Napisane przez: torlin | 27/03/2011

Rząd Światowy

Zdjęcie STĄD

Motto

Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
James Paul Warburg, w wystąpieniu przed Komisją Spraw Zagranicznych Senatu USA w dniu  17 lutego 1950 roku. Tak już sześćdziesiąt lat temu napisał doradca prezydenta Roosevelta – chociaż przyznaję, że motto jest przewrotne, gdyż Wartburg mówił to z kompletnie przeciwnej strony barykady, jako wielki wielbiciel amerykańskiej Rady Stosunków Międzynarodowych, której jego ojciec był jednym z założycieli i pierwszym przewodniczącym – wielki biznes (w domyśle amerykański) będzie rządził światem.

Po ostatnich wydarzeniach w wielu krajach arabskich i interwencji lotniczej Zachodu w Libii, dyskusji na temat szerokości pełnomocnictw ONZowskich i wielkiej demonstracji związkowej w Londynie, gdzie część protestantów wznosiła hasła: „wzywamy rząd do nałożenia nowych podatków na banki oraz do zlikwidowania luk prawnych pozwalających niektórym dużym korporacjom na zmniejszenie obciążeń podatkowych” – należy się zastanowić nad rolą ONZu, jego uprawnień, możliwości działania i autonaprawy oraz koncepcji powołania Rządu Światowego na gruzach ONZu.

Na całą sprawę należałoby spojrzeć z różnych punktów widzenia. Czy organizacja międzynarodowa ma prawo interweniować? No i co z tego, że powiemy, że nie może. I tak będzie działać według swojego uznania. Powiem więcej, wszystkie właściwie organizacje zastrzegają sobie prawo własności do interwencji na swoim terenie – zakładając całkowicie hipotetyczną sytuację, że w Belgii wybucha wojna domowa, trudno byłoby sobie wyobrazić, aby o pomoc rozjemczą względnie wojskową poproszona została Unia Afrykańska czy Liga Arabska.

A skoro może, to po diabła funkcjonuje mnóstwo organizacji, które w nieformalnych zapisach mają prawo do wtrącania się w życie innego narodu, jeżeli uważa to za słuszne, nie lepiej, gdyby powstała jedna wielka organizacja mająca takie uprawnienia? Ktoś może powiedzieć, że przecież można po prostu zreformować Organizację Narodów Zjednoczonych – a ja odpowiem, że nie można. Jest wiele firm i instytucji, których nie można poprawić, trzeba zbudować ją całkowicie nową, na gruzach starej. Cały układ organizacyjny ONZu jest XX-wieczny, z Radą Bezpieczeństwa, wetem, ale przede wszystkim, że wszyscy mają jednakowy głos, czy to jest z jednej strony Chiny, Rosja czy USA, a z drugiej strony Saint Kitts i Nevis, Tuvalu czy Nauru. Nikt oczywiście nie chciałby zostać wykluczonym ani z ONZu, ani z Rady Bezpieczeństwa, wręcz przeciwnie, wiele państw stara się zostać stałym członkiem RB jak Niemcy, Nigeria, Brazylia czy Indie. Tego się nie da zreformować.

Jest i druga strona medalu, już sprawy kompletnie niepolityczne. Była dla przykładu sprawa Antarktydy i Traktatu Antarktycznego poszerzonego o Protokół Madrycki, gdzie zorganizowano państwa na trzech poziomach: państwa założycielskie, państwa mające prawo głosowania i państwa uczestniczące. Są wielkie katastrofy, problemy przekraczające granice jak dzika zwierzyna. Wszędzie tam potrzebne są organizacje jak nasze „związki międzygminne”. Potrzebna jest kontrola ludzkości nad ginącymi gatunkami, doprowadzaniem do degradacji przyrody przez poszczególne państwa, likwidacją rajów podatkowych i tanich bander, organizacji sportowych, działalności wielkich organizacji gospodarczych, korporacji, banków, firm o globalnym zasięgu.

Mapa STĄD

I jeżeli spojrzymy na te problemy w ten sposób, to – moim zdaniem – nowa organizacja, nazwijmy ją Rządem Światowym, powinna składać się z organizacji regionalnych, międzynarodowych. Czyli zorganizowane to wszystko byłoby na trzech poziomach, państwa normalne należałyby do swojej organizacji regionalnej lub ponadregionalnej, a ta miałaby swoich przedstawicieli w Rządzie Światowym. Na mapce pokazuję, że cały świat oblepiony jest tego rodzaju organizacjami, które już dzisiaj mają dość duży wpływ na swoich członków, jak Unia Europejska czy Unia Afrykańska. Na mapce nie są odwzorowane 2 organizacje: NAFTA, a jest to porozumienie USA – Kanada – Meksyk, i Wspólnota Niepodległych Państw, tak że naprawdę życie pozaorganizacyjne wiodłyby jedynie Chiny. Niektóre organizacje obejmują właściwie całe kontynenty, Unia Afrykańska, do której nie należy jedynie Maroko, Unia Narodów Południowoamerykańskich (należą wszystkie państwa – oczywiście bez Gujany Francuskiej i Falklandów), NAFTA (chociaż przyznaję, że ta organizacja nie jest najlepszym przykładem, w sposób bardzo ograniczony ma wpływ na swoich członków) czy Unia Europejska.

I musi paradoksalnie dojść do nowej Umowy Społecznej, teraz już na poziomie państw. Ja nie widzę innego wyjścia. Musimy się umówić na forum światowym, że poszczególne państwa zrezygnują dobrowolnie z części praw na rzecz swojej organizacji ponadregionalnej, a ta z kolei na rzecz Rządu Światowego.

Reklamy

Responses

  1. Torlinie

    Proces ku temu Torlinie tylko z oddalenia , tylko z perspektywy Proxima Centauri wygląda jak proces linearny.

    Jeszcze przed ludźmi wiele przystanków nawrotów.
    Jako postulat integracja polityczna globu jest postulatem zbożnym. Dla mnie nie ulega wątpliwości że koniecznym będzie także argument siłowy, jakaś forma przymusu.

    To może być przymus stosowany przez ludzi przeciw ludziom a także przymus czynników poza ludzkich. Prawdopodobnie musimy się najpierw powszechnie czegoś mocno przestraszyć może nawet samych siebie.

    Ale to jest perspektywa tak odległa jak podróż na najbliższą nam gwiazdę czyli chyba właśnie na Proxima C.

    Czemu nie? Polatać można.

  2. Z pierwszą częścią Twojego wpisu zgadzam się całkowicie, z drugą absolutnie. Zmiany w naszej rzeczywistości nabrały takiego przyśpieszenia, jakiego się nikt nie spodziewał. Życie to wymusi na ludziach, będzie coraz więcej spraw wspólnych. Jeszcze niedawno nikt nie mówił o globalnym ociepleniu, wycinaniu Dżungli Amazońskiej, tsunami, międzynarodowych sprawach bankowych, działalności wielkich koncernów w III Świecie, rajach podatkowych i taniej banderze. Nasza Ziemia staje się powoli wielką wioską, z mnóstwem ludzi ukierunkowanych na poprawę losu obywateli świata, zwierząt i roślin, myślących pacyfistycznie, demokratycznie i – nazwijmy to – moralnie.
    A jeżeli chodzi o linearność!!! Żaden proces samorzutny tak nie przebiega, wystarczy obejrzeć historię chociażby Unii Europejskiej.
    Tego procesu nie da się zatrzymać.

  3. Torlinie, do powstania ONZ doprowadiła wojna światowa. Tak więc myślę, że Rządu Światowego możemy oczekiwać dopier po kolejnej, III wojnie swiatowej. Tylko trauma wojny na doświadczonym nią pokoleniu możw wymusic wolę kompromisu i jedności
    Pozdrawiam

  4. Hm?

    Czy Proxima C. jest tak bardzo odległa?

  5. Kartko, świetnie wiesz, że III Wojny Światowej ludzkość nie przeżyłaby. A jak kilku z nas by przeżyło, to IV W.Ś. będzie na maczugi. W momencie powstania ONZ organizacje regionalne nie grały właściwie żadnej roli, teraz powstaje ich coraz więcej, czasami istnieje porozumienie międzynarodowe wewnątrz innej, tak jak Grupa Wyszehradzka w Unii Europejskiej. Zaczynają odgrywać – naprawdę Kartko – coraz ważniejszą rolę, np. Unia Afrykańska zaczyna być żandarmem na tym kontynencie. Opisane w Wiki obowiązki UA najlepiej oddają moją myśl: „zapewnia szybkie reagowanie w sytuacjach kryzysowych na Kontynencie”, „przeciwdziała sporom i konfliktom, oraz polityce która może dążyć do popełniania zbrodni przeciwko ludzkości, a także realizuje zadania z zakresu budowania i utwardzania pokoju w Afryce'”, „ma ona prawo do wysyłania misji pokojowych, obserwacyjnych oraz określania momentów konfliktów zbrojnych” i „utworzenia stałych afrykańskich sił stabilizacyjnych”.
    Powtarzam – moim zdaniem – to właśnie Unia powinna reprezentować Afrykę w Rządzie Światowym.
    Edwarze!
    Daleko. 4 lata świetlne.

  6. Torlinie, bardzo przepraszam,ale pytam z wątpliwości, czy chodzilo Ci o „protestantów” z Londynu ( w sensie wyznania), czy może chodzi o „protestujących”?
    Jedno drugiego zresztą nie wyklucza. 😉

  7. Torlinie, czemu ludzkość mialaby nie przeżyć III wojny światowej? Przeciez wojna nie musi się wiązać z użyciem broni masowej zagłady. To mogą być serie konfliktów prowadzonych przy użyciu konwencjonalnej broni – wlokące się latami rzeźnie dotykające najrozmaitsze społeczności. To może być kilkudziesięcioletni proces, który zrobi z gospodarki światowej pobojowisko i cofnie ludzkość kilkaset lat do tyłu – coś jak wojna trzydziestoletnia przy użyciu konwencjonalnego sprzętu do zabijania. II wojna światowa przecież mimo mozliwości nie była prowadzona przy użyciu gazów bojowych czy bakterii chorobotwórczych.
    Torlinie, jedyną organiozacją polityczną o charakterze światowym jest ONZ. Po I wojnie szok społeczny był za mały a egoizmy za duże by taką organizację powołać. Dopiero po jatce II wojny zwycięzcom udalo się taki mechanizm stworzyć.
    Wszystkie organizacje o ktorych piszesz to grupy interesów chroniące egoizmy uczestników – chroniące przeciwko komuś. A przeciwko komu miałby być skierowany rząd światowy? Ja z rezygnacją patrzę jak Polacy w swej krotkowzroczności integrować się nawet z Unią – do ktorej należą – unikając euro. A ty mówisz o rządzie światowym … .Tylko krew i cierpienie uczy ludzi rozumu. Rząd światowy moim zdaniem ma szanśe bytu dopiero po traumie IIIwojny światowej.

  8. Babko!
    Dopiero Ty zwróciłaś uwagę na bezsens mojego zapisu, ale już nie będę poprawiał. Z linku zresztą widać, że chodziło o „protestujących”. Pozdro 😀
    Nie Kartko, jeżeli to mają być „serie konfliktów prowadzonych przy użyciu konwencjonalnej broni – wlokące się latami rzeźnie dotykające najrozmaitsze społeczności” – to to nie będzie wojna światowa. Tak funkcjonował komunizm z imperializmem amerykańskim, gdzie wzajemną wrogość przekuwali na walkę na Kubie, Grenadzie, Egipcie, Wietnamie, Korei czy Kongu. Ale całego tego okresu nie można nazwać wojną światową. Jeżeli teraz taka by wybuchła, stuprocentowo przegrywający użyłby bomby atomowej. Podczas II Wojny Światowej używano jak to jest możliwe najnowocześniejszej broni, bakterie i gaz mogły być niebezpieczne dla wypuszczających i nie należały do pewnych.

  9. Torlinie
    A nuklearna to niby atakuje tylko jedna strone? Przecież degradujesz ekologicznie całe regiony, to się przenosi – wyłączasz z życia całe społeczności zakłócając rownowagę. A przede wszystkim narażasz się na odwet. To jest kompletnie nieracjonalne a wojny jednak są racjonalne. Ja nie myślę o wojnach mocarstw rozgrywających się jak w czasie zimnej wojny daleko od granic – na wybranych terenach. Myślę o konfliktach konwencjonalnych rozlewających się po całym świecie jak po naczyniach połączonych. Np kilka konfliktow typu jugosłowiańskiego na obszarze Europy. I to zmiennie przez kilkadziesiąt lat. W każdym razie skala rzezi musiałaby być porownywalna do tej z II wojny światowej. To by dopiero dało impuls do zmian o ktorych piszesz. I to tez pewnie tylko na półwieku
    Pozdrawiam

  10. Umowa społeczna? Między państwami? Jakimi państwami? Jakimi organizacjami?

    To jakaś utopia!

    Jedynymi umowami, które działają – i to tylko krótkookresowo – są umowy biznesowe między grupami interesu.

  11. Musi powstać.
    I jest niemożliwym, by powstał.
    Nieco przesadzam, ale tylko nieco.
    Sami widzimy, jak wiele trudności powstaje przy integracji europejskiej, państw względnie bliskich kulturowo, wymagających od siebie i innych standardów, demokratycznych i — co także istotne — zamożnych. Widzimy jakie problemy są z protokołem z Kioto, tylko dlatego, że stawia on pewne wymogi. Widzimy też, jak zmienne są nastroje ludzi, jak łatwo przerzucać na ‚zagranicę’ wszelkie zło, które nas spotyka.

    Poza tym — czemu miałby służyć taki rząd? Znowu — spójrzmy na teraźniejszość i problemy z NATO, które jednoczy tylko, gdy istnieje wspólny wróg. A, przepraszam, nawet Kadafiego Polacy nie uważają za wroga, jest im, zwyczajnie, obojętny. Ekologia? A na którym miejscu, na liście rządowych priorytetów ona jest? Rozwój regionalny? Więcej kosztuje niż znajduje zwolenników…

    Zgadzam się więc z Daną — z oddalenia widać, że rośnie świadomość zbiorowej odpowiedzialności ludzkości, jako takiej, konieczności koordynacji na poziomie wyższym niż rządy narodowe, a nawet ‚kontynentalne’. Ale rośnie wolno, w bólach i trudach, wśród wielu przeciwności, o problemach praktycznych nie wspominając.

    I czy jesteśmy pewni, że odwrotny prąd nie będzie chwilowym kaprysem, ale przerodzi się w stały trend?

    ***

    Co do III wojny światowej zgadzam się z Kartką — świetnym przykładem jest II wojna światowa, gdy nie użyto bojowo broni chemicznej, choć właściwie wszyscy uczestnicy ją posiadali. Zadecydował strach przed odwetem.
    Broń atomową dzisiaj można użyć chyba tylko w trzech przypadkach — przeciwko państwu, które jej nie posiada (ze względów piarowskich powinno się o nią starać…), dla demonstracji na niewielką skalę między dwoma państwami, posiadaczami „2 ligi” (Pakistan-Indie, np.), lub — w samoobronie, jako ostateczny argument (mogę się założyć, że po to jest ona potrzebna Iranowi, zresztą Izraelowi też). Wszystko to jednak scenariusze mało prawdopodobne.

  12. III wojna światowa to najlepsze rozwiązanie. Chyba, że ktoś przeżyje…

  13. Bardzo dziękuję wszystkim za uwagę i komentarze, to była trochę trudniejsza tematyka i trochę awangardowa (w znaczeniu – grupa ludzi przodujących, torujących nowe drogi w jakiejś dziedzinie) propozycja. Zaczynamy mieć coraz więcej problemów ogólnoświatowych, a za wszelką cenę – moim zdaniem – należy odejść od państw i ich interesów.
    Absolutnie nie zgadzam się z Kartką i PAKiem, broń chemiczna bronią nowoczesną była podczas I W.Ś., ale nigdy podczas II. I wszystko zależy, co rozumiemy pod słowami „wojna światowa”, jeżeli takie konflikty jak w 1914 i w 1939, to murowanie ktoś (przegrywający) rzuci bombę, chociażby po to, aby się zemścić.
    Do Edwara i PAKa – ta świadomość rośnie i to jest nieodwracalne. Klęski żywiołowe, kryzysy, po prostu globalizacja zaczynają wymuszać na wszystkich zrozumienie tego tematu. Najlepiej to widać, jak się porównuje chociażby rok 1950, 1980 i dzisiejszy. Zmiana mentalności jest olbrzymia.
    Tes Tequ!
    Całe nasze życie, całe nasze funkcjonowanie w społeczeństwie jest oparte na umowie społecznej.

  14. Torlinie, problem w tym, że będą się „umawiać” rządy (organizacje, korporacje), a nie społeczeństwa.
    Nie wiem, czy w chwili obecnej ktokolwiek może powiedzieć cokolwiek o kształcie przyszłego rządu światowego. Tak wiele wchodzi w to czynników (w na dodatek ciągle się zmieniających), że jest to moim zdaniem niemożliwe.
    A futurologii zawsze było bliżej do fantastyki, niż do zmieniajacej się historycznie rzeczywistości.

    Na razie, skazani jednak jesteśmy na współpracę, choć w dalszym ciągu jedne państwa chcą narzucić swoja wolę drugim.

    Jest jeszcze jedna sprawa: żaden rząd nie może obyć się bez środków (aparatu) przymusu – i tu leży chyba największe niebezpieczeństwo jakie jest związane z ewentualnym powstaniem rządu światowego.
    Poza tym: nawet dziecko wie, że każda władza korumpuje (więc rząd światowy stałby się w końcu rządem skorumpowanym), i każda władza dąży do autorytaryzmu (więc niewykluczone, że rząd światowy ciążyłby ku totalitaryzmowi – w końcu chciałby mieć kompetencje par excellence totalne, bo globalne).

    Dobrze byłoby też z tej okazji zapytać o zdanie w tej sparwie Chińczyków (choć pewnie i tak nie otrzymalibyśmy od nich żadnej wiargodnej odpowiedzi 😉

  15. „I musi paradoksalnie dojść do nowej Umowy Społecznej, teraz już na poziomie państw. ”

    Torlinie, zastępy tych, którzy negują istnienie umowy społecznej – twierdząc że jest to dawno skompromitowany wynalazek oszalałych bezbożników z XVIII wieku – są niezliczone. Oni nie są (jeszcze mentalnie) przygotowani nawet na kooperację na szczeblu gminnym, a ty tutaj z rządem światowym. 😉

  16. Torlinie, piszesz: Całe nasze życie, całe nasze funkcjonowanie w społeczeństwie jest oparte na umowie społecznej.

    Zgadzam się w 100%. Ta umowa społeczna to: „Bogaci się bogacą, biedni ubożeją.” Działa to znakomicie i jest zgodne z darwinowską teorią ewolucji ❗

  17. Torlinie,
    co to znaczy ‚broń nowoczesna’? Przecież to samo można by powiedzieć o czołgach, czy samolotach 😉 Przynajmniej Niemcy bardzo zmodernizowali swój arsenał chemiczny między I a II wojną światową. Ale nikt jej bojowo nie użył, przy czym argumentem podnoszonym przez Hitlera (Churchill był użycia bliższy), była obawa przed zemstą (i zapewne pamięć własnych doznań po ataku gazowym w I wojnie światowej).
    Co do nieodwołalności zmian… ja wcale taki pewny nie jestem — nie na 90%, raczej już na 75%…
    Raz, mam wrażenie analogii do późnego Cesarstwa Rzymskiego. Wtedy też wszystko ‚szło dobrze’, ludzie sobie nie wyobrażali czegoś innego. I skończyło się rozpadem i zwrotem w kierunku małych, niestabilnych quasi-państewek.
    Dwa, widzę jak rzeczy, wydawałoby się przedyskutowane i utrwalone wracają w dyskusji społecznej i ulegają pod naporem populizmu.

  18. […] na jej miejsce nową, w zupełnie innym składzie i z innymi kompetencjami (pisałem o tym TU), tak uważam również, że nastąpił schyłek kapitalizmu typu XX-wiecznego. Jego na dłuższą […]

  19. Popieram tezy autora artykułu 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: