Napisane przez: torlin | 05/04/2011

Potrzeba reformy językowej

Danja

Sprawami pisowni polskiej zainteresowałem się jeszcze w szkole, pamiętam zabawę – pisało się na kartce papieru wyraz „DANIA” i kazało się komuś tam przeczytać. Jak ktoś przeczytał tak jak nazwa państwa to ze śmiechem się go informowało, że są to dania barowe, a jak na odwrót to tak jak w zabawie Kwiatkowskiej z ciasteczkami całymi i pokruszonymi. Drugą refleksją było nazwisko mojego kolegi, które brzmiało „Musil”, wszyscy non stop poprawiani wiedzieliśmy, że czyta się go wymawiając dwuliterówkę „si” jak „sinus”, „singiel” czy „Singapur”, a nie jak „siły” czy „siwy”. Wpadło mi wtedy do głowy, że powinno się pisać „Dania” barowe, ale „Danja”  w wypadku państwa, „Musil” u mojego kolegi, ale „Śipińska” w przypadku piosenkarki.

Z Danią kojarzy się następny problem językowy, to jest pisanie końcówki w dopełniaczu rzeczowników kończących się w mianowniku na –ja: szyja, breja, Troja, nadzieja. Proponuję zmienić pisownię typu: szyi, nadziei, alei, epopei, na szyji, nadzieji, aleji, epopeji.

Pisownię łączną i rozłączną nie z imiesłowami wygrał pragmatyzm. Trzeba liczyć się z realiami, nie każdy użytkownik języka jest polonistą i wie w ogóle, co to jest imiesłów, co dopiero imiesłów przymiotnikowy w funkcji przymiotnika oraz imiesłów przymiotnikowy o znaczeniu czasownikowym. Ja wprawdzie umiałem pisać  prawidłowo te konstrukcje, umiałem podzielić na coś ogólnego i dziejącego się w danej chwili:  osoby w danej chwili nie palące nie powinny siedzieć w przedziale dla niepalących; człowiek nie pohamowany żadnym nakazem, ale: chłopiec o niepohamowanym temperamencie; rzeczy naukowo nie zbadane, ale: niezbadane wyroki losu, z czasów komunizmu sklep nie uspołeczniony, ale handel nieuspołeczniony. Zabawą było wyszukiwanie wyrazów, o których trudno jest powiedzieć, czy realne są w danej chwili, czy w ogóle, np. nieistniejący i nie istniejący. Reforma z lat 90. uprościła to wreszcie.

Tragedia jest wprost z pisaniną łącznie i rozłącznie poszczególnych zwrotów, właściwie należałoby się zastanowić, czy tego wszystkiego w cholerę nie uprościć. Co najmniej, w ogóle, przede wszystkim, naprawdę, nareszcie, pokrótce, pomału, ponadto, poniewczasie, pośrodku, wniwecz, wprost, wszerz, niespełna, znienacka, niezadługo (= wkrótce), od razu, na razie, za mąż, bez wątpienia, na ogół, na jaw, na przemian, od niechcenia, w poprzek. Konia z rzędem dla tego, który wie, dlaczego raz pisze się, a raz tak. Kto wie, dlaczego jest: po czym, przy czym, za czym, ale jest:. wtem (‘nagle’), zatem (‘więc’), przedtem (‘wcześniej’), potem (‘później’). Mam ten kłopot z wszechświatowym, który mi się ciągle pisze w sposób naturalny łącznie, a nie rozdzielnie.

Mamy dziwolągi również w pisowni poszczególnych wyrazów, jak: pineska (już zdaje się wreszcie można nie pisać pinezka), powinien być standart, a nie standard. Reforma z 1936 roku wprowadziła kilka zaskakujących rozwiązań, wbrew zasadom i tradycji wprowadzono etymologicznie nieuzasadnioną pisownię niektórych wyrazów, np. bruzda (zamiast brózda), chrust (zamiast chróst), dłuto (zamiast dłóto), hałastra (zamiast chałastra), kłuć (zamiast kłóć), pasożyt (zamiast pasorzyt), płukać (zamiast płókać), żuraw (zamiast żóraw). No ale już się do tego przyzwyczailiśmy.

I tak mógłbym ciągnąć: o nazwach geograficznych, cząstce –by, stawianiu kropek po skrótach i tak dalej, ale nie chcę zanudzać.

Advertisements

Responses

  1. Dlaczego niby powinien być „standart”?
    Widzieli go, re formator sięznalazł.
    Anajlepiejtowszystkopisaćrazemiwtedyniebędziejużżadnegoproblemuotco.

  2. Wreszcie jakaś jaskółka.Mamy wybór i bez wzgledu czy napiszemy pieska czy pinezka , będzie dobrze! Zawiłości polskiej gramatyki i ortografii nader kłopotliwe, ale żebyśmy mieli w życiu tylko takie problemy. Zatem „klapków” a nie „klapek”. Nie wiem tylko o jakie klapki chodzi czy te do unicestwiania much czy te na stopy.

  3. Watro!
    Rozmawia Kaszub z Góralem.
    – Zabiłem siedem ćmów.
    – Ciem!
    – Kapciem!
    Hokoidalny!
    Mamprawodowłasnychpoglądów,jakTymaszprawodoniezgadzaniasięznimi. Otco!

  4. Klapki to są na pupę. Ot co.

  5. A ja kiedy myślę o sobie czule zawsze nazywam siebie nie „Dania” a „Dań”.

  6. Ja jakoś pamiętam ze uczono mnie np. szyja ,”szyji”.
    Ale teraz to angielski wchodzi tak w użycie ,,,ze juz mowią zamiast a jakoś „ej” i to w telewizji.
    oraz te modne słowa np. wizualny zamiast widziany,oglądany,przykładów można znaleźć setki

  7. „No ale już się do tego przyzwyczailiśmy”
    No jak piszesz, głąbie, no jak! Przyzwyczajiliźmy…
    Albo może i dobrze…
    Rurznorodność jenzyka to wartość, kturej docenić nie sposub. Kto tego nie widzi, ten jest młyn na wodę odwetowców, Hupki i Czai, i Kaczoidalnych.
    Czy żart językowy mówi coś? Pisowniczy, znaczy…
    Kiedy piszesz: huj, to ja wiem, że to robisz specjalnie, a jak napiszesz: chuj, to ja wiem, że to robisz zwyczajnie…

  8. Jasne!
    Łatwiej by było napisać:”brut tfuj wruk”Rzondajmy reform! 😉

  9. Torlina mi nie ruszać! Jeden taki jest na cały świat, wara!
    aTERApisztaCoHceTa.

  10. A wiecie, w jakim wyrazie – moim zdaniem – można zrobić najwięcej błędów?
    Óżont.

  11. A pamiętacie Kwiaty dla Algernona. Czytałem przed laty w PROBLEMACH (jedna z pierwszych ofiar polskiego kapitalizmu) późną nocą, i przyszedł moment, że na głos załkałem. Jest pod ręką, jak prawie wszystko w sieci – u wujka Googla na drugiej pozycji.
    Dla mnie szczytem szczytów jest używanie przez „dziennikarzy” w tekstach pisanych (w mowie potocznej mogę ścierpieć) ‚czemu’ zamiast ‚dlaczego’. Kretyni skończeni.

  12. Jestem za reformom, ktura usunie niespujnosici i „polskie ogonki”. Skoniczmy z wyginaniem palcuw w poszukiwaniu klawisza Alt ❗

  13. Część tych postulatów niemała, to nawrót do dawniejszej języka formy, jak owe szyji odmiany czy użycie „ó”… Osobliwym Fortuny zrządzeniem akuratnie żem o porządkach świątecznych pisząc, Ćwierciakiewiczowej cytował, która co i rusz „płókać” każe… Pytanie zatem, skoro to było co dobrego, na cóż to było na owe „lepsze” odmieniać? Co do reszty to nie zgodzić nam się przyjdzie, bo ja przy tem ostanę, że język to szaniec odrębności naszej już ostatni… Jak i jego cięgiem będziem usprawniać i usprawniać, by łacniej było niedoukom go i napływowym zażywać, mało co na koniec z naszej pozostanie kultury, której nie dawne dworki i chaty dawno z dymem zgasłe swiadectwem, nie zamki, nie malunki, bo tego jak na lekarstwo… nie rzemiosła robota dawnego, ile słowo właśnie podstawą…
    Kłaniam nisko:)

  14. Kontrreformator!
    To na to ‚poprawiano’ ortografię, by nie pisać Danja i Benjamin, żeby teraz Torlin to odkręcał? Nawiasem mówiąc, o Danii to i owo się jeszcze słyszy, Musila można się łatwo domyślić, ale Beniamina to już mało kto poprawnie wymawia.

  15. Torlinie, gdyby uprościć i ulogicznić pisownię, to po czym odróżnialibyśmy człowieka kulturalnego od prostaka, a zawodowego redaktora od profana?
    Anglicy mają gorzej, bo u nich ciągle pisze się tak, jak się wymawiało w XVI wieku. Bernard Shaw nabijał się z angielskiej pisowni, przytaczając przykład zapisu „ghoti”.
    Oznacza ono rybę. Tylko gh należy wymawiać jak w słowie „laugh”, o – jak w słowie „women”, a ti – jak w słowie „fiction”.

  16. Ale fajny temat. 🙂
    poklucic sie mozna i wogle.

    Ale tak naprawdę, to wszystko jest tylko kwestią przyzwyczajenia, jak nieomal wszystko inne też. Konia z rzędu temu kto uzasadni logikę ukrywającą się za ą,ę, ż, ł, ź, ń i ó.

    Tekst jest doskonale zrozumiały również bez nich. Ale przyzwyczailiśmy się do tego garbu i dźwigamy twierdząc nawet czasem, że całkiem nam z nim do twarzy. Ot co

    albo:

    Tekst jest doskonale zrozumialy rowniez bez nich. Ale przyzwyczailismy się do tego garbu i dzwigamy twierdzac nawet czasem, ze calkiem nam z nim do twarzy. Ot co .

  17. Wachmistrzu

    Mam pytanie może nachalne, ale niech tam.

    Twoje komentarze i Twój blog piszesz archaizując język. Czasem jest to leksyka czasem tylko szyk przestawny.

    Rozumiem, że jest to chwyt, którego celem jest uszlachetnienie czytelnika i zarazem sposób na przywiązanie czytelników. Jak ktoś się nauczy przebijać przez stylizację to potem mu szkoda z tej umiejętności nie korzystać.

    Jak często miewasz trudności by wyrazić jakaś myśl czy coś opisać Twoją stylizowaną na staropolszczyznę mową?

    Wiem, nabrałeś już wprawy, ale jak było na początku?

  18. Właściwie do wszystkich.
    Kocham Was nad życie.
    Jesteście jednak niereformowalni. Toż ja ani jednego słowa nie pisałem o likwidacji końcówek, poważnych zmianach, o poprawianiu ortografii.
    Zadałem jedynie pytanie, po co poprawiano w 1936 roku Marji na Marii, jak w wielu wypadkach trudno jest jednoznacznie stwierdzić, o co biega mówiącemu. Jak z tym słynnym: „wynajmę pokój”.
    Zadałem pytanie, dlaczego tego samego rodzaju wyrazów (grupy wyrazowe) pisze się raz tak, a raz tak. Dlaczego jest dobry wieczór, ale dobranoc, dlaczego jest wprost, ale w ogóle, dlaczego jest wszech czasów, ale wszechmiłość czy wszechmoc, dlaczego jest zewsząd, ale ze wszech miar i tak mogę ciągnąć. Ja się wcale nie dziwię młodzieży, że zaczyna mieć kłopoty.
    I tak jest w polszczyźnie z wieloma sprawami: Pułaski czy Puławski, Piłsucki czy Piłsudzki ( a może Piłsudski). Że nie wspomnę o sprawach, o których już pisałem w osobnych notkach, o śladach liczby podwójnej (kupiłem dwie pary spodni) i o dopełniaczu rzeczowników nieżywotnych rodzaju męskiego w liczbie pojedynczej (zabrakło filtru czy filtra).

  19. Torlinie!
    Ex definitione jestem niereformowalny, bom nie na to się stał zaszłości piewcą, bym lekką ręką dawności ujmował powabu…:) Choć Twój „wyrzut” nie mnie się chyba tyczy, bo nie ja tu chcę czego mieniać…
    Mości Edwarze !
    Rzecz jest tak już zamierzchła, że dziś i spomnieć ciężko… Miałżem ja w żywocie epizodu, gdym bakałarzeniem się trudził, nim mię zwierzchność ówczesna relegować raczyła… I stanąwszy przed tą czeredą półdiabląt weneckich pojąłem wrychle, że nic to uciszyć, nic to wyłożyć rzecz jasno a zwięźle, a sztuka cała w tem, by te tatarzęta przyswoić raczyły, a nie jeno w okno pozierały tępo… :(( Przeróżnych żem się imał na to sposobów, ten się strzałem najcelniejszem pokazał – słuchali zapatrzeni iście jakoby Wernyhora wstał z grobu…:)) Trudności już nie pomnę, sukces zatarł wszelkie złe wspomnienie, choć pomnę żem każdej niemal lekcyi szykował wielekroć dłużej, niźli owa trwała… Stałżem się po prawdzie dziwowiskiem, ale słuchanem, co więcej, mimo archaiczności mojej, rozumianem, a o cóż mi więcej szło? A żem tego i polubił, i się wdrożył k’temu, to już i rzecz insza… Teraz, że uczyć nie mam już z dawna kogo, a bakcyl się ozwał na lata stare nieproszony, to i na blogu mu daję upustu … 🙂
    Kłaniam nisko:)

  20. Wachmistrzu

    Acha! Czyli o przywiązanie słuchaczów szło. To skuteczne.

    „język to szaniec odrębności naszej”

    Ale „wachmistrza” choć krzywą szablą pokiereszowanego szaniec puścił.

  21. Wspaniały jesteś Wachmistrzu, i mój podziw jest Ci znany nie od dziś. Ja tam od czasu do czasu puszczę jakiś wyraz archaiczny, czasownik na koniec zdania spuszczę, a to czas zaprzeszły uaktualnię („Ania zmokła, powinna była wziąć parasol”), a to błysnę łacińską sentencją. Ale kudy mi do staropolszczyzny Twojej.

  22. Edwarze!
    Widać nie wszytkie szańce sypane profesjonalną szancmagistra ręką…:)
    Torlinie!
    Ociec mój prawił (po prawdzie o matrimonium swojem, ale to rzecz insza…:), że najgorsze jest pierwsze pięćdziesiąt lat, potem się już idzie wzwyczaić…:)
    Kłaniam nisko:)

  23. Wachmistrzu

    Dzięki za wyjaśnienie genezy archaizacji.

    Co do sztancmagistra partacza to mogę tylko powiedzieć:

    Deo gracias

  24. Nie wiem, czy ktoś to jeszcze przeczyta, bo Torlin już wstawił nowy wpis, ale niech mi będzie wolno stwierdzić, że Wachmistrzowa archaizacja jest w moich oczach wściekle pretensjonalna. I generalnie: złoszczą mnie ludzie, u których zbyt wiele pary idzie w oryginalność formy i w stylistyczne ozdobniki. Zniechęca mnie to do szukania w ich wypowiedziach istotnej treści.

  25. „Jesteście jednak niereformowalni. Toż ja ani jednego słowa nie pisałem o likwidacji końcówek, poważnych zmianach, o poprawianiu ortografii.”

    Nie dziwi mnie, że się dziwisz. 🙂
    To jest dokładnie druga strona tego samego problemu, który z Twoimi wypowiedziami mają komentatorzy u mnie. Chyba nie dostrzegasz Torlinie, że każdy tekst ma wiele warstw. Czasem więcej, niż autor zamierzył, czasem więcej, niż czytelnik dostrzegł. Potraktowaliśmy Twój wpis zgodnie z tym jak go odczytaliśmy, czyli jako zaproszenie do rozmowy o radosnym i zadziwiającym braku logiki w poplątanych regułach i stąd chyba własne pomysły co z tym począć.

    Pamiętasz ten stary dobry dowcip o gościu, który jadąc autostradą informuje przez komórkę żonę, że inni kierowcy najwidoczniej oszaleli, bo wszyscy nagle jadą pod prąd?
    😉

  26. I jeszcze jeden drobiazg: spójrz na tytuł jaki nadałeś temu wpisowi :)))


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: