Napisane przez: torlin | 25/10/2011

Vis-à-vis fundamentalizmu

Face to face STĄD

Najpierw trzeba przeczytać TO, nie jest to długie, ale za to będzie wiadomo, o co chodzi.

I ja się z autorem całkowicie nie zgadzam. Jest on przedstawicielem fundamentalizmu, tak jak mówię, fundamentalistą można być zarówno przy wyborze makaronu, jak i zbieraniu znaczków i przechodzeniu na światłach przez ulicę.

Od wieków w języku polskim świadomie używano przekręconych słów dla dowcipu, w ten sposób bawią się również inne narody swoimi językami. Nawiązując do podanego przykładu pamiętam ze swoich młodych lat, że na uczelni namiętnie mówiliśmy, np. Gdzie mieszkasz? A propos poczty. Do dzisiaj zamieniam „swoją drogą” na „swoją szosą”. Ja akurat „Brzyduli” nie oglądałem, ale zdaję sobie sprawę, że tego rodzaju dowcipy piorunem opanowują cały kraj, tak drzewiej też bywało.

A fundamentalizm… Taki maluteńki przykład z życia. Wczoraj rozmowa z młodą osóbką w supermarkecie:
„Dlaczego pan kupuje Lubellę”? Ona nie ma semoliny, a kupuje się tylko taką”.
„Z makaronami masz rację, są lepsze z durum, ale ja kupuję kaszę mannę, a ta z semoliny mnie nie smakuje, bo się nie chce rozgotować”.
„Powinno się kupować tylko z semoliny”.

Uuuuuuuu, myślę sobie, fundamentalistka. 😉

Reklamy

Responses

  1. Słów waga
    Wymaga,
    By była
    Powaga.

  2. Tyle, że takie dowcipy są zabawne przede wszystkim wtedy, kiedy a) mamy pewność, że nadawca dowcipu ma świadomość, że przekręca i b) odbiorcy dowcipu wiedzą, co znaczą obie wersje, poprawna i przekręcona. W tym wypadku chyba ciężko o spełnienie obu warunków.
    Swoją drogą faktycznie nie ma o co kopii kruszyć, o wiele bardziej drażnią mnie np „standarty”, o których politycy opowiadają…

  3. @komerski,
    ale są też dowcipy, które wchodzą w krew. Ja się przyzwyczaiłem do wyliczanki ‚primo po pierwsze, primo po drugie’, oraz do wymawiania nazwiska Chopina ‚fonetycznie’. Jeśli to przy kimś zrobię, to z przyzwyczajenia do żartu, nie z niewiedzy. Może to być niewłaściwe, ale jak sam piszesz — nie ma o co kruszyć kopii. (Zwłaszcza, żem nie rycerz 😀 )

  4. @pak: Jasne, faktycznie ja sam mówię np. „o co biega” albo „dla pro formy”. Tylko że zwłaszcza tego drugiego nie użyłbym publicznie, bo miałbym świadomość, że odbiorcy mogą nie złapać, iż żartuję… Może dlatego, że to „po obcemu”? 🙂

  5. Na pewno nie jest dowcipem wzajemna „podmianka” przynajmniej-bynajmniej, a słyszę to ust osób z „górnej strefy stanów średnich” i wyżej. I nie jestem w stanie tego strawić.
    Również niedowcipne jest używanie przez tzw. dziennikarzy, zawsze niezgodnie z kontekstem, (nie wiem jak te wyrazy nazywają się w gramatyce – mimo to używam ich zgodnie ze znaczeniem w określonym kontekście) „prawie”, „niespełna”, „przeszło” itp. określeń. Czasami się zastanawiam, czy nie powinno być jakich egzaminów kwalifikacyjnych przed nauką czytania i pisania.

  6. Chyba jestem fundamentalistą. Zgrooozaaaa

  7. wszystko można zrozumieć, ale i liczyć się należy z ryzykiem: spalisz dowcip to mają prawo po Tobie przejechać. Dlatego na ogół nie mówi się tego co ślina na język przyniesie. Pewne dowcipy mają sens w konkretnym gronie, inne mogą być rozumiane uniwersalnie. Fundamentalizmu językowego bym do tego nie mieszał: to nie kwestia języka, lecz raczej umiejętność obycia, trafienia itd. Nergal nie jest dla mnie geniuszem błyskotliwej odzywki – to raczej cegła, której przyszło odgrywać rolę symbolu. Czasami cegłom takie coś się przytrafia…

  8. W sumie muszę przyznać Wam rację, zgoda na tego rodzaju dowcipy językowe, ale kiedy wiadomo, że druga strona łapie istotę sprawy. Przyznaję, że rzucenie tego rodzaju hasłem w telewizji, i jeszcze do tego do młodej publiczności, było albo ryzykowne, albo wynikało z autentycznej niewiedzy.
    A inna rzecz, jak są popularne w naszych kręgach tego typu powiedzenia typu po pierwsze primo czy Shakespeare (czytane fonetycznie).
    Przypomniało mi się jeszcze jedno powiedzenie ze szkoły – co to jest „ajziwelet awazsraw”.

  9. odzywek niszowych, funkcjonujących w klasach i grupach młodzieżowych jest sporo. Chyba wszyscy przez to przechodziliśmy. Zamiast „spójrz” mawiało się u nas „looknij”, jako że chodziłem do klasy która miała niemal non stop najwyższe średnie w szkole, to szczególnym upodobaniem cieszyły się w naszym gronie celowe błędy językowe. „Przyszłem”, „łobrałem” itd. Niestety, nie pamiętam tych najbardziej charakterystycznych odzywek… jakoś mi wywietrzały 😉

  10. A mnie wkurza, jak słyszę w TV różnej maści magistrów, doktorów a nawet profesorów, powtarzających jak papugi ” w cudzysłoWIU ” zamiast ” w cudzysłoWIE „. I nikt z prowadzących audycję dziennikarzy tego nie prostuje, wytykając takie kaleczenie języka polskiego.

  11. Onibe!
    A zobacz nazwy geograficzne, w dawnych wiekach wszystko polszczyliśmy, mamy Monachium, Włochów czy Akwizgran. Za moich młodych lat byli Bitelsi i Stonsi.
    Hering! Witam.
    Ale widzisz… Masz rację, ale olbrzymia część polszczyzny wynika… z błędów i pomyłek. Nawet moja Warszawa również. Ludzie momentami mówią źle (bo im się kojarzy), po pewnym czasie zdobywają one status uzusu językowego, a na końcu wchodzą do słowników jako całkowicie poprawne. „W cudzysłowiu” jest źle, ale „w międzysłowiu” czy „w przysłowiu” – dobrze.
    Zajrzyj na drugą połowę notki,
    https://torlin.wordpress.com/2011/04/05/potrzeba-reformy-jezykowej/
    polski potrafi być naprawdę trudny i wielokrotnie po prostu nielogiczny.

  12. Nie wiem jak wy, ale ja jak bym ogłuchł to był bym całkiem ślepy.
    Wsłuchanie się w mowę świeżo spotkanego człowieka jest dla mnie główną metodą przypatrzenia się i rozpoznania, kto zacz. Mniej interesuje mnie, co mówi spotkany. Dla mnie ważnym jest jak mówi.

    Wymowa, leksyka, świadome i nieświadome regionalizmy, sposób bawienia się językiem lub używanie go ze staranną powagą, wrażliwość na banalność nowinek i „młodzieżówek”, użycie klisz lub ich unikanie czy też parodiowanie – wszystko to odnotowuję odruchowo. Potem umieszczam ją lub jego w odpowiednim miejscu mych notowań.

    Zarejestrowane przeze mnie poglądy mówiącego, deklarowane wartości czy stosunek do aktualnej pogody mają dla mnie drugorzędne znaczenie.

    Mogę śmiało powiedzieć, że uszy pełnią dla mnie taką funkcję jak psi nos dla teriera, który spotyka na porannym spacerze pudla lub wilczura.

  13. A w Internecie słowo pisane? Przecież ma podobną funkcję

  14. Torlinie – bo język kształtuje się poprzez samoistne mutacje. Śmiać mi się czasami chce z purystów, bo niby są wyedukowani a zdają się wierzyć, że jedna, króciutka chwila w historii języka jest tą właściwą.

    ciekawostkowo: kiedyś czytałem artykuł o „nei”. Że niby Polacy coraz częściej zamiast „nie” piszą „nei” i że to wyraz buntu itd itp. Ja na klawiaturze piszę przeciętnie sześcioma palcami, czasami ośmioma. Bywa, że przy szybkim klepaniu klawiszy ułamek sekundy burzy piękną harmonię i z „nie” robi się niechcący „nei”, uznawane później przez językoznawców jako świadome droczenie się z językiem 😉

    a czy reforma jest potrzebna? O tyle, że powinna usystematyzować zmiany. Poza tym, wchodzimy w okres multizasadowości: nie ma już jednej, nadrzędnej reguły. Każde grono, każda subkultura rządzą się swoim. Dzieciaki piszące w necie zmieniają język szybciej niż naukowcy w PANie, przy czym ci ostatni często o tym nie wiedzą, gdyż obserwują mniej dynamiczne środki.

  15. To trochę, co innego. Może gdybym niektóre głosy usłyszał zamiast przeczytać to bym uciekał diabeł z Rzymu albo został i przyrósł jak huba.

    Czytani a Słuchani to różnica, to inne światy.

  16. Np. Wiem, że to przesąd, ale jak rozmówca rozkłada nosówki i o tym nie wie ma duży, duży minus.

    Jak ktoś się walnie i zrobi literówkę to nie ma dla mnie żadnego znaczenia.

    To taki atawizm ale broń Boże nie puryzm. Lubię takich co grają mową.

  17. Pod tym względem muszę Ci przyznać rację, polszczyzna ma wspaniałą melodię. Mówi się, że w naszym języku można pisać w sposób dowolny, bo nasz język jest fleksyjny. Otóż nie, aby zachować melodię języka, wyrazy muszą być poukładane według jakiegoś wzoru, którego ja zresztą nie umiałbym skonkretyzować, ja go słyszę.
    Onibe, ale zmiany następują na naszych oczach, coraz częstszy jest karnister a nie kanister, ja mówię meczy, tramwai, jest unikalny, a nie unikatowy (unikalny – którego należy unikać), są tworzone nowe słowa. Ale jak potężna jest polszczyzna widać w zderzeniu z informatyką. Daje sobie świetnie radę.

  18. Torlinie – język polski nie jest elastyczny, pod tym względem ulega na przykład angielskiemu. W angielskim zawsze fascynowała mnie łatwość tworzenia nawet nowych wyrazów poprzez różnego rodzaju zbitki. Co więcej, angielski neologizm często z miejsca jest zrozumiały, bo opiera się właśnie na elastycznych połączeniach już istniejących, czasami zmodyfikowanych członów, a z racji dużej powszechności takich łamańców, nikogo nie dziwi i nie odstrasza. W naszym wygląda to trochę inaczej.

    ale ze wstydem przyznam Ci się, że starając się dbać – mimo wszystko – o technikę językową, uświadomiłem sobie, iż używałem wyrazu unikalny w znaczeniu unikatowy ;-). Głupia sprawa, ale jakoś nikt wcześniej u mnie tego nie wyłapał… to trochę jak z oportunistą, którego 90% osób rozumie dokładnie odwrotnie 😉

    dodam jeszcze, że tworzenie nowych słów i mutowanie starych nie jest złe – można powiedzieć, że świadczy o tym, iż język jest używany, jest żywy. Łaciny jakoś nikt nie modyfikuje, jej zasady zostały zachowane po dziś dzień. Ale jest to język martwy, więc jego stabilność może cieszyć co najwyżej wąskie grono fanatyków…

  19. Niech mi ktoś powie, co autor kryminału powiedział w tym zdaniu:

    „Na spotkaniu z nadinspektorem oficerowie śledczy gorliwie sfalsyfikowali hipoteze nieobecnego komisarza Kupy, który przypuszczał, iż falsyfikacja testamentu denata dokonana przez notariusza Malinowskiego jest oczywistością.”

  20. Mniejsza co powiedzial, ale zeby miec nazwisko „Kupa”? To jest chyba fundementalizm synczyzny -)

  21. Marto

    Czy muszę szerzej przedstawiać tło dość banalnego kryminału?
    Widać muszę.

    Kupa to przezwisko. Akcja toczy się w przedwojennym Krakowie. Co prawda Komisariat leży na Stradomiu, ale rejon, który odsługuje obejmuje także Kazimierz. Komisarz znany jest ze swej skrupulatności i pedanterii. Jemu, więc koledzy powierzają okolicznościowe zrzutki na imieniny szefów, na śledziki przedświąteczne i inne takie.

    Komisarzowi powierzane są także dobrowolne datki sutenerów i mamusiek. Dzieli je on te datki sprawiedliwie wedle reguł starszeństwa i zasługi. Mówiąc po prostu trzyma kasę. Nazwać go jednak otwarcie Kasjerem czy Kasą jakoś nie wypada. Dlatego Kupa, bo choć w okolicy Kazimierza każde dziecko wie, co to Kupa to jednak zawsze przezwisko można uzasadnić tym, że Komisarz naprawdę nazywa się Ćwik – Kupała. Ćwik to pseudonim jeszcze z Kijowskiego POW.

    Tak, więc zarówno prawdziwe nazwisko jak i pseudonim gwarantują, że nikt nie wpadnie na to, iż Kupa to Kasjer.

  22. Może Marto znajdziesz jeszcze w Allegro, bo okładka twarda.
    ………………………………………………………..

    Krwawe Wianki – tajemnica mordu na Skałce

    Autor: Niezamysł Mateczny

    Wydawnictwo: Traf

    Bielsko – Biała 2002

  23. Może powinienem podziękować Bogu/Fortunie/Niebiosome/komukolwiek za to, że pozwolił mi żyć w kraju, który najwyraźniej w powodzi zdarzeń nas zalewających nie ma doprawdy ważniejszych zmartwień niż ów Maciej Malinowski…
    Kłaniam nisko:)

  24. Falsyfikować ma różne znaczenia, dawniej używane jako „fałszować”. Dzisiaj raczej odnosi się to do badania zgodności z prawdą, wykazanie fałszywości twierdzenia lub błędności hipotezy w procesie ich sprawdzania. Falsyfikuje się np. stare dokumenty sprawdzając wiek papieru i druku, testamenty sprawdzając podpis, lub wręcz oddając do grafologa.
    Wachmistrzu!
    A skąd wiedziałeś, że ma na imię Maciej? Edwar imienia nie podawał.

  25. „Obys zyl w ciekawych czasach”… bo wtedy wybor tematow do dyskusji jest oczywisty. Ustalamy, ze wszystko co wystaje z glownego watku polskiej partii politycznej/ONZ/NATO/Watykanu/pilki noznej jest strata czasu? a najsluszniejsze wiadomosci przeczytasz zawsze na onecie?
    (dana1, Kupa byl pretekstem do uzycia slowa „synczyzna” Gombrowicza, a ksiazki, o ktorej mowisz nie znam i raczej nie poznam)

  26. Marto

    Z tego, co wiem wywodzący się z góralszczyzny literat Niezamysł Synuś Mateczny Gombrowicza nie czytał. Jego interesują pełne literatki i tłusta zakąska.

  27. Przecieś tu link podał, Torlinie! A tekst jest podpisany…
    Kłaniam nisko:)

  28. Widzisz Wachmistrzu – moje niedopatrzenie. Myślałem, że nawiązujesz do tekstu Edwara: „falsyfikacja testamentu denata dokonana przez notariusza Malinowskiego jest oczywistością”. Zapomniałem, że tamtemu też Malinowski. Ale z drugiej strony – czy rzeczywiście masz rację? Czy należy się zajmować tylko poważnymi sprawami? Duperele są fajne.

  29. Tak Torlinie, tak rzecz ma się z „falsyfikacją”.

    Tylko, że Mateczny umieścił dzianie się powieści napisanej w III RP w czasie sanacyjnym. Oba znaczenia międzyczasie dryfowały. By rozgryźć intencję Niezamysła trzeba mieć smocze zębiska.

    Wachmistrz zachował się jak rasowy historyk.

    Dziś można jeszcze o Wachmistrzu tak napisać, ale na przykład nie da się już napisać – „rasowa uroda fordanserki oszołomiła Jana” – jak pisywano drzewiej.

    Wachmistrz przyjrzał się źródłu. Jest, jako rasowy historyk uwrażliwiony na sygnał „Notariusz”. Wie, że notariusze wszystkich czasów w płynnej materii języków zapisywali różności – pisali na wolno płynącej wodzie patykiem, piórem i klawiaturą. Potem zaświadczali prawdę dokumentu.

    Wachmistrz dosiadłszy swego konika pognał we właściwą stronę pod prąd zalewającego go tsunami opisywalnych zdarzeń i procesów.

  30. „ale na przykład nie da się już napisać – „rasowa uroda fordanserki oszołomiła Jana” – jak pisywano drzewiej”. Eee, chyba Edwarze przesadzasz. W moim blogu i wśród moich Wspaniałych Komentatorów możesz spokojnie używać określeń jak „metresa”, „fordanserka”, „kobieta wszeteczna” czy „dziewka karczemna”, my wszystko zrozumiemy. 😉

  31. Wachmistrzowi z pozdrowieniem

    http://steen.free.fr/rtc/index.html

  32. Bardzo interesująco napisany artykuł. Myślę, że można go jeszcze bardziej poszerzyć.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: