Napisane przez: torlin | 28/06/2011

Graffitowe murale

Przez przypadek trafiłem na STRONĘ (skąd są zdjęcia) poświęconą wielkim muralom w formie graffiti w hiszpańskim mieście Saragossa. Miasto to jawi mi się jako śliczne pięknem alkazaru, starej katedry czy mostu nad rzeką Ebro o świcie. Ale ma, co widać na zdjęciach, również zakazane dzielnice, po których turyści raczej nie wędrują.

Mnie się te murale podobają, mają dobrą formę artystyczną, są ozdobą, bywają dowcipne.

Ale stawiam tezę swoją własną – tego rodzaju muralograffiti świetnie sprawdza się na zapuszczonych domach, nieotynkowanych, w niektórych miejscach miasta.

Byłbym jednak całkowicie przeciwny, aby tego rodzaju rysunki „koloryzowały” całe miasto, szczególnie tę część nowoczesną.

No ale przecież nie wszyscy muszą się ze mną zgadzać. Najlepiej to widać po warszawskim metrze. Znajomy młody Anglik narzekał, że metro nie jest pokryte rysunkami graffiti, bo byłoby kolorowo i wesoło. Ja mu na to odpowiedziałem, że przesyt graffiti widać doskonale na murze Wyścigów Konnych, koło którego przejeżdża autobus wiozący mnie do domu Puławską. Wszystkie obrazy zlewają się w jednobarwną sieczkę.

Reklamy

Responses

  1. Może powinieneś spacerować wzdłuż muru wyścigów, a nie jeździć, to by Ci się nie zlewało?

  2. Nie jestem zwolenniczką graffiti,ale morda na pierwszej force mnie zachwyca.No i lepsze to, niż wulgarne napisy z użyciem czterech słów ,którymi podobno posługuje się w naszym Kraju przeciętny obywatel i dzięki którym podobo potrafi wyrazić wszystkie swoje myśli,a także porozumieć się z ziomkami swego pokroju. :wink;

  3. Tak jest Babko ze wszystkim, z chodzeniem do McDonalda, ubraniem sportowym czy opowiadaniem sprośnych kawałów. Wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba wiedzieć kiedy można, gdzie i jak często. To jest też pewien rodzaj sztuki, ale nie wszędzie ona pasuje.
    Jesteś Warszawiakiem Tes Tequ i świetnie wiesz, gdzie są Wyścigi, a gdzie moja Dąbrówka. Ja chodzę po Lesie Kabackim, a nie wzdłuż Puławskiej, bo tutaj nie ma latających endorfin 😀

  4. W sąsiednich Katowicach przeprowadzono ostatnio akcję malowania grafitti. W wyznaczonych miejscach. Wynik (IMHO) świetny. Ale o świetności akcji zadecydowały: wybór miejsc i zaproszenie artystów. (Nie decydowałbym jednak z góry, jakie miejsca są dobre, a jakie złe — tu powinien decydować ‚nos’ mieszkańców’.)

  5. W Hiszpanii, w kraju Basków, widziałem kapitalne murale – to były niewątpliwie dzieła artystyczne. Malowano je zarówno na przedmieściach jak i w centrach miast ale wyłączeniem starówek. Co ciekawe nie wiązały się z bieżącą polityką tylko dotyczyły raczej problemów społecznych. To ciekawa odmiana, bo prowincja kraju Basków jest pomezgłana najczęściej propagandą ETA.
    Mam wątpliwości czy wariacje na temat „ChWDP” ewentualnie „HWDP” którymi niszczy się elewacje w kraju można nazwać muralami.
    No ale to co zaprezentowałeś na zdjęciach bardzo mi sie podoba. Takiej tworczości bym w naszej umęczonej „ChWDP” ojczyźnie sprzyjał.
    Pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: