Napisane przez: torlin | 24/03/2011

10-letnie plany wakacyjne

Zdjęcie STĄD.

Przeprowadziłem z córką i synem rozmowę, po której zrobiło mi się smutno. Rozmawialiśmy na temat planów wakacyjnych, a ja opowiadając o nich spojrzałem ze zdziwieniem na swoje dzieci i zauważyłem, że te słuchają mnie z otwartymi ustami z niedowierzania. Te całe plany nie uwzględniały jednego, że ja w tym roku kończę 60 lat. Ile jeszcze lat będę intensywnie jeździł z plecakiem? Dziesięć? To jest dziesięć wyjazdów wakacyjnych. Geny mam dobre, mój ojciec kończy w  tym roku 91 lat i sam prowadzi swoje gospodarstwo. Ale skoro zostało tylko 10 wyjazdów, to może należałoby je jakoś usystematyzować i przeanalizować. Postanowiłem swoje marzenia wyprawowe podzielić na trzy grupy i będę z nich wybierał jak potrawy z menu.

Wyprawy proste, kulturalne, kulturowe

  1. Turcja – tu jest sprawa prosta, bo lecę w październiku. Wprawdzie moim marzeniem są Góry Kaçkar, ale zobaczenie Kapadocji i pojeżdżenie po Turcji, w której nie byłem, jest dla mnie bardzo atrakcyjne.
  2. Lizbona – moje marzenie, wyjazd czysto kulturowy, włóczenie się po mieście,
  3. Paryż – ja w końcu w Paryżu nie byłem, też wyjazd kulturowy

Wyprawy trekkingowe normalne

  1. Venediger Höhenweg – też sprawa jest prosta, planuję z dwoma kuplami młodymi przejść całą trasę w przyszłym roku na przełomie sierpnia i września, 8-dniowa trasa z noclegami w schroniskach, wiodąca cały czas ponad 2.500 m.
  2. Pojechać w Dolomity, ja byłem wprawdzie w masywie Brenta, które jedni zaliczają do Dolomitów, inni nie, ale w tych autentycznych Dolomitach się nie wspinałem.
  3. Pojechać w Pireneje do Torli, do Parku Ordesa
  4. Alpy Julijskie w Słowenii

Wyprawy egzotyczne, drogie

  1. Aconcagua (na zdjęciu powyżej), najwyższa góra obu Ameryk i półkuli południowej, najwyższa góra na świecie, na którą prowadzi normalna trasa trekkingowa, a nie alpinistyczna.
  2. Zwiedzanie Gruzji (ten punkt właściwie może powinien być włączony do punktu drugiego)
  3. Trekking wokół Annapurny, chyba najsłynniejsza trasa świata.

Muszę sobie zdawać sprawę z upływu lat, a tu jest tyle jeszcze do zwiedzania, ponurkowałbym sobie w Morzu Czerwonym, pojeździł na saniach zaprzężonych w renifery w Finlandii, zjadł jakieś smaczne dania na Sycylii, posiedział na Palcu Dżamaa al-Fina w Marrakeszu w drodze do Antyatlasu, przejechałbym z chęcią całe Stany Zjednoczone i nie wiem dlaczego, ale fascynuje mnie Timor Wschodni, może dlatego, że tak im kibicowałem podczas ich walki o niepodległość. Póki co w kwietniu jadę do Sandomierza zobaczyć się z Grzesiem, łażę później po Beskidzie Makowskim z Geografem i planuję spotkać się z Wachmistrzem przy kawie (tylko że on nic jeszcze na ten temat nie wie 😀 ). Zobaczyłbym się z chęcią z Kartką, ale czasu mi pewnie zabraknie na tak daleką podróż.

Zobaczymy, co los przyniesie.

Advertisements

Responses

  1. Jestem pod wrażeniem. Naprawdę! Życzę Ci skutecznej realizacji tych planów. Ale dlaczego chcesz ograniczać się tylko do jednej wyprawy wakacyjnej rocznie?

  2. Torlinie

    Gorąco polecam Ci uzupełnienie listy, bo nie ulega wątpliwości, że zdążysz ze wszystkim z zakładką.

    Postaraj się spędzić trochę czasu bez gonitwy po muzeach i zabytkach, ot tak na luzie, w jakimś toskańskim miasteczku.

    Jeśli prawdą miało by być to, że Bóg zgotował dla nas sprawiedliwych Niebo to jego reklamową próbką (dla przybysza z zewnątrz) jest Toskania. Jest ona formą Boskiego marketingu.

    Jako ludzie, którzy wedle wszystkich znanych reguł, jako niedowiarkowie nie mamy szans na zbawienie przynajmniej korzystajmy z okazji, jaką daje ta darmowa próbka.

  3. Mam niby rzeczywiście Tes Tequ dwa urlopy wakacyjne, teoretycznie mógłbym realizować po 2 rocznie. Ale tak się jakoś utarło, że urlop kwietniowy spędzam w Polsce ze znajomymi blogowymi, chciałbym Was wszystkich poznać. Dopiero wakacyjny (jak to ładnie brzmi – urlop październikowy – wakacyjny) spędzam za granicą.
    Edwarze!
    Byłem w Toskanii, włóczyłem się, przepiękna kraina. Mam kilka krajów (landów), po których włóczyłem się bez celu, bezładnie, kulturowo, chłonąc i podziwiając: Austria, Bawaria, Północne Włochy, Dania, Węgry, Słowacja, Rumunia, Bułgaria. Mam mało czasu, muszę zwiedzić coś innego.

  4. Jeśli w tym roku kończysz 60 lat, to w 2016 przejdziesz, Torlinie, na zasłużoną emeryturę i będziesz mógł wyprawiać się w świat nie 2 razy w roku, ale 22 razy ❗

    Spieszmy się na emeryturę, bo nam ją zabiorą! 🙂

  5. Właśnie się dowiedział…:)) Bynajmniej nic naprzeciw nie mam, okrom tego, że rad bym kawy na co ciekawszego odmienił:) I Panu Bogu kolejki nie ustawiaj, bo Ci siurpryzy wywinie i każe żyć 100 lat w zdrowiu, luboż i przeciwnie nawet te dziesięć obetnie… Bierz Waść, co dają i ciesz się dniem każdem, a nie planuj na lata…
    Kłaniam nisko:)

  6. Tylko pozazdrościć,daj Ci Boże spełnienia zamiarów.
    Nie tylko widoków ale i spotkań.
    Pozdrawiam

  7. Ale ten Torlin młody.
    60 lat,jak On sie urodził to ja już dobrze w kawalerkę chodziłem

  8. Powodzenia Torlinie.Jesli tam jeszcze nie byleś namawiam na Francję-Langwedocję.
    Gorek i skał tam bez liku no i do zwiedzania groty Lascaux, wprawdzie dzisiaj precyzyjnie odtworzone, bo prawdziwe otwarte tylko dla naukowców.Ale robią wrażenie!
    Będąc niedowiarkiem zarobiłam od moich francuskich kolegów bardzo dobry album o grotach wyrażając watpliwość ,czy te naskalne malowidła aż takie stare ).Na co Oni zaraz pognali do pobliskiego kiosku i te książkę mi sprezentowali.
    Długie lata naskalne rysunki służyły mi, jako źródło inspiracji.
    Wyrabiałam obrazki z papieru ręcznie czerpanego( też mnie nauczyli w Langwedocji) „topiąc” w tym papierze różne zwierzaki ulożone z wysuszonych roślin.Przednia zabawa!

  9. Namawiam Cię Jacku na Kubę i wiem co piszę.Kubę (nie tylko Hawana czy Santiago) odwiedzilo w ub. roku dwoje moich zparzyjaźnionych muzyków.Są zachwyceni krajobrazem i ludźmi.Przelot byl tani, hotele bardzo dobre.Pokazali mi prawie 2000 zdjęć zupełnie zachwycających.Mam sczególny sentyment do tego miejsca, gdzie przed wielu laty, niewiele po rewolucji mój Śp.Tata nadzorował rozruch stoczni w Hawanie, a była ona budowana na planach naszej gdyńskiej „Nauty”.Wbrew obiegowym opiniom, warto tam pojechać nim coś pęknie, (jak wTunezji).Dobrze jest mieć kumpla do wędrówki.
    Sadząc z Twojego bloga znajdziesz takiego.
    Ciewkawostka przyrodnicza: wczoraj w „Naucie” znaleziono maleńką foczkę wygrzewajacą się w suchym doku.Już ją zabrano do stacji na Hel, oczywiście wabi się „Nautek”> Rozkoszna!!

  10. Ja mam już tylko jeden plan. Chcę przejść od progu domu przez Czechy, Niemcy, Szwajcarię, Francję do Hiszpanii – Galicji. Tam zajdę na Fisterrę – najdalszy na zachód kraniec Europy. A potem na południe – na półwysep świętogo Warzyńca w Portugalii czyli na południowy kraniec kontynentu. Po drodze Alpy, Pireneje … . Jak oszacowałem to będzie ponad 4 tysiące kilometrów. Nie będę się spieszył, więc wiele miesięcy drogi. I tym chcę zamknąc swoje życiowe plany
    Pozdrawiam

  11. Marzenia są po to, by można je spelniać. Od sierpnia 2009 do lutego 2011 trwała podróż dookoła swiata p. Konrada a opisana w blogu opis-podrozy.blog.onet.pl. Wszystko przed Tobą. O 60 już zapomniałam a wciąz sądzę, że jeszcze niejedne góry i trasy przede mną do pokonania. Z pewnością przetuptam , czego życzę wszystkim miłośnikom wędrówek.

  12. Torlinie, a nie da się tego połączyć i np. roczną wyprawę zrobić dookoła świata:) albo po tych miejscach, co tu

    To by było cos i Dziennik blogowy z tego:), że egoistycznie zauważę.

    Co do spotkania w Sandomierzu, to w pobliżu są jeszcze Kurozwęki, Szydłów, Ujazd i zamek Krzyżtopór, Opatów, Baranów Sandomierski itd

    Jak nie znasz, to trza poznać, no:)

  13. Wszystkim bardzo dziękuję za wpisy. Tes Teq ma właściwie rację, po przejściu na emeryturę będę mógł częściej jeździć.
    Babko, tyle jest pięknych miejsc do zwiedzania, że właściwie trudno byłoby nawet to spisać. Słyszałem, że Francja jest najpiękniejszym krajem Europy, ale jest piekielnie droga i wszyscy moi znajomi skarżą się na Francuzów. Ale z Francją związane jest inne moje marzenie, o którym zapomniałem – to jest Korsyka i trasa R-20.
    http://corsica.voyage.free.fr/korsyka-gr20.php
    A przecież powinno się obejrzeć Chorwację z Czarnogórą, Grecję, Kenię, Indie, Australię. I tak sobie możemy powiedzieć o wielu krajach.
    Watro, ja zawsze z przyjemnością patrzyłem w Alpach na Niemki czy Austriaczki, które będąc w podeszłym wieku, odpowiednio ubrane, z plecaczkami, wjeżdżały kolejkami linowymi na wysokość ponad 2.000 m i tam sobie robiły trasy trekkingowe.
    Wachmistrzu!
    „Nie widzę przeciwwskazań” – jak mawiał wspaniały naczelnik Twardijewicz do swoich byłych podopiecznych, umówimy się e-mejlami.
    Pozdrowienia – Zdzisławie
    Grzesiu, już się cieszę ze spotkania. I zwiedzać będę intensywnie – obiecuję 😀
    —————-
    Krakusy i nie tylko!
    Czy ktoś wie, o co chodzi? Mam umysł nieskalany znajomością przedmiotu:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9318922,Juz_za_kilka_dni_poczatek_negocjacji_w_sprawie__Damy.html

  14. Z Francji to znam tylko Strasburg (gdybym nie tracił w gupi sposób kasy, to jeszcze na wycieczkę do Colmar byłoby mnie stać).
    W Sttrasbourgu rzeczywiście jest dużo drożej niż w Niemczech, ale za to miasto jest niesamwite, acz Parlament Europejski to nuda…

  15. Kartko, a to trochę jak trasa pielgrzymki do Santiago de Compostello.

    A tę końcówkę trasy, to moja siostra w maju zaliczała, szła z Leon do Santiago, później była w Lizbonie, w Fatimie, jeszcze później w Madrycie, na początku ze 2 dnbi w Barcelonie.

    Zazdroszczę jej…:)

    A ja chyba w te wakacje, nie licząc wypadu majowoweekendowego w góry (acz nawet dokładnie nie wiem, jakiś Beskid:)) to chyba nigdzie więcej nie pojeżdżę.

  16. Wiem tyle co ty Torlinie możesz wyczytać z prasy.

    Mogę przedstawić fakty podstawowe.

    1. Zbiory Czartoryskich upaństwowione w PRL zostały zwrócone rodowi zorganizowanemu w Fundację Czartoryskich.

    2.Ta instytucja je dziś ich właścicielem.Obowiązują ją oczywiście odpowiednie przepisy i podlega nadzorowi konserwatora.

    3. Budynek Muzeum Czartoryskich jest o ile wiem w remoncie.

    4. Zbiory tymczasowo maja być eksponowane na Kanoniczej u Ciołka.

    5. Dama wędruje i zarabia.

    6.Fundacja potrzebuje pieniędzy, miasto eksponatu dużej klasy do wystawiania a konserwator zastanawia się nad tym czy częste podróże nie zaszkodzą starszej atrakcyjnej pani a także nad jej bezpieczeństwem.

  17. Dzięki Edwarze, jakoś to wszystko uciekło z pola moich zainteresowań. Ale jest to ciekawy temat.
    Grzesiu, Kartka pisze na temat camino non stop u siebie w blogu – masz przestarzałe informacje. Teraz trasami do Compostelli przeryta jest cała Europa, Kartka pokazywał mi znaczki trasy na trasie przy Bobrze w rejonie Jeleniej Góry. Kawałek szedłem. 🙂

  18. Powodzenia. 60 lat to co prawda nie wiek szczenięcy, ale do starości jeszce pokaźny kawał.

  19. Torlinie, z całego serca życzę Ci realizacji tych planów (marzeń).
    Piękne są!
    Chciałbym, aby Annapurna była w Twoim (naszym) zasięgu. Może byśmy się tam wybrali za jakieś parę lat? (Wcale nie żartuję.)
    Byłem w Nepalu kilka lat temu, widziałem Annapurnę z Pokhary (wybraliśmy się na najwyższy szczyt tej miejscowości, by przywitać wschód słońca nad Himalajami), ale nie było już czasu na trekking (a nie można mówić, że się doświadczyło Himalajów i Nepalu, jeśli się nie było co najmniej 10 dni na szlaku w górach).

    A stosując Twoją klasyfikację, jak ja widzę w niej swoje podróżnicze pragnienia? (krótko co by się nie rozpisywać, bo zagalopować się w tym można, oj można):

    1. Wyprawy proste, kulturalne, kulturowe:

    – Chiny (to się chyba ziszcza, bo wybieram się tam w kwietniu)

    2. Wyprawy trekkingowe normalne

    – Nepal

    3. Wyprawy egzotyczne, drogie

    – Nowa Gwinea

    Pozdrawiam

  20. Dzięki Telemachu!
    Logosie, bardzo Ci jestem wdzięczny za tak szeroki komentarz. Jak widzisz poprawiłem 😀
    A w sprawie Annapurny trzymam Cię za słowo. 2013?

  21. Torlinie, Ty to nazywasz szerokim komentarzem? 🙂

    Poprawiłeś Andy na Himalaje!? To ładnie ingerować w czyjeś komentarze?! :))

    Swoja drogą – dziękuję. Ja też się czasem lituję i poprawiam komuś ewidentne wpadki, które przecież każdemu zdarzyć się mogą… nawet Prezydentom 🙂

    Ale ad meritum.
    Jeszcze raz powtórzę: ja z tym trekkingiem w Nepalu nie żartowałem. Poznałem (w Katmandu i Pokharze) ludzi, którzy chętnie nam poradzą wybrać trasę, załatwią przewodników, noclegi… i to nie za jakieś tam wygórowane stawki…

    Sporo ludzi wybiera trekking do Mt. Everest Base Camp, ale uważam, że trasa wokół Annapurny jest fajniejsza (z kilku powodów). W samym Kathmandu warto się zatrzymać na 2 – 3 dni, a później ruszyć do Pokhary (samochodem jedzie się niecały dzień – można też przelecieć w niecałą godzinę samolotem). Na sam trekking trzeba poświęcić minimum 10 – 12 dni.

    2013 jest OK!
    Powoli możemy to ukonkretniać, zbierać pieniążki… etc. Jeśli nic nieprzewidzianego się nie zdarzy (choroba, kataklizm, bezrobocie…) to Torlinie… wyruszajmy w Himalaje pod Annapurnę! Raz się żyje, a Nepal przed śmiercią wypada zobaczyć:)

    Warto skoptować grupę 5 – 10 osób. Może Kartkę by się dało zmobilizować? Ja mogę dorzucić już teraz swoją żonę, która na pewno zawalidrogą nam nie będzie bo przeze mnie w górach nie raz przeszkolona była i świetnie sobie na szlaku radę daje :))

    A przy okazji (i dla zachęty – może to będzie nawet jakieś tam preludium?) obejrzyj sobie moje zdjęcia z Nepalu:

    http://swiatowid.bloog.pl/id,4391978,title,LUDZIE-NEPALU,index.html

    Pozdrawiam

  22. Widzę Logosie, że pasjonujesz się ludźmi, portretem. Chociaż znam Cię również jako twórcę znakomitych zdjęć krajobrazowych. To są małe arcydzieła.
    Ja też mówiłem poważnie, u mnie przede wszystkim będą problemy finansowe. Ze wszystkim na miejscu dam sobie radę, problem jest z dotarciem do Indii, ale może jakieś promocje, to się zdarza. A Nepal jest jednym z podstawowych moich marzeń. Na to będzie potrzeba minimum trzy tygodnie pewnie. Z odzewem poczekajmy, sporo ludzi czyta nasze blogi.
    Serdecznie Cię pozdrawiam

  23. Torlinie, nie liczmy na „odzew”, tylko na siebie.
    Ja mogę namówić na to kilka znajomych osób, to nie powinien być problem.

    W każdym razie decyzję już podjąłem: jeśli nie wydarzy się coś nieprzewidzianego, to za dwa lata lecę do Nepalu na trekking.
    Zapraszam do towarzystwa – i do przeżycia wielkiej przygody 🙂

    Dobrego dnia życzę

  24. Zaproszenie przyjęte z wdzięcznością. Jesteśmy „po słowie” 😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: