Napisane przez: torlin | 07/03/2011

Granice wolności

Strasznie poważnie wyszedł mi tytuł, ale rzecz stała się dla mnie wyjątkowa. Powstała kolejna uchwała (decyzja, zwyczaj) naruszająca – według mnie – prawa człowieka i przepisy Konstytucji. Ale ad rem…

Wiadomość z ostatniej chwili, przepisana in extenso:

„Katowice miastem bez ciszy nocnej.

W Katowicach nie będzie ciszy nocnej – taką decyzję podjęli miejscy radni. Zgodnie z nowymi przepisami, w całym mieście przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu będzie można bawić się we wszystkich pubach i dyskotekach. Władze miasta liczą na to, że przepisy zaczną obowiązywać na przełomie kwietnia i maja.

Z takiej decyzji zadowoleni są przede wszystkim młodzi ludzie, którzy bez żadnych konsekwencji będą mogli bawić się przez całą noc. Zachwyceni są także właściciele dyskotek nękani co jakiś czas przez sąsiadów, którym przeszkadza hałas. Bardzo dobry pomysł. Tym bardziej, że mamy teraz sprawę w sądzie o zakłócanie spokoju – przyznał jeden z właścicieli lokalu w Katowicach.

Brak ciszy nocnej dla wielu mieszkańców Katowic to skandal. Kilka miesięcy temu ciszę nocną zlikwidowano na ulicy Mariackiej. Katowiczanie twierdzą, że tam nie da się normalnie żyć, a teraz podobnie będzie w całym mieście. Piwo za piwem, papieros za papierosem. Śpią, rozrabiają i śpią na ławkach. Ludzie są bardzo bezczelni – mówią zgodnie zrozpaczeni mieszkańcy.

Ostateczną decyzję ma podjąć wojewoda, który wkrótce stanie przed sporym dylematem. Będzie musiał zdecydować czy podpisać uchwałę i postawić na zabawę czy wybrać ciszę dla tysięcy mieszkańców”.

Katowice wyszły przed szereg, ta uchwała jest niezgodna z prawem (o czym poniżej), ale nasi posłowie już zabrali się do roboty – czytaj o tym TUTAJ – skąd również zdjęcie.

I znowu w imię wyższych ideałów lub chęci niektórych ludzi do większego zarobku i lepszej zabawy następuje istotne wkroczenie w życie indywidualnego człowieka. Nie wiem, czy to jest prawda, ale w jednym z odcinków CSI Miami rada miejska Miami podjęła uchwałę, że na potrzeby deweloperów miasto ma prawo zabrać za odszkodowaniem czyjś dom, mimo że jest on własnością poszkodowanego. Dla mnie istotnym naruszeniem mojej przestrzeni są wielkie banery, opakowane autobusy i tramwaje, że nic zza szyb nie widać, stemple nawet na chodnikach, zaśmiecenie przedmieść wszystkich miast, denerwuje mnie nawet, że w Telegazecie nie pokazywana jest na okrągło aktualna godzina, tylko ¾ czasu zajmuje reklama. Jak pięknie wygląda miasto bez tego wszystkiego pokazywałem kiedyś w pracach Gregora Grafa. Jak wiecie świetnie nie mam nic przeciwko reklamom, sam je oglądam w telewizji, prasie czy czasopismach, jednak nachalność, agresywność i dominacja przytłaczają.

Mam mieszkanie na Ścianie Wschodniej w Warszawie w domu o 10 piętrach, dwóch klatkach schodowych, 100 mieszkaniach, dom jest z lat 60. ubiegłego wieku. W pewnym momencie mieszkańcy zauważyli, że woda w ubikacji się kołysze, później zaczęli z przerażeniem odkrywać nowe niepokojące zjawiska, wszystko to za sprawą klubu nocnego na Złotej, którego basy wprowadzały drgania tak olbrzymi dom. Po wielu bojach klub musiał się poddać. Wielkie widowiska na Placu Defilad też nie pozwalają ani zasnąć, ani odpocząć.

Rozumiem, że ludzie mają prawo się bawić, że mieszkańcy Starówki nie mają możliwości zwalczenia koncertów jazzowych, czy właśnie my np. Światełka do Nieba. W ostateczności wmontujemy dźwiękochłonne szyby. Ale całe miasto? Nikt nie będzie się mógł poskarżyć, że ktoś inny się za głośno zachowuje? Dla mnie to jest sprzeczne z art. 51. Kodeksu wykroczeń § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Więc jak to jest, czy uchwała rady miejskiej ma prawo naruszać ten przepis? A jak to jest z koncertami jazzowymi na Starówce?

Mnie się wydaje, że potrzebny jest zdrowy rozsądek. Powinny być dzielnice, gdzie ludzie mogą się bawić, miejsca, gdzie chłopcy będą mogli jeździć 250 km/h. Ale nie może dotyczyć to całego miasta. Ludzie ciężko pracują i mają prawo do spokoju. Zawsze powtarzam, że granicą wolności każdego człowieka jest nienaruszanie wolności innego obywatela.

PS. Po strasznie ciężkich dniach mam tydzień urlopu. Zaplanowałem do wykonania mnóstwo spraw, zobaczymy, ile mi wyjdzie. A to tylko tydzień. Nawet notkę nową napisałem wcześniej niż zwykle. Póki co muszę odpocząć.

Advertisements

Responses

  1. Przecież wiadomo chyba, gdzie mieszkają rajcy miejscy. Niech mieszkańcy pokażą im, co to jest nocna balanga pod oknami.

  2. Ale Jurgi jesteś szybki. Muszę przyznać, że mi zaimponowałeś, to jest doskonały pomysł.

  3. Koncept Imci Jurgiego popieram w całej rozciągłości, aliści chciałbym dopytać tutejszych światowców jakże tej rzeczy we świecie szerokiem moderują? Jakże się ma ta rzecz w Paryżu, Londynie, Berlinie czy Rzymie? Pojmuję ja bowiem, że ku temu samemu aspirować mamy, ale nie zdaje mi się, iżby tam rzeczy całkiem rzucono na żywioł…
    Kłaniam nisko:)

  4. Torlinie

    Kilka lat temu znajomi użyczyli mi mieszkania przy Marszałkowskiej – wejście Rysią od Marszałkowskiej potem w lewo w podwójny rząd bloków pomiędzy Marszałkowską a placem Dąbrowskiego.

    Okna wychodziły na Marszałkowską.

    Tam w ogóle nie dało się nocować i to wcale nie z powodów rozrywkowych. Brak wyciszających okien. Wyprowadziłem się po dwu nocach. Jak ty sobie radzisz Torlinie nocując tam?

  5. Parę dni temu przechodziłem przez Katowice ok. 1 w nocy. I balanga w mijanym klubie nocnym trwała w najlepsze. Nikt nie przejmował się, że prawo jeszcze nie działa.

    Inna rzecz, że to prowadzi mnie do pytania, na ile żywym prawem jest obecna cisza nocna. Mam znajomych, którzy mieszkają niedaleko linii kolejowej. Inni opowiadają o głośnych tramwajach.

  6. Menton. Noc. Schodzimy niewielką grupką w dół. Rozmawiamy jak się nam zdawało niezbyt głośno. Nagle leje się na nas z okienka ciecz jak się po tym okazało organiczna. Oczywiście nawet w Francji, nawet w starej Menton jest już powszechny dostęp do klozetów wodnych a jednak jakiś tubylec gromadzi tam nadal amunicję na takich jak my nocnych Marków.

  7. Wachmistrzu!
    Nie wiem, sam jestem ciekaw. Ale ciągle chodzą mi po głowie dzielnice rozrywki jak Soho w Londynie.
    Edwarze!
    Ja mieszkam oczywiście na granicy miasta w zieleni, w domku, w naszym mieszkaniu mieszka mój 90-letni ojciec. U nas w domu jest cisza, z jednej strony podwórko, z drugiej pasaż. Z tej dyskoteki nie dochodziły odgłosy, tylko basy (coś na kształt rozkazu podoficera przy wejściu oddziału na most, aby most się nie zawalił). A imprezy na Placu Defilad są na szczęście z rzadka.
    PAKu!
    Są to często odgłosy miasta, zgrzyt tramwajów, dawniej pamiętam syreny fabryczne czy dzwony kościelne. Do wszystkiego się w końcu można przyzwyczaić, tak jak ja do lądujących nad głową samolotów.
    Ale te balangi są związane z przestępczością, siusianiem po klatkach, miłością na ławkach. Nie wszyscy chcą to oglądać. Ale znalazłem dla Ciebie jeszcze to:
    http://www.tvs.pl/informacje/24997,katowice_chca_stworzyc_w_srodmiesciu_dzielnice_rozrywki.html,galeria

  8. Granice wolności…

    Zanim przeczytałem wpis, zobaczyłem zdjęcie i pomyślałem sobie, że nawiedziły Cię, Torlinie, „berlusconiowe” ciągoty i zastanawiasz się, czy dojrzałemu facetowi wolno z panienką dopiero co wkraczającą w dorosłość… 🙂

  9. Dziwne obyczaje. Postepująca gentryfikacja ogółu sprawi zapewne że się to zmieni. Tego rodzaju uchwały przypominają że Polacy są jednak stosunkowo młodym społeczeństwem „na dorobku”.

  10. Tes Tequ!
    Te zdjęcia na górze są osobnymi fotkami, a nie wspólnym zdjęciem. Ale muszę przyznać, że im jestem starszy, tym bardziej podobają mi się coraz młodsze 😉
    Telemachu!
    Ja nie widzę pola do gentryfikacji, bo niby z jakiej dzielnicy możemy coś takiego zrobić. Ja bym to widział np. w ciągu knajp i dyskotek na brzegu Wisły, most tylko dla pieszych, zabudowany à la Most Rialto lub Westchnień i piękna dzielnica po stronie praskiej.

  11. Mieszkam obok drogi międzynarodowej i baru w ktorym czasem bywają imprezy. Chyba dlatego halasy nie robią na mnie wrażenia. Starowki czyli najczęściej centra miast są zawsze nocą gwarne. W każdym razie powinny być. Ale ceny mieszkań są tam wysokie więc można mieszkanie sprzedać i się wyprowadzić na zaciszne przedmieście. W hiszpanskich starowkach imprezy, koncerty i balangi na świeżym powietrzu toczą się do 3-4 rano. W Lizbonie ostatnie drinki piłem podawane na ulicy między 4 a 5 rano. W Santiago na koniec fiesty o 7 rano ludzie jeszcze w najlepsze pili na ulicach – zresztą nie tylko pili ale i spali albo uprawiali seks. Nikogo to nie bulwersowalo bo przecież wydawali pieniądze i dawali zarobić tysiącom ludzi z knajpianej obsługi jak i samemu miastu. Nie można centralnych dzielnic miasta i starówek zamieniać w jakieś sanatoria. Kurcze, miasta i ich mieszkancy muszą zarabiac.
    Pozdrawiam

  12. Kontrowersyjne Kartko, może i masz trochę racji, ale pamiętaj, że ludzie też ciężko pracują i mają prawo do wypoczynku i spokojnego snu. Każdy ma prawo do tego. I nie zgadzam się, że całe miasto ma być pozbawione ochrony, można wytypować dzielnice, place, ulice. Ale nie CAŁE MIASTO! I nie każdy może wyprowadzić się pod miasto.

  13. Torlinie
    Pisałem o centrach, starówkach – o najatrakcyjniejszych turystycznie i rozrywkowo dzielnicach. W tych miejscach zarowno mieszkancy jak i wladze powinny być wręcz zainteresowane by się życie na okrągło przez całą dobę toczyło. Oczywiście, że zamiana miast na jakieś lokalne mutacje Las Vegas sensu nie ma. Przecież ludzie mają prawo normalnie życ. Wszędzie jest potrzebny zdrowy rozsądek. Ale czytam na przykład o protestach lokatorów przeciwko lokowaniu w kamienicach np przedszkoli z powodu ewentualnych hałasów. Przyznasz, że to jest małostkowość.
    Dlatego uważam, że mieszkańcy starówek, dzielnic centralnych i atrakacyjnych rozrywkowo nie mogą dla swej wygody paraliżować interesów. Niekoniecznie trzeba mieszkać w centrum miasta
    Pozdrawiam

  14. Masz rację, po prostu ciągle po głowie chodzi mi ta uchwała katowicka pozbawiająca całe miasto ochrony. Póki co łatwo z nią wygrać, bo jest sprzeczna z prawem, ale co zrobimy, jak nasi genialni posłowie coś takiego uchwalą (zmianę Kodeksu Wykroczeń) i kolejne miasto np. wpadnie na taki sam pomysł jak Katowice…

  15. Torlinie,
    dziękuję za linka, choć bo ja wiem? Przecież widać, w którym miejscu Katowic jest najwięcej agencji towarzyskich 😉 (W sumie nie wiem, czy bym wiedział, gdyby nie podróżowanie tramwajem, oraz uwaga pewnej pani, że jej miejsce pracy ma nieciekawe towarzystwo.)

  16. Mieszkam w centrum Katowic.Noce zwykle są koszmarem.Bandy pijanych bachorów zaczynają zwykle drzeć ryje od 10 wieczorem,kończą czasem o 6 rano.Oczywiście nikt nie reaguje,zero policji czy straży miejskiej.Marzę tylko o wyprowadzce z tego miasta,ale wiadomo,że w Polsce nie jest to łatwa sprawa.W każdym razie już od dawna mam nerwicę,funkcjonuję tylko dzięki lekom,władze miasta mają gdzieś problem hałasu,który jest czymś znacznie gorszym nawet od brudu i biedy>jeśli normalni mieszkańcy mają ustepować przed bandami pijanych ludzi,nie mających za grosz kultury to jak ma wyglądać to państwo?Właściwie po co władze miejskie ,służby państwowe skoro nie zapewniają one minimalnego poczucia bezpieczeństwa i spokoju dla obywateli?

  17. Montezuma!
    Dzięki za odwiedziny. Mimo wszystko jest to jednak sprawa służb miejskich, sprawa ciszy nocnej nic nie ma do burd.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: