Napisane przez: torlin | 10/12/2011

Zagłada w Tulonie

Chyba ma rację Tes Teq, że niedługo wyrwie mi wszystkich komentatorów, jak ja tak będę dbał o swój blog. A wychodzi ze mnie grudniowe zmęczenie. Dlatego też dając dwa linki chciałem z Wami podyskutować na temat Floty Francuskiej, fantastycznie napisany artykuł w „Tygodniku Powszechnym” TUTAJ i dobrze napisaną notkę w Wikipedii TU.

Dla mnie jest to jedna z najbardziej dziwacznych decyzji podjętych w Historii mnie znanej.

Reklamy

Responses

  1. We francuskiej flocie wciąż obowiązywał tajny rozkaz adm. Darlana, (z 24 czerwca 1940) zgodnie z którym należało okręty zniszczyć w przypadku niebezpieczeństwa zajęcia ich przez Niemców. Nie zapisano w nim alternatywy ‚ucieczki’, przewidując zapewne, że to zbędna komplikacja rozkazu; zapisano za to, że nie mogą go zmienić późniejsze rozkazy (wyraźnie obawiając się nacisku Niemców na Vichy). Laborde wykonał więc zwyczajnie obowiązujący go rozkaz.

  2. Dzięki PAKu, nie miałem czasu na rozwinięcie tematu. I chyba wartoby przy okazji poruszyć temat „wykonania rozkazu”. Czy zawsze i za wszelką cenę? Czy dowódca niższej rangi ma prawo kwestionować niektóre z wydawanych rozkazów „z góry”? Ja rozumiem, że to nie może być powszechna samowola, bardziej zrozumiała jest przez wszystkich w wypadku rozstrzelania np. wioski, w której ukrywają się domniemani partyzanci. Ale wysadzenie w powietrze całej floty i zniszczenie się dobrowolnie jako mocarstwo nie mieści mi się w głowie.
    Wielkie Dzięki za wpis.

  3. Twój wpis przypomniał mi „Szkice piórkiem” Bobkowskiego, o których niedawno pisałem na swoim blogu.
    Pozwolę sobie przedstawić tu fragment, który tematycznie nawiązuje do sprawy francuskich łodzi podwodnych w Tulonie, jak i do stosunku samej Francji wobec zagarnięcia jej przez Niemcy. (Sam pisałeś o tym nie tak dawno). Jest obszerny, ale myślę, że ciekawy, bo obrazuje stosunek Bobkowskiego do tego wszystkiego:

    * * *
    Bobkowski Francję kochał, później ją nienawidził, potem znów wyznawał jej miłość, by następnie wyzwać ją od dziwek… I tak z tą miłością było już przez cały czas okupacji. Podobna zmienność zawsze jest udziałem kochanków namiętnych, ale i przenikliwych, których zauroczenie obiektem miłości nie pozbawia wobec niego krytycyzmu. Co może wyglądać na niezrównoważenie, ale przede wszystkim świadczy o temperamencie, inteligencji i braku letniości.

    Bobkowski Francję analizował, rozbierał na czynniki pierwsze, odkrywał wszystkie jej powaby, dawał nura w jej ciepłe i nęcące wnętrze… A kiedy nie spełniła jego oczekiwań i nie sprostała jego wyobrażeniom, potrafił się na nią wściekać i być wobec niej wprost okrutny. Coś zaczęło się psuć, kiedy jeszcze w Paryżu zobaczył jej uległość wobec nachodzących ją Germanów. A do wybuchu doszło w Tulonie, gdzie Bobkowski zobaczył francuskie łodzie podwodne i marynarzy z czerwonymi pomponami czekających w bistrach na przejęcie tego wszystkiego przez Niemców („…przecież oni tutaj poddali się na pewno korespondencyjnie, listownie, albo telegraficznie. Ci marynarze nie mają nerwów, serca i nawet rozumu.”). Młody i mimo wszystko nadal zakochany Bobkowski tego nie zdzierżył: „Tu widzę Francję nagą, leżącą w Tulonie, jak dziwka. Czeka i uśmiecha się z rezygnacją, rozchyla nogi… Zdradza mnie. Pot cieknie mi po policzkach, szepczę jakieś słowa.” Wtóruje mu jego kumpel Tadziu: „… widzisz jak się poustawiali? A na co oni czekają? Na opakowanie. Żeby Niemcom w zębach przynieść. Tu się ucz, że Westerplatte i Warszawa to dobre, ale do fotografii. A oni tymczasem raz flaczki, raz ziemniaczki, raz kuperek z kaczki… Szkoda każdego słowa.”

    Bobkowski cały czas zastanawia się, dlaczego tak się stało? Wydawać by się mogło, że trywializuje, porównując kraj o tak bogatej kulturze i tradycji – który był dla świata wzorem, stanowiąc jego duchową, rewolucyjną, humanistyczną, intelektualną awangardę – do jakiejś sprzedajnej dziewki, która się rozkłada przed byle osiłkiem. Ale nie. Bobkowski widzi wielkość dawnej Francji, (ale też dostrzega przy tym jej słabości i marność), nadal mu ona imponuje, ale zaczyna nią pogardzać… i te kontradykcje tylko z czasem się potęgują. Innymi słowy, jego spojrzenie ogarnia całą złożoność sytuacji w jakiej znalazła się zmurszała już mocno kultura europejska, (której niejako sztandarową forpocztą była od paru wieków Francja) skonfrontowana z prężnym, witalnym, silnym i zaborczym faszyzmem.
    Co ciekawe, to co wydaje się być teraz słabością Francji – przywiązanie do konwenansu i formy, nieprzemakalność na biurokrację, akrobatyczna zdolność omijania prawa, nonszalancja w traktowaniu „obcego”, uprawa swojego ogródka bez względu na to co się dzieje wokół; „świętość” i świetność wina, erosa, bagietki i sera; obwinianie wszystkich tylko nie siebie, uległość przed agresorem, operetkowość kolaborantów i groteska rządu Vichy (Pétain to „taki piernikowaty Stalinek a la française„) … – paradoksalnie, to wszystko i wiele innych specyficznych cech tego kraju, staje się siłą, dzięki której Francuzi będą mogli przetrwać ten upokarzający ich czas, i to w miarę nienaruszonym stanie.

    Oddajmy jednak głos Bobkowskiemu: „Francja jest przede wszystkim krajem złudzeń optycznych. (…) Ona ślepnie, k… się, jeszcze pełna uroków i subtelności. Jak starsza dama pachnąca paczulą, strojna, dowcipna, i wolteriańska, roztacza swe uroku spoglądając spoglądając z pobłażliwością na szaleństwa młodych. Może ma rację?”
    „Francja łudzi, odmawia mechanicznie jakiś różaniec, jakiejś wolności i jakichś sloganów przeżartych przez mole, odnawia antyki i ślepnie.”
    „Francuz jest jak ślimak. Urażony w najczulszy koniec swego rożka posłannictwa, chowa go, kurczy się i zamyka w skorupie d’une indifférence aimable (grzecznej obojętności). Ale na pierwszy odgłos Vive la France!, gotów jest wyskoczyć nie tylko ze skorupki, ale i z własnej skóry.”
    „Paryż i francuska myśl mają w sobie coś z szampana, brzoskwiń, burgunda, sardynek, serów. Soczyste, podniecające, łatwostrawne, pikantne, pełne smaki, lekkie. I życiowe. Nie lubią nadludzi i nadmyśli. (…) Może ich postępowanie w tej wojnie jest tylko ludzkie, życiowe i praktyczne? Praktyczne na pewno. Najlepszy dowód, że idę teraz spokojnie z teatru i że mogę myśleć o tych rzeczach. Są bez honoru! To teraz. Bo może w końcu wyjdą z honorem, a jeżeli nie – to i tak świat gotów im to wybaczyć i zapomnieć. Czegóż nie przebacza się pięknej kobiecie?”

    * * *

    Całość tekstu przeczytać można tutaj:

    http://wizjalokalna.wordpress.com/2011/10/09/andrzej-bobkowski-szkice-piorkiem/

    Pozdrawiam

  4. Wspaniały tekst, dziękuję Logosie. Zresztą zgodny z moimi poglądami. Ciekaw jestem jednego, w jaki sposób ja go opuściłem, jak staram się regularnie do Ciebie wpadać.

  5. Nie przypominam sobie, żebym ogłaszał zamiar wyrwania Ci, Torlinie, wszystkich komentatorów. Ale skoro moje plany zostały zdemaskowane, to ogłaszam się dowódcą kompanii komentatorów Torli – kamiennej wioski i rozkazuję wysadzenie tego bloga, żeby nie wpadł w ręce Niemców!

  6. Drogi Tes Tequ!
    Że zacytuję Cię:
    „Skoro Torlin się wstrzymuje,
    Niechaj każdy wizytuje:
    http://biz.blox.pl

    Torlinie, przyroda nie znosi próżni – zgarnę Ci wszystkich czytelników, jeśli przestaniesz pisać! ;-)”.
    Napisane w dniu 18 sierpnia 2011 r. o godz. 06:54 we wpisie „Wielkie nic”.

  7. Masz rację. Zobaczyłem, że wywiesiłeś białą flagę, więc przystąpiłem do szturmu. Okazuje się – nieudanego. 😦

  8. Jaką masz, Torlinie, rację,
    Skazać mnie na moderację?

  9. Sam zamąciłem z tą moderacją. Teraz powinno przejść, więc powtarzam:

    Masz rację. Zobaczyłem, że wywiesiłeś białą flagę, więc przystąpiłem do szturmu. Okazuje się – nieudanego. 😦

  10. Torlinie,
    to o wiele bardziej złożone.
    Bo można pytać po drodze ‚logicznej’, jakie alternatywy miał Laborde. Przecież o rok późniejsza kapitulacja włoskiej floty i jej rejs na Maltę zakończyły się tragedią pancernika Roma. Laborde musiał się liczyć z przeciwdziałaniem Niemców, o wiele bardziej niż Darlan, którego głównym interesem było wyniesienie maksimum własnej pozycji, a więc i pozycji marynarki francuskiej.
    Druga rzecz, to kwestia lojalności. Nie tylko Laborde wiedział, jakie są rozkazy na wypadek możliwości przejęcia marynarki przez Niemców. Czy podwładni posłuchaliby rozkazu odmiennego od sobie znanych? Warto pamiętać (o czym zupełnie nie chce pamiętać Bobkowski, na przykład), że marynarka francuska była bardzo lojalna ‚imiennie’ wobec osoby admirała Darlana. Czy w tym przypadku, paradoksalnie, nie przeszkadzałoby to w wykonaniu jego własnego zalecenia?

    I jeszcze uwaga na marginesie, bodaj w artykule w TP widziałem takie stwierdzenie, że to samozatopienie sprawiło, że flota francuska przestała być czwartą flotą na świecie, utraciła pozycję. To nie za bardzo jest prawda. Nie w tym okresie, nie z okrętami w Tulonie. Francuska flota była rozproszona, częściowo zatopiona (głównie przez Brytyjczyków). Eskadra tulońska mogłaby wpłynąć na hipotetyczną pozycję Darlana (gdyby ten dłużej żył, a ona się uratowała i była mu lojalna), ale nie na pozycję Francji.

  11. Zdecydowanie przesadzone jest znaczenie wartosci tego samozatopienia.

    Dwa najnowocześniejsze i najsilniejsze francuskie okręty liniowe (Jean Bart i Richelieu) i tak były już wtedy w rękach Wolnych Francuzów. Koniec 42r. to już był okres dominacji Aliantów na Morzu Śródziemnych – dla nich jeden dodatkowy nowoczesny pancernik nie miał większego znaczenia.

    Zdobycie tych okrętów byłoby cenne dla Niemiec – teoretycznie pozwalałoby na tworzenie własnych, bardziej znaczących sił morskich na w tym rejonie, uniezależniając się nieco od zawodnego włoskiego sojucznika. Ale tak naprawdę skrajnie mało prawdopodobne żeby byliby w stanie zorganizować ich przejęcie, obsadzenie i uruchomienie – brakowało im środków na utrzymanie w służbie własnych ciężkich okrętów,

    Po zakończeniu wojny (a właściwie już w trakcie) istotne dla siły morskiej były lotniskowce – których w Tulonie i tak nie było, bo przedwojenna Francja nimi nie dysponowała (poza jednym, małym i przestarzałym). Po wojnie zresztą Francja błyskawicznie odbudowała swoją pozycję czwartej potęgi.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: