Napisane przez: torlin | 04/05/2011

Nie mogą odczytać? W XXI wieku?

Tekstu to może i nie można odczytać, ale gołe baby są nieśmiertelne 😀

W której stacji radiowej usłyszałem, jak ktoś wspomniał o Manuskrypcie Voynicha, przypomniałem sobie, jak się zaczytywałem w młodości na ten temat. Już ówcześnie zastanawiałem się, jak to jest możliwe, aby tak nowoczesne środki (tak wtedy uważałem) nie pozwalają (pomagają) odczytać – w końcu nie jakiś banalny tekst naskalny, tylko autentyczną książkę. I co? Minęło 40 lat i gucio.

Manuskrypt Voynicha jest to według Wikipedii pergaminowa księga oprawiona w skórę składająca się ze 136 dwustronnie zapisanych (do dziś przetrwało 120) welinowych kart formatu 6 na 9 cali (15 x 22,5 cm) pokrytych rysunkami, wykresami i niezrozumiałym pismem. Swoją nazwę zawdzięcza Wilfriedowi M. Voynichowi, Amerykaninowi polskiego pochodzenia, antykwaryście i kolekcjonerowi antyków, który w roku 1912 nabył rękopis od oo jezuitów z Willi Mondragone we Frascati koło Rzymu (czyli Wilfrydowi Michałowi Wojniczowi). Do dziś manuskrypt uchodzi za jeden z najbardziej tajemniczych manuskryptów średniowiecza, ponieważ jego autor, pismo oraz język do dziś pozostają nieznane.

W dzisiejszych czasach mamy programy komputerowe, kryptologów, możliwości porównawcze – i nic. Możnaby przypuszczać, że to jest rzeczywiście mistyfikacja, ale jak skomplikowanie przeprowadzona – badania pergaminu, na którym napisano manuskrypt, metodą datowania radiowęglowego, przeprowadzone w latach 2009–2011 przez specjalistów z Uniwersytetu Arizony wykazały, że pochodzi on z początków XV wieku (okres między 1404 a 1438 rokiem). Dla mnie jest to rzecz przedziwna.

Reklamy

Responses

  1. A nie dziwi Cię, Torlinie, że programy komputerowe na spółkę z kryptologami nie rozszyfrowały, co przekazują nam muchy latając wymyślnymi zygzakami pod żyrandolem?

  2. @ TesTeg. 😉
    A co?…

    Może to ich loty godowe , no może wojenne ? , albo religijne ? co na oba poprzednie wychodzi ! … 😀

  3. pod żyrandolem to loty w weimarze 🙄

  4. No, nie jestem taki pewien, czy znaczenie toru lotu much pod żyrandolem nie zostało przez naukowców zbadane. Mam wręcz wrażenie, że o tym czytałem.

    Manuskrypt Voynicha to może być mistyfikacja. Oczywiście nie współczesna, a średniowieczna. Mało to zawsze było bogatych, a naiwnych i napalonych na wiedzę tajemną? Za taką księgę autor mógł co najmniej kilka wiosek dostać, a może i coś więcej.
    Jakiś czas temu Polak, Zbigniew Banasik ogłosił, że rozpoznał w manuskrypcie język mandżurski, ale chyba nie zostało to potwierdzone:
    http://www.ic.unicamp.br/~stolfi/voynich/04-05-20-manchu-theo/
    (W tej chwili link chyba nie działa.)

    Jest więcej podobnych zagadek, na przykład Kodeks z Rohońca:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Rohonc_Codex

  5. Jurgi!
    O tym Kodeksie nie czytałem, teraz sobie tę wersję angielską wrzuciłem do tłumacza, to wiem, o co chodzi. Zdaję sobie sprawę, że może to być mistyfikacja, ale mnie pasjonuje, że w takie rzeczy bawili się ludzie w Średniowieczu. Fantastyczne.
    —————-
    Tes Tequ!
    Gratuluję Ci, Twój komentarz okazał się być dziewięciotysięcznym komentarzem w historii mojego blogu w WordPressie. 😀

  6. Witaj Torlinie.Muszę dłużej poprzygladać się rysunkowi, może coś tam dostrzegę z autorskiego przekazu.
    Zadziwia mnie ta dziwna kombinacja rur, jak maszynka do mielenia mięsa, czy to przenośnia? I komu autor szykował takie niespodzianki ? 😉 Pozrawiam.

  7. Ja tam dałbym to farmaceucie z mojej apteki i rozkminiłby w trymiga. Regularnie zanoszę tam manuskrypty z przychodni, których ni cholery nie mogę odczytać ani znani mi ludzie, a ten skubany pigularz okiem rzuci i wie!
    Ale, ale…
    Gdzie daleko szukać. Takiego Miłosza weźmy: pisał w znanym jezyku a jedni twiedzą, że bąka puścił, inni, że wręcz przeciwnie.
    A ile skubany na swoich manuskryptach zarobił.

  8. To mógł napisać i rozrysować po prostu człowiek szalony. Pamietam, że kiedyś dostałem ponad sto stron rękopisu – skargi na obsrywające rynek w pewnym miasteczu gołębie. Cześć listu była zrozumiala tylko dla autora. W tekście też było mnostwo dziwacznych ilustracji – rownież gołe kobiety,
    Pozdrawiam

  9. Ta goła, to jak Afrodyta w wodzie z piana z cieknących dwóch kranów. A to w dole , to jakby odwrócony słynny potwór ze Szkocji z Loch Ness ! :O 😉 PA!

  10. @Torlin: Cieszę się, że mój komentarz, na którym mucha nie siada, był jubileuszowy!

    @Kartka z podróży: Opublikuj ten rękopis!

  11. Co w tym dziwnego? Do każdego odczytania potrzebny jest punkt zaczepienia. Myślę, jak odczytać MV i zerkam do informacji.
    Kierunek pisma: mamy — od lewej do prawej.
    Liczba znaków (charakter pisma) — dominuje 20-30 znaków, co oznacza pismo alfabetyczne (plus jakieś znaki specjalne).
    Entropia — jak w języku naturalnym, choć pewne sugestie wskazywałyby raczej na język semicki… Powtórzenia słów — na wschodnioazjatycki.
    I, jak rozumiem, na tym etapie jesteśmy. Teraz należałoby podstawiać pracowicie języki wschodnioazjatyckie (bez gwarancji sukcesu). Nie jest to takie proste — nie mamy tekstu dwujęzycznego (przydatnego), nie mamy chyba porównywalnej transkrypcji, by podstawiać znaki. Znający świetnie języki wschodnioazjatyckie mogliby próbować — ja nie znam, niestety…

  12. Nie możesz odczytać? Nie żartuj. Na pierwszej stronie jest przepis na makowiec.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: