Napisane przez: torlin | 05/03/2011

Irena Kwiatkowska nie żyje

Barbara Drapińska i Irena Kwiatkowska w „Klubie Kawalerów”. Powiem szczerze, że z dawnych sztuk bardzo „Klub” lubię.

To jest dziękczynny tekst wobec Pani Ireny. Za świetne seriale, z „Wojną Domową” i „Czterdziestolatkiem” na czele, za wspaniałe kabarety, z „Zieloną Gęsią”, Dudkiem i „Starszymi Panami” jako wiodącymi w inteligenckiej formie surrealizmu, za świetne role teatralne. Nie była piękna nawet jako młoda dziewczyna, a jednak publiczność Ją uwielbiała.  I gdy przeglądamy spis filmów, w których brała udział, to nie następuje przewijanie wielostronicowe, tych filmów jest więcej niż mało. To była artystka przede wszystkim krótkich form: kabaretowych, satyrycznych, radiowych, estradowych, pamiętam jak w dawnych czasach chodziło się na Nią do „Podwieczorku przy mikrofonie”. Rozmawiałem z Nią jeden raz w życiu i pytałem Ją wtedy, czy naprawdę z Hanką Bielicką tak się nie lubią. Zaśmiała się, i powiedziała zdanie, które teraz pasuje do większości nienawiści celebryckich, tworzonych specjalnie dla fanów i kolorowych czasopism: „My udajemy, bo ludzie tego pragną” czy „… to lubią”. Wiedziałem, że razem z Hanką pracowała przy pierwszym swoim filmie „Sprawa do załatwienia”.

Miała znakomite wyczucie sceniczne i to coś, co w nas budziło zachwyt, wyłapywanie purnonsensów, podanie tekstów Gałczyńskiego czy Tuwima. Już na samym początku swojej kariery zaczynała od najlepszych – u Fryderyka Jarossy’ego  zagrała w teatrzyku „Cyrulik Warszawski” w rewii „Pod włos” w 1935 roku.

Była też znakomitą aktorką dramatyczną, ja mam dwie Jej moje ukochane role w Teatrze Telewizji – Abby Brewster w słynnym „Arszeniku i starych koronkach” Jospeha Kesserlinga w reżyserii Macieja Englerta z 1975 r.i jako Swatka w „Ożenku” Mikołaja Gogola w reżyserii Ewy Bonackiej (1976). Boże, jakie wtedy były składy aktorskie, w takim „Ożenku” grali: Anna Seniuk, Irena Kwiatkowska, Wiesław Michnikowski, Czesław Wołłejko, Kazimierz Brusikiewicz, Jan Kobuszewski, Wojciech Pokora, Jerzy Turek, Barbara Winiarska, Ryszard Nawrocki, Andrzej Stockinger.

Jej śmierci można było się spodziewać, ale jednak jakie to były dawniej indywidualności.

Advertisements

Responses

  1. Ja tylko zacytuje jakiegoś internautę na blogu M.Czubaszek który tak napisał „Pamiętam słoneczny dzień czerwcowy 1972 roku, Warszawa ulica Rutkowskiego , miałem wtedy 21 lat. Przechodziłem zamyślony na drugą stronę ulicy i zobaczyłem Panią Irenę Kwiatkowską (której osobiście nie znałem) , odruchowo ukłoniłem się .Spojrzała na mnie uważnie ,zorientowała się pewnie że mnie nie zna ale odwzajemniła ukłon z pięknym uśmiechem.Ten życzliwy,ciepły uśmiech pamiętam do dziś.”
    Świadczy to tylko o tym ,że Ona była znajoma każdego z nas 😉
    Poza tym jeszcze i to , bo podobno uważana była w ‚środowisku” za osobę skąpą a okazało się ,że Ona bez żadnego „Hallo” systematycznie dawała pewne kwoty na domy dziecka !… i tutaj kolejny fragment zacytuje dużo mówiący o Niej z blogu R.Grzeli ” Przypomniałem sobie jedno wspomnienie Pani Ireny, jakie mam w głowie do dzisiaj. Kiedyś mój przyjaciel, wówczas dyrektor szkoły w Wilkszynie pod Wrocławiem, Krzysztof Zajdel, wpadł na pomysł zebrania przepisów kulinarnych różnych znanych osobistości z całego świata, które wydał w dwóch tomach. Kogo tam nie było. Tą książką zbierał fundusze na działalność szkoły. Na apel Krzysztofa odpowiedziała również Pani Irena Kwiatkowska. Przesłała odręczny przepis. Brzmiał tak:

    Podaję przepis na zupę, którą mnie karmiono w dzieciństwie – 80 lat temu. Woda, kawałki (nieliczne) kartofla i bardziej liczne kawałki brukwi. Nie była to zupa, za którą przepadałam. Pamiętam, że wyraziłam życzenie: wolałabym, aby zamiast tej brukwi – były skwarki. Dziękuję Bogu, że teraz dzieci takiej zupy nie znają.

    (za książką Krzysztofa Zajdla „101 potraw znanych osobistości z Polski i ze świata”, art&science, Wrocław 2004). ”

    Pozdrawiam! … Po prostu odchodzą ludzie z pewnego pokolenia, co pozostawia po sobie obecne czasy, nie wiem?…

  2. Drobne formy – tak… Pamiętam, że jej wykonanie „Ptasiego radia” Tuwima zbiło mnie z nóg. Jak bym chciał to nagranie dostać…

  3. Wiesz Torlinie, że Kwiatkowska jakoś nie wywierała na mnie wrażenia. Bywało nawet, że mnie drażniła. Oczywiście uznaję jej doskonały warsztat teatralny, talent i pracowitość ale nigdy nie „powalała” mnie na kolana. Myślę, że to wynikało z charakteru ról, które dostawała – komediowych i satyrycznych. Nigdy więc nie widziałem jej w roli przejmującej. I to nie kwestia walorów fizycznych uniemożliwiała jej przecież granie poważnych ról tylko chyba decydował jej wybór. Nie wiem czemu przy takim talencie i warsztacie nie próbowała wyjśc poza – nawet ambitną – ale tylko rozrywkę. To chyba nie najlepiej gdy człowiek daje się wtłoczyć w jeden schemat. A może próbowała inaczej tylko tego nie widziałem.
    Pozdrawiam

  4. Torlinie

    Właśnie zajrzałem. Widzę że Kartka wcześniej nadążył wyindywidualizować się z entuzjastycznego żalu po Nieboszczce.

    Mniemam tak:

    Była doskonała technicznie w swoich próbach rozśmieszenia mnie – coś jak punktualna zegarowa kukułka.

    Nie rozśmieszała mnie. Nie wykluczam że mam zły smak.

  5. Julu!
    Mój rówieśnik, ja też w 1972 roku miałem 21 lat, a o moim spotkaniu z Panią Ireną opowiadałem. My sobie nie zdajemy sprawy, jak straszna bieda panowała przed wojną. Za bardzo idealizujemy te czasy.
    Jurgi!
    Z pozdrowieniami

    Kartko i Edwarze!
    Ja też jakichś ludzi nie lubię (lub nie robią na mnie wrażenia), więc się Wam nie dziwię. Ale ona miała poważne role, ale przede wszystkim w teatrze (m.in. Telewizji). Kwiatkowska nie była stereotypowym rozśmieczaczem, ale grała role satyryczne. De gustibus…

  6. Masz dana zły smak.
    To nie ona Cię rozśmieszała, tylko autor tekstu, któremu nadawała kształt.
    Pani Irena ratowała słabe teksty, bo dobrych za dużo nie było.
    A była wybitną aktorką i profesjonalistką, jakich dziś już dawno nie ma.
    Powiem więcej, była jedyną na świecie kobietą-komikiem, niestety – nie wykorzystano należycie jej talentu. Potwierdzam jej zdolności dramatyczne.

  7. Zeen

    Myliłbyś się gdybyś sadził, że moje wątpliwości, co, do jakości mego smaku były kokieterią. Były i są to wątpliwości poważne, ciężkie i czarne jak karawan.

    Nie mogę jednak przystać na jedyność Kwiatkowskiej – niestety za mało znam świat.

    Być może w dżungla amazońska czy w jakiejś nowogwinejska dolina skrywa profesjonalizm równie perfekcyjny, komiczny i niewykorzystany? Zresztą dżungla jakiejś metropolii też może coś tam ukryć i zmarnować. Żal by było kogoś skrzywdzić.

    Stwierdzenia, że takich jak jakaś Ona czy jakiś On już dawno nie ma, jeśli nie są pustym frazesem są śmiałą hipotezą.

  8. „Być może w dżungla amazońska czy w jakiejś nowogwinejska dolina skrywa profesjonalizm równie perfekcyjny, komiczny i niewykorzystany?”

    Tak ma być!

  9. Ja jeszcze pamiętam jak w radio czytała historie „plastusia” z piórnika – nie wiem cz y na dobranockę , czy rano ?… W szkole w I klasie też słuchaliśmy przygody tego plastusia. Czyli pierwsze moje zetknięcie z panią I.Kwiatkowską to jej głos jako Plastusia z plasteliny 😀 …
    Ta niechęć do Niej to może wszystkim kojarzy się z późną jej starością , kiedy grała na umowę zlecenie , bo miała niska emeryturę . To tak jak widziałam na estradzie starego Sempolińskiego i bałam się ,że będę świadkiem jego śmierci 😦
    Bo z artystami, to jak ze sportowcami, jest czas by odejść i pozostać w pamięci w glorii. F.Sinatra – uwielbiam go jako piosenkarza mam stare płyty! …, ale pamiętam ,że też mu było ciężko zejść ze sceny na jakieś gali 😉 .Hehehhe…. Prawie go siłą ściągnęli z niej 😦

  10. Ja uwielbiałem niektóre jej rzeczy, acz znawcą nie jestem, ale np. słuchowiska Marii Czubaszek z udziałem jej, Pokory i Dobrowolskiego to jest mistrzostwo absurdalnego humoru.
    Obok „Poszepszyńskich”, „Sułka”, „Rycerzy” najlepsze rzeczy z polskiej rozrywki radiowej, mym skromnym zdaniem.
    Jak sie słucha wspólczesnych tak totalnie nieśmiesznych kabaretów, to naprawdę można pomyśleć, że takich talentów już nie ma.

    A co do tych ról dramatycznych, może to nie ona nie chciała, tylko ją troszkę „zaszufladkowano”?

  11. Na kolana mnie Pani Kwiatkowska nie powalała, mimo vis comica,oraz charakterystycznego głosu,ale bardzo lubiłam Jej kabaretowe role zwłaszcza u Starszych Panów, jak np.to:

    Nie sądzę, by się sprawdziła w jakiejkolwiek sztuce, jako artystka dramatyczna.

  12. Grzesiu!
    Te cudowne scenki z kabaretu miały nazwę związaną z ekspresem, ale nijak nie mogę sobie przypomnieć. To znaczy nadawane były w radiowej Trójce, ale były też telewizyjne, dziejące się w przedziale kolejowym. Pamiętam sporo tych scen, ale z Kwiatkowską kojarzy mi się zabawa w ciasteczka. Pani Irena miała papierową torebkę pełną kruchych ciastek, wkładała rękę do torebki i pytała: „Zagramy?”. „Całe czy pokruszone?”. I w zależności od odpowiedzi wyjmowała cale lub pokruszone.
    I cudowny zwrot Łazuki: „Nic właśnie”.

  13. Była jeszcze wcześniej wdowa Eufemia w radiowym teatrzyku „Eterek”. Głos nie do pomylenia z żadnym innym towarzyszył mi przez wiele lat, zanim jeszcze telewizor pojawił się w naszych domach. Jej recytacje poezji Gałczyńskiego są do dziś nie do pobicia. Pewnie, że nie powalała na kolana, bo ona była taką kolorową ważką nad łąkami i stawem. Krótkie formy, charakterystyczny głos i nieskazitelna dykcja.
    „Plastusiowy pamiętnik” oczywiście też doskonale pamiętam, ale nie zmieściłby się w nowoczesnym piórniku, gdzie królowała obsadka, stalówki, gumka „Myszka” i ołówek.
    Bardzo ją lubiłam. Następczyni nie widać.

  14. Torlin!
    Te sceny w przedziale kolejowym, to również Dobrowolski, Fedorowicz, Łazuka…
    I fantastyczna „kura bezmięsna u pani Kropiwnickiej”… W poniedziałki! 😆

  15. Coś takiego!
    Ja tego nigdy poważnie nie brałem pod uwagę. Była zawsze i zawsze taka sama. Sądziłem (pewnie bezrefleksyjnie) że jest nieśmiertelna. A tu coś takiego!

  16. Torlinie, dzięki ogromne i ukłony głębokie, jak tylko mi kręgosłup pozwala.
    Wprawdzie nadal będę polować na wykonanie studyjne, ale i to mnie ogromnie cieszy, kiedyś szukałem na YT i nie było żadnego. Rewelacyjne jest to naśladowanie głosów ptaków i dodatkowo pokazuje talent Tuwima.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: