Napisane przez: torlin | 21/06/2011

Cudowne podrynkowie

Byłem ostatnio w Krakowie i z wielką ciekawością poszedłem zobaczyć muzeum znajdujące się pod Rynkiem Krakowskim. Szczerze mówiąc byłem niesłychanie pozytywnie rozczarowany, bardzo ciekawe, oparte przede wszystkim na obrazach wirtualnych, ekranach komputerowych (dotykowych), ale „na żywca” też jest wiele do oglądania. Zawsze marzyłem, aby takie muzea powstawały, gdyż świetnie wiedziałem, że dla młodzieży chodzenie w kapciach po muzeum i oglądanie sofy z XVII wieku jest koszmarem. Na tych kapciach to najlepiej było się ślizgać, ale zawsze człowiek wpadł np. na szafę gdańską trzydrzwiową i dostał opieprz od pilnującej. Spędziłem w nowym muzeum dwie godziny, a z przyjemnością spędziłbym i cztery, ale trochę pośpieszał mnie pociąg powrotny.

Z przyjemnością również patrzyłem na młodzież. Ona, raczej nielubiąca historii, widziałem, że wchodziła tak jak na komnaty wawelskie –„ale będzie nudno”, w środku zaś inni ludzie – zaciekawieni, chodzący od komputera do komputera, poddający się pomysłom organizatorów. Wielką zaletą jest to, że w środku każdy może chodzić tak jak chce. Są wprawdzie pewne kierunki zasugerowane, czasami i może wymuszone, ale w sumie człowiek czuje się wolny, jakby on sam decydował, dokąd idzie i co będzie oglądał. W dzisiejszych czasach przerostu indywidualizmu jest to nie do przecenienia.

Co zapamiętałem:

  1. Że nie sprzątano miasta, tylko jak się zebrało dostatecznie dużo śmieci, to po prostu kładziono następną warstwę bruku,
  2. Że Kraków był centrum handlowo – wysyłkowym wyrobów górniczych, także i węgierskich,
  3. Że odkopano Wielką Wagę i ją dla potrzeb zwiedzających odtworzono. Informuję uprzejmie, że ważę
    1. Cetnar krakowski – 1,
    2. Funt – 24,
    3. Wiardunek – 1,
    4. Denar – 1
  4. Co świadczy o tym, że Torlinowi się przytyło, po wsadzeniu wydruku do komputera okazało się, że ważę 72,5 kg. Tiu, tiu, grubasku. Wachmistrz pewnie będzie się ze mnie śmiał, ale dopiero na wydruku po raz pierwszy w życiu zobaczyłem słowo „wiardunek”, najpierw pierwotnie pomyślałem, że to może wiadrami coś odmierzali. 😀
  5. Że w Krakowie zrobiono  1.000 lat temu trepanację czaszki, i to w oryginalny sposób. Człowiekowi nieprzytomnemu, któremu się wbiły kości czaszki z mózg, otwór robiono pocierając w jednym miejscu kości czaszki twardym kamieniem tak długo, aż dostano się do mózgu. I co najważniejsze, człowiek ten przeżył, gdyż naukowcy stwierdzili odbudowę tkanki kostnej wokół otworu.
  6. Wielki ekran dotykowy, w którym można poszukać jak w piasku, elementów zdobniczych, jak podczas prawdziwych wykopalisk.

Naprawdę, warto pójść.

Reklamy

Responses

  1. Chyba się wybiorę do Krakowa, ale jak już oddadzą do użytku wrocławski dworzec, bo to co się tam teraz wyprawia, przechodzi ludzkie pojęcie ❗ Odprowadzałam koleżankę w ubiegłym tygodniu i mało nie zgłupiałyśmy, a w tym tygodniu zamykają jedyny tunel od strony miasta i pasażerów będzie woził do wejścia jakiś autobus.
    Byłam jednak we wrocławskim muzeum miejskim, nie dawno otwartym i też mi się podobało, choć aż tak nowocześnie to nie było. Bardzo mi się podobają różne, coraz ciekawsze sposoby ekspozycji sztuki, zabytków, upiększania miast.

  2. Muszę pójść do warszawskiego „Kopernika” ze świeżo otwartym planetarium i do muzeum Szopena. Najciemniej pod latarnią

  3. A smoka tam gdzie nie było? Ten to by Cię dopiero pozytywnie rozczarował 🙄

  4. Też pomyślałem o „wiadrunkach” 😉

    PS. A na górę, do „nowych” Czartoryskich, już nie zajrzałeś?

  5. Jesteśmy Europejską Stolicą Kultury 2016!!!
    Wrocław wygrał jednogłośnie!!!
    No, to nowa Filharmonia pewnie będzie w terminie i może będą w niej wygodne fotele, bo te w obecnej są katastrofalne.
    Ja się o te fotele upominałam w specjalnej ankiecie, którą w Filharmonii przeprowadzano 😀

  6. Nelu!
    Gratuluję Tobie i Wrocławiowi. Ja naprawdę bardzo lubię to miasto – należało się to mu.
    Hoko!
    Ten smok ziejący ogniem za pieniądze – szczyt brzydoty, banału i obciachu.
    L.A.!
    Nie zdążyłem, bo się połaszczyłem na 16 złotych. W poniedziałki jest za darmo wejście, ale można wykupić bilet za ww. sumę i mieć pewność, że o oznaczonej godzinie się wejdzie. Co 15 minut wchodzi 15 osób, a wprowadzająca z bezpłatnych jedynie uzupełnia skład do 15 osób. I tak się wystałem. Ale ja często jestem w Krakowie, to zajrzę.

  7. Doprawdy nie wiem kiedy miałżebyś tak przytyć, bo jeśli rachuję dobrze, tom Cię na półtora dnia przódzi oglądać miał przyjemność i zaszczyt, i przytwierdzić mogę, żeś, Torlinie Drogi, wyglądał jako pierwiastek z człowieka słusznego, co cyrkumferencji ma godziwej:) I wielcem rad temu, żeś te przepenetrował podziemia…:)
    Kłaniam nisko:)

  8. Hm, 72,5 to ja trochę więcej, acz obecnie niedużo więcej, ale miałem czas, że powyżej 80 było.
    A co do ciekawych, takich nowoczesnych, niekonwencjonalnych muzeów to np. w Żywcu jest bardzo sympatycznie, no i Żywiec tak cudownie schłodzony i jak smakuje:)

    pzdr

  9. Wiesz Torlinie, że z nostalgią wspominam muzea w których trzeba sie bylo przemieszczać w filcowych kapciach. Zaleta było to, że można się było ślizgać po podłogach. Również kierunek zwiedzania nakazywany strzałkami prowokował mnie zawsze przekornie do buntu i ślizgając się zmierzałem często pod prąd. Ogarniała mnie wtedy radosna euforia. A pamiętasz te ponure kobiety siedzące po kątach i czujnie obserwujące zwiedzających? Ostatnio widziałem je w warszawskim muzeum nauki i techniki – kilka lat temu. Patrzyły spod oka wyjadając ze słoików przyniesione z domu sałatki jarzynowe. Trochę szkoda, że te muzealnicze nastroje odchodzą w przeszłość.
    Pozdrawiam

  10. Ach ten Kraków, szmat czasu tam przemieszkiwałam od studenckich praktyk w Miastoprojekcie zaczynając.Tam też udało mi się przytyć w stołówce architektów, gdzie na okrąglo kluski, pierogi itd.Dość powiedzieć,że nasza uczelniana szatniarka, kiedy mnie zobaczyła w październiku zakrzyknęła”
    „Jaka gruba!Ja ja lubia”(była autochtonką).
    Mnie w Krakowie najbardziej cieszyło Muzeum Regionalne,ulicy nie pamiętam, ale pamietam,ze ryneczek był w pobliżu
    @ Nelu gratulacje.Wrocław po moim mieście,a nawet przed Krakowem jawi mi się , jako piękne miasto, sporo czasu spędzałam ze znajomymi na Jatkach.Pozdrawiam autora i komentatorów.

  11. Babko!
    Te Jatki zaraz po wojnie to była najpaskudniejsza i najbrudniejsza chyba ulica wrocławska. A dziś bombonierka!
    Parę lat temu dałam tam do oprawy haftowany krzyżykami przez moją mamę, zanim nią jeszcze została, ładny motyw. Ramka owalna, nigdzie nie chcieli mi takiej zrobić. W zeszłym roku nagle popękała szybka, więc odnalazłam przemiłą panią oprawczynię i wstawiła mi nową szybkę. Parę dni temu patrzę ci ja i widzę, że się ramka z boku rozdziawia. Wezmę chyba tę rozdziawę i pójdę jeszcze raz >>>> tylko, czy się pani nie zdenerwuje?
    …A do lasu w upał odziać się przewiewnie, zaś bagaż załadować na rowerek
    i tenże prowadzić jedną ręką po leśnym dukcie. Pamiętając o kapelutku, bo kleszcze i inne owadzie paskudztwo we włosy się wkręca. 🙂

  12. Dziewczyny!
    Aż tak dobrze to ja Wrocławia nie znam, ale tak, jak zmieniają się polskie miasta, to się w głowie nie mieści.
    Wachmistrzu!
    Ja porównywałem z 67 kilogramami, bo tyle wynosiła moja normalna, od wielu lat waga. Z drugiej strony po cichu oczekiwałem Twojego komentarza na temat Francji, jest to w końcu historia. 🙂
    Ja, jak mam coś Grzesiu zwiedzać, to najbardziej Warkę, a wysiadam na przystanku Warka Strong. Ale widok z dworca bardziej mi dawniej pasował.
    Kartko!
    Byłem 2 lata temu w Płocku w Muzeum Mazowieckim, i tam panie chodziły 2 kroki za mną i pilnowały.

  13. Podobno w Warszawie jest muzeum starych samochodów.Odwiedź je kiedyś Torlinie i napisz nam coś tam dostrzegł.
    @ Nelu- pozdrowienia.
    Wrocław ostatnimi laty miał chyba( moja zdalna opinia) dobrych prezydentów (pp.Zdrojewski i Dutkiewicz),że nie wspomnę o krasnoludkach 😉

  14. No kurka, to juz nawet smoki się skomercjalizowały? A królewny też za pieniądze pożera?

  15. Ciekawe , bywam w Krakowie ale tam jeszcze nie. Może dlatego,że ja tak bardziej na Prędocinku Czerwonym i raczej pod Krakowem , tak bliżej Bochni.
    W średniowieczu panny stamtąd były bardzo bogate, za „kawał” soli mogły sobie pozwolić w wianie nawet na kilka wsi .Hehehe…
    Te ulice budowane coraz wyżej , to tak jak u niektórych starych, chorych ludzi , co to gromadzą całe życie swój dobytek (śmieci) aż pod sufit w mieszkaniu , tak je potrafią zaśmiecić !!!… 😉 :D)))

  16. Jak to już gdzieś powiedziałem… Kraków jest przeuroczym miastem (zwłaszcza nocną porą), ale za ptactwem, którego tam jest nadmiar – delikatnie mówiąc: nie przepadam…

    Sądząc po zdjęciach muzeum wydaje się arcyciekawe…

  17. Minister Zdrojewski zsunął się ze schodów we własnym domu tak nieszczęśliwie, że złamał kość piętową i uszkodził jeden z kręgów. Wylądował w szpitalu i czeka go kilka tygodni rehabilitacji.
    Mam wrażenie, że dogoniły go złe życzenia współzawodników o tytuł ESK.
    Torlin mnie pewnie wyśmieje, ale ja tam swoje obawy, graniczące z pewnością jednak mam 😉

  18. Torlinie, wybacz, że się czepiam ale po prostu nie mogę się powstrzymać: nie można być „pozytywnie rozczarowanym”. No nie można i już 🙂
    Pozdrawiam po długiej przerwie!

  19. Zgadzam się Torlinie z Quakiem… „Pozytywnie rozczarowany” to oksymoron jest 😉

  20. Oczywiście, że można:)

    Bo kto nam zabroni?

  21. Oczywiście, że można. Takich przykładów jest dziesiątki: „Strasznie mi się podobasz”, „czerwona bielizna”, „potwornie szczęśliwy”, „Wielki, mały człowiek”. Takiego sformułowania używa Adam Michnik

    Quake’u – wróóóóóć!!!

  22. Kiedy tak popatrzyłam na tego w zielonych dynamówkach, rozkraczonego swobodnie w fotelu, to nie bardzo docierało do mnie to, co Michnik mówił i powiedział. Ten zielony, utleniony ludzik zdegustował mnie doszczętnie. Fuj!

  23. Ten zielony, utleniony ludzik to Kazimierz Staszewski, znany powszechnie jako Kazik.

  24. Z zasady staram się nie wypowiadać o II wojnie, okrom tego, co się kawalerii tyczy, tedy po największej części ona dla mnie kończy się we Wrześniu:)))) Różne temu przyczyny, najwięcej zaś te, że na II wojnie, jak u Stańczyka na zdrowiu, znają się wszyscy… Generalnie zgodzę się, nie pomnę już z kim, że nie idzie narodu całego jedną mierzyć miarą, a przed Francuzami był najmniej dwóch innych miał narodów większych za czas tamten na brak jakiejkolwiek miłości zasługujących więcej…
    Kłaniam nisko:)

  25. Quake – ja wiem kto to jest, ale skoro on lekceważy tych, co go oglądają, to ja jego też. Podwójnie. Skądinąd zdaję sobie sprawę, że moją opinię to on ma w tych dynamówkach.

  26. @Nela: mimo wszystko uważam, że Kazik został niedawno „przebity” przez A.Michnika, który zjawił się u Prezydenta w gumowych sandałach 😉

  27. Nie da się zaprzeczyć, że nasi sławni zaczynają się odklejać i zatracają cechy sympatyczne. Mnie to razi, ale trudno się odnosić do każdego, co się nie może sobą nacieszyć. Michnik przynajmniej zrobił parę naprawdę wielkich rzeczy w swoim życiu i nie potrzeba mu chyba takiej ekstrawagancji, aby zaistnieć. Bo i po co?

    Maciej Zembaty nie żyje.
    Czy Torlin coś napisze?

  28. Spoko temat, rzadko omawiany. Wielkie dzieki 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: