Napisane przez: torlin | 28/09/2011

Emily w dolinie niesamowitości

Czy boisz się androidów? Otóż okazało się, że w ludzkim mózgu występuje coś takiego, co zostało nazwane „doliną niesamowitości”. Jest to próg naszej akceptacji wyglądu i zachowań robotów. Dopóki tenże robot zachowuje się jak robot, nie budzi to naszego lęku. W momencie, gdy próg ten zostanie przekroczony, odczuwamy lekko mówiąc dyskomfort, a dosadniej mówiąc – strach. Najlepiej to widać na naszym wykresie. To musi być straszne, spotykasz dziewczynę, strasznie ci się podoba, coś tam powolutku zaczynasz działać, a tu ci kawałek kabelka wystaje z łopatki. Ale z drugiej strony? Tak dla samotnych i starych, czy to nie jest rozwiązanie?

Ale po badaniach powody naszego zachowania okazały się banalne, otóż winna jest … natura. To ona tępi ludzi dziwnych, upośledzonych, brzydkich, odstających od normy. Po prostu prawa gatunku, szukamy ludzi pięknych, zdrowych, mogących przedłużyć rodzaj ludzki. Wspaniałomyślna matka natura w obrębie każdego gatunku tępi osobniki słabsze, posiadające jakieś schorzenia, ranne, itp. – by wyselekcjonować najsilniejszych. Chcemy tego, czy nie, w naszych genach zakorzeniona jest niechęć do jednostek posiadających „defekt”. Ten mechanizm powoduje u gatunków mniej wyrozumiałych niż ludzie, że każdy osobnik  będący  dla grupy obciążeniem lub zarażony chorobą, stanowi zagrożenie i jest szybko usuwany. Android zachowujący się niedokładnie tak jak człowiek budzi właśnie z tego powodu naszą niechęć. Nie jest to nas wymysł, bo zrobiono badania na małpach – makatach, i wyniki były dokładnie takie same. I można powiedzieć, że sprawa wcale nie jest z ostatnich lat, już wiele lat temu zajmowano się tym kierunkiem, m.in. Freud napisał esej pt. „Das Unheimliche”, co znaczy „niesamowity, budzący grozę”. I w tym momencie należałoby sięgnąć po książkę Mary Shelley „Frankenstein”, która jest znakomitym potwierdzeniem naszej teorii, gdyż monstrum było łagodne i pełne miłości, to ludzie zrobili z niego potwora. A jako że jesteśmy polakocentryczni mały polonik (nie wiem, czy jest takie słowo). Wszyscy przypuszczają, że Mary napisała swoją powieść na podstawie afery grabarzy z 1606 roku, która wydarzyła się w miejscowości … Frankenstein, w związku z tym w dzisiejszej miejscowości nazywającej się teraz Ząbkowice  Śląskie organizowany jest festiwal grozy i horroru pod nazwą „Weekend z Frankensteinem”.

Z drugiej strony niesamowite są postępy animacji komputerowej. I tu ciekawe, gdy ogląda się Emily, człowiek nie odczuwa strachu, raczej podziw dla kunsztu animatorów (i rozumu ludzkiego), zupełnie inaczej, gdy spotka robota zachowującego się dokładnie tak jak człowiek. Uwaga – uczymy się nowego słowa, jak zwykle na –ing – rendering jest to tworzenie realistycznych obrazów komputerowych, czasownik w języku polskim brzmi renderować.

Z tym wszystkim związana jest trzecia sprawa, to jest pokazywanie dawno zmarłych aktorów np. w reklamie. Bo skoro można zanalizować ruchy przeciętnej dziewczyny przy pomocy komputera i stworzyć prawie ideał w formie Emily, to dlaczego np. Marilyn Monroe nie ma reklamować pasty do zębów lub telefonii Playa.  Co wtedy z prawami autorskimi?

A za tym idzie czwarta możliwość, występy zespołów już nieistniejących, np. Bitelsów. Wydaje mi się, że stworzenie komputerowe koncertów przy pomocy komputera i laserów nie budzi jakiegoś wielkiego oporu technicznego.

Niesamowita jest ta rzeczywistość. A pomysł wziąłem STĄD

Advertisements

Responses

  1. Sądzę, że przyzwyczailiśmy się już do obecności robotów. Przynajmniej w telewizji. Nikt przecież nie dziwi się, że w składzie polskiego rządu jest Wicepremier Pawlak, którego oprogramowanie nie było uaktualniane od lat 80-tych XX wieku! 🙂

    A i sobowtór Prezydenta Obamy też czasami się zawiesza – na przykład podczas wizyty w Anglii wpisał się do księgi pamiątkowej z datą 2008 (mimo, że to było w tym roku – 2011).

  2. Są jednak obrazy robotów, które mimo dużej różnicy w wyglądzie budzą naszą sympatię i pozytywne uczucia:
    – R2-D2 i C3PO – para sympatycznych robotów z Gwiezdnych wojen
    – Nr 5 z w filmie Krótkie spięcie.

  3. No właśnie. Nowa technika – nowe hamletyzowanie:

    „tu ci kawałek kabelka wystaje z łopatki. Ale z drugiej strony?”

  4. „rendering”?

    Może do Golema?

    Golemczenie? Golemczyć? Golemić?

  5. Ta technika w połączeniu z holografią (lub czymś podobnym) pozwoli także na twórcze rozwiniecie bezpretensjonalnych pomników takich jakie pokazałeś w poprzednim wpisie.
    Damy będą mogły z „holograficznym” Golemem nawet menueta zatańczyć.

  6. Rendering? Dla mnie nic nowego, bo mam żonę architekta (architektę?). W ich żargonie zawodowym słówko funkcjonuje od lat, ściślej – odkąd weszły do użytku programy komputerowe renderujące projekt.
    A problem lęku przed robotami przepracowali bardzo dokładnie pisarze SF już pół wieku temu. Pierwszy był – jeszcze wcześniej – Karel Capek, największe zasługi położył chyba Isaac Asimov.

  7. Dodałem do tekstu link, skąd wziąłem pomysł, bo zapomniałem rano.
    ———-
    Tes Tequ!
    Ale sam Pawlak uaktywnia się i unowocześnia technicznie często, jest wielbicielem nowości.
    Caddicusie!
    Ależ to jest zgodne z tym wykresem. Dopóki roboty nie zaczynają za bardzo przypominać ludzi, cieszą się naszą niezmienną sympatią.
    Edwarze!
    A tym z tym pomniczkiem. Obsesja? Bo ja np. poszedłbym do Sali Kongresowej na występ „Qui Pro Quo” albo aby posłuchać Janis Joplin, nawet jako iluzji. Ale iluzji doskonałej. Bo czyż kino nie jest iluzją? Przecież to jest tylko poszeregowany zbiór klatek filmowych. Bo czy Ogniomistrz Kaleń zginął, a Dziewiątka* wybrał śmierć?
    * z „Bazy Ludzi Umarłych”
    Widzisz Pawle, a ja to słowo po raz pierwszy usłyszałem z ust Camerona.
    Nie ma mądrego sfeminizowania nazwy zawodu – architekt.

  8. Rzeczywiście, Torlinie, Pawlak pasjonuje się gadżetami. Teraz ma iPada, ale pamiętam, jak w latach 90-tych wygłaszał sejmowe przemówienie z palmtopa Psion 3a. To był fajny komputerek! Też miałem taki. Jeszcze gdzieś u mnie leży…

    Wydaje mi się, że u Pawlaka przestarzałe jest oprogramowanie do animacji twarzy. Mógłby zainstalować sobie uaktualnienie. 🙂 Wybaczcie, ale bardzo bawi mnie temat „Pawlak-robot”.

    O renderingu usłyszałeś od premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona? To też robot, tylko z hollywoodzkim oprogramowaniem.

  9. Hm.

    Torlinie

    Idzie mi o że tak powiem przyszła interaktywność tych pomników.

  10. Tes Tequ!
    Od Jamesa Camerona.
    A Pawlak rzeczywiście nie ma zbyt bogatej mimiki, nie każdy może być Himilsbachem.
    Edwarze!
    Nie zatańczyłbyś z nią w realu (chociaż holograficznym)?
    http://historiasztuki.blox.pl/2010/04/Edgar-Degas-Primabalerina.html

  11. problem jest chyba bardziej skomplikowany – w tzw. realu, gdybyśmy spotkali androida, to niewykluczone że czulibyśmy podświadomy dyskomfort z racji np. braku zapachu (androidy raczej feromonów nie wydzielają). Teoretycznie na codzień nie zwracamy uwagi na zapach, ale nasz organizm owszem – czując woń skóry, potu itd wszystkich otaczających nas ludzi, czulibyśmy nieokreślony brak zapachu owego nie czując. Może to dotyczyć też innych spraw, ale ogólnie, choć nasza percepcja świadoma jest bardzo wąska i wybiórcza, to percepcja podświadoma opiera się na ogromnym spektrum czynników.

    sądzę, że nawet najdoskonalszy android na filmie nie zrobi na nas wrażenia: widzimy go jako obraz i jako obraz nie musi mieć np. zapachu.

  12. „Teoretycznie na codzień nie zwracamy uwagi na zapach”
    OMG?! Ja w zasadzie przede wszystkim na zapach. Myślałem że to norma, ale może nie.

    Z tym Pawlakiem to może być tak, że jemu upgrade nie da się zrobić i dla tego właśnie fascynuje się nowościami.

  13. BTW Onibe: „androidy raczej feromonów nie wydzielają”
    Ludzie raczej też nie. Przynajmniej dowodów nie ma.

  14. dru – ten zapach o którym mówisz to jakieś 5-10% zakresu woni jakimi jesteśmy bombardowani. Co czujesz? Smród? Zapach perfum? To są bardzo silne zapachy a dochodzi jeszcze cała gama zapachów słabych, któych obecność notujemy podświadomie. Fajnie to ujął Suskind w Pachnidle, które co prawda jest beletrystyką, ale próbuje rzecz nazwać po imieniu. Ja utknąłem na etapie, że ludzie feromony wydzielają, ale pewnie prawda zależy od tego, jakiego naukowca się posłucha 😉

  15. Torlinie

    Z baleriną „zdegasowaną” pewnie bym zatańczył, bo przetworzona. Gorzej było by z którąś z moich ożywionych bogdanek nieboszczek.

    Ani chybi 1 listopada przekształciłby się Sylwester.
    I te przyziemne kandelabry!
    Choć…
    Do czegóż to człowiek się nie może przyzwyczaić?

    „This waltz, this waltz, this waltz, this waltz
    With its very own breath of brandy and Death
    Dragging its tail in the sea”

    http://www.tekstowo.pl/piosenka,leonard_cohen,take_this_waltz.html

  16. Jak to androidy nie mają zapachu? A swąd przegrzanego tworzywa, topiącej się izolacji i rozgrzanego smaru?

  17. Mnie się wydaje, że nasz przemysł chemiczny bez trudu wykona odpowiedni zapach, np. rozgrzanego ciała kobiecego. Przecież to wszystko chemia.

  18. Jakie to proste! Idziesz do „Składnicy Harcerskiej”, kupujesz zestaw „Mały Chemik”, przeprowadzasz proces destylacji…. I JUŻ!!!
    😆

  19. I android się na mnie rzuca z rozkoszą, zanim zdążyłem wyjąć z pudełeczka 😉

  20. „Co czujesz? Smród? Zapach perfum?”
    Zależy. Ludzie, dokładniej poszczególne człowieki mają dla mnie indywidualne zapachy, które w mojej głowie łączą się z nimi nierozerwalnie i bardzo silnie wpływają na to jak ich odbieram.
    Generalnie nie ze wszystkimi tak mam, bo rzadko jestem tak blisko kogoś żeby poczuć jego zapach. I to raczej nie są tylko perfumy, bo czasem zdarza mi się, że nie umiem rozpoznać tych samych perfum na kimś i na papierze testowym. Pachną niektóre i owszem, ale to nie wszystko.

    Ja mam chyba generalnie dziwny nos. Nie cierpię zapachu jedzenia zwłaszcza w fazie przygotowania. Może dlatego mało jem. 😀

  21. Torlin!
    Tu masz odpowiedź 😀 Jak na zamówienie!
    http://technowinki.onet.pl/hobby/roboty/sztuczna-kobieta-potrzebna-od-zaraz,1,4862723,artykul.html
    Prosisz? Masz! Bez wychodzenia z domu, inwestycja jednorazowa i nie pyskuje ani nie zdradzi a już z pewnością nie porzuci 😆

  22. Ciekawy jest ten wykres. Wynika z niego jednak, że kiedy android staje się podobny do człowieka idealnie, to komfort psychiczny tego ostatniego wręcz pikuje do góry (orgazm? 😉 )
    Ale jednak po drodze jest straszny dołek (android cokolwiek „niedorobiony”?)

  23. @dru’: Perfumy na papierze testowym? Kiedyś tak mnie zauroczyły, że chciałem ten papier zaprosić do kina i na kolację przy świecach (z nadzieją na wspólne śniadanie).

  24. Nelu!
    Wbrew pozorom jak bym się nie śmiał. Są różni ludzie, ułomni, zakompleksieni, brzydcy, nie mający szans na drugą połówkę jabłka. Jest to wprawdzie substytut, ale z punktu widzenia psychologii…
    Dru’!
    Oczywiście w wyniku ewolucji nasz nos stracił właściwie swoją funkcję, zostawił nam to w sposób szczątkowy. Ale fachowcy twierdzą, że rozpoznajemy się po zapachach, czy jesteśmy genetycznie zgodni, czy też nie i możemy mieć dzieci. Kobiety też podczas owulacji wysyłają zachęcające feromony, ale właściwie „sygnałowe” jest całe nasze ciało
    http://www.msfera.pl/twoje-cialo-zaprasza-do-seksu.html
    Logosie!
    Wiesz, przy takiej lalce to chyba rzeczywiście pikuje 😉
    Tes Tequ!
    Papier będziesz zapraszał? Zwariowałeś? Lalkę zaproś 😉

  25. Torlin!
    Ja się wcale nie śmieje. To doskonałe rozwiązanie dla mężczyzn, którym na rozmowie, porozumieniu, wspólnych zainteresowaniach zupełnie nie zależy, bo oni mają swoje sprawy a kobieta jest im potrzebna do użycia i ma być na wyciągnięcie ręki… no i jeszcze coś 😉
    I żeby jeszcze gotować umiała 🙂

  26. Wiele lat temu dostałam od przyjaciółki z zagranicy flakonik perfum Dior.
    Na mojej skórze pachniały, jak woda z wazonu, w którym zwiędły kwiaty 😦
    Podarowałam je koleżance, jako prezent przechodni a ona stwierdziła, że nie miała nigdy tak wspaniałych perfum. Nie każde dobre perfumy pasują do każdej skóry. Mogą być nie do zniesienia.

  27. Nie podoba mi się ten rodzaj argumentacji Nelu. Nie mówię, że takich mężczyzn nie ma, o których piszesz, ale on sobie weźmie prędzej prostytutkę. A tej nie weźmie np. człowiek obsesyjnie nieśmiały, albo mężczyzna bojący się o swoją męskość, że zostanie wyśmiany. Ja do Ciebie na poważnie, a Ty do mnie ze stereotypami babskimi. Wstydziłabyś się 😉

  28. Co za…?! Ja też rozmowę rozpoczynam od obwąchania, a a na zakończenie z trudem udaje mi się rozmówcy nie obsikać!
    Pawlak to nie robot, tylko „portret pamięciowy”, co ustalił kiedyś śp. Falandysz.
    Androidy (smak, zapach itd.) nie będą (jak już będą) budziły żadnego lęku, co udowodnił (ciapek i asimow – dobre sobie…) już bardzo dawno temu nieżyjący (aż się samo chce dodać „już”) Simon Merril w książce pod tytułem „Sexplosion”!

  29. Iżyku! To Ty jesteś Bobikiem? 😀

  30. na jak? toć stoi, że z trudem ale jednak się udaje. Przy tes-teku i papierowej kolacji to i tak ze mnie leszczyk 🙂
    Piszesz: „Najlepiej to widać na naszym wykresie.” co, przepraszam, widać na naszym wykresie, bo ja na naszym wykresie widzę jakieś dwie kreski faliczne, że o jednostkach stopnia podobieństwa psychicznego i komfortu człowieka nie wspomnę… .

  31. @Iżyk:
    Torlinia brązowa – jak równina płowa,
    Torlinia zielona – bardziej wypiętrzona,

  32. Iżyku!
    Po co Ci jednostki? Wstaw sobie 1, 2, 3, 4 itd i będziesz miał jednostki. Przecież to jest proste jak kłębek drutu kolczastego pod napięciem, rozumiesz – im wyższy, tym niższy.
    Jeżeli już to – pozwolisz – falliczne, ale czy Ci się przypadkiem wszystko Ci się nie kojarzy? Ja tam nie widzę podobieństwa

  33. Może bym się i wstydziła, ale u mnie, jak to u panienek starej daty wstyd zakryty 😉
    Zrozum, że ja jestem tu chyba najstarsza i najwięcej w życiu się naoglądałam. Zaś jako zagorzała panienka – nie święta ale i nie łatwa – miałam możliwość długoletniej obserwacji płci przeciwnej, bez której życie byłoby nic nie warte.
    Mam swoje prywatne wnioski, wynikłe z tej obserwacji i przyznaję, że bywam małpio złośliwa…. Stare panienki tak mają 😀
    Jednak klnę się na wszystkie świętości, że nikogo w życiu nie skrzywdziłam.

  34. Torlinie,
    Odnośnie robotów, to osobiście ostatnio poczuwam przynalezność do tego gatunku. I określając przynależność czasową jako „ostatnio” mam na myśli co najmniej parę lat. Życie w L. rozwinęło we mnie takie cechy. Podjęłam jakis czas temu decyzję o powrocie do korzeni. Bycie robotem jakoś mi nie leży. Więc zrobię swoje „break on through to the other side”. Wracam do PL i pokładam w tym wielkie nadzieje powrotu do człowieczeństwa.
    Co do bloga mojego starego, to on już nie działa, niestety i nie da się go wskrzesić. Chciałam wrócić, ale master onet mi nie pozwala, moje hasła nie wchodzą. Mail też nie działa, więc jeśli coś mi wysłałeś, to przepraszam, że nie odpisałam- nigdy nie dane mi było przeczytać.
    Eksperymentalnie uruchomiłam bloga na WordPressie, po angielsku (to nie ta forma ekspresji, co w ojczystym języku), związanego z moją zawodową działalnością, ale to insza inszość. Jeśli miałbys ochotę zajrzeć: http://www.designandstuff.co.uk
    Też mi się tęskni:) Planuje powrót do PL na początku przyszłego roku i tym samym więcej czasu dla siebie= powrót do blogosfery. Obecnie gorączkowo przygotowuję się do transferu UK-PL. Trzeba przygotować łącza.
    Nie mogę się doczekać właściwie:))) To tak długo od momentu podjęcia decyzji do realizacji projektu w 3D and beyond.

    Pozdrawiam ciepło

  35. Cieszę się ShyJo, że się odezwałaś. Mamy ze sobą w razie czego kontakt e-mailowy. Napisz, jak będziesz w Polsce (ale do nowego roku tyle czasu, mam nadzieję, że pojawisz się w moim blogu wcześniej :D).

  36. Uderzyło mnie dokładnie to samo, co Torlina, zaś odpowiedź panienki rozśmieszyła a nie jesteśmy w kabarecie…

  37. zeen – masz rację. Sprawa jest śmiertelnie poważna. Szekspirowski problem.
    Pozdrawiam wszystkich prawdziwych mężczyzn.
    Pozostańcie sobą i nie dajcie się rozśmieszać.

  38. To może uściślę: zakrytego wstydu nie widać, dlatego może panienki nie dostrzegają, że mają do niego powód. Powoływanie się na wiek jako uprawnienie do wygłaszania przemyśleń, które panienka uważa za wystarczająco głębokie, by się nimi dzielić, jest śmieszne. Przyznanie się do małpiej złośliwości – chwalebne, acz niemądre, bo niczego nie uzasadnia. Przysięganie, że się nie skrzywdziło człowieka rozśmiesza, bo to nie nam oceniać, tylko ewentualnym nieskrzywdzonym. A na koniec: nie dotknąłem meritum sprawy omawianej, dotknąłem pewnego szerzącego się w głowach panienek poglądu – i jeśli go oceniać jako szekspirowski, to raczej z małej, niż wielkiej litery. Buduje wiara w istnienie prawdziwych mężczyzn, do których panienka łaskawie zalicza według uznania, co oznacza, że istnieją nieprawdziwi – dający się rozśmieszać, czyli ja
    Ufff… tak oto doszedłem w końcu do potwierdzenia, że jednak istnieję.
    Śmieję się – więc jestem!
    .

  39. Widocznie strzał był celny, skoro tak poważny człowiek tyle uwagi mojej skromnej osobie poświęcił. Doceniam.
    Dobranoc.

  40. Dobranoc i bez urazy. Zachowałem się niedżentelmeńsko, za co przepraszam, bom słaby i skusiłem się na odpłatę pięknym za nadobne.

  41. Pewnie, że bez urazy.
    Może jednak dojdziesz do wniosku, że nie jestem taka głupia, jak czasem wyglądam?

  42. Głupoty w Tobie jest ani mniej, ani więcej, niż we mnie, też w niej mam bogata praktykę. Każdy z nas składa się z mądrości i z głupoty i dobrze, bo nie do wytrzymania byłby świat wyłącznie mądry 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: