Napisane przez: torlin | 10/05/2011

Ubezwłasnowolnienie przez unieruchomienie

Taki ładny tytuł mi wyszedł, wprawdzie aby go wytłumaczyć musiałbym robić łamańce umysłowe, ale mi się podoba.

Logos Amicus poprosił mnie, abym coś napisał na temat filmu „Erratum” z Kotem w roli głównej. I już od kilku dni myślę, w jaki sposób do tego podejść. Patrząc do Wiki czy Polskiego Filmu widać, ile nagród film zgarnął, a to za reżyserię, a to za scenariusz. Czy ja mogę powiedzieć jasno, że film jest zły? Nie, absolutnie nie. Czy film jest dobry? Moim zdaniem również nie, takie pomieszanie Jakimowskiego z Kieślowskim. Ale nie to będzie tematem mojego wykładu, zajmiemy się stosunkami międzyludzkimi.

Muszę napisać kilka słów o treści filmu dla tych, którzy go nie widzieli – z „Filmu Polskiego”: „Michał (lat 34) prowadzi dostatnie, „poukładane” życie. Ma żonę, syna, ładne mieszkanie. Pracuje w dużym biurze rachunkowym. Właśnie trwają przygotowania do komunii Krzysia /ich syna/. Michał chciałby wziąć parę dni urlopu, jednak szef prosi go aby pojechał na wybrzeże – do miasta z którego Michał pochodzi i odebrał mu sprowadzone ze Stanów auto. Michał posłusznie wykonuje polecenie, jednakże z pewnych powodów musi tam pozostać parę dni dłużej. Musi czekać. Chodząc po mieście spotyka bliskie mu niegdyś osoby, natrafia na znajome miejsca. Powoli odzywa się w nim coś żywego, coś o czym zapomniał. Próbuje o to zawalczyć”.

Te pewne powody to jest zabicie bezdomnego, który wtargnął na jezdnię. Michał idzie jego śladami, a jednocześnie usiłuje pogodzić się z ojcem, z którym gniewa się od wielu lat.

I tu jest podstawowa sprawa z tym unieruchomieniem mnie w fotelu. Ja z postępowaniem tego człowieka tak kompletnie nie mogłem się zgodzić, że zaburzało to mój obiektywizm w odbiorze filmu. Cokolwiek Michał nie robił, to czynił – moim zdaniem – źle.

Relacje z ojcem – nie wiadomo, o co poszło. Na początku filmu żona próbuje go namówić na zaproszenie ojca na Komunię, ale on odmawia. Przez cały film się miotają, gniewają się na siebie, ale właściwie nie wiadomo o co. Wiadomo, że wyjechał zdawać chyba do Akademii Muzycznej, nie zdał i poszedł na księgowość. Ale w swoim mieście nic nie powiedział, że nie zdał. Wstydził się?

Jego relacje z żoną i z synem – powtórzenie, przeniesienie jego relacji z ojcem. Tak jakby całe swoje traumatyczne dzieciństwo przeniósł do nowej rodziny i oplata ją bluszczem swoich kompleksów, małostkowości i introwertyzmu. Widać, że z żoną nie umie się porozumieć, z synem nie umie rozmawiać, nie rozumie go. Nawet rozmowa telefoniczna, dlaczego musi zostać w Szczecinie, powinna być pokazywana na seansach z psychologii rodziny, jak nie należy rozmawiać.

Dawniej w Szczecinie był członkiem, a może i szefem, kapeli rockowej. Swojego dawnego kumpla z zespołu spotyka na mieście, a ten zaprasza go na koncert. Na nim kumpel ten mówi na temat bohatera wiele miłych słów do publiczności i zaprasza go na scenę. I co robi nasz bohater? Ucieka z widowni.

Ten człowiek mnie w tak niemiłosierny sposób wnerwiał, że nie mogłem wytrzymać. Ciągle w myślach wykrzykiwałem w jego kierunku: „Dlaczego nie kupiłeś przed wyjazdem pół litra dobrej wódy i nie usiadłeś z ojcem i nie wytłumaczyłeś mu wszystkiego?” „Dlaczego po wyjeździe się nie odezwałeś ani do ojca, ani do członków zespołu?”, „Dlaczego masz tak złe stosunki z żoną i dzieckiem?” W momencie, gdy okazało się, że bohater musi zostać, reżyser jedzie Kieślowskim. A to Michał siedzi godzinami na brzegu morza (reżyser pokazuje smutek i nostalgię), a to pali drewnianą wieżę (ogień oczyszcza).

Jestem całkowitym przeciwieństwem Michała, jak się nie mogę porozumieć, to siadam z daną osobą i rozmawiam tak długo, aż się dogadam. Nie zostawiłbym ojca samego nigdy. Gdybym był członkiem zespołu i by mi się nie udało z karierą muzyka, to po prostu o tym bym powiedział. To samo z dzieckiem, ja mam wspaniałe kontakty ze swoimi dziećmi, bo ja je zawsze rozumiałem. Do mnie zawsze mogły zwrócić się z tajemnymi sprawami i wiedziały, że to nigdy nie wyjdzie poza nas. Jak tylko mogłem, to spełniałem ich marzenia, zawsze było to związane z porozumieniem. Pamiętam, jak córka była nastolatką, manią było chodzenie przez dziewczęta z gołą głową. Wiedzieliśmy z żoną, że żadne perswazje nie pomogą, bo ona i tak zedrze czapkę za pierwszą przecznicą. Spytałem się jej w takim razie, że skoro i tak będzie chodziła z gołą głową, czy jest coś, co by założyła na głowę i nie zdejmowała? Córka odpowiedziała, że tak – beret. I my w zimie zgodziliśmy się na beret, naciągała sobie go na uszy i kiedykolwiek spotykaliśmy ją na ulicy, beret miała zawsze na głowie i była bardzo zadowolona.

Rozmowa, rozmowa, rozmowa, porozumienie. Nie można tak żyć, jak bohater, bo można wykończyć siebie, rodzinę i znajomych. Że o kinomanach nie wspomnę.

Reklamy

Responses

  1. Tak, Torlinie, znamy się blogowo już od paru ładnych lat i myślę, że możemy się odnosić do siebie szczerze.
    Szczerze więc mogę Ci napisać, że moim zdaniem zbyt mało tu poświęcasz miejsca np. na dzielenie się z nami własnymi refleksjami na temat przeczytanycyh książek, czy – właśnie – filmów. Zamiast tego zbyt często wg mnie wyszukujesz na siłę jakieś tematy, (które na mnie sprawiają wrażenie przypadkowych – takie trochę – sorry za wyrażenie – „zapchajdziury” – jak choćby roztrząsanie tego nieszczęsnego a iluzorycznego przecież dylematu Polaków, czy stawiać Napoleonowi pomniki czy też nie stawiać, a jeśli tak – to czy ma on być na koniu, czy też w sąsiedztwie armaty 😉 )

    Z ciekawością przeczytałem o Twoich wrażeniach wyniesionych z obejrzenia filmu lechkiego „Erratum”. Przyjąłem je do wiadomości 🙂 Cóż, nie mogę sprawić, aby film, (który ja uważam za dobry i wyróżniający się spośród polskich produkcji ostatnich miesięcy) nagle zaczął Ci się podobać. Ale już choćby to, że niejako wymógł on na Tobie ową mnogość myśli, jaką mu poświęciłeś, świadczy o tym, że zetknięcie z nim nie było dla Ciebie doświadczeniem jałowym.

    Cóż, wiele miałbym do powiedzenia w nawiązaniu do tego, co napisałeś, ale myślę że w sposób nadmierny rozciągnęło by to skromne ramy tego komentarza. Może więc wspomnę tylko o jednym: trochę szkoda, że pozwoliłeś własnej awersji do filmowego bohatera rozciągnąć się na awersję do samego filmu. To jest chyba jednak jakiś percepcyjny błąd: konstatacja, że jeśli bohater jest nędzny (i nas „wnerwia”), to nędzny jest także sam film (i on też winien nas wnerwiać).

    „Erratum” oglądałem dość dawno, pozwól więc, że zacytuję tu jeszcze fragment notki, jaką poczyniłem na gorąco po obejrzeniu tego film:

    Trwało to dobrą chwilę, zanim film Marka Lechkiego przekonał mnie do swojego sposobu powolnej, mglisto-szaro-melancholijnej narracji. „Przekonał” nie jest tu chyba jednak odpowiednim słowem, bo właściwie „Erratum” w swoją (filmową) rzeczywistość mnie wciągnął, pochłaniając w końcu całą moją uwagę. Oto co potrafi zdziałać doskonałe wyczucie filmowego medium jakim bez wątpienia wykazał się nie tylko reżyser, ale i autor zdjęć (Przemysław Kamiński) oraz kompozytor (i równocześnie wykonawca) ścieżki filmowej (Bartosz Straburzyński).

    „Erratum” to studium duszy (lub – jak kto woli – psychiki) człowieka, którego traf (a konkretnie wypadek drogowy), zmusza do wędrówki wgłąb własnego wnętrza. Także w poszukiwaniu straconego czasu, co zawsze wiąże się z poczuciem utraty części samego siebie. Ta filmowa opowieść przypomina odyseję współczesnego człowieka, który stara się odnaleźć zagubione gdzieś uczucia i dawno pozrywane więzi z innymi, bliskimi ongiś ludźmi.
    Tak więc „Erratum” jest filmem drogi, a jeśli chciałbym znaleźć dla niego jakiś odpowiednik muzyczny, to byłby to niewątpliwie blues, tyle że z małą optymistyczną nutką, która daje nadzieję i łagodzi ciążący nad tym wszystkim spleen.
    Film bez mała mistrzowski, z wielką dozą artyzmu; z niuansami, które choć są czymś drobnym, to jednak nabierają uniwersalnego znaczenia, wypełniając przestrzeń duchową poszukującego swojej tożsamości bohatera, który zresztą wcześniej chciał od samego siebie uciec. Problem w tym, że uciekając od siebie, trafił w pustkę.
    * * *

    I może jeszcze, dla zainteresowanych, podam linki do dwóch moim zdaniem ciekawych tekstów poświęconych „Erratum”.
    Jednym z nich jest recenzja a miesięcznika KINO:

    http://kino.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1074&Itemid=608

    drugim zaś opinia specjalizującej się w kinie Renaty Borowiak:

    http://tamaryszek.wordpress.com/2011/04/22/czas-korekty-erratum/

    Pozdrawiam serdecznie

  2. Generalnie ludzie ze Szczecina są nie teges. Taki Bartosz Arłukowicz na przykład. Ale numer Napieralskiemu wykręcił!

  3. Niestety Amicusie – jestem niereformowalny. Piszę to, co mnie ciekawi, drażni, inspiruje. Dla mnie Napoleon nie jest „zapchajdziurą”, po pierwsze postawiono w Warszawie jego pomnik, a po drugie – jest to wielka, kontrowersyjna postać dla Polaków. W dzisiejszych czasach peace’owców Napoleon jest mordercą, bo napadał na sąsiadów, wyrżnął lud Wandei i kochał się w nieodpowiednich kobietach.
    Ja wyraźnie oddzieliłem pogląd o filmie od sytuacji bohatera. Mogę napisać, że film jest dobry, „ale nie beznadziejny”, :D, obejrzałem go z zainteresowaniem. Ale – dla mnie – takiemu „Zmruż oczy” czy „Jasminum” to on może buty czyścić. Są sceny w ogóle niezrozumiałe, jak ojciec odświętnie ubrany na dworcu. Wszyscy myśleli, że on wyjechał, a tu nagle jest w mieszkaniu. Reżyser – sztukmistrz.
    Nie mogę pisać o filmach i książkach, bo mało kto je czytał. W tym momencie kontynuuję Jean-Claude Carierre’a i Umberto Eco „Nie myśl, że książki znikną”. Jak to zwykle u Eco smakuję każdy wyraz, każdą stroniczkę. Ten, kto to czytał – wystąp. Nie ma nikogo?

  4. „ja mam wspaniałe kontakty ze swoimi dziećmi, bo ja je zawsze rozumiałem”.

    Uśmiechnąłem się. Jesteś jedyny w swoim rodzaju. 🙂

  5. Występuję! Ja -czytałam Torlinie,a do dzisiaj przechowuję „Zapiski na pudełku od zapałek”.
    Swego czasu, jak „Przekrój” był solidnym tygodnikiem, takim z Krecią Pataczkówną , Prof. Filutkiem, psem Fafikiem – Eco pisywał tam cotygodniowe felietony.
    Przypadek zrządził, że miałam wystawę w Turynie, w pewnym klubie, gdzie bywał Eco, (o czym nie wiedziałam wcześniej), a jeden z moich obrazków miał tytuł „Pegaz dla Umberto Eco”. Po zakończeniu podarowałam ten obrazek Profesorowi.
    Niestety nie byłam tam osobiście, bo w tym czasie już powoli odchodziła moja Mama.

  6. „Jak tylko mogłem, to spełniałem ich [dzieci] marzenia, zawsze było to związane z porozumieniem. Pamiętam, jak córka była nastolatką, manią było chodzenie przez dziewczęta z gołą głową. Wiedzieliśmy z żoną, że żadne perswazje nie pomogą, bo ona i tak zedrze czapkę za pierwszą przecznicą. Spytałem się jej w takim razie, że skoro i tak będzie chodziła z gołą głową, czy jest coś, co by założyła na głowę i nie zdejmowała? Córka odpowiedziała, że tak – beret. I my w zimie zgodziliśmy się na beret, naciągała sobie go na uszy i kiedykolwiek spotykaliśmy ją na ulicy, beret miała zawsze na głowie i była bardzo zadowolona.
    Rozmowa, rozmowa, rozmowa, porozumienie.

    Torlinie, rozbroilłeś mnie tą swoją „recenzją” z filmu „Erratum” dokumentnie.
    Trochę więc obawiałbym się rozmowy z Tobą o Eco 😉
    (Ja też mogę wystąpić – bo go czytałem.)

    PS. A co byś powiedział o takiej opinii „POLITYKI” na temat wspomnianej przez Ciebie książki?: „Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że rozmowa Eco i Carrière ma wszelkie cechy akademickiej dyskusji – meandruje, zagłębiając się w nieistotne, czasem wręcz nużące czytelnika szczegóły, to znów prześlizguje się zaledwie po tematach intrygujących, o których pogłębienie aż się prosi.”

  7. Na temat książki Babko i Amicusie później.
    ————–
    L.A.!
    Jeżeli chodzi o recenzję… Ja nie jestem krytykiem filmowym, tylko zwykłym „oglądaczem”, mój największy związek z kulturą filmową było chodzenie w wieku mniej więcej 13 – 17 lat do Koła Filmowego w Pałacu Młodzieży w Warszawie i samodzielne kręcenie filmów, jeszcze na taśmach 16 mm. Uczyliśmy się pisania scenariuszy, scenopisów, oświetlenia, gry aktorskiej. Dzisiaj moje recenzje filmowe będą mieszały sprawność reżyserską, poziom scenariusza, wyobraźnię operatora z treścią i wnioskami wynikającymi z ekranu. Nie rozdzielam w tym momencie działań reżysera od problemów Michała, dla mnie film jest jedną całością.
    I moje recenzje są impresją na temat, nie jestem bowiem zawodowym krytykiem.
    ———–
    Telemachu!
    A to źle? Czy wiesz, dla ilu osób jestem powiernikiem często bardzo intymnych sekretów? Oni wiedzą, że nie tylko spróbuję doradzić, ale że u mnie studnia. Dzieci mają to samo, mają swój świat, często okrutny, z którym nie dają sobie rady. A wiedzą, że jedyną reakcją dorosłych będzie lekceważenie i bagatelizowanie ich problemów. Nie mają się do kogo zwrócić.

  8. „Nie rozdzielam w tym momencie działań reżysera od problemów Michała”

    I to jest, Torlinie, wg mnie błąd.
    To tak jakbyś nie rozdzielał np. „działań” Kubricka od „problemów” psychopatycznego bohatera „Lśnienia”.
    Albo działań reżysera, który nakęcił film o przywódcy III Rzeszy, od problemów Hitlera.
    Przyznasz, że jest to chyba absurd (bo tym samym ne mógłbyś uznać za dobry jakikolwiek film poświęcony Hitlerowi, czy jakiemukolwiek innemu odrażającemu typowi, który Cię „wnerwia”).

    Poza tym w recenzji (jeśli rzeczywiście ma to być recenzja, moim skromym zdaniem, nie powinno się wchodzić w swoje życie rodzinne.
    Bo może wyjść tak jak wyszło: zamiast konkretnego i rzeczowego omówienia samego filmu, oto nagle dowiadujemy się jakim to jesteś wspaniałym ojcem, tudzież o… beretce Twojej córki.

    PS. Torlinie, naprawdę żywię do Ciebie sympatię, już dawno powininem się przyzwyczaić do Twojej poczciwości (wiedz, że piszę to bez Cienia protekcjonalizmu), ale nieustannie potrafisz mnie czymś rozbroić, no co reaguję chyba jednak zbyt rzeczowo – i wychodzi tak, jakbym chciał Ci w czymś dokuczyć. A tak nie jest.
    Może więc lepiej będzie, jak powstrzymam się od jakichkolwiek komentarzy? (By nie denerwować Ciebie, ani Twoich gość?)

    Pozdrawiam serdecznie
    stb

  9. Mnie nie przeszkadzają Torlinowe wtręty n.t. dzieci.Czyni Go to bowiem w moich oczach bardziej ludzkim, a nie tylko blogerem.Już tu kiedyś wspominałam,a i Torlin się sam przyznał,że miewa duszę dziecka i mnie się to np. podoba, choćby z takiej prostej przyczyny,że z dziećmi szybciej i łatwiej mi się porozumeć, jak z nadętym dorosłym.Pozdrawiam.

  10. A ja myślałem, że jesteśmy dorośli – i że wypada nam rozmawiać jak dorosły z dorosłym, (a nie gaworzyć jak dzieci).

    PS. To, że ktoś jest dorosły, nie oznacza jeszcze, że jest „nadęty”.
    I tu nawet nie chodzi o powagę, co o statystykę.

    Poza tym, sam Torlin życzy sobie tutaj konkretnych rozmów i argumentów (czemu nie raz dał wyraz), a nie tego, by zachwycać sie jego „dziecinnością”.

  11. Załamałem się. Nie napiszę więcej w życiu recenzji filmowej. Czy ja biedny muszę się na wszystkim znać? 😦

  12. Torlinie, pojmuję Twoje wpisy,jako osobisty odbiór filmu/sztuki/muzyki, czy to zaraz musi być recenzja?
    Nie wątpię,że i do niej masz prawo i wiedzę.
    Po takim dictum- wszystkie ręce mi opadły 😉

  13. Ja żartuję (może dałem zły emotikon) 😀

  14. Filmu nie znam i pewnie nie poznam, ale moge sie podzielić tym, że 2 dni temu obejrzałem „czarnego łabędzia” i miałem doła totalnego po tym filmie.
    Męczący strasznie, więc jak ktoś chce coś na poprawę nastroju, to nie polecam:)

  15. Ze swoją opinią idę nóżka w nóżkę z Babką z Gdyni, choć w Gdyni byłam tylko jeden raz w życiu, ale jest mi z nią po drodze.
    Czy dorosły menszczyzna koniecznie musi być taki seriozny?
    Ja tam lubię, kiedy z dojrzałego pana nagle wychyli się chłopak – niechby i z procą 😉
    Sama się łapię na tym, że nie postępuję i nie myślę stosownie do wieku 😆
    I tylko ten kręgosłup i kolana się nagle odzywają i przywołują do porządku.

  16. Nelu i Babko z Gdyni,
    moje Drogie Panie!

    Może się Wam to wydać niewiarygodne, ale ja też cały czas (no… w każdym razie dość często 😉 ) walczę z tym, żeby za bardzo to dziecko (chłopak) ze mnie nie wyłaził 😉
    Może właśnie dlatego jestem zbyt często taki rzeczowy wobec tego co pisze Torlin? 🙂

    Pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: