Napisane przez: torlin | 25/06/2011

Przeindywidualizowanie jednostki

David Stoker i Storm

Mamy we współczesnym świecie obecne ciągłe dążenie do indywidualnego podejścia do człowieka. Rewolucja obyczajowa do 1914 roku, później okres międzywojenny, jeszcze później 1968 rok. Na początku całe grupy społeczne były niezauważane: kobiety, chłopi, biedota miejska, niepełnosprawni, młodzież, dzieci. Najpierw wyzwoliły się kobiety, później nastąpiła zmiana w stosunku do ludzi chorych i niepełnosprawnych. W 1968 roku nastąpiło upodmiotowienie młodzieży, która potrafiła wyartykułować swoje potrzeby, ale w tym okresie powstał nowy podmiot współczesnego życia mający olbrzymi wpływ na poszczególne grupy: wieloasortymentowy handel powiązany z reklamą ukierunkowaną na daną grupę. Ówczesna młodzież nie wierzyła w zmiany, w związku z tym „walczyła na barykadach”. Dzieci, kolejna grupa upodmiotowująca się, już na barykady wchodzić nie musiała. Wystarczyło, że gremialnie poszła do sklepów i poprzez zakupy wyraziła swoje istnienie. Handel to natychmiast podchwycił. Teraz to już nawet noworodki są indywidualną grupą – co ja gadam – nawet nienarodzone.

Olbrzymi wpływ na zmiany mają również skomputeryzowanie wszystkich właściwie aspektów naszego życia, które można zamienić na ciąg zero – jedynkowy, a także przepływ informacji na świecie. Każda jednostka zaczyna być coraz ważniejsza, ludzie doceniają to i starają się (jak to zwykle bywa) poszerzyć swój zakres wolności. Pisaliśmy już kiedyś, że wolność każdego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. Ale dzisiaj nie o tym. Coraz więcej zaczyna być ludzi na świecie, który chcą przestać być członkami społeczności, nie chcą podpisywać porozumień dotyczących umowy społecznej. Nie będą płacić podatków, bo oni nic nie chcą od państwa, dzieci nie będą posyłać do szkoły, leczyć się będą sami, wojska nie potrzebują.

Wszystko to przypomniało mi się, kiedy czytałem wiadomość o 38-letniej Kathy Witterick i 39-letnim Dawidzie Stoker, parze mieszkającej w Toronto. Otóż postanowili oni nie ujawniać płci dziecka. Nazwali córkosyna Storm (Burza) i powiedzieli: „zdecydowaliśmy się nie ujawniać płci dziecka. Jest to hołd dla wolności wyboru, przeciwstawienie się wszelkim ograniczeniom”. Ja się jednak zastanawiam, czy wahadło nie przeszło na drugą stronę, czy przypadkiem nie nastąpiło przeindywidualizowanie poszczególnych jednostek. Czy w ogóle jest możliwe życie jednostkowe, bez udziału innych ludzi? Bo mnie się wydaje, że tak, ale na skraju jaskini przy ognisku.

PS. Dzisiaj umieściłem we wpisie dużo nowych słów nieistniejących w polszczyźnie. Tak jakby była ona dla mnie za uboga 😀

Reklamy

Responses

  1. Bez cienia wątpliwości ogłaszam; CHŁOPAK!!!
    Decyzja rodziców idiotyczna. Kiedy i w jaki sposób małe ma się zdecydować kim jest? Bywa, że rodzicom chciałoby się odebrać wszelkie prawa natychmiast. No, ale nie moje małpy…

  2. Nelu!
    Ale chyba dziewczynie swojej ujawni? 😀

  3. Ale kiedy to będzie? 😆 Może dopiero, kiedy ona to odkryje 😉

  4. Pomysł żywcem wzięty z „Sensu życia” Monty Pythona, gdzie na sali porodowej matka pyta: „Urodziłam syna, czy córkę?” , na co lekarz odpowiada mniej więcej tak: „Czy nie uważa Pani, że to za wcześnie wyznaczać rolę społeczną temu dziecku?”

    I tak Monty Python – nie po raz pierwszy – przewidział szaleństwo zachodniej cywilizacji. Głupich nie sieją, tylko sami się rodzą…

  5. I jeszcze jedno, Torlinie, piszesz: Ale chyba dziewczynie swojej ujawni? – przy założeniu, że jest to chłopiec.

    Cywilizacja zachodnia może uznać Twoje pytanie za nietolerancję wobec różnych orientacji. Prawidłowo powinieneś zapytać:

    Ale chyba partnerce swojej lub partnerowi ujawni?

  6. Ależ Tes Tequ, było to poprawne politycznie zdanie po stwierdzeniu Neli, że to jest chłopiec. Inaczej nie śmiałbym…

  7. Kolega do kolegi:
    -„Zgadnij, co mi się urodziło?
    -Chłopiec!
    -Nie zgadłeś!
    -Dziewczynka!!
    -Zgadłeś !!”

  8. W tym stylu szalenie podobało mi się powiedzenie Stanisława Szelca z Kabaretu „Elita”:
    – Mój ojciec był chłopem.
    – A to się panu udało. A matka?
    – Babą.

  9. Czy w ogóle jest możliwe życie jednostkowe, bez udziału innych ludzi?

    Przewrotne i zarazem retoryczne pytanie. Wszak określamy swoją indywidualność i odmienność w relacji do innych. Możemy uciec od społeczności w jaskinie i odludzia, ale zawsze jest to decyzja podjęta w oparciu o nasze relacje-do-innych.

    Na decyzję rodziców Storma należy spojrzeć raczej jako na rodzaj manifestacji i protestu przeciwko powszechnej inwigilacji, gdzie w dobie komputerów wszystko jest w bazie danych, wszystko jest nazwane, zważone i opisane. Rodzice chcą pokazać, że każdemu należy się wolna przestrzeń, którą chcą zagospodarować po swojemu. A że taka właśnie forma? Cóż! Ważne, że skuteczna i nośna medialnie. Udało się!!!

    PS. Płeć dziecka zostanie bardzo szybko określona przez rówieśników w czasie bardzo prozaicznej czynności jaką jest siusianie:-)))

  10. W imię poprawności politycznej wszyscy niedługo będą musieli siusiać tak samo 🙄

  11. Muszę Torlinie to przemyśleć
    Pozdrawiam

  12. @Torlin: No właśnie nie. Politycznie poprawne jest niezakładanie płci partnera. Płeć drugiego partnera jest niezależna od płci pierwszego.

    @caddicus: Piszesz: Na decyzję rodziców Storma należy spojrzeć raczej jako na rodzaj manifestacji i protestu przeciwko powszechnej inwigilacji, gdzie w dobie komputerów wszystko jest w bazie danych, wszystko jest nazwane, zważone i opisane.

    Uważam, że każdy idiotyzm da się uzasadnić szczytnym celem. Tylko dlaczego o szczytne cele ludzie walcząidiotyzmami?

  13. Torlinie, po zastanowieniu muszę napisać, że właściwie nie widzę powodu dla którego rodzice mieliby ujawniać płeć dziecka. Chyba nie ma jakiegoś przymusu ujawniania tego typu informacji. A imię dziecka mi się podoba.
    Pozdrawiam

  14. W ostatecznym rozrachunku i tak nie płeć się liczy, a uczucie.

  15. A może przyczyna jest bardziej prozaiczna?
    Dziecię się urodzilo,jako herafrodyta?
    Przecież zdarzają się takie wynaturzenia.W tym wypadku nie dziwię się rodzicom.Ale ponoć medycyna umie temu zaradzić.

    * Na poprawność polityczną mam swoja metodę- gwiżdżę na nią,ponieważ kupy się nie trzyma z głoszeniem wolności poglądów i nawet wypowiedzi.Ktoś, kto to wykombinował- wiedział co robi!
    Niczym się tak wspaniale nie steruje, jak zwaśnionym narodem, albo zwaśnionymi narodami.Powód się zawsze znajdzie!

  16. * hermafrodyta (wybacz Torlinie literówkę)

  17. @TesTeq
    Masz rację! W swojej wypowiedzi starałem się dotrzeć do motywacji rodziców Storma, choć mogę być w błędzie.

  18. Babko – raczej nie, bo z ich synami wcześniejszymi już było wcześniej nie tak. Jak mały chciał sukienkę, to ją dostawał i w niej paradował.
    Nelu!
    Jak Storm będzie starszy, będzie miał poglądy rodziców tam, gdzie pan pana majstra…
    Tes Tequ i Caddicusie – nie ma pomiędzy Wami sporu, taki pewnie był ich cel Caddicusie, ale w sumie wyszło tak, jak napisał Tes Teq.
    Kartko!
    Celem zarejestrowania? Czy uważasz, że prowadzenie ksiąg urodzeń za zgrzebny produkt Średniowiecza? A np. badanie małego niemowlaka płci żeńskiej pod kątem dysplazji rozwojowej stawów biodrowych, którą można wyleczyć tylko w okresie noworodkowym? Zejście jąderka u chłopaczków?

  19. Decyzja rodziców? Głupia — na przykład grawitacja ogranicza moją wolność wyboru, bo nie mogę odpisywać sobie lewitując 😉 Nie będę jednak twierdził, że może polewituję, a może nie, w zależności od decyzji popołudniowej 🙂

    Ale, z drugiej strony, skoro zawsze pojawiają się jakieś skrajności, to wolę rodziców, którzy unikają określania płci dziecka, od takich, którzy planują aborcję na wieść, że ma się urodzić dziewczynka (co podobno było częstą praktyką, w skądinąd antyindywidualistycznych Chinach).

    Pytanie jednak, jak to się ma do owego ‚indywidualizmu’, czy ‚wyindywidualizowania’? Bo mam wrażenie, że pod to słowo podciągasz bardzo różne zjawiska. Bo co ma wspólnego walka o prawa kobiet (btw. przykład poczucia przynależności do grupy, która walczy o swoje prawa razem), scyfrzenie informacji o obywatelach/klientach (też polegające zwykle na przypisaniu do grupy, czy kategorii; rzadko na traktowaniu rzeczywiści indywidualnym), z wartością jednostki (tu istotne są z kolei czynniki filozoficzne i demograficzne)?

    Zresztą, jak przebiega ten konflikt na osi indywudalizm-grupizm 🙂 W końcu w indywidualizujących się (ech, kolejny gwałt na polszczyźnie) społeczeństwach wciąż ceni się umiejętność współpracy i działania zespołowego. Jest do pomyślenia (ba, bywa), że społeczeństwo nie ceni jednostki i jej praw, ale jednocześnie cechuje się nieumiejętnością pracy zespołowej. I odwrotnie — społeczeństwo szanuje prawa i wybory, ale wyniki grupy i zespoły pracują w nim świetnie.

  20. „A może przyczyna jest bardziej prozaiczna?
    Dziecię się urodzilo jako hermafrodyta?
    Przecież zdarzają się takie wynaturzenia.”

    Nie nazwał bym tego „wynaturzeniem”, choćby z tego względu, że to właśnie Natura tworzy hermafrodytów, (którzy przecież, ze względu na tę anomalię, nie przestają być ludźmi – a słowo „wynaturzenie” im to człowieczeństwo wydaje się odbierać).
    Podobnie jak homoseksualistów. (Coś mi się wydaje, że tych również nazywa się jeszcze w naszym kraju „wynaturzeniem”.)

    I tak a propos:

    http://wizjalokalna.wordpress.com/2010/07/30/pustka-i-zar/#comment-1910

    Pozdrawiam

  21. Ja PAKu mam z Tobą olbrzymi kłopot. Tak jak w wypadku Francji tak i tutaj masz zwyczaj tak przekręcić moje słowa, że właściwie zostaje mi się tylko tłumaczyć. Czy ja coś pisałem o aborcji? Czy ja coś pisałem o związku indywidualizmu z walką kobiet o swoje prawa? O niej napisałem w kontekście jedynie historycznym.
    Skomputeryzowanie, o które mnie chodzi, jest jak najbardziej indywidualne. Imię, nazwisko, adres, praca, PIN, NIP, telefon, e-mail, dochody, żona, dzieci, poszczególne prace, a już niedługo zwyczaje, preferencje, zakupy, co lubi, co kupuje, do jakich knajp chodzi, czy woli rozebrane brunetki czy blondynki? 😀
    Ale mnie chodzi o jeszcze inne zindywidualizowanie – ja jestem jednostką indywidualną i nikomu nic do tego, co ja robię – myśli jeden z drugim. Następuje zanik nici łączących ludzi w jeden organizm, gdzie jednak były potrzebne jakiekolwiek ruchy prospołecznościowe. Każda władza jest natychmiast głupia i obrzydliwa, gdy coś wymaga, każe.

  22. Torlinie, rodzice powinni móc wpisać do rejestru „ono” (dziecko) bez wskazywania płci. Nie widzę powodu by nie można było tak postąpić.
    Co do badań lekarskich – lekarzy wiąże tajemnica lekarska. Oczywiście tajemnica jest funta kłaków warta gdy trzeba się rozliczyć z ubezpieczalnią. No ale skoro rodzice są tak zdeterminowani to mogą przecież z własnej kieszeni pokryć koszty ewentualnych zabiegów dziecka. Tak więc zachowanie tajemnicy zależy tylko od determinacji rodziców.
    Dodałbym, że ludzie miewają różne idee, również trudno zrozumiałe czy ekscentryczne, i w zasadzie należałoby je szanować – tym bardziej, że akurat ta nikomu nie przynosi nic złego.
    Pozdrawiam

  23. Każdy powinien mieć prawo zostać:
    – bezpaństwowcem;
    – bezpłciowcem;
    – bezmózgowcem ❗

  24. „Dodałbym, że ludzie miewają różne idee, również trudno zrozumiałe czy ekscentryczne, i w zasadzie należałoby je szanować…”

    Moim zdaniem, nie wszystkie, Kartku.
    To zależy również od tego, w czyjej głowie jakaś idea się pojawia, a zwłaszcza idea „trudno zrozumiała” czy „ekscentryczna”.

    „Każdy powinien mieć prawo zostać:
    – bezpaństwowcem;
    – bezpłciowcem;
    – bezmózgowcem”

    Prezydenci, papieże, ministrowie, dowódcy wojskowi, nauczyciele… też? 😉

  25. Nelu!
    Nie przeskoczę Grzesia, jest on o wiele lepszy ode mnie w te klocki.
    http://tecumseh27.wordpress.com/2011/06/27/zmarl-maciej-zembaty/
    Ja lubiłem Zembatego, ale nie był on dla mnie pierwszoplanową postacią, mijaliśmy się w zainteresowaniach.

  26. Torlinie,
    nie powiedziałbym, że przekręcam — raczej staram się pokazać drugą stronę 🙂
    Jeśli piszesz o ‚przeindywidualizowaniu’ i podajesz jeden przypadek (w wielusetmilionowej UE), to jak to mam odczytać? Dla wielu zjawisk, których nie uważamy za charakterystyczne dla współczesności znajdę więcej przykładów.

    Zresztą, jak się mają te zindywidualizowania do siebie? Bo powiedziałbym, że rozgrywają się w zupełnie różnych płaszczyznach.

    Choćby taki drobiazg — opisujesz zindywidualizowanie, jako zjawisko zachodzące w czasie. Ale różnice w zindywidualizowaniu dzielą także kultury. W tym kultury narodowe. Na przykład, Polacy uchodzą za naród zindywidualizowanych anarchistów, którym źle wychodzą działania zespołowe, od piłki nożnej począwszy, na polityce kończąc. Jednocześnie, ci sami Polacy, uchodzą za naród konserwatywny, akcentujący tradycyjne więzi. Sprzeczność? Powiedziałbym, że nie, że to zupełnie różne płaszczyzny, w których rozpatruje się związki i indywidualizm.

  27. A przy okazji byli ostatnio wicemistrzami świata w siatkówce, piłce ręcznej i hokeju na trawie – tak źle z tymi działaniami zespołowymi nie jest.
    Dzięki za wpis.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: