Napisane przez: torlin | 07/05/2011

Napoleon bez konia

Jednak są sprawy w historii naszego Narodu, które budzą spory, wielokrotnie zbyt duże zaangażowanie emocjonalne, z niedawnych idąc z historią wstecz: „Okrągły Stół”, ocena Generała, PRLu, Powstania Warszawskiego, Piłsudskiego, poszczególnych powstań. Ale w tym momencie dochodzimy do postaci, która mimo upływu 200 lat budzi kontrowersje, a i zajadłość niektórych ataków budzi zdumienie, bo mamy w końcu do czynienia z postacią niezmiernie już historyczną.

A ta cała moja gadka jest o Napoleonie Bonapartym.

W Warszawie odsłonięto pomnik. Właściwie nie pomnik, tylko popiersie (i dla mnie brzydkie niestety – ja to bym widział Napoleona na koniu jak Poniatowskiego). Odsłonięto go na Placu Powstańców Warszawy, gdzie w 1944 roku rozpoczęło się Powstanie. A ten plac przed wojną nosił nazwę Plac Napoleona. „5 maja to 190. rocznica śmierci Napoleona na Wyspie Świętej Heleny i 90. rocznica przemianowania Placu Wareckiego na Plac Napoleona. To tutaj 5 maja 1921 roku w obecności marszałka Piłsudskiego odsłonięto pierwszy pomnik Napoleona w Warszawie. Od dawna staramy się przywrócić zatarte przez komunistów ślady francuskie w Warszawie. Udało nam się w zeszłym roku przywrócić ulicę marszałka Focha. Plac Powstańców Warszawy oczywiście pozostanie Placem Powstańców, ale warto pamiętać, że do 1950 roku był to Plac Napoleona. Pomnik Napoleona bardzo pasuje do historii powstania, ponieważ ono zaczęło się na Placu Napoleona. Powstańcy od razu zdobyli Prudential i budynek poczty, które do końca utrzymali, a to Bonaparte „dał przykład, jak zwyciężać mamy” – tak mówił Jean Caillot, przewodniczący polskiej sekcji stowarzyszenia Członków Legii Honorowej, będącego inicjatorem i fundatorem pomnika – popiersia.

I tu się zaczyna dyskusja Polaków – co sądzimy o Napoleonie? Czy to był wielki człowiek, zdobywca, twórca Kodeksu Napoleona, rasowy polityk, który zmienił w Europie wiek XVIII na XIX? Że po nim już nic nie było tak samo? A co my możemy powiedzieć o nim? Czy był zbawcą Polski, czy jej prześladowcą? Ostatnio po tragedii na Haiti rozpoczęła się dyskusja na temat polskich oddziałów na tej wyspie i oczywiście Polacy natychmiast się podzielili na tych, którzy wieszali psy na Napoleonie i na broniących go. Polska inteligencja żyje mitem Napoleona (może słuszniej byłoby napisać – żyła): Egipt, kamień z Rosetty, Sułkowski, tratwa na Niemnie, Księstwo Warszawskie, już wspomniany Kodeks Napoleona, Pani Walewska, Ney, Poniatowski, marsz, marsz Dąbrowski, a nawet i Goya pomagający Francuzom wywozić obrazy z Prado. Wszystko to są obrazy niezmiernie żywe w świadomości Polaka wychowanego trochę na kulcie Napoleona. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie tylko w moim blogu jest ogromna ilość ludzi krzyczących na każdą wojnę, ale od razu mówię – to był przełom wieków XVIII i XIX i nie można XX- wiecznej świadomości stosować do dawnych lat. Ani Anglia, ani Austria, Prusy, Rosja czy Hiszpania to nie były niewinne owieczki, które zaatakował ten barbarus. Moim zdaniem cała historia po prostu musiała się w ten sposób skończyć, a początek to nie jest wcale Napoleon, tylko Rewolucja. Jej hasła: Równość, Wolność, Braterstwo były nie do zniesienia dla sąsiadów rządzących apodyktycznie i autorytarnie, a w związku z tym Francję należało ukarać.

Moim zdaniem do momentu wejścia do Rosji Napoleon nie miał innego wyjścia. Dopiero tutaj popełnił straszny błąd, tylko Polacy dawali sobie radę z mrozami rosyjskimi, przy odwrocie pełnili straż zarówno jako awangarda, jak i ariergarda. Cała historia kolejnych koalicji i wojen to była samospełniające się fatum, od którego nie było odwrotu. Więc się pytam:

  1. Czy Polacy powinni stawiać pomniki Napoleonowi?
  2. 2 A jeżeli już, to czy taki, jaki postawiono?

Moim zdanie należy stawiać, ale na koniu. Sądzę, paradoksalnie, że  Napoleon był twórcą XIX-wiecznego narodu polskiego, ze wszystkimi jego zaletami i wadami. Wiek XVIII, rozbiory, to była w dalszym ciągu ta wspaniała Pierwsza Rzeczpospolita, wielonarodowa, wielokulturowa, rozmaita religijnie. Wybuch polskości to były Legiony, wojska Poniatowskiego. Dzisiaj ludzie podobnie myślący jak ja usiłują odejść od zgubnych myśli o narodzie oderwanym od Europy i innych nacji na zasadzie pochodzenia, języka, kultury, ale wtedy wszystkie państwa przechodziły szybki kurs nacjonalizmów, i Polska wpisała się po prostu w ten trend. Napoleon zmienił sposób patrzenia na świat nie tylko w Europie, ale zmienił również Polaków.

Advertisements

Responses

  1. 1. Czy Polacy powinni stawiać pomniki Napoleonowi?
    Wszyscy? 🙂
    Wszyscy, to nieeee… 🙂
    Poważnie — uważam, że mamy pluralizm. I że wynika z tego pewna wolność stawiania pomników. Niewiele jest osób jednoznacznie negatywnych, czy jednoznacznie pozytywnych — a z wyjątkiem tych pierwszych, każdemu wolno postawić pomnik. Są miłośnicy, zwolennicy, żyje legenda; na dodatek odczekaliśmy tyle lat od śmierci, że nie jest to kwestia aktualnej polityki i emocjonalnego szantażu — proszę bardzo! (Oczywiście, jako akcja mniej lub bardziej prywatna, a nie państwowa…)

    2 A jeżeli już, to czy taki, jaki postawiono?
    Nie. Bo brzydki jest. Wygląda jak pomnik Napoleona postawiony przez pacyfistę, na złość. Obcięty, jakby stracił nogi od kuli armatniej.
    Nie sądzę, by Napoleon musiał być konny, choć lubię pomniki konne. Ale nie powinien być połowiczny — popiersie, ujdzie, ale pobrzuszę? Brrrr….

  2. PAKu!
    Podpisuję się pod każdym Twoim słowem. Ale dla mnie popiersie jest kameralne, intymne – można rzec, nadaje się do myślicieli, pisarzy, artystów, poetów, astronomów czy fizyków. Wódz to jest wódz. Napoleon powinien być konno.

  3. A ja myślałem, że ulica Focha to na cześć jednego z polskich polityków…

  4. Bo jakby było napisane „Fosza”, tobyś się nie pomylił.

  5. Torlinie,
    no rzeczywiście, pomnik Sokratesa na koniu jakoś nie uchodzi… 😉 Nawet Mickiewicza… 😀
    Ale popiersie Napoleona? Pytanie, gdzie postawione. Na środku placu, czy skweru może jednak pomnik konny, albo postać cała, w formacie nie mniej niż naturalnym. W zaułku, czy pomieszczeniu zamkniętym — popiersie, jak najbardziej.

  6. Mógłby być ewentualnie pomnik całej postaci w charakterystycznym nakryciu głowy, takimże płaszczu i z ręką pomiędzy drugim a trzeci tegoż płaszcza guzikiem.
    Naturalistyczny 🙂 Obok cokołu mogłoby stać jakieś przepiękne działo 😀
    Tylko, w jaką świata stronę owo działo miałby mieć nakierowaną lufę?
    Wtedy jeszcze chyba obrotowych nie było?
    Z góry przepraszam, jeśli ktoś chciałby ten projekt potraktować z całą powagą, bo ta mu się raczej nie należy.

  7. A ja bym chciał by wyjśc poza takie sztance historyczne. A czemu nie Napoleon całujący się z Walewską – Napoleon szczęśliwy w miłości? Takiego pomnika nigdzie nie ma. No i jest symbol pewnej zażyłości między Polską a Francją. Czemu pomnik tak ważnej postaci ma być pozbawiony erotyzmu?
    Pozdrawiam

  8. Nelu!
    To wcale nie jest głupie, Napoleon stojący kolo działa. Mnie się podoba.
    PAKu!
    Mówiliśmy o pomnikach takich na serio, czyli dla przykładu na Placu Powstańców Warszawy, który do najmniejszych nie należy. Takie popiersie (pobrzusze :D) będzie niewidoczne, zupełnie inaczej jest z jeźdźcem na koniu lub patrz propozycja Neli.
    Kartko!
    Oryginalna propozycja. A może dać pomnik Aleksandra, syna Walewskiej i Napoleona? Piękna postać polsko – francuska, uczestnik Powstania Listopadowego, późniejszy minister spraw zagranicznych Francji. Zresztą jak się czyta, to była to bardzo uzdolniona rodzina, warto przeczytać – pierwszy link o Walewskiej, drugi o Aleksandrze.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Walewska
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksander_Colonna-Walewski_%28syn_Napoleona%29

  9. Napoleon to jedna z moich ulubionych historycznych postaci, toteż nie mogę nie wtrącić swoich trzech groszy do dyskusji.
    Pomnik powinien być i to na koniu!! (ulubieńcem cesarza był „Marengo”).
    Pomnik paskudny, ale na pociechę (tylko, czy to jest pociecha i usprawiedliwienie?) powiem, że w naszej marinie postawiono podobny, uciętemu do pasa Leonidowi Telidze, tak, jak zlikwidowano nazwę przedwojennego Wzgórza Focha. Po wojnie przemianowano wzgórze na Wzgórze Nowotki, a nie tak dawno na Wzgórze O. Maksymiliana.
    Skutek jest taki, że starzy gdynianie mówią dalej: „Wzgórze Focha” i wiedzą o dziwo, gdzie się ono mieści, a reszta w większości nazywa wzgórze „Wzgórzem dewotki”.

  10. Babko!
    Można uznać, że Teliga stoi po pas we wodzie, skoro pomnik na marinie?

  11. Babko! Nelu!
    Czy większość tych pomników musi być taka brzydka? Postanowiłem przypomnieć mój dawny wpis w moim blogu w Interii na temat urody pomników i przypomnieć największego warszawskiego kiczownika – to pobrzusze napoleońskie to jest wykwit kunsztu i smaku wobec niego
    http://torla.blog.interia.pl/?id=1174716

  12. Niestety, autorów pomników dobiera się często wg.klucza znanego tylko włodarzom
    miasta ,a dla rzeźbiarza zdobycie zlecenia na pomnik, czy wygranie konkursu to nieraz jednorazowa życiowa sprawa.
    Mamy tu niezły pomnik chłopca dyrygujacego falami, zeby było zabawniej autorem jest amator,ale bardzo zdolny,a pomnik wykonał z własnych funduszy.Ale paskudztw więcej niestety.
    W takiej sytuacji wolę w charakterze ozdoby ogromny głaz wyłowiony z morza niż np. ogromną ceramiczną,a wiąc nieodporną na morskie warunki atmosferyczne
    biuściastą babinę – wg.autorki- opłakującą tych co zginąli na morzu.
    na te sprawy jedynym lekarstwem jest solidny , nieskorumpowany architekt miasta, czy konserwator zabytków i to jego głos powinien być decydujący.

  13. Brak, co i po Twojem widać tekście, choć mniej po dyspucie, że brak w osądzie Napoleona ocen wyważonych i średnich, ergo mamy alboż bałwochwalców, alboż w czambuł potępiających… A to po prostu była dla nas jakaś szansa… szansa na wyrwanie się z matni trójzaborowych kleszczy, a jak to ciężkim było dowód najlepszy, że na sposobność następną dobre sto lat jeszcze czekać przyszło. A od szansy się odwrócić nie sposób, cokolwiek o niej przy tem złego wiedzieliśmy, czy wiemy dziś… I tak na patrzeć należy, przy czem najmniej tu potrzebna dysputa, czyśmy tejże wyzyskali szansy, bo tu wpływ nasz marny lub żaden zgoła… Ze Napoleon stworzył naród, toś Wasze przesadził srodze:) Co najwyżej się zgodzę, że odcisnął na niem swój ślad, czy jak kto woli piętno… Narodów się nie stwarza paroletnim nad jego częścią panowaniem, czy parunastoletnią fascynacją części warstw oświeconych tegoż narodu, bez względu na to jak ważkie by w tem czasie nie zostały wydane dekreta… A znów do kamyczków przeciw cesarzowi Francuzów: liczy się dziś, że na Moskwę poszło jakie 100 tysięcy rodaków, wróciła z tego ledwie część piąta, w tem prawie połowa inwalidów…:(( Pomimo tego, i nie wiem, czy to największy nie był mobilizacyjny wyczyn wyniszczonego Xięstwado kampanii 1813 roku wystawiamy znów 30-tysięczną armię, a z tej ledwo pół powraca… I na to by trzeba wejrzeć, sine irae et studio, jakże by ten kraj wyglądać mógł bez tak okrutnej krwi daniny… Jak dalece zaburzono zwyczajną pokoleniową demografię?
    Co się pomnika tyczy, to w rzeczy samej pokraczny… Jeśli tu już kryzysowo-oszczędnościowe były względy, trzeba było sam połozyć kapelusz…:) I tak by wszyscy wiedzieli o co idzie…
    Kłaniam nisko:)

  14. Ja głosuję na Napoleona z armatą. Ostatecznie z wojskowego wykształcenia był artylerzystą, nie kawalerzystą. A gdzie celować? Oczywiście na wschód! W Narodowy Bank Polski.

  15. No tak,ale:”nie mamy armat” !:wink:

  16. Napoleon? Wspaniały gość. Chyba największy z wszystkich europejskich rozbójników (wyjąwszy Hitlera).
    Pomniki? Napoleonowi stawiać! Co najmniej tak wielkie i wspaniałe, jak pomniki Chrystusa Króla (i najlepiej stawiać je obok siebie – dobrze wtedy oddadzą nasze narodowe fascynacje i rodzaj bohaetrów jakim oddajemy hołd).
    I oczywiście na koniu! Z dwiema armatami po bokach!

    PS. Tołstoj o Napoleonie:
    „Cała wyprawa egipska to francuski bandytyzm wynikający z próżności. Świadome kłamstwo wszystkich bulletins (fr. relacje wojenne – przyp. LA). Pokój w Parkesburg – escamote (szalbierstwo). Na moście Arcoli wpadł do kałuży zamiast sztandaru. Kiepski jeździec. W czasie wojny włoskiej wywozi obrazy, posągi. Lubi jeździć po polu bitwy. Trupy i ranni – to radość. Małżeństwo z Józefiną – sukces w świecie. Trzy razy poprawiał relacje z bitwy pod Rivoli – wciąż kłamiąc. Poza tym, człowiek początkowo nawet silny dzięki swej jednostronności – potem niezdecydowany – żeby jakoś było! Lecz jak? Wy jesteście ludzie prości, ja zaś widzę w niebie swoją gwiazdę.
    Nie on jest interesujący, lecz tłumy, które go otaczają i na które on działa. Z początku jednostronności i beau jeu (szczęśliwa karta) w porównaniu z Maratami i Barrasami, potem po omacku – zadufanie i szczęście, a potem szał – faire entrer dans son lit la fille des cesars (wprowadzić do swego łoża córkę cezarów).
    Zupełny szał, zniewieścienie i nicość na Św. Helenie. Kłamstwo i wielkość tylko dlatego, że miał wielką przestrzeń, a jak się skurczył zasięg działalności, zrobiło się zero.
    I haniebna śmierć!”

  17. Ja bym stawiał popiersia, ale takie prawdziwe: od dołu po piersi.
    Jaka wygoda! Górę w zależności od kierunku wiatru wypełniać możnaby dowolnym dopiersiem. Jakż oszczędność, nie trzeba wyburzać, zdejmujemy jedno dopiersie i stawiamy drugie…

  18. Nie mam pojęcia czy muszą być brzydkie, ale są coraz brzydsze, tandetniejsze, bez polotu. U mnie pierwsze miejsce w tej kategorii zajmuje pomnik „Zesłańcom Sybiru” na wrocławskim Placu Staszica. Jeśli znajdę fotkę, to dam link. Kiedyś już go gdzieś pokazywałam, nie pamiętam gdzie, bo swoje blogowanie traktuję dość niefrasobliwie.

  19. http://commons.wikimedia.org/wiki/Category:Pomnik_Zes%C5%82a%C5%84c%C3%B3w_Sybiru_we_Wroc%C5%82awiu

    Jest! Ilekroć przejeżdżam obok, staram się patrzeć w przeciwną stronę.
    A w tle piękny kościół św. Bonifacego, przysłonięty przez tego maszkarona.

  20. Przy okazji natrafiłam na taką galerię 🙂
    http://wyborcza.pl/51,76842,5970981.html?i=3
    Dobranoc. Niech się wam przyśnią motylki!

  21. I jeszcze raz… na fotce z tego drugiego linku widać ślicznie odrestaurowany budyneczek, kiedyś końcowa stacja kolejki wąskotorowej, dziś należy do parafii św. Bonifacego. Ta kolejka dojeżdżała aż tu z Trzebnicy, przez most Osobowicki, jadąc po jednej szynie tramwajowej, druga – tylko dla kolejki była pomiędzy szynami tramwajowymi. Wspominam tak na wszelki wypadek, bo licho wie, kiedy Torlin zechce napisać coś o wąskotorówkach 🙂
    U niego wszystko możliwe 😉

  22. Strasznie wszystkim dziękuję za wpisy, jesteście moimi kochanymi „wpisywawczami”.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: