Napisane przez: torlin | 07/08/2011

Księstwo Warszawskie 1310 r.

Lucyna Winnicka jako Anna Danuta, Księżna Mazowiecka. Naprawdę miała na imię odwrotnie – Danuta Anna i nie była siostrą Jagiełły, mimo że tak o niej mówił, a siostrą stryjeczną (była córką Kiejstuta i siostrą Witolda).

Napisałem „Księstwo Warszawskie 1310”, aby googlowcom nie myliło się z czasami napoleońskimi. Opowieść o historii Księstwa Warszawskiego jest niesłychanie skomplikowana i długa, nie wiem, czy wszystkich będą interesować detale. Tak naprawdę ważny jest początek i koniec.

Cała historia zaczęła się od Bolesława II zw. Płockim (wnuka Konrada Mazowieckiego), który postanowił w 1310 roku podzielić swoje ziemie pomiędzy dwóch synów: Siemowita II i Trojdena, i zrobić dwa niezależne księstwa: warszawskie i czerskie. Warszawa założona przez Bolesława II istniała w tym momencie mniej więcej dziesięć lat. Tuż po śmierci ojca bracia zamienili się w 1313 roku ziemiami, starszy Siemowit dostał ziemię rawską ze stolicą Mazowsza – Rawą Mazowiecką, a Warszawa przypadła Trojdenowi.

Dzieje panowania Trojdena przypadają na bardzo ważny okres w historii Polski, narastający konflikt Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego z Krzyżakami. Mazowsze nie weszło w skład zjednoczonego przez Łokietka państwa polskiego, a jego koronacja przeraziła braci, którzy uznali to jako jaskółkę końca niezależności. Od tego czasu lawirowali pomiędzy potęgami. Niebezpieczeństwo zaborów krzyżackich nie groziło wówczas Mazowszu, gdyż Zakon walcząc z Polską zabiegał o neutralność książąt mazowieckich. Natomiast zabór Kujaw przez Krzyżaków 1332 r. miał olbrzymie następstwa dla Warszawy, tu bowiem 7 lat później odbył się sąd legacki mianowany przez papieża rozstrzygający spór pomiędzy Kazimierzem Wielkim i Krzyżakami.

Trojden I miał trzech synów, ale księstwo warszawskie oddał dwóm: Kazimierzowi I i Siemowitowi III, którzy księstwem władali wspólnie. I właśnie za ich czasów zaistniały dwa fakty istotne dla naszej historii: po raz pierwszy w historii użyte zostało sformułowanie „książę warszawski” (akurat to było skierowane do Kazimierza), i po raz pierwszy książęta złożyli hołd lenny królowi polskiemu (a dokładnie Kazimierzowi Wielkiemu). Siemowit III przeżył brata i Mazowsze znowu podzielił pomiędzy swoich synów, z tym że na naszej karcie pojawia się bardzo interesująca postać, syn Siemowita III – Janusz I zw. Starszym. Był władcą bardzo długo pozostającym na stolcu książęcym (1374 – 1429 czyli 55 lat) i do momentu śmierci Jagiełły znakomicie mu się wiodło (jak pisałem wyżej – był można powiedzieć szwagrem Jagiełły). W bitwie grunwaldzkiej Janusz I brał osobisty udział ze swoim wojskiem, a na koniec rzucił się na kolana przez Jagiełłą dziękując mu za zwycięstwo. Małżeństwo Janusza i Danuty Anny przeszło do historii jako najdłużej trwające małżeństwo w dynastii piastowskiej (56 lat).

Ale już Kazimierz Jagiellończyk nie miał sentymentów do Mazowsza i inkorporował kolejne księstwa mazowieckie (ziemię rawską i gostynińską) do Korony w miarę wygasania linii książęcych, tak że Zygmunt Stary władał już Wizną, Płockiem, Płońskiem, Rawą Mazowiecką, Gostyninem i Sochaczewem.

Kolejne rządy książęce rozwijały miasto, przyczynili się do tego zarówno Bolesław IV Warszawski (wnuk Janusza I  – przejął rządy wobec niespodziewanej śmierci ojca), jak i jego dzieci: Konrad III Rudy, Kazimierz III Płocki, Bolesław V i Janusz II zw. Pogrobowcem, którzy władali księstwem jako książęta niedzielni. I z tym związana jest bardzo fajna sprawa, mało komu znana. Wyraz „niedzielni” nie pochodzi od „niedzieli”, tylko od „niedziału” (niedzielenia). Niedział pochodził z czasów plemiennych i oznaczał, że dziedziczny władca rządzi całym państwem. W Polsce pozostałości tej formy rządów utrzymały się właściwie tylko na Mazowszu, gdzie czterej bracia nie mieli swoich wydzielonych księstw, rządzili całością wspólnie, zgodnie z zasadą, że po śmierci ojca powstawał tzw. niedział braterski, a synów nazywano braćmi niedzielnymi.

I tu następuje pierwszy koniec historii. Polska za czasów Aleksandra i Olbrachta tak zachłannie spoglądała na ziemie mazowieckie, że raptowna śmierć braci niedzielnych Stanisława Mazowieckiego i Janusza III (synów Konrada III Rudego), młodych, dwudziestokilkuletnich książąt musiała wywołać zaniepokojenie. Wzburzenie było tak powszechne (podejrzewano m.in. Bonę), że król Zygmunt I Stary musiał powołać komisję i przeprowadzić śledztwo. Ale nie zmienia to faktów, że 10 marca 1526 roku nastąpiła inkorporacja Księstwa Warszawskiego do Korony.

Ale jest jeszcze jeden koniec, bo musimy coś powiedzieć o siostrze tragicznie zmarłych książąt – Annie Mazowieckiej. Ona nie dawała sobie w kaszę dmuchać. Wypowiedziała posłuszeństwo królowi, mało tego, doszło do potyczek pomiędzy wojskami polskimi i siłami księżnej. Ze względu na sytuację międzynarodową (księżnę Annę popierał ród Batorych i Hohenzollernów) Zygmunt Stary poszedł na ustępstwa i Księstwo Mazowieckie w obrębie Korony zgodnie z porozumieniem zachować miało swe odrębności prawne (statuty książęce) oraz miało być zarządzane przez odrębnego namiestnika zwanego vicesgerentem, który miał być obierany spośród mazowieckiego możnowładztwa – był więc niejako równoważny stanowisku dawnych książąt (stanowisko zlikwidowane w 1575 roku). Anna też ustąpiła i przyjęła od Zygmunta I Starego stosowne uposażenie. Jej własnością do zamążpójścia były Goszczyn, pobliski Bądków, Osieck, Garwolin, Latowicz oraz Liw, Piaseczno i dwór w Warszawie.

Reklamy

Responses

  1. Serdeczne dzięki.
    Boleję nad sprowadzaniem historii do jednej jedynej prawdziwej opowieści. Przecież tak wiele się działo na szczeblach lokalnych i regionalnych. Zupełnie zapomina sie o dawno wymarlych rodach, kiedyś dumnie podkreślających koligacje z Piastami. Niewiele miejscowości dba o pamieć o własnej historii. Łęczycki Tum tkwiący jak ostaniec w okolicy wygladzonej przez walce historii jest wyjątkiem potwierdzajacym regułę.
    Przytoczona historia potwierdza, że samorząd lokalny (nawet w wydaniu Piastów) był i jest drzazgą dla wladzy centralnej.

  2. Całkiem zgrabnie to Piotrusiu wywiodłeś, i co najważniejsze, samą prawdę nam przedstawiłeś.

  3. No właśnie, nie mogło tak zostać? 😛

  4. Nie jedyna to (Anna) śród Piastów mazowieckich heroina taka, bo i Katarzyna Siemowitówna w czas wojny trzynastoletniej tęgo i skutecznie przeciw Jagiellończykowi stawała w obronie praw (nawiasem dość wątłych – VII stopień pokrewieństwa) Konrada Rudego, gdy podobnie tajemniczą śmiercią z nagła pomarli młodzi bracia Siemowit IV i Władysław II Płocki, dodatkiem w odstępie ledwo dwóch miesięcy… A z Anny, poprzez maryaż z Odrowążem, córę Zofiję, co znów za wojewodą Janem Kostką poszła, wnuczkę Annę, zamężną z kniaziem Ostrogskim, z tych znów prawnuczka Katarzyna, co za Tomasza Zamoyskiego, syna jedynego wielkiego kanclerza wydana, powiła onemu między inszemi Gryzeldy Konstancji, co za Jaremę Wiśniowieckiego poszła i powiła mu dzięcię, co znów we Warszawie siedziało w koronie na nieszczęście nasze… Michała Korybuta…
    A co się zgonu Janusza III tyczy, to Marcin Bielski pisał, że ów się na śmierć zapił…
    Kłaniam nisko:)

  5. PAKu!
    To pięknie brzmi, ale nie wiem, czy Mazowsze jako niezależna kraina dałaby sobie radę. Nie możemy spoglądać na to z dzisiejszego punktu widzenia, ale również poprzez okres saski, rozbiory, wojny światowe. I dzisiaj nie wiem, czy bez reszty Polski Warszawa mogłaby być Singapurem czy Hongkongiem.
    Wachmistrzu!
    Dzięki za odwiedzenie, strasznie dawno Cię nie było. Koligacje, wielkie nazwiska, to wszystko było związane z naszą Anną. Jej wnuczka, też Anna, co jak piszesz zamężna była z kniaziem Ostrogskim, wżeniła swoje córki w wielkie rody: Zofia poszła za Stanisława Lubomirskiego (a ich córka za Radziwiłła), Anna za hetmana Chodkiewicza, i (jak piszesz) Katarzyna za Tomasza Zamoyskiego. Ale ich dzieckiem nie była tylko Gryzelda, ale również Sobiepan Zamoyski, znany nam z kart sienkiewiczowskich, a znającym historię również z tego, że był pierwszym mężem Marysieńki.

  6. Że gęby nie otwieram, nie znaczy zaraz, że nie bywam…
    Kłaniam nisko:)

  7. Miałem nadzieję na jakiś komentarz w sprawach francuskich, przy moich wielkich dyskusjach 😦

  8. Zaliżby mi co jednak umknąć miało? Jakież to francuskie Waść sprawy ostatnio poruszał?
    Kłaniam nisko:)

  9. Torlinie!
    Oczywiście, że nie wiem, czy Mazowsze dałoby sobie radę. Powiedziałbym, że zdecydowanie wątpię. Ale wizja ciekawa (pozostawiając na boku problem powojennej odbudowy stolicy, która tak się wielu Czytelnikom nie podobała 😉 ) — także jeśli chodzi o różnice kulturowe, które mogłyby się rozrastać.
    Wracając do wątpliwości — łatwiej jest miastom portowym, które często są bardziej otwarte na morze, niż na głębię lądu. Trudniej byłoby Warszawie z przyległościami w ‚polskiej rzeczywistości’ (polskiej, czyli różnej od rozdrobnienia Niemiec).

  10. Brawo brawo! Widać, że pod przykrywką wielkich Historii (wojny międzypaństwowe, rozbiory, traktaty wszelakie i dynastie), toczyły się Historie lokalne – niespisane w głównych kronikach, acz w wadzę takie same jak te większe…

    Czyli ci bracia mazowieccy, o których zawsze słyszałem, to nie JANUSZ PIERWSZY, ale JANUSZ TRZECI I STANISŁAW…Ci, po których wymarciu Księstwo zostało inkorporowane, a z rodu już tylko księżna Anna pozostała… Nadzwyczaj interesujące te koligacje rodzinne 🙂

    Ale tytuł nieco zbija z tropu 😉 Pozdrawiam!

  11. Torlinie dlaczego Warszawa ma być Singapurem ?
    Oderwanie stolicy (centrum decyzyjnego) od prowincji jest pokolonialnym spadkiem państw Trzeciego Świata, Kilka szklanych wysokosciowców otoczonych morzem lepianek jest w moich oczach obrazem zacofania, a nie nowoczesności.
    Jakie treści kryją sie za pojęciem niezależna kraina ?
    Moim zdaniem coś takiego nigdy nie istniało, a niezależne są krainy które nikogo nie interesują.

  12. Wachmistrzu!
    https://torlin.wordpress.com/2011/06/17/nie-lubie-francji-z-ii-wojny-swiatowej/
    https://torlin.wordpress.com/2011/06/30/metody-erystyczne-wg-paka/
    No ostatnie to one rzeczywiście nie są.
    PAKu! Piotrusiu!
    Właściwie żadne miasto – państwo nie daje sobie rady bez przyległości, Tajwan (może przesadziłem), Makao i Hongkong handlują z Chinami, Monako z Francją, a San Marino z Włochami. Rozwój wewnątrz może polegać właściwie jedynie na turystyce i biznesie ciekawostkowym (znaczki, pieniądze, medale) i na bankach, pośrednictwie handlowym względnie raju podatkowym lub morskim (tania bandera).
    Celcie!
    Cieszę się, że się podobało. Ale dlaczego zbija z tropu? Wydaje mi się, że postąpiłem uczciwie, gdyż 100 % Polaków na dźwięk słów „Księstwo Warszawskie” będzie miało na myśli czasy napoleońskie.

  13. Torlinie!
    W rzeczy samej nie są i o tejże kwestii tośmy wymienili zdania tutaj:https://torlin.wordpress.com/2011/06/21/cudowne-podrynkowie/#comments
    Notę o poglądach Paka żem uznał za zbyt osobistą Waszą myśli wymianę, by w nią w jakiem bądź stopniu ingerować. A po ostatnich uwagach ze strony inszych komentatorów względem mnie, z całą pewnością się tu pięć razy zastanowię, nim gębę otworzę…
    Kłaniam nisko:)

  14. Zapomniałem Wachmistrzu o Twoim komentarzu. Ale przeczytałem wszystkie wpisy i nie widzę żadnego ataku na Ciebie. Bardzo proszę – nie obrażaj się na mój blog, bo byłoby mi bardzo smutno. Staram się ukrócać wszystkie agresywne formy wypowiedzi (reaguję również i w Twoim blogu – jak zapewne zauważyłeś), ale niestety występowanie publiczne – tak jak Twoje i moje – naraża nas na krytykę nie zawsze obiektywną, konstruktywną i elegancką.

  15. Nie na temat, ale ciekawe
    http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,10086082,_Puls_Biznesu___Wroclawskie_ZOO_szykuje_mega_inwestycje.html

  16. „Celcie!
    Cieszę się, że się podobało. Ale dlaczego zbija z tropu? Wydaje mi się, że postąpiłem uczciwie, gdyż 100 % Polaków na dźwięk słów „Księstwo Warszawskie” będzie miało na myśli czasy napoleońskie”

    Postąpiłeś bardzo uczciwie Torlinie, a miałem na myśli to, iż patrzę u Wachmistrza na tytuł Twojej notki i myślę sobie: „Chwila! Księstwo Warszawskie…w XIV WIEKU?? Chyba MAZOWSZE jak już… Czyżby się coś nowego nieogłoszonego jeszcze pojawiło…?” 😉

  17. Jest to oczywiście Celtusie ciekawostka przyrodnicza, Danuta Anna była w końcu dla przykładu księżną mazowiecką, a nie warszawską. Cała sprawa dotyczy po prostu Bolesława II Płockiego, który oprócz Trojdena i Siemowita II miał trzeciego syna (najmłodszego, z drugiego małżeństwa) Wacława, który otrzymał z rąk ojca Płock. Bolesław to był zajadły wojownik (jakie geny po przodkach, takie następne pokolenia – patrz Anna) i nie bał się rozdrobnienia swojego księstwa, tak że nawet Wacław dostał tytuł księcia płockiego. W czasach piastowskich było to normalne.
    A Bolesław zasługuje na osobną notkę, nie był to pierwszy z brzegu książę, to był prawdziwy piastowicz.

  18. W najmniejszej mierze nie mam ani zwyczaju, ani zamiaru się na bloga obrażać, czy autora… Za dużo sam bym stracił na tem:)) Natomiast od kiedy wiem, że moja „pretensjonalna do bólu, niby to archaizowana polszczyzna” jest tu niektórym przykra, to trudno nie myśleć o tym, czyniąc wpisy…
    Kłaniam nisko:)

  19. Torliniie, Wachnistrzu nie mam ociupinki odwagi, by podejmować dyskusję na tematy o których wiedzę mam mniej niż powierzchowną. Wasze wpisy czytam z ogromna przyjemnością. ALE moja przekorna natura przymusza do otwierania gęby – nawet na tematy oboczne.
    Moja krytyka przeważnie jest nie obiektywna, nie konstrultywna i mało elegancka nie ma natmiast na celu jakiegokolwiek narażania.
    Napiszcie proszę, czy po tamtej epoce pozostały jakieś wyraźne pamiątki materialne – warte krótkich odwiedzin podczas podróży samochodem do Warszawy. (Taki mam sposób na zwiedzanie kraju – zasłyszane wiadomości o lokalnych perełkach notuję w osobistym przewodniku, a służbowe podróże przypomnają łamańca.)

  20. W życiu nie pomyślałem, że to Cię tak dotknęło Wachmistrzu. Ale na mój temat też różne rzeczy wypisują.
    Może tego nie powinienem pisać publicznie, ale trudno. Znam Cię Wachmistrzu osobiście i wiem, jakim jesteś człowiekiem. Dlatego nie mogę zrozumieć Twojej reakcji. Pomyślałbym, że masz kompleksy niższości tak reagując. Ja oczywiście wsłuchuję się w słowa krytyki, ale najczęściej nic sobie z nich nie robię. Wiem, jaka jest moja wartość, i mniej więcej wiem, jakie są moje braki. Taka reakcja tylko pogarsza sprawę.
    Krótko mówiąc zapomnij o tym (a szczególnie wtedy, gdy robisz u mnie wpisy :D).

  21. Panie Wachmistrzu,
    bądąc jedynie anonimowym czytelnikiem i wystrzegając się z reguły zabierania głosu w tematach, o których mam nikłe pojęcie, pragnę Pana zapewnić, że Pańska archaizowana Polszczyzna budzi powszechny podziw. Proszę się nie zniechęcać.

  22. Powiem Ci Piotrusiu, że z tamtych czasów nie pozostało w Warszawie i okolicach NIC. Jedyną atrakcją, bardziej krajoznawczą niż historyczną, jest Zamek w Czersku, a raczej jego ruiny, Pozostały dwie wieże udostępnione turystom, mur i most nad fosą. Ponieważ zamek stoi na krawędzi skarpy wiślanej, widok jak na Mazowsze jest niesamowity. I to właściwie wszystko, bo Zamek Ujazdowski jest to odtworzona budowla XVI-wieczna.
    Celtusie!
    Tak na pograniczu odpowiedzi Piotrusiowi, na Zamku Ujazdowskim mieszkała Anna z Radziwiłłów, żona Konrada III Rudego, który tytułował się „książę czerski, liwski, warszawski, nurski, łomżyński, ciechanowski, różański, zakroczymski i wyszogrodzki”. Tytuł księcia warszawskiego dostał dożywotnio.
    Theoweinbergerze!
    Witam Cię bardzo serdecznie w swoim blogu i podzielam w pełni Twoją opinię.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: