystkimi ww. zdjęciami jest podpis: „False color”, np. „False color image of Neptune taken by Voyager 2” – patrz
    http://nssdc.gsfc.nasa.gov/photo_gallery/photogallery-neptune.html
    pozycja czwarta. Jedno ze zdjęć jest opisywane w sposób następujący: „A Parting Shot – This false color photograph of Neptune was made from Voyager 2 images taken in January 1996. The image reveals the presence of a ubiquitous haze that covers Neptune in a semitransparent layer. Near the center of the disk, sunlight passes through the haze and deeper into the atmosphere, where some wavelengths are absorbed by methane gas, causing the center of the image to appear less red. Near the edge of the planet, the haze scatters sunlight at higher altitude, above most of the methane, causing the bright red edge around the planet. By measuring haze brightness at several wavelengths, scientists are able to estimate the thickness of the haze and its ability to scatter sunlight.
    The image is among the last full disk photos that Voyager 2 took before beginning its endless journey into interstellar space”.
    http://luirig.altervista.org/naturaitaliana/viewpics.php?title=A+Parting+Shot+-+This+false+color+photograph+of+Neptune+was+m
    A inna sprawa, że tego się naukowcy nie spodziewali:
    ” When NASA’s Voyager 2 spacecraft flew by distant Neptune in August of 1989, astronomers were shocked. Since Neptune receives only 3 percent the sunlight Jupiter does, they expected to find a dormant, dark, frigid planet. Instead, the Voyager images revealed evidence of a dynamic and turbulent world. „

  21. Aaaa… Czyli tak, jak zwykle ze zdjęciami satelitarnymi — wykonano je w kilku długościach fal, co pozwala badaczom ‚widzieć więcej’*. Problem polega na tym, że informacja z jednej strony jest ‚obrazem’, z drugiej strony, długości fal często leżą poza zakresem światła widzialnego, ‚wizualizuje’ się je, z użyciem zakresu widzialnego. Podczerwień można uczynić czerwienią, ultrafiolet — błękitem, itp.

    Muszę jednak tu zaznaczyć, że owszem, gdybyśmy byli na Voyagerze i oglądali przez szybkę kosmos, nie widzielibyśmy go tak, jak wygląda na zdjęciach — wielu rzeczy nie widzielibyśmy wcale, a całość zapewne byłaby mniej kolorowa; jednak zasadniczo podobny zarzut, choć w mniejszym zakresie 😉 można postawić wszystkim fotografiom — charakterystyka receptorów światła jest inna w aparatach niż w ludzkim oku, w związku z czym odwzorowanie jest zakłócone, a kolory mniej lub bardziej fałszywe. I nawet nie mówię o późniejszych korektach 😉


    *) Nie bądźmy prowincjuszami: świat nie kończy się na tym, co widzimy na własne oczy!
    Richard P. Feynman, QED osobliwa teoria światła i materii, tłum. Helena Białkowska, PIW 1992

  22. parę lat temu jechałam samochodem szosą w okolicy Lund. Krajobraz polodowcowy, łagodne wzniesienia i doliny. Słońce zachodziło, było bardzo nisko. Po lewej stronie szosy było prawie czarno, po prawej wszystko płonęło jaskrawą czerwienią. Taka była ziemia, krzewy, które wydawały się palić, jakieś drzewa w oddali. Zagłębienia i rów wzdłuż szosy czarne jakąś taką głęboką czernią. Kontrast niesamowity.
    A z lewej strony, nad całkowicie czarnym polem płonęło ostrą czerwienią zachodzące słońce w otoczeniu jakichś szalonych chmur pomarańczowych, czerwonych i ciemno szarych. Gdybym to na zdjęciu zobaczyła, to bym była pewna, że kolory sztuczne, bo w naturze to absolutnie niemożliwe.
    A jednak 😉

  23. Dzięki PAKu!
    Nelu!
    Ja już kiedyś pisałem, że jedno z najpiękniejszych zjawisk w górach są tzw. „płonące skały”, przy zmierzchu czerwone słońce tak oświetla skały, że wyglądają, jakby płonęły.

  24. …przy zmierzchu czerwone słońce tak oświetla skały, że wyglądają, jakby płonęły

    Przy wschodzie zresztą też 🙂

    Tutaj można obejrzeć sobie kilka naturalnych wschodów i zachodów słońca:

    http://swiatowid.bloog.pl/id,3270442,title,GDZIE-SLONCE-WSCHODZI-I-KEDY-ZAPADA,index.html

    I może jeszcze to (zwłaszcza kilka ostatnich zdjęć, które jakby najbardziej są tu chyba na temat 😉 ):

    http://swiatowid.bloog.pl/id,3733378,title,WATERTON-GLACIER-NATIONAL-PARK,index.html

    Pozdrawiam

  25. Piękne zdjęcia Amicusie, dziękuję


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: