Napisane przez: torlin | 17/07/2011

Estetyka łączy się z etyką?

Zdjęcie STĄD

Zaniedbuję swój blog (i okoliczne również). Ale mam nadzieję, że za 5 lat, jak pójdę na emeryturę, to będę miał więcej czasu. Znacie wszyscy moje dwie prawdy, że bardzo dużo czytam, i jednocześnie potrafię czasami wyłowić słowo, zdanie, które mnie fascynuje, przeraża, zastanawia, lub budzi moje wątpliwości. I takie coś nastąpiło przy zapoznawaniu się z artykułem Ludwiki Włodek i Anny Horolets pt. „Wakacyjne zbawianie świata” w Gazecie Wyborczej. Przeczytałem taki fragment: „W alternatywnym podróżowaniu najważniejsze staje się samo doświadczenie, na dodatek często estetyzowane. A estetyka łączy się z etyką. Jak pisze brytyjski geograf, badacz turystyki Ian Munt, przedstawiciele nowej klasy średniej w podróży realizują obsesyjne dążenie do tego, by potwierdzić własne gusta. Na tym budują poczucie moralnej wyższości”. Ja wprawdzie wiem doskonale, o co chodzi w tym zdaniu autorce, ale jedno wzbudziło mój wewnętrzny protest. A ESTETYKA ŁĄCZY SIĘ Z ETYKĄ. Czyżby?

Czy dzisiaj można tak napisać? Ludzie światli, odwiedzający mój blog, natychmiast wspomną przede wszystkim Platona i jego koncepcję połączenia piękna i dobra. Rzecz piękna musiała być dobra. Ale przecież już starożytni Grecy zauważyli, że obydwa te terminy działają na różnych osiach: estetyka na osi piękna (od piękna do brzydoty), a etyka na osi dobra (od dobra do zła).

Ja na temat Piękna już kiedyś pisałem w swoim blogu, że dzisiaj jest to właściwie słowo, które nic nie określa. W tak olbrzymim zindywidualizowaniu się poszczególnych jednostek kanony przestały istnieć, dla jednego jakieś dzieło jest to PIĘKNO W CZYSTEJ POSTACI, dla drugiego KICZ ABSOLUTNY (dlatego dałem to zdjęcie na czołówkę). A więc skoro nie możemy zastosować jakiegokolwiek kanonu do określenia Piękna, czy można rzec, że estetyka łączy się z etyką? Bo jeszcze na odwrót – etyka to estetyka w wymiarze moralnym – do mnie jakoś dociera. A tak to nie. Moim zdaniem estetyka nie łączy się z etyką, są to zupełnie różne sprawy w naszej dzisiejszej rzeczywistości.

Advertisements

Responses

  1. Zagadnienie „estetyka a etyka” średnio mnie porusza. Uderzyło mnie natomiast to:
    .
    „przedstawiciele nowej klasy średniej w podróży realizują obsesyjne dążenie do tego, by potwierdzić własne gusta. Na tym budują poczucie moralnej wyższości”
    .
    Ponieważ w jakimś stopniu pasuje to do mnie. Przed ponad dwudziestu laty miałem szczęście należeć do elitarnej grupy ludzi, którzy jako pierwsi odkrywali (a ściślej – odkrywali na nowo) tereny długo dla polskiej turystyki niedostępne. Rzeczywiście czerpałem z tego satysfakcję i poczucie wyższości nad profanami, którzy takich przeżyć nie doznają. Także dziś, gdy mam spędzić tydzień w modnym kurorcie adriatyckim, choć oczywiście cieszę się na ten wypoczynek, jednocześnie doznaję pewnego dyskomfortu, gdyż we własnych oczach staję się jednym z tych, dla których zawsze miałem lekkie uczucie pogardy.

  2. Witaj podróżniku.
    Zgadzam się z Twoim zdaniem.
    Dobrze to wyraził prostymi słowami Szwejk opisując ukradzionego pinczera:”taki brzydki,że aż śliczny”.

  3. Zdanie „przedstawiciele nowej klasy średniej w podróży realizują obsesyjne dążenie do tego, by potwierdzić własne gusta. Na tym budują poczucie moralnej wyższości” jest niewątpliwie prawdziwe. Można by tu ująć jeszcze tak – „przedstawiciele nowej klasy średniej w podróży realizują obsesyjne dążenie do tego, by potwierdzić własne gusta i wyobrażenia. Na tym budują poczucie moralnej wyższości” To jest też istotą masowej turystyki
    Pozdrawiam

  4. Kartka z podróży pisze: „Zdanie ” (…) ” jest niewątpliwie prawdziwe.”

    Ważne, żebyśmy dysponowali zdaniami niewątpliwie prawdziwymi, bo inaczej nie byłoby czym zapchać pustki po wiecznie żywych ideach Lenina. Na fundamencie zdań niewątpliwie prawdziwych możemy wychować Nowego Człowieka, wolnego od burżuazyjnych przywar nowej klasy średniej!

  5. Tes Teq
    Ale Ci się skojarzyło!
    Pozdrawiam

  6. Codzienny dylemat zwiazany z zakładaniem butów – wygodne, czy modne.
    Modne maja szansę na dopasowaniej – szczegolnie te dobrej jakości. Modne, ale złej jakości rozlecą sie szybciej niż dopasuja.
    Moda na rozczłapane buty trwa krócej, niż zdeptywanie butów dobrej jakośći.

  7. Intrygujący znak zapytania, natłok myśli do dyskusji, szkoda, że jestem „piśmiennym leniwcem”

  8. A ja już liczyłem na Watrę, że połączy w jakiś sposób estetykę z etyką… Schade!!! (To, że obie promują wartości – to dla mnie za mało).
    Babko!
    Czyli „piękny brzydal”. Zresztą i krajobrazy też potrafią być takie, ja uwielbiam „księżycowe” w górach, bez żadnej trawki, surowe; Kartka jak wiem przepada za krajobrazami postindustrialnymi, puste hale fabryczne, elementy dawnej świetności przemysłowej, nieczynne dworce i linie kolejowe; krajobraz, w którym ja się nieswojo czuję i uciekam stamtąd jak najszybciej mogę.
    Pawle!
    Mam to samo uczucie teraz. Ja – wędrowiec kulturowy od zawsze, dawniej z namiotem, teraz schroniskowy, patrzyłem na tych wyjeżdżających z biurem podróży do hotelu pod palmy za pariasów turystycznych, ludzi nieumiejących zorganizować sobie prawdziwych wakacji, wspaniałego wypoczynku. I większość rzeczywiście taka jest. Ale okazało się, że pobyt w takim hotelu nie przeszkadza peregrynacjom po danym kraju, dzięki temu podróż samolotem i noclegi w hotelu są wygodne i relatywnie bardzo tanie. Jedni siedzą cały dzień z drinkiem nad basenem, drudzy wędrują.
    —————-
    Kartko!
    Mnie się wydaje, że poczucie moralnej wyższości (która mnie też nie jest obca) wyrasta z niezrozumienia potrzeb innych ludzi. Jak się chwaliłem zdobytymi wysokimi górami, ludzie opowiadali mi o Beskidach, a ja sobie myślałem, jak można po czymś tak niskim chodzić. Teraz to robię z największą przyjemnością.
    Tes Tequ!
    Zawsze klasa średnia będzie miała burżuazyjne przywary. Klasy biedne nie mają czym się chwalić, ludzie bogaci są jednostkami, może medialnymi, ale w sensie statystycznym mało istotnymi. Jedyni, którzy mogą kreować nowe pomysły, prądy, mody, kierunki – to jest klasa średnia. Z jednej strony jest na tyle bogata, aby mogła sobie pozwolić na ekstrawagancję, z drugiej na tyle liczna, aby była zauważalna.
    Piotrusiu!
    Buty powinny być szyte na zamówienie. Może kiedyś do tego wrócimy. Ja sądzę zresztą, że niedługo fabryki będą robić buty indywidualne, facet postawi stopę na specjalnej podstawce, a po piętnastu minutach z drugiej strony wyjedzie zamówione obuwie.

  9. „facet postawi stopę na specjalnej podstawce, a po piętnastu minutach z drugiej strony wyjedzie zamówione obuwie.”
    .
    Myśl pikna, ale wątpię, by to gwarantowało dobre dopasowanie. W dawnych czasach zalecano, by w nowo nabytych butach wleźć do wanny, po czym wziąć ciekawą książkę i cierpliwie wysuszyć buty na nogach.

  10. Pewną namiastkę butów na zamówienie mamy w warszawskim sklepie dla biegaczy, gdzie obudowie jest dobierane podczas wizyty, w ramach której badany jest sposób biegania klienta.

  11. A czy mamy jeden kanon dla etyki? 🙂

  12. PAKu!
    Myśl o tym niepokojąco zbliża mnie do lansowanej przez mnie teorii o umowie społecznej między ludźmi, co jest dopuszczalne, a co nie. I właśnie przy tematach kontrowersyjnych widać, że nie ma powszechnej zgody na zgodę na coś (sic!) lub zabronienie jakiejś czynności. Mówię oczywiście o etyce ogólnoludzkiej, nie dzielę jej na laicką, katolicką, fundamentalistyczną, anarchiczną czy liberalną, bo tu – wiadomo – jest tego bez liku.
    Całe społeczeństwa powszechnie się na coś nie godzą: na kłamstwo, zabójstwo (zostawmy aborcję na chwilę na boku), złodziejstwo, ale nie ma w przeważającej masie zgody na zdradę, pedofilię, poniewieranie słabszymi, handel kobietami, szantaże itd. I ja to bym nazwał kanonem współczesnej moralności.

  13. Daruj Torlinie, lecz nie mogę się powstrzymać. Tyś z tych gór w szampańskim przybył nastroju i wciąż pozostajesz? 🙂
    Piękno i dobro u tych greków, to w jednym worku siedziały. A i dziś nawet, już bez greków, ładujemy etykę i estetykę do worka z naszywką „aksjologia”.
    Teoria o „umowie społecznej” (jak tu zaraz Telemach wpadnie, to z worka jak z sieczkarni juta strzępem pójdzie) taka mocna, jak i te powszechne zasady moralne. Spośród wszystkich zasad, co przez wieki i kultury takie powszechne były, jedna tylko „do ut des” się została. Reszta to mit i pobożne życzenie, Russo to gawędziarz, a socjologowie moralności ( ci beznamiętnie wnikliwi opisywacze z ubiegłego wieku i wcześniej od wysp triobranda po kwakjutlów znad pacyfiku) rozszarpali wszystkie nadzieje.
    Całe szczęście, żeś napisał: „Całe społeczeństwa powszechnie się na coś nie godzą (…)”, to pozostaję z nadzieją, że się pomylili… 😉

  14. Etyka uwiera, estetyka cieszy.
    W butach chodzić trzeba.

  15. Iżyku!
    Widzę, że nie czytasz wszystkich komentarzy (masz do tego prawo) – ale ja napisałem „(To, że obie promują wartości – to dla mnie za mało)”. A aksjologia, to nauka o wartościach. Ty naprawdę uważasz, że nie ma w ogóle żadnych norm moralnych? Rozumiem, że to słowo zostało zachwaszczone, ale z punktu widzenia socjologii moralności normy moralne są podstawą wszelkich systemów społecznej kontroli. A Twoje stanowisko w nauce jest określane jednym słowem – amoralizm (mam nadzieję, że prawidłowo rozumiesz to słowo i widzisz, że nie masz powodów się obrażać). I nie bawię się również w teocentryzm.

  16. Czym innym jest etyka a czym innym estetyka.
    Zdarza się, że estetykę łączy się z etyką, ale równie dobrze te pojęcia mogą być traktowane rozłącznie.
    Wydaje mi się też, że etyka z większą estymą traktuje estetykę, niż estetyka etykę – co jest widoczne zwłaszcza od momentu pojawienia się sztuki „nowoczesnej” czy też (jak ją zwał tak zwał) modernistycznej.

  17. Szczerze mówiąc Torlinie to mnie nie interesuje „budowanie poczucia moralnej wyższości przedstawicieli nowej klasy średniej”. To ich problem nie mój. Aczkolwiek zauważam to z rozbawieniem.
    Pozdrawiam

  18. Z tym dopasowywaniem butów, to jest prawda… ale na 50%
    Kiedy byłam młodsza nieco, kupowałam buty na takich obcasach, że ledwo palcami sięgałam ziemi, ale za to trochę za małe a następnie traktowałam spirytusem, albo czymś podobnym od środka i wychodziłam na miasto. Kiedy wracałam do domu, buty były wygodne i dopasowane 🙂
    Dziś jeśli od razu nie są wygodne, to nie kupię ich, bo nie ujdę ani paru metrów 😦 A obcasy to już niestety pa pa pa!

    Odwiedziłam w sobotę i niedzielę moje rodzinne strony. Byłam w Spale, Inowłodzu, Tomaszowie, zachwyciłam się niebieskimi źródłami i załamałam brzydotą, bałaganem, brudem i wszelkim niedbalstwem na każdym kroku. Piękna Spała jest teraz zapaskudzona nowymi, bogatymi, paskudnymi domami, pogrodzona wysokimi parkanami, co jeden to droższy i brzydszy, a piękne stare domy jeszcze się jakoś trzymają, ale tylko te, które były wybudowane dla oficjalnych gości cara Aleksandra III i Mikołaja II. Pałacyk myśliwski spłonął podczas wyzwalania Spały. Domy zamieszkałe przez miejscową ludność są zaniedbane, brudne, podwórka zaśmiecone starymi meblami, jakimiś kanapami wyniesionymi z domu – obraz nędzy i rozpaczy. Nie ma jakiegokolwiek planu zabudowy, żadnego szacunku dla charakterystycznego stylu tamtejszego budownictwa. Obecne można scharakteryzować ; kto bogatemu zabroni?
    Okolice Tomaszowa i Inowłodza są jeszcze bardziej przygnębiające, bo tam to już tylko bieda i brzydota. Tylko tego chłopa co to na progu siadł w gaciach, ćmiąc machorkę czarną nie było. Może wlazł do domu 😦
    Jestem zbulwersowana. Tu przecież mieszka ludność z dziada pradziada. Nie na walizkach. Na swoim.
    A im się nawet zarobić nie chce!
    W barze przy niebieskich źródłach usiedliśmy w pustej sali we czwórkę i nie doczekaliśmy się obsłużenia. Na pytanie, czy ktoś się nami zainteresuje usłyszeliśmy burknięcie, że zamówienie składa się przy bufecie.
    No to pojechaliśmy do Tomaszowa i zjedliśmy w restauracji hotelowej uprzejmie przywitani i grzecznie pożegnani.
    Estetyka moich rodzinnych stron dobiła mnie i moje dwie kuzynki, a także naszego kierowcę – syna jednej z nich.
    Tak się zakończyła moja podróż sentymentalna. Nigdy więcej!!!
    Ale muzeum w pałacu Poznańskiego – CUDO!!!
    Wracam tam pod jesień, żeby popatrzeć raz jeszcze, nie spiesząc się.

  19. Nelu!
    Brak gospodarza. Dobrego samorządu. To nie państwo powinno się zajmować takimi sprawami, od tego jest samorząd. Zobacz, jak niektóre miasta kwitną, a nie są większe od Spały.
    Kartko!
    Cała rzecz polega na tym, że ci patrzący z rozbawieniem na ludzi mających poczucie moralnej wyższości spotykają się z ich spojrzeniem na nich, w których widać poczucie moralnej wyższości 😀
    Logosie!
    Masz rację, ja właśnie o tym pisałem.

  20. Torlin!
    Jak możesz? Przecież ja ani słowem nie zasugerowałam, że to państwo powinno się zająć sprawą kształtowania ludzkich potrzeb w zakresie estetyki otoczenia własnego domu ❗ Ja nie mogę pojąć, że ludzie zasiedziali od pokoleń na własnym skrawku ziemi nie czują potrzeby zadbania o swoje otoczenie i własny dom. Nie mają potrzeb estetycznych w stopniu najniższym. Najzwyczajniej w świecie robią pod siebie!
    A Spała kwitnie wykwitem prymitywnego szpanowania bogactwem we własnym domu, za płotem, bez najmniejszej troski o otoczenie swojej twierdzy.
    Przecież jacyś architekci zaprojektowali takie rezydencje za spore pieniądze, nie troszcząc się o jakiś ogólny plan. Ktoś te głupoty zatwierdził i tak pozostanie na długie lata. Żenada i wstyd przed przyszłymi pokoleniami.
    Na całym świecie, gdzie bogatych ludzi nie brakuje obowiązują sztywne i przestrzegane zasady projektowania zabudowy starych terenów z tradycjami. Chyba nie potrzeba ci dawać przykładów, bo jeździsz po świecie i trochę widziałeś. A w Polsce można zasrać krajobraz bez żadnej odpowiedzialności i nikt się temu nie dziwi do tego stopnia, żeby bić na alarm.
    No i ludziom się nie chce tak bardzo, że w Inowłodzu nie da się kupić znicza, ani zwykłej świecy, żeby postawić na grobie rodziny, zaś w pobliżu cudownych niebieskich źródeł nie ma żadnej możliwości kupić pocztówki z widokiem, nie ma też żadnych folderów, czy materiałów reklamowych a w knajpie personel ceni sobie własny spokój.
    Idę do pracy.

  21. @: Oto mamy znakomity przykład, jak przedstawiciele nowej klasy średniej w podróży realizują obsesyjne dążenie do tego, by potwierdzić własne gusta. Na tym budują poczucie moralnej wyższości.

    Przyjeżdżają tacy do Spały, Tomaszowa, czy Niebieskich Źródeł i chcą tubylcom narzucać swoje kanony higieny, smaku i gościnności! Chcą zniszczyć to, co najcenniejsze – ich tradycję ❗

    W tym barze zapewne było napisane, że jest samoobsługa, a jeśli nie, to można się było domyśleć ❗

    Ale tubylcy nie dali się zbić z pantałyku i asertywnie pogonili natrętów ❗

  22. A ja spędziłem niedawno kilka dni w okolicach Piły i stwierdzam, że gdzieniegdzie się ludziom chce. Oto mała, chyba popegeerowska wioseczka, tak ze trzydzieści domów, z dala od głównych szlaków drogowych i turystycznych. Wzdłuż ulicy nowy chodnik, domy zadbane, z eleganckimi ogródkami. Budujące.

  23. Torlinie,
    wczoraj odpowiadałem pospieszenie, a dzisiaj jeszcze mam Twoją odpowiedź 🙂
    Otóż, IMHO, mamy od dziecka wyuczone pewne wzorce moralne, plus empatię. Taki zestaw dostarcza ogólnych wzorców — tyle, że i świat się zmienia, i osobiste doświadczenia nie zawsze wystarczają, by sobie wyrobić na coś pogląd. I stąd, od tych początkowych intuicji, odchodzimy w różnych kierunkach. Zresztą tak samo traktowałbym właściwie wszystkie systemy etyczne — jako próbę uporządkowania i zebrania w spójny system tego, co odczuwamy. Próbę jednak praktycznie zawsze niedoskonałą.
    Przypomina to więc bardzo kwestię smaku — i takie postawienie sprawy, etyki, jako swoistej, wyuczonej (ale niejednoznacznej) estetyki, chyba jest, po prostu, uczciwe. (Uczciwość to też kwestia etyczna 🙂 ) Uznanie, w zindywidualizowanym świecie, że te gusta się różnią — także uznałbym za uczciwe. Zamykanie się we własnym światku, utrwalanie tylko własnych przekonań, bez konfrontowania ich z przekonaniami innych można oceniać negatywnie, ale to już inny podtemat 😉
    Zresztą, etyka i estetyka często się łączą 😉 Gdy przychodzi do kwestii, jak daną sprawę załatwić by kogoś nie skrzywdzić i nie pozostawić niesmaku?

    PS.
    Nie jest to też jakieś nowe odkrycie — nie pamiętam, jak się zwał brytyjski filozof z XVIII wieku, który sprowadzał etykę do estetyki. Pamiętam za to kwestię smaku u Herberta 🙂

  24. Przeczytałam to na innym blogu, ponieważ ktoś też miał ten problem czym kierować się w życiu , jakiego dokonać wyboru , to zacytuje. 😉 ” Etyka jest namyłem nad ludzkim postępowaniem, estetyka zaś zajmuje się sztuką, jej wartościami, ale także przyrodą, jej pięknem, a więc tym wszystkim, co ubogaca otoczenie człowieka. ” …
    Ja jeszcze dodam , że o wszystkim decyduje MODA , NO I OCZYWIŚCIE PIENIĄDZ, specjaliści w obecnych czasach , tak potrafią manipulować ludźmi, że ci w imię owczego pędu, byleby nie odstawać od ogółu, co w ich pojęciu znaczy, nie być śmiesznym , zrobią wszystko by się nie odróżniać.
    Jak to ma się do piękna, do etyki, zachowań moralnych ?…
    No cóż, przytoczę słowa piosenki ” to słychać , widać i czuć”. …
    Uważnie się wokół, rozejrzyjcie, … Te ohydne kolorowe, styropiany na blokach , zabetonowana zieleń , wszechobecne (połatane stare zagraniczne samochody ) … Wymieniać dalej … No i ubiory na ludziach.
    Niby kolorowe ale jakieś takie od sasa do lasa. Zwróćcie uwagę, że ludzie nie patrzą co do ich figury pasuje. Dziewczyna z krzywymi nogami w mini i butach do kostki . 😦
    Chłopak z nieproporcjonalna budową ciała (krótkie nogi) chodzi w majtkach (bermudach) do kolan , czy do wpół łydki. Może , znak mody, wygoda ale ohyda … 😦 ..
    Wymieniać dalej. Kolory , tak na blokach , jak i w ubiorach rażąco nie dobrane krzycząco. może i kolorowo ale szkaradnie. Czy brzydko ,że aż pięknie – wątpię. !!! … 😀 )))

  25. No to się doigrałem. Tak to jest z tymi skrótami na skróty, że w odwecie amoralizmem człowieka załatwią.
    Są postawy moralne, albo czyny (a czasem postępki), októrych wyrażamy się językiem estetyki, że coś tam było dowodem szlachetności na przykład, albo że piękne, szkaradne, obrzydliwe i dalej już mi się nie chce… Czy estetyka łączy się z etyką? Łączy się łączy. Fakt, że mają różne przedmioty badania lecz mają też zakres wspólny i „jakoś” zachodzą na siebie. Choćby nawet z tego powodu, że (jak twierdzi(ło) wielu) „dobre” i „piękne” badamy tym samym aparacikiem, co go tam podobno gdzieś we łbie mam. Rozchodzi mi się`tu o najprostszą rzecz, czyli zjawiska psychiczne, bo laboratorium moralno-estetyczne mamy we łbie i jeśli piszę o aksjologicznym worku, to z myślą nie o przedmiocie badania, tylko badaczu i jego galaretce za oczami. Nie pytaj, skąd to niby wiem, bo już dwa tysiączki poleciały,a nadal nie wiadomo -skąd niektórzy biorą (uwaga: pada słowo -klucz)… wrażliwość?! Tyle, że to problem raczej akademicki, więc jeśli etyka z estetyką miałaby się nie łączyć (Torlinie, LA), to… niech się nie łączą wcale-dobrze im tak! 🙂
    Przywołany artykuł jest troszeczkę jakby o czymś innym, żeby łapać go za słówko cytatu. Jeśli sposób i cel podróżowania ma udowodnić podróżnikowi, że podróżnik spędza czas fajniej, niż standardowi wycieczkowicze, a jeszcze widzi rzeczy ładniejsze, a nadto jeszcze jego podróżnictwo jakoś przynosi komuś dobro, to ironiczny tytuł „wakacyjne zbawianie świata” bardzo mi się podoba 🙂 Jeśli je3szcze wytłuszczony śródtytuł brzmi „Uprawianie alternatywnej turystyki ma dowodzić wyższości moralnej?” i to jeszcze uzbrojony w znak zapytania, to zgaduję, że już wiem o co autorom (wartościują czy tylko mydlą, że wcale nie wartościują) chodziło. Jeśli jeszcze fraza brzmi, tak jak ją przywołałeś, to… Wybacz tę uwagę o szampańskim nastroju popodróżnym… pomyślałem, że Ty pomyślałeś, że ten artykuł jest na Ciebie. Pomyślałem, że chcesz go skopać i zniszczyć wyławiając z treści jakiś zgrzyt, błąd itd. Stąd wniosek mi się wziął, że Twój wpis, choć wprost miał komentować treść i spostrzeżenia w artykule (tak zrobiła wyżej część komentatorów), to stanął sobie obok. Ja np. bardzo chciałbym, żeby ten artykuł był na mnie, ale jasna niestety cholera! nie podróżuję… A ja tak bardzo chciałbym porealizować obsesyjne dążenia, by potwierdzać własne gusta na całym globusie ziemi… Bo np. jak czytam LA i jego Tybety to mnie tylko skręca. A Ty, jak jedziesz do Tunezji, to też mógłbyś pomyśleć… 😉
    W skrócie to pointy są dwie:
    Ta pierwsza: estetyka i etyka są powiązane węzłem teoretyczno-akademickim.
    Ta trzecia (tam wyżej w kontekście artykułu): estetyka przeżyć podróżnika powiązana z zarobkowaniem tambylców ma charakter etyczny (bo przynosi dobro).
    Ta druga (tam wyżej tego nie ma ale też w kontekście artykułu i jeszcze w powiązaniu z pierwszą): estetyka przeżyć podróżnika musi nieść (generować?) jakieś dobro i już!. Może nie wywiodłem tego należycie ale komu się nie widzi taki finał zdania, tego zapytam w retorsji – a co, niesie zło? A komu widziałby się finał neutralny, powiem: Torlinie, LA, Kartko? Jedziecie z musu, czy potrzeby zaspokojenia np. potrzeb estetycznych.? A czym jest zaspakajanie potrzeb jeśli nie dobrem właśnie.
    Tyle w tym temacie.
    Co do powszechnych norm moralnych, to może już przy innej okazji.
    Pozdrawiam nieustająco.
    P.S. gdzieś ty ten amoralizm u mnie wynalazł? 😉

  26. Nie podoba mi się Torlinie, pomysł nazwania Twojej koncepcji powstawania moralności „umową społeczną”. To wmieszało do naszej rozmowy biednego Rousseau, którego pomysł związany jest przede wszystkim z tworzeniem nowoczesnego państwa, co automatycznie zakłada jakiś zasięg lokalny. Ponad to etyczny wymiar jego pracy wydaje mi się drugorzędny, dużo ważniejsza była walka z układem.
    Słowo „umowa” oznacza dla mnie jakiś rodzaj kooperacji, której jak myślę, w żaden sposób nie da się zapewnić, jeśli chcemy podpiąć pod nią cały rodzaj ludzki.
    Weźmy to zabijanie. Czy my nie zabijamy? W naszym społeczeństwie przyzwalamy na zabijanie tych, którzy nam bezpośrednio zagrażają i śmiem twierdzić, tych, których zabicie będzie niezbędne dla naszego rozwoju, bezpieczeństwa oraz utrzymania władzy. Handel to opłacalna konieczność dla dwóch gości, z których każdy ma setki tysięcy żołnierzy i broń nuklearną, ale już niewygodne utrudnienie jeśli owe atrybuty władzy posiada tylko jeden z nich. Czy możemy mówić o jakiejkolwiek formie umowy na niezabijanie pomiędzy Polakiem, a Malezyjczykiem? Dziś tak, ale jutro, gdy okaże się, że Malezyjczyk posiada rzadki pierwiastek na terenie swojego państwa to ja wątpię.
    Czy w starciu Chiny Ameryka o dominację na świecie władze, któregoś z krajów stwierdzą: no dobrze, ścigajmy się byle tylko, żaden obywatel naszych krajów nie ucierpiał?
    Nie widzę zasady i nie widzę umowy z nią związanej, ani w tym w przypadku, ani w żadnym innym jeśli przyjmujemy poziom globalny.

  27. @Lupin: W okolicach Piły? W Królestwie Stokłosy? Jedynego senatora wybranego w 1989 roku, który nie spał na styropianie i nie miał zdjęcia z Lechem Wałęsą? Jak to możliwe? Przecież tam powinno być największe zacofanie i bieda! Pilska Autonomia Peerelowska!

  28. Dru’! Iżyku! PAKu!
    Pozwolę sobie odpowiedzieć Wam wspólnie i bardzo, ale to bardzo chciałem Wam (i wszystkim komentatorom) podziękować za dyskusję na ten temat. Na początku myślałem, że zejdziemy z tematu, tymczasem dla mnie było to fascynujące. Więc coś w rodzaju małego résumé:
    Według mojego słownika terminów filozoficznych amoralizm to jest negacja wszelkich wartości, ale nie jest to nakłanianie do zła ani do dobra, a w mojej ulubionej Encyklopedii XIII-tomowej amoralizm jest to: „pogląd etyczny odrzucający możliwość oceny czynów z punktu widzenia kryteriów etycznych i kwestionujący moc obowiązującą wszelkich norm moralnych. W odróżnieniu od niemoralności, która jest zwykle wykroczeniem przeciwko określonej moralności bez poddawania w wątpliwość samych jej zasad, amoralizm odrzuca słuszność i celowość poddawania się jakimkolwiek społecznie uznanym normom i nakazom moralnym”.
    Tak sobie to czytam i dochodzę do wniosku, że nie w pełni cytat ten oddaje to, co chciałem powiedzieć. Oczywiście mój pomysł niekoniecznie trzeba nazywać umową społeczną, możemy to nazwać dowcipnie PO „Prawa Ogólnoludzkie”. Gdyż Drogi Dru’ zawsze będą odstępstwa od obowiązującej moralności. Taka jest zasada, że wyjątki mogą istnieć tylko wtedy, kiedy jest jakaś kardynalna zasada. Gdyby ona nie istniała, toby nie funkcjonowały wyjątki. Na całym faktycznie świecie uznawana jest zasada, że nie pokazuje się np. publicznie swoich organów płciowych, tymczasem w niektórych plemionach południowoamerykańskich jest to rzecz naturalna.
    I w dalszym ciągu twierdzę, że istnieją PO (no już dobrze, bez polityki :D, nazwijmy je) ZCM „Zasady Człowieka Moralnego”, które funkcjonują – od wielkich w rodzaju „nie zabijaj”, „nie kradnij”, po drobne, że nie należy np. puszczać bąków w towarzystwie (bo już np. bekanie nie należy do kanonu). Ja Dru’ piszę o poszczególnym człowieku, moralność państw jest to jednak cokolwiek innego.
    Wydaje mi się, że Iżyk rozszyfrował rzecz znakomicie, estetyka i etyka łączy się w naszym mózgu, jest to zgoda na pewnego rodzaju wrażliwość, którą – moim zdaniem – nie wszyscy posiadają. Ja wiem, że to zdanie o turystyce na górze było wyciągnięte z kontekstu, ale mnie ono zastanowiło – a to jest podstawa mojej działalności blogerskiej – muszę mieć emocjonalny stosunek do poruszanych przez siebie tematów. Inaczej nie potrafię.
    Bardzo Ci PAKu dziękuję za wpis. Podpisuję się pod nim obiema rękami.

  29. Julo! Nelu! Tes Tequ! Lupinie!
    Piszesz Julu: „Ja jeszcze dodam , że o wszystkim decyduje MODA”. Tak, to prawda. Ale przy naszych rozważaniach będzie mimo wszystko to kwestia estetyki, a nie etyki. Złe ubieranie się, łuszcząca się farba z kamienic czy dziury w jezdni mają jedynie wymiar estetyczny, z etyką to nie ma nic wspólnego (z wyjątkiem jedynego, naturalnego łącznika w naszym mózgu – o czym pisał Iżyk – że kwestią etyczną jest zgoda na określoną estetykę). Piszecie, co Was boli, denerwuje, przeszkadza. I powiem Wam szczerze, to jest wspaniałe w naszym społeczeństwie, że jemu się jeszcze chce. Chce zmieniać kraj, swoje otoczenie, samego siebie, ja widzę olbrzymie zmiany zachodzące w Polsce. A że jest jeszcze mnóstwo do zrobienia? Wędrowałem po małych miasteczkach, m.in. z Kartką po Dolnym Śląsku, odnowione rynki, kamieniczki, jezdnie, jaka ładna jest Jelenia Góra.

  30. Dzięki za odpowiedź Torlinie. Sporo się pisało o tym, jak element napływowy – prawda jakie piękne określenie 🙂 – zniszczył zastaną na ziemiach odzyskanych infrastrukturę. Jednak ten „element” w kolejnych pokoleniach dojrzał, okrzepł, zapuścił korzenie i zaczął dbać o własne otoczenie. Już nie chciałam tu pisać, jak pięknie utrzymane są w większości miasteczka i wioski na Dolnym Śląsku. Inni opisują Pomorze Zachodnie i też podkreślają dbałość tamtejszych mieszkańców o własne otoczenie.
    Ech! Może by tak pognać to zasiedziałe w kurnych chatach towarzystwo, co sobie tradycyjnie bimber pędzi i obcych… też pędzi. 😆

  31. Podobny temat poruszam w swoim nowym wpisie – Nelu – do którego Cię serdecznie zapraszam (o widzę – zaczynam naśladować Kartkę) 😀

  32. Jelenia Góra była zawsze ładna, byłam tam w okolicy na obozie nad jeziorem w końcu lat 70-tych. Wtedy tez była czysta zadbana z dużą ilością zieleni.
    W środku miasta centrum kulturalne darmowe dla młodzieży i cudowna kawiarenka przy, czy nawet w Oranżerii 😉
    Teraz po latach niszczenia po prostu tworzy się na nowo. 😀
    Co do etyki, to pieniądz. Nie wiem czy zwróciłeś , że o nim pisałam.
    MODA to nic innego, jak machina , która go pompuje zmuszając ludzi do płacenia 😀 )))
    Zamiast np. na wypoczynek dziecka kupuje mu się niesamowicie drogi ciuch, bo koledzy ze szkoły maja i dziecko nie może na ich tle się odróżniać.To wg. mnie można wpasować w pojęcie etyki. Bo to już klasyczny wybór dobra i zła.
    Czy raczej narzucenie czegoś negatywnego w moim pojęciu. 😦

  33. Ależ Droga Julu, moda nie musi być zła, jest moda na niepalenie, bieganie, zdrowy tryb życia, jeżdżenie na desce. To zależy od człowieka, jakiej modzie się podda.

  34. Dla mnie samo narzucanie to już zło, bo to nacisk na jednostkę . Bieganie jak naukowcy stwierdzili tez nie dla wszystkich na zdrowie wpływa, raczej spacer a dla zdrowszych szybki marsz. 😉
    Jedzenie tak powszechne mocno zmodyfikowane, czy zauważyłeś , jak obecnie jest dużo grubasów , to jak „gęsi sztucznie karmione „?…
    Ja uważam,że palenie to tez powinien być indywidualny wybór.
    Znani są ludzie, którzy palili przez całe życie i dożyli setki.
    Pęd życia i stresy ( nawet ta pogoń za modą) np. nie każdy nadaje się do nauki na desce ) Nacisk by umiał to stres i etc… Jednym słowem moda nie daje wyboru a to już ZŁO. 😉 😦


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: