Napisane przez: torlin | 22/09/2011

11-letnia sopranistka

Z takimi sprawami mam zawsze problem. Cholernie łatwo wyśmiać to, powiedzieć, że wszystkie te programy „Mam talent” są bezguściem, a wyciąganie młodziutkich dziewcząt czy chłopców jest nienormalne i niemoralne. Ale…

Wszelkich programów o talentach, tańcach na lodzie czy idoli z zasady nie oglądam, bo mnie to nudzi. Ale śledzę perełki, interesuję się, gdyż uważam, że zawsze można znaleźć coś interesującego.

Jeżeli popatrzymy na historię, to dzieci – geniusze nie są czymś niespotykanym. Popatrzmy na Mozarta, Szopena, Fischera, Oppenheimera, nasza Jadwiga mając 12 lat negocjowała ważne państwowe sprawy z Mistrzem Zakonu, że wspomnimy jeszcze Władysława Jagiellończyka. I tak możnaby ciągnąć.

Nie wiem, czy pamiętacie, jak pisałem (i dawałem próbki talentu) młodej Kanadyjki polskiego pochodzenia Nikki Janofsky (TU), teraz zachwyca mnie (i całe Stany) Jackie Evancho. Co ja zrobię, że mi się podoba jej śpiew – nic na to nie poradzę.

Mam prośbę do Moich Blogowych Przyjaciół, żeby mi w dwóch słowach powiedzieli, o czym ta mała mówi. Momentami przeklinam, że nie znam angielskiego

Reklamy

Responses

  1. Co mówi? Takie tam androny (po angielsku BS), jak jej podobało się śpiewanie w tym pięknym muzeum. I że była pod wrażeniem, jak technicy przenosili ten ciężki sprzęt z sali do sali. I że gdy widzi tak liczną publiczność to trochę się denerwuje, ale też czuje motywację, żeby ślicznie zaśpiewać. I że przed występem powtarza sobie: „Nie możesz schrzanić, bo to poważna sprawa.” I że nie zna żadnych specjalnych sztuczek rozgrzewających przed występem, tylko modli się dziękując Bogu za swój dar i prosząc go o obecność scenie i wspólne śpiewanie. I ma nadzieję, że ludzie zobaczą, jak bardzo kocha śpiewanie i jak wiele to dla niej znaczy.

    Chyba lepiej, że nie znasz angielskiego, bo możesz wyobrażać sobie coś bardziej wzniosłego lub niewinnego…

  2. „Dzieci – geniusze nie są czymś niespotykanym. Popatrzmy na Mozarta, Szopena, Fischera, Oppenheimera, nasza Jadwiga mając 12 lat negocjowała ważne państwowe sprawy z Mistrzem Zakonu.”
    .
    E, tam! Jadwiga negocjowała. Jej doradcy negocjowali, a ona najwyżej podpisywała. Ale zgoda, zdarzają się młodociani geniusze. Jeden na milion albo rzadziej. Uważam, że te publiczne łowy talentów są działaniem wyjątkowo szkodliwym, zwłaszcza że odbywają się kosztem dzieci. Uczą bowiem, że sława i powodzenie są czymś, co zdobywa się szybko i łatwo, bez ciężkiej i długotrwałej pracy, dzięki samej „iskrze bożej”. Ja wyznaję zasadę, którą ładnie sformułowali Anglicy: „Genius is ten percent of inspiration and ninety percent of perspiration”.
    Właśnie na tym tle mam w tej chwili problem z córką (10 lat). Jej koleżanka z klasy, mająca rodziców aktorów, bierze już czy też ma brać udział w jakichś filmikach reklamowych. W związku z tym moja Ala od pewnego czasu wyszukuje w necie ogłoszenia o różnych castingach i domaga się, żeby ją na coś takiego wysłać. Twierdzi, że to jej „największe marzenie”, odgrywa przed nami scenki, żeby udowodnić, że ma talent aktorski. Powiedziałem twardo „nie”, ale nie jest tak łatwo wyjaśnić dziecku, dlaczego nie.

  3. Paweł Luboński pisze: W związku z tym moja Ala od pewnego czasu wyszukuje w necie ogłoszenia o różnych castingach i domaga się, żeby ją na coś takiego wysłać. Twierdzi, że to jej ‚największe marzenie’, odgrywa przed nami scenki, żeby udowodnić, że ma talent aktorski. Powiedziałem twardo ‚nie’, ale nie jest tak łatwo wyjaśnić dziecku, dlaczego nie.

    A właściwie dlaczego nie? Myślę, że jeżeli czegoś nie da się wyjaśnić dziecku, to ta sprawa może być w ogóle nie do wyjaśnienia komukolwiek – czyli występuje deficyt logicznych argumentów… (bez urazy).

    Może warto raz spróbować i przekonać się, że to to albo nie to.

  4. TesTeq: „A właściwie dlaczego nie? (…) występuje deficyt logicznych argumentów…”
    .
    Dlatego nie, że ja nie pochwalam tego rodzaju dążeń (uzasadniłem to wyżej), a jako ojciec mam jak na razie głos decydujący w sprawie tego, czym ma się zajmować moja córka, a czym nie. Logicznych argumentów oczywiście nie ma, jak zawsze, gdy idzie o imponderabilia.
    Pytań „dlaczego nie” można w dziedzinie wychowania dzieci zadać na kopy i rzadko można na nie udzielić w pełni przekonującej odpowiedzi. Na przykład: „dlaczego nie pozwalam córce kosztować alkoholu?”. We Francji dzieciom w tym wieku daje się już wino (w postaci rozcieńczonej) i świat się z tego powodu nie zawalił. Więc dlaczego nie? Bo nie!

  5. @Paweł Luboński: Szkoda, że moi rodzice nie byli tak pryncypialni. Nie nosiłbym teraz w sercu wspomnień dotkliwych porażek i niespodziewanych sukcesów, które umocniły mój charakter. Ale masz rację – mogły mnie też zabić.

    Castingi często wiążą się z wielogodzinnym oczekiwaniem na przesłuchanie okraszonym na końcu rozczarowaniem (tylko jedna osoba może wygrać). Ryzyko zwycięstwa jest więc nieduże i tylko dzieci z prawdziwą pasją są w stanie to przetrwać kilka takich doświadczeń.

  6. Nie wtrącam się do tak wspaniałej dyskusji, ale problemy są z córkami – takim wzorcowym – 15-latka informuje rodziców, że jedzie z kolegą pod namiot w Bieszczady.

  7. Mam takie rodzinne doświadczenie(pisałam o tym „na padoku”):
    Adoptowane przez moich krewnych dziecko, podążało za glosem talentu i tylko to się dla niego liczyło.Ówczesny casting to był konkurs na tenory do chóru Opery Bałtyckiej.Chłopiec go wygrał dzisiaj, jak czytałam jest jednym z pierwszych tenorów w Szczecinie.Talentów plastycznych też mu można było pozazdrościć.
    Rodzice dali co mogli- podstawowe wykształcenie i kupili pianino,flet, gitarę.A on zdał zaocznie maturę, dostał się na wydział wokalny do Prof.Zofii Janukowicz w A.M. w Gdańsku.Sam przebrnął przez wszystkie bariery.

  8. triumf to miła sprawa, pewnie fajnie zakosztować jej smaku we wczesnym dzieciństwie. Skutki uboczne? O tym wiemy wszyscy, ale z drugiej strony… czy lepiej się wychodzi bez sukcesów? Dużo się gada o mocno zestresowanych dzieciakach ganianych przez rodziców na sto różnych lekcji itd – to faktycznie dość smutne, a zarazem przykry znak czasów, ale pamiętać należy, że po drugiej stronie barykady mamy liczniejszą grupę ludzi młodych, których nie interesuje nic. Byle przeżyć, byle raz na miesiąc iść na dyskę, byle zapalić, zaćpać, zapić… Ten brak stresu, przeciwstawiony nadmiarowi stresu, zdaje się być gorszy. Złoty środek mile widziany 😉

  9. Babko i Onibe!
    Ależ macie dużo racji. Oczywiście dużo jest dzieciaków gonionych przez rodziców na angielski, plastykę, rytmikę, ale też jest sporo dzieciaków, którzy same chcą. Oczywiście na pierwszym miejscu jest informatyka, wszelkie sprawy związane z komputerami, ale też dzieciaki chcą się uczyć konkretów: o dinozaurach, poszukiwanie skarbów, grupy alternatywne, nauka „dziwacznych” języków (chińskiego, japońskiego, islandzkiego czy suahili). To jest to Onibe, powinniśmy dmuchać i chuchać na takie osoby jak odpowiedniki Jackie Evancho, gdyż im się chce. A innym nie. Taka jest prawda.

  10. Rzeczywiście mała śpiewa niezwykle jak na swój wiek, ale te jej ruchy i zachowanie na scenie jakoś mi do niej nie pasują (taka „stara-maleńka”).

    Oczywiście, że trzeba dbać o ten talent. Dużo zależy tu od mądrości rodziców.

  11. Onlibe: „Dużo się gada o mocno zestresowanych dzieciakach ganianych przez rodziców na sto różnych lekcji itd – to faktycznie dość smutne,”
    .
    Pomstowałem na te praktyki, póki nie miałem dziecka. Pewnie bywa różnie, ale my z żoną szukamy teraz dla córki różnych pozalekcyjnych zajęć nie tylko po to, żeby ją rozwijać, ale również po prostu po to, żeby nie miała za dużo wolnego czasu, bo wtedy trudno ją odgonić od telewizora lub komputera. Nawet jak idzie w gości do kolegów albo sama ich zaprasza, to zwykle kończy się przed takim czy innym ekranem.
    Smutno zaczyna być wtedy, gdy rodzice traktują karierę dziecka jako realizację własnych niespełnionych ambicji.
    .
    Babka z Gdyni: „Adoptowane przez moich krewnych dziecko, podążało za glosem talentu.”
    .
    Pięknie, ale takie dziecko trafia się raz na tysiąc przypadków. Większość aż do matury nie bardzo wie, co pragnie w życiu robić i nie ma jakichś szczególnych talentów.

  12. Torlnie – zawsze chętnie doceniam osoby o szerszych horyzontach niż te, które widzą tylko własne stopy. Z dziećmi dochodzi jednak tej jeden problem, że po prostu nie sposób ustalić jak to one widzą: co jest efektem ambicji dzieci a co ich rodziców. Gdzie się kończy stymulowanie rozwoju a gdzie zaczyna obóz koncentracyjny… A dodajmy do tego jeszcze fakt, że to nie umiejętność gry na skrzypcach, zatańczenia walca czy zacytowania Homera w oryginale jest tą najważniejszą z umiejętności. Zajęcia dodatkowe nie uczą empatii i poczucia własnej godności. Niestety, znam kilka mocno wyedukowanych osób które są cyborgami i zwyczajnie nie radzą sobie w życiu. Co gorsza, swoim dzieciom robią to samo: ganiają je na stosy zajęć dodatkowych, ale nie uczą ich emocji.

    Paweł Luboński – wiem o co Ci chodzi, ale czy nie uważasz, że dzieci jednak powinny mieć trochę wolnego czasu by go marnotrawić? Dzieciństwo to mimo wszystko okres bardzo szczególny, jednak kolejnym pokoleniom zabiera się to co w nim najpiękniejsze. Coraz częściej dzieciaki nie mogą wyjść na podwórko aby pobawić się po swojemu, aby się ubrudzić i zmęczyć, bo jak już mogą się rozerwać to w sposób zalecony przez rodziców. Gra edukacyjna zamiast zabawy w wojnę. Nawet gapienie się na telewizor ma pewien sens, byle bez przesady… Sam powiedz: nie zdarza ci się, że siadasz na kanapie i patrzysz na sufit by zebrać myśli, choć wokół sto rzeczy do roboty? Czasami tak trzeba, ot, po prostu…

  13. „Czy nie uważasz, że dzieci jednak powinny mieć trochę wolnego czasu by go marnotrawić?”
    .
    Jak najbardziej uważam. „Trochę” pograć na komputerze czy pogapić się na głupawe kreskówki córce nie bronię. Rzecz w tym, że są to zajęcia przeważnie mało rozwojowe, a zarazem mocno wciągające i zamieniające się w nałóg.

  14. Dziewczynka rzeczywiscie ma talent i zyczmy jej dobrego, normalnego dziecinswta razem z rozwojem swego talentu. Mysle, ze nie jest jej latwo miec normalne dziecinstwo, przeciez sama pisze teksty swoich piesni lub jest wspolautorka, komponuje, gra na fortepianie… Chyba trudniej jest pelnic role rodzica utalentowanego dziecka niz przecietnego i wcale sie nie dziwie, ze rodzice wysmiewaja „absurdalne” sprawdzanie talentow u swoich pociech, bo gdyby sie nie daj Boze okazalo, ze corka lub syn talent jednak ma, to rodzice straciliby mase czasu na dziecko a nie na siebie….

  15. Witam Cię Marto, ale odpowiedź jest właściwie dla wszystkich.
    Z przyjemnością czytałem dyskusję pomiędzy Pawłem i Onibe, gdyż znam ten ból, sam byłem ojcem. Bardzo ciężko jest to wypośrodkować, gdzie zaczyna się budzenie zdolności dziecka, a gdzie kończą się marzenia rodziców. I w tych uwarunkowaniach moim zdaniem niesłychanie ważne jest podpatrywanie dziecka, ja się śmieję, że dwa dni po urodzeniu mniej więcej można powiedzieć, jaki charakter będzie miał dzieciak. Moja najstarsza wnuczka Ola ma teraz cztery lata, ale od kiedy zaczęła interesować się zabawkami, dla niej istniały tylko pojazdy mechaniczne i związana z nimi infrastruktura. Córka inżyniera konstruującego silniki odrzutowe z pierwszych klocków LEGO zbudowała parowozownię, do której wjeżdżał parowóz, a maskotki były tylko te dobre, które mieściły się w parowozie. Reszta poszła w kąt.
    Popatrzeć, czy dziecko samo tańczy, ładnie maluje, podgląda ptaki czy buduje sam karmnik. Dziecko trzeba obserwować. Skojarzyło mi się to wszystko z akcją jednej z najpiękniejszych organizacji w Polsce „Mam marzenie”, spełniającej marzenia dzieci umierających na najrozmaitsze choroby (najczęściej jest to rak). Ona to właśnie zrealizowała marzenie 7-letniego Kuby Jurgasia, pasjonującego się dinozaurami, aby spotkać się z jego idolem Jackiem Hornerem
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Jack_Horner
    Naprawdę, warto wejść pod ten link, obejrzeć film w Youtubie i poczytać, Horner jest gwiazdą paleontologii, jego zdaniem 7-latek ma wiedzę studenta 1 roku studiów.
    Niesamowite było również to, że ostatnie spełnienie marzenia przez tę organizację było kopią pierwszego w jej historii, nazywanej „mały policjant” (ale to tak na marginesie, ten fragment mojego komentarza ma mało wspólnego z Jackie).
    http://www.mammarzenie.org/marzyciel/9210,15,trampolina

  16. Torlin, masz wiele racji. Dorzuce tylko, ze wedlug dzisiejszego stanu wiedzy rodzimy sie z 5% kapitalem neuronow, 95% nabywamy. Tak wiec dorosly czlowiek jest jakims wyposrodkowaniem pomiedzy wrodzonymi predyspozycjami a wyuczonymi.
    Podpatrywanie dziecka to jedno, ale zdawanie sobie sprawy, ze jestesmy podpatrywani to jeszcze wieksza odpowiedzialnosc.

  17. Paweł Luboński – zabawa na komputerze Twoim zdaniem jest mało rozwojowa? He, he, he… być może oceniasz to przez jakiś konkretny pryzmat, ale prawda jest taka, że nawet komputer potrafi tak rozwinąć, że hej! Musimy też zrozumieć, że nie każde dziecko MUSI umieć tańczyć, śpiewać i gadać w piętnastu językach, bo przecież celem wychowania dziecka nie jest hodowla zwierzęcia cyrkowego ale maksymalne ułatwienie życiowego startu. Dziecko musi mieć pewną pulę umiejętności, ale nade wszystko otwarty umysł – dzięki temu w wieku 20 lat będzie w stanie podjąć odpowiednie decyzje i szybciej zaaklimatyzować się w dorosłości.

  18. Rzeczywiście są dzieci uzdolnione ,które osiągają sukces tak w świecie sportu, jak i artystycznym -kiedyś pływanie było wyłącznie zdominowane przez uzdolnione dzieci a i teraz górna granica wieku , to chyba 25lat , to już sportowy emeryt !.. Inaczej to wygląda w nauce, chociaż i tam zdolności są od małego, tylko należy obserwować i mobilizować do pracy.
    Jednak świat dorosłych to nie tylko „iskra boża” , ale to teren bezpardonowej walki i to na każdym polu i raczej tam Fair play się nie zobaczy.
    To klasyczny wyścig szczurów już od małego, bo od przedszkola.Podobno coraz liczniejsza jest grupa „zawałowców” wśród dzieci, ze względu na stresy !… Nie zawsze ci najzdolniejsi wygrywają ;)..
    Torlinie, skoro mamy tak dobrych , wykształconych inżynierów w Polsce, to dlaczego nasz kraj nie posiada tak od samego początku do końca własnego prototypu samolotu , samochodu , statku (bo nie mamy polskich stoczni) czy innego produktu , który by zaszokował świat i przynosił profity , tak twórcom , jak i państwu , w czym problem?..
    Co z naszą nauką nie tak, czy aby ci najzdolniejsi byli promowani , czy jednak nadal tępi ich się w pień, jako zagrożenie dla innych tych na topie. 😉 …

  19. Julu!
    Bo jesteśmy od zarania peryferiami Europy i cywilizacji. Na ten temat toczy się zażarta dyskusja u Kuczyńskiego. Bądź łaskawa zapoznać się z moimi dwoma wpisami:
    http://kuczyn.com/2011/09/16/bronie-anegdoty-rostowskiego/#comment-115109
    http://kuczyn.com/2011/09/24/pis-u-wladzy-%E2%80%93-polska-smieszna-i-nieskuteczna/#comment-115155

  20. jula pyta: skoro mamy tak dobrych , wykształconych inżynierów w Polsce, to dlaczego nasz kraj nie posiada tak od samego początku do końca własnego prototypu samolotu , samochodu , statku (bo nie mamy polskich stoczni) czy innego produktu , który by zaszokował świat i przynosił profity , tak twórcom , jak i państwu , w czym problem?

    Może problem polega na tym, że w Polsce nie warto się tym chwalić…

    Wejdź na stronę WB Electronics – polskiej firmy, która sprzedała Amerykanom licencję na własny system łączności w pojazdach wojskowych, która opracowała i sprzedaje (nie tylko w Polsce) własny, bezpilotowy samolot zwiadowczy, komputery i systemy dowodzenia.

    Wejdź na stronę Nozbe – chłopak z Wybrzeża, którego mam zaszczyt znać, stworzył aplikację używaną przez tysiące ludzi w Ameryce, Japonii, Hiszpanii i w innych krajach.

    Bardzo często najgłośniej narzekają ci, którzy całą swoją energię skupiają na narzekaniu. I moim zdaniem nie ma wśród nich tych najzdolniejszych.

  21. Torlinie, kto chce, ten się czuje jak na peryferiach Europy. Ja nie. Jestem w centrum Europy, świata, a nawet wszechświata. Dla mnie jutro stanie ruch samochodowy w Warszawie! 🙂

  22. Tes Tequ, nie łap mnie za słowa. Napisałem wyraźnie „po 1989 rok” (może powinienem napisać „do 1989 roku”, może wtedy byłbym bardziej zrozumiały?) 😦

  23. TesTeq ,

    Świetnie, ale dlaczego to nie idzie w ilość, co jest ,że nie potrafimy tego bardziej rozreklamować i więcej i coraz więcej sprzedawać. 🙂

    No to sprzedaliśmy licencje i już.

    Dlaczego nie potrafimy , tak jak np. Finowie zarzucić świat własnymi wyrobami w ich przypadku telefony – komórki , które zwojowały i zmieniły ludzi, mało uzależniły ich od swojego wyrobu .

    Czyli co, mamy produkty a nie umiemy ich sprzedawać ?…

  24. I dlaczego skoro tak dobrze , to tak źle. Skąd ta dziura budżetowa, dlaczego nie tworzy się z tej myśli technicznej , dobrze prosperującego przemysłu , nie zatrudnia ludzi i nie zarzuca świata polskimi wyrobami. Dlaczego na formule 1, Kubica nie ściga się samochodem polskiej.
    Dlaczego o tej aplikacji i tym uzdolnionym chłopaku, nikt nie wie poza specjalistami. Dlaczego ja znam np. p. „Dodę” i „Nergala” , choć nie znam ich twórczości a jego nikt nie pokazał w polskiej TV ?… 😉 😆

  25. @jula: Sprzedaż licencji WB Electronics na systemy łączności nie przeszkadza tej firmie sprzedawać setek systemów na całym świecie. A jeden taki system jest wart więcej niż sto komórek. Zgadzam się, że ludzie nie chodzą z systemami łączności po ulicy, ale czy to oznacza, że nie umiemy robić biznesu? Nie. A najgorsze jest to, że nie umiemy się cieszyć z naszych sukcesów. Sprzedali licencję – źle, sprzedają setki systemów – też źle – przecież mogliby sprzedawać tysiące albo miliony!

    Cóż, Twoja szklanka jest cały czas w połowie pusta, a moja w połowie pełna…

  26. A po co twórca Nozbe ma pokazywać się w polskiej telewizji? Żeby go potem jakiś mądry polityk puścił w skarpetkach? Zresztą, jako człowiek prowadzący globalny biznes, spędza większość swojego czasu tam, gdzie mieszkają jego klienci i gdzie jest przyjemniejszy klimat (dosłownie i w przenośni).

    A przedsiębiorcy nie są od zasypywania dziury budżetowej, bo ktoś inny cały czas ją wykopuje, obiecując wszystko w ramach kampanii wyborczej.

    Praca? Wejdź na stronę WB Electronics – praca czeka.

  27. Ja mam pracę, mi wystarcza, pracuje jako księgowa .

    Mam do czynienia może z nie tak zdolnymi ludźmi ale potrafiącymi sobie stworzyć miejsce pracy i jeszcze innych zatrudnić. :).

    To są apteki, drobne firmy przewozowe, prywatne gabinety lekarskie itd…
    I to ci drobni przedsiębiorcy , też i osoby fizyczne mające swoją drobną działalność najbardziej płacą do budżetu.

    Wracając, do tych najzdolniejszych , chodzi mi o to , dlaczego z tego nie ma dużego biznesu. Dlaczego tej sprzedaży nie ma na miliony ?…

    Bo w końcu, wymieniając np. Japonię, Niemcy , Włochy ; każde dziecko , potrafi wymienić marki samochodów wywodzących się z tych krajów.

    Żeby zarabiać krocie, musi być reklama i handel.

    Zapytam inaczej, bo się jednak nie rozumiemy, ktoś kto jest dobrym lekarzem i swój zawód lubi nie będzie szukał pracy w WB Electronics. Ja też nie , bo mnie to nie interesuje i nie mam odpowiedniej wiedzy w tym zakresie, ja mam swoją pracę.

    Chodzi mi o to w moim podstawowym pytaniu, dlaczego Polacy nie potrafią zalać swoimi produktami takimi które choć technologicznie skomplikowane , były łatwe w obsłudze , żeby tacy ludzie jak ja potrafili z nich korzystać i kupować z rotacją co dwa lata , jak te wspomniane przykładowo przeze mnie wcześniej telefony -komórki. 😀

    Dlaczego Azjaci to potrafią zrobić ?…

    Dlaczego ich budżet na tym nie traci 😉 ..

    Na przykład Chiny , one już zalały swoimi produktami cały świat. Wiem , bo skarżą się a jednak kupują ich wyroby , bo tanie. Tak w USA jak i w dalekiej Australii , czy ja w Polsce 🙂 😆

  28. @jula: Tak naprawdę, to się z Tobą zgadzam. Firmy, które wymieniłem i jeszcze kilka innych, które mógłbym wymienić (autobusy Solaris, krzesła Nowy Styl) to raczej wyjątki, a nie reguła. Dlaczego? Bo oprócz walki konkurencyjnej muszą zajmować się setkami dupereli (zaświadczenia, poświadczenia i ogólne udowadniania, że się nie jest reniferem 🙂 ). Bo największą radością urzędnika skarbowego jest nałożenie kary, a nie pouczenie podatnika (za pierwszym razem), co ten robi nieprawidłowo.

    Tylko niewielu osobom chce się w takim środowisku wyrastać ponad przeciętność. Pozostali wyjeżdżają w poszukiwaniu normalnej cywilizacji.

    A z tymi Chinami to nie taka prosta sprawa. Jestem pewien, że ŻADEN Polak nie chciałby zasuwać w chińskiej fabryce biorąc pod uwagę stosunek wysiłku do bardzo niskiej płacy.

  29. TesTeq,
    A jednak okazuje się, że niektórzy Polacy tak zasuwają. Fakt ,że to są jednak
    kryminalnogenne środowiska. 😦
    To co za prawników i księgowych te firmy zatrudniają ?…
    ( przecież to nie ludzie z kosmosu ci w skarbówce, tylko z jednych i tych samych szkół, czy uczelni w Polsce – w czym problem ?… )
    Mam u siebie inżyniera , który zarabia dużo jako osoba fizyczna specjalizuje się w budownictwie sieci paliwa dla znanej firmy , płaci dużo podatku i jednak nie narzeka :)…
    Bratanek, też inżynier, w tanich liniach lotniczych zatrudniony , jako mechanik , też dużo zarabia i dużo płaci podatku i nie narzeka , więc o co chodzi ?…
    (może i zna syna Torlina , bo tez po politechnice warszawskiej i specjalizacja silniki samolotowe)…
    Z reguły Ci którzy dużo zarabiają , dużo płacą podatku i naprawdę z tych których ja znam , nikt z tego tytułu nie robi ceregieli, nawet są dumni ,że mają z czego płacić. 😉
    😆

  30. Po kolei:

    1) Chiński cud gospodarczy to efekt taniej siły roboczej, a nie prawników i księgowych. Wiem z pierwszej ręki, że większość Polaków nie wytrzymuje chińskiego tempa i wymagań. Ale to się zmienia, bo Chińczycy też zaczynają się zastanawiać, po co tak zasuwają. Oczywiście kadra kierownicza, ale ryba psuje się od głowy.

    2) Ludzka zawiść do n-tej potęgi to główny polski problem. Największa radość, to gdy sąsiadowi zdechnie krowa, a nie gdy Tobie obrodzi rzepak.

    3) Twoje przykłady dobrze obrazują fakt, że nawet tak zdolni ludzie nie chcą wychylać się ponad przeciętność (na wysokim poziomie). Nie w głowie im podbijać świat, kiedy starcza im na ładne mieszkanie, dobry samochód, utrzymanie rodziny i atrakcyjny urlop.

  31. Głęboko zastanawiałem się, czy dawać ten link. Wyszedł on mi przypadkiem przy przeszukiwaniu Youtube w sprawie anegdot holoubkowskich. Jest to rzecz obrzydliwa, niemoralna, wstrętna, nie powinni oglądać tego filmiku ludzie wierzący w młodzież, idealizujący kobiety, a feministki mają absolutny zakaz zbliżania się. Ostrzegam, każdy ogląda ten filmik na własną odpowiedzialność, i nikt nie ma pretensji do gospodarza blogu. Ja słyszałem, że tak też jest, ale nie wiedziałem, że może to być do tego stopnia – mówiliśmy coś o zainteresowaniach młodzieży?

  32. torlin – filmik rzuca na kolana ;-). Ale tylko z racji wyjątkowo swobodnej atmosfery, bo nic co stanowi jego treść zaskakujące nie jest. Ty lepiej nie grzeb w temacie zbyt głęboko, bo się dogrzebiesz ciekawszych rzeczy, ja już to przeszedłem i się uodporniłem, ale nie polecam wstrząsów ;-). Gdybyś jednak był ciekawy, to poszukaj sobie podejścia dziewczyn w wieku Mai do seksu za kasę, może nawet uda ci się dowiedzieć jak często takie coś się dzieje – młode laseczki chętnie chodzą ze starszymi panami do pokojów hotelowych ale i to nie jest dnem. A jest jeszcze sex za dragi – podobno dla szesnastolatek nie jest to nic złego. Złe jest – hehe – jak się w pornolu gra, ale sex za dragi? No co ty? Przecież trzeba mieć coś do jarania, nie?

    szok, normalnie…

  33. Gdybym jedynie USŁYSZAŁ śpiew Jackie, a nie zobaczył Jej, w życiu bym nie pomyślał, że ma dopiero 11 lat… NIE-SA-MO-WI-TE…

    Wybacz Przyjacielu, że piszę dopiero teraz, ale wirus jakiś mnie zmógł.
    Już Ci chciałem z pomocą pospieszyć i przetłumaczyć, ale zauważyłem, że TesTeq uprzedził mnie kilometry temu… Może następnym razem bardziej mi się poszczęści 😉

    Ja ostatnio odkryłem taką perełkę na polskim gruncie – jeden chłopak w „Mam Talent” pięknie zagrał na saksofonie piosenkę bardzo lubianego przeze mnie Kenny’ego G. Okazało się, że to syn koleżanki mojej Mamy z pracy! 😀

    Pozdrawiam!

  34. Onibe, bardzo lubię Twoje wpisy.
    Celcie, mam wyrzuty sumienia wobec Ciebie, ale ja mam tak straszne kłopoty z wpisywaniem się do Ciebie. Nie techniczne, ale zdroworozsądkowe. Twoje wpisy są dla mnie niekomentowalne, ja je czytam i kompletnie nie wiem, co napisać. Wybacz.

  35. Torlinie, czy tłumaczenie wypowiedzi sopranistki, które sprezentowałem Ci w pierwszym komentarzu, zadowoliło Cię? Czy może było zbyt nasycone lekceważącym tonem?

  36. Nie wygłupiaj się Tes Tequ, bardzo Ci byłem wdzięczny. Wszystko jest ok. Ale bardzo jestem zadowolony, że to Ty się wpisałeś. Chciałem Cię powiadomić, że jesteś autorem dziesięciotysięcznego komentarza w moim blogu w Łotrpressie i chciałem Ci pogratulować i podziękować za stałe odwiedziny.

  37. Drogi Torlinie!

    Twoja niekomentowalność u mnie wynika najpewniej z beznadziejności, jaką moje wpisy są zazwyczaj nacechowane. Niemniej zastanawia mnie to, gdyż jesteś pierwszym, który mi coś takiego zgłosił…

    Hmm…

  38. 10 000! Ale kumulacja! Niezłe trafienie! 🙂

  39. Przytaczajac znane wszystkim: Zdrowie, ile cie trzeba cenic… Odkad zaczal dokuczac mi bol glowy zastanawialam sie co moze byc jego przyczyna i stwierdzilam – KOMPUTER!!! Nic glupszego niz wysiadywac godzinami przed kompem i glupio tracic czas na jakis pierdolach.. Jednak nieraz trafia sie na takie zaj…. artykuly i ponownie wciagnieta jestem na wiele godzin. Dziekuje autorowi za moje dolegliwosci 😉 Zeby tylko takie byly powody chorob. Do zobaczenie/przeczytania.

  40. Cytujac klasyka: Ach zdrowie, ile cie trzeba cenic… Odkad zaczal dokuczac mi bol glowy myslalam co moze byc jego przyczyna i odkrylam malo odkrywczo – KOMPUTER!!! Nie ma to jak siedziec godzinami przed kompem i bezproduktywnie tracic czas na jakis pierdolach.. Aczkolwiek niekiedy trafia sie na takie fajne artykuly i ponownie wciagnieta jestem na dlugie godziny. Dziekuje autorowi za moj bol glowy 😉 Przyznam jednak ze takie bole to zniose z przyjemnoscia. Milego dnia.

  41. Przypuszczam, że Francez i Kendra to ta sama osoba, zniecierpliwiona przedłużającym się pobytem w spamie. Strasznie cię za to przepraszam. Dzięki za miłe słowa.

  42. Torlin pisze: Przypuszczam, że Francez i Kendra to ta sama osoba

    A może to roboty-bliźniaki?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: