Napisane przez: torlin | 13/12/2011

Molenny i cmentarze

Molenna w Gabowych Grądach

Jak pewnie wielu z Was zauważyło, bardzo cenię i lubię „Tygodnik Powszechny”, jest on po wielokroć  dla mnie inspiracją i źródłem przemyśleń. Tak samo się działo, jak przeczytałem dość duży artykuł „Stara Rosja nad jeziorem” autorstwa Marcina Żyły, zamieszczony w numerze  47 na str. 18 – 19.

Bardzo mi żal umierających kultur dawnej Rzeczpospolitej. O Staroobrzędowcach pisałem już w swoim blogu w nawiązaniu do niezrozumiałych dla mnie zachowań Teodozji Morozowej (TU), a o Karaimach TU. Na naszych oczach umiera kultura Staroobrzędowców, ale z drugiej strony, nikogo nie obrażając. ..

Była to kultura wsteczna, zachowawcza, w stałym konflikcie z prawosławiem, żyli zamknięci w sobie ze swoją wiarą, zwyczajami, jak pierwsi chrześcijanie. I raptem okazuje się, że poszczególne społeczności wymierają, że w Wojnowie w klasztorze nie ma już sióstr. Opiekuje się nim człowiek 35-letni, czyli jak dla mnie młody, ale co po nim?

Molenna w Wodziłkach

Czy jest sens utrzymywania świątyń dla 500 wiernych tego wyznania na terenie całej Polski? Zostawienie kosztów utrzymania czterech świątyń wiernym będzie zapewne zakończone dewastacją i ruiną. Wątpliwości mamy już w stosunku do zabytków z okresu międzywojennego, ale co zrobić z budowlami wybudowanymi po II W.Ś.? Kościół bez wiernych jest dla mnie dziwolągiem, łatwo jest powiedzieć: „Państwo powinno dać. Albo samorząd”. Ale z drugiej strony jest to przecież jakiś dowód na istnienie w dawnej Polsce ludzi z innego kręgu kulturowego, chociaż należącego do chrześcijaństwa.

Cerkwie, domy modlitwy czy klasztory – utrzymanie ich mieści się w moim pojmowaniu utrzymywania tradycji. Ale co zrobić z cmentarzami? W bardzo ciekawym blogu Krzysztofa Worobca autor w jednym ze swoich wpisów pisze: „Cennym świadectwem i czytelną pozostałością po znikającej obecnie religii oraz istotnym elementem krajobrazu kulturowego, wyróżniającym ten teren od pozostałej części Mazur, są cmentarze starowierskie. Znajdujące się na nich najstarsze, zapewne jeszcze z XIX-go wieku, groby opatrzone są płaskimi kamieniami, częściowo ociosanymi, na których wykuto starowierskie krzyże. Ponieważ nie posiadają wykutych dat i nazwisk, nie wiadomo kto i kiedy został pod nimi pochowany. Brak też najstarszych krzyży drewnianych – religia starowierców nie pozwalała na podnoszenie czy naprawianie przewróconych ze starości lub uszkodzonych drewnianych krzyży, które uległy naturalnemu rozkładowi. Na omawianym terenie znajduje się 8 cmentarzy starowierskich. Dwa z nich znajdują się w Wojnowie, nieopodal klasztoru, malowniczo położone nad brzegiem jeziora Duś. Mniejszy, cmentarz przyklasztorny, z białymi drewnianymi krzyżami stanowi miejsce pochówku mniszek. Nieco dalej, na wzgórku, znajduje się rozległa nekropolia wiejska, na której chowano osoby świeckie. Poza tym duży i zadbany cmentarz znajduje się w Gałkowie, mniejsze w Onufryjewie i Kadzidłowie – wszystkie one są nadal używane. Niewielkie i opuszczone cmentarze znajdują się w Śwignajnie (Ładne Pole), Osiniaku i Iwanowie. Ten ostatni, najmniejszy a zarazem najbardziej zaniedbany, został w 2007 roku uporządkowany przez wolontariuszy Stowarzyszenia „Sadyba” w ramach „Międzynarodowego wolontariatu w ochronie krajobrazu kulturowego Warmii i Mazur” (w związku z propozycją Sadyby utworzenia Starowierskiego Parku Kulturowego – o tym wkrótce)”. Cytat wzięty STĄD).

No dobrze, jeszcze są odwiedzane, ale widać, że jest to „na niedługo”. A co potem? Można oczywiście pilnować spraw tak jak to robi Stowarzyszenie Sadyba, dbająca o cmentarze nieistniejących już wiosek z Puszczy Nidzkiej. Jestem pełne podziwu i przyklaskuję idei, ale dla mnie jedyną dopuszczalną formą utrzymania czegoś jest oddanie sprawy państwu lub samorządom. Ale czy one powinny się tym zajmować? I czy rzeczywiście należy to koniecznie – tak jak ja proponuję –  zinstytucjonalizować?

Będąc – powtarzam – pełen podziwu dla Stowarzyszenia, mam jednak wątpliwości, czy ich praca nie jest sobie a muzom. Na powyższym zdjęciu widnieje odnaleziony cmentarz w Piskorzewie, niżej cmentarz oczyszczony i ogólnodostępny, z budowanym ogrodzeniem. Wspaniale – i co dalej? Cmentarz nieodwiedzany to cmentarz martwy. Ja wiem, że to brzmi jak oksymoron, przyklaskuję idei, ale zastanawiam się nad sensem. Bo – powtarzam- tego rodzaju akcje mają swoją rację bytu, jak koniec jest zinstytucjonalizowany. Przecież, jak Stowarzyszenie odkopie załóżmy 50 cmentarzy, to nie będzie się stale nimi opiekować. (Opis akcji i zdjęcia STĄD).

Ja w najmniejszym stopniu się nie wyśmiewam. Poważnie myślę i się zastanawiam. Jak pisał autor w powyższym cytacie: „religia starowierców nie pozwalała na podnoszenie czy naprawianie przewróconych ze starości lub uszkodzonych drewnianych krzyży, które uległy naturalnemu rozkładowi”.  To jak to utrzymać dla potomnych?

Dla mnie problematyka jest pasjonująca, powiem szczerze, że sam nie wiem, co zrobić.

Reklamy

Responses

  1. Torlinie

    Też nie wiem, co zrobić i nie wiem, co myśleć. Najczęściej jak nie wiem, co zrobić ani nawet, co pomyśleć to nie robię i nie myślę. No, ale jakoś mi nie wypada, jakoś mi nie zręcznie a więc:

    Jeśli są pasjonaci, którzy cmentarzami się zajmują to póki są to są. „Jeszcze nie zginęła póki my żyjemy”.

    Jeśli cmentarze starowierców, cmentarze niemieckie na Ziemiach Pozyskanych, cmentarze Żydów mają jeszcze swoich opiekunów – nieważne czy miejscowych czy zagranicznych – to trwają.

    Czy potem samorządne (mam nadzieję) gminy lub państwo wezmą na siebie koszty podtrzymywania to chyba zależy na ile te obiekty wejdą w mitologię tożsamościową gmin, regionów czy państwa. Jeśli ocaleją materialnie to nadal będą dogrywały role, jaka im została przypisana pierwotnie, czyli będą miejscem odmiennego kultu, kultu lokalnej tożsamości.

    Upowszechniony w naszej kulturze od nietakt dawna kult starożytność może jeszcze długo trwać i podtrzymywać rozszerzający się obszar chroniony. Kiedy koszty te osiągną w skali ogólnej pewien próg znajdzie się usprawiedliwienie dla ograniczenia lub likwidacji tego obszaru. Może kiedyś zwykła dokumentacja wirtualna miejsc i obiektów będzie wystarczającą formą zachowania przeszłości?

  2. Jest jeszcze przestrzeń dla działań pasjonatów, gdy państwo lub samorządy nie mogą sobie poradzić z zastanym dziedzictwem przemijających kultur. Byłoby dobrze zachować materialna substancję, by po iluś set latach nie błądzono po omacku i nie odtwarzano wszystkiego z trzeciej ręki.

  3. Nam pytanie.

    Ile skór może unieść na sobie wąż? Ile łupieżu można utrzymać na głowie tak, aby możną było poruszać nią swobodnie?

  4. kwestia cmentarzy… cóż, ten temat jest prosty: dzisiaj jedyną szansą dla cmentarzy jest uczestniczenie w jakimś komercyjnym święcie. Nawet nasze bardzo popularne Wszystkich Świętych ma taki zasięg jaki ma, dzięki otoczeniu tego święta wielką presją zachowań komercyjnych. Kupić, odnowić, zmienić, dorobić. Gdzie w tym cyklu jest miejsce dla starych cmentarzy? Są ciekawostką dla badaczy, punktem na mapach turystycznych. Taki już problem z cmentarzami…

  5. Torlinie, w gruncie rzeczy cmentarzom nie tak wiele trzeba. Ogrodzić, oznakować, nie paść na nich bydła, nie kraść nagrobków i raz na kilka lat oczyścić z krzaków. Zaznaczać na mapach, opisywać w przewodnikach i w ogóle traktować jako atrakcję turystyczną.
    Tak jest na przykład z bardzo licznymi w Galicji cmentarzami żołnierskimi z I wojny światowej, które jeszcze trzydzieści lat temu były w większości zapomniane i w opłakanym stanie. Tak już jest gdzieniegdzie (choć daleko nie wszędzie) na rusińskich cmentarzykach w nieistniejących wioskach Bieszczadów i Beskidu Niskiego.
    Nie potrzeba żadnej instytucjonalizacji, wystarczy na początek paru zapaleńców, życzliwość władz gminy i zrozumienie miejscowej ludności.

  6. A są jacyś żywi wyznawcy Zeusa i innych bogów olimpijskich, których pozostałości świątyń się uznaje za dziedzictwo narodowe i konserwuje?
    Kłaniam nisko:)

  7. Edwarze!
    Mnie się wydaje, że dobry kierunek obrała „Sadyba”, powołanie do życia „Starowierskiego Parku Kulturowego”, patrząc na tendencje turystyki polskiej i światowej, ma sens. Tego rodzaju oryginalna kultura będzie miała swoich urlopowych admiratorów. Czytałem (oczywiście nie pamiętam gdzie), że w Stanach jest szał związany z urlopem albo u Amiszy, albo w ich sąsiedztwie (ja wiem, że słowniki poprawnościowe podają „Amiszów”, ale mój blog od dawna proponuje nowe rozwiązania językowe).
    Caddicusie!
    Dzięki za „lubię”.
    Praca pasjonatów jest zachwycająca, wystarczy wspomnieć grupy rekonstrukcyjne. Tylko że taka praca musi mieć sens. Oczyszczenie cmentarza, jak na tych dwóch zdjęciach, dla mnie jest bez sensu, albo wypowiada się człowiek niemający ogrodu. Toto zarasta szybciej, niż pomyślisz. Trawę musisz kosić raz na dwa tygodnie, a co dopiero perz.
    Onibe!
    Wiesz, powróciłbym do sprawy projektu „Starowierskiego Parku Kulturowego”. To ma sens, ale oczywiście tylko tam, gdzie już nie ma Staroobrzędowców.
    Pawle!
    Cała rzecz w tym, że cmentarze żołnierzy austriackich poległych w czasie I Wojny Światowej w Beskidzie Niskim projektowali i budowali Austriacy za pieniądze swojego rządu.
    http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/obiekty/cmentarze/historia
    Wystarczy poszperać w tym linku, aby zobaczyć, że jest to jedna wielka prośba o pomoc w utrzymaniu cmentarzy, bo nawet odnowione się sypią. To nie jest tylko kilka razy odkrzaczenie.
    Wachmistrzu!
    Wybacz, ale jest jednak różnica w obiektach przyciągających turystów. Zobaczyć Świątynię Apollina w Didymie czy Machu Picchu! One szybciej przyciągną spragnionych tego rodzaju rozrywek niż cmentarz Starowierców. Ale on też może liczyć na zainteresowanie pasjonatów, niestety relatywnie mniejsze.
    ——————
    I pomyśleć, że za moich młodych lat pasjonat to był człowiek łatwo wpadający w złość. Ale się porobiło.

  8. Torlinie, nie wyjeżdżaj mi tu z linkami na temat Beskidu Niskiego. Nie wiem, czy masz świadomość, że jestem wydawcą i współautorem najlepszego – nie chwaląc się – przewodnika turystycznego po tym terenie, tudzież – wcześniej – serii przewodników stricte cmentarnych, a niektórych ludzi zajmujących się tamtejszymi cmentarzami znam osobiście. Zapewniam cię, że ich stan (cmentarzy, nie ludzi) w porównaniu z tym, co było dwadzieścia lat temu, jest wręcz znakomity.

  9. Drogi Pawle, a Ty tego nie możesz napisać spokojnie, tylko piszesz „nie wyjeżdżaj”. Przecież ja nic złego nie chciałem. Najwyżej mogłem nie mieć racji.

  10. Torlinie, jesteś przewrażliwiony.
    A swoją drogą, ciebie nie irytuje, kiedy laik próbuje cię uświadamiać w dziedzinie, w której czujesz się ekspertem?

  11. Bążu
    Starowierski Park Kulturowy to projekt dość rozpasany i, jeśli pomnę, miałby objąć 9 wsi. To trochę „zasporo”, jak na możliwości samorządu, ponieważ jego wprowadzenie powoduje ogromne konsekwencje prawno-finansowe. Samorząd województwa chętnie przyklasnąłby sprawie, bo w tej części Polski jeszcze takiego czegoś nie ma. Oczywiście są środki europejskie, jednak żeby aplikować blablabla….
    Już tu kiedyś z Telemachem rozprawiliście o tym i świerzbiły mnie paluszki.
    Pomysł Sadyby (sam w sobie naprawdę interesujący) jest w tym sensie odeciany, że stowarzyszenie oczekuje jego zrealizowania za pomocą rąk i kasy samorządu. Ten zaś zawsze chętniej wyda pieniądze na naprawę gminnej drogi i dach na remizie. Nie zgodzi się na obostrzenie przepisów o zabudowie, wywłaszczenia, uchwalenie planu ochrony, powołanie instytucji zarządzającej itd.
    Tak więc pożytecznodobry pomysł ochrony tzw. krajobrazu kulturowego się nie ziści, bo nie chcą go ludzie i nie ma pieniędzy Ze sceny pełnej światła i wzniosłej muzyki pada:
    zabytki trzeba chronić, przyrodę trzeba chronić, wszystko trzeba chronić!
    Na zaciemnionej widowni pomruk i jeden głos – kto, k*w*mać!, nas ochroni!?
    Pana K. Worobca znam – sympatyczny i sensowny człowiek. Co z tego, skoro…

  12. Bardzo ciekawe rzeczy opisujesz Iżyku, i jest to temat godny dyskusji. Cieszę się, że go podjąłem, chociaż w tak ograniczonej sferze.

  13. Bardzo mi miło, że nasze działania zostały zauważone. A skoro już zostałem wyzwany do tablicy….

    „Będąc – powtarzam – pełen podziwu dla Stowarzyszenia, mam jednak wątpliwości, czy ich praca nie jest sobie a muzom. […] Przecież, jak Stowarzyszenie odkopie załóżmy 50 cmentarzy, to nie będzie się stale nimi opiekować.”

    A ja wiem (wierzę), że to ma sens!

    Pamiętam jak pod koniec lat 60- tych i na początku lat 60-tych tzw. „poniemieckie” cmentarze były opuszczone, traktowane jako skład materiałów budowlanych i/lub zamieniane na parki (Park Tysiąclecia w Zielonej Górze (zresztą tak samo zresztą traktowane były cmentarze żydowskie – np. skwer urządzony na cmentarzu w Olsztynie). Po wielu latach (lepiej późno niż wcale) w wielu miejscach zaczęto dbać o zapomniane cmentarze.

    Porządkowaniem i dokumentowaniem cmentarzy zajmuję się od 2002 r. Jednak dopiero powstanie Stowarzyszenia Sadyba umożliwiło prowadzenie działań w szerszym zakresie. Od 2005 r. w ramach kolejnych edycji rocznych projektów „Międzynarodowy wolontariat w ochronie krajobrazu kulturowego Warmii i Mazur” (organizowanych przez Wspólnotę Kulturową „Borussia” z Olsztyna) wolontariusze z Polski, Niemiec i Rosji dokumentowali cmentarze starowierskie (w ramach inicjatywy Stowarzyszenia Sadyba mającej na celu utworzenie Starowierskiego Parku Kulturowego). Wspólnie z wolontariuszami porządkowaliśmy też ewangelickie cmentarze w naszej okolicy. W ten sposób w latach 2003- 2005 uporządkowaliśmy 2 cmentarze ewangelickie w okolicy Nowej Ukty i na Zameczku oraz 2 cmentarze starowierskie: w Iwanowie oraz Wojnowie. W ramach projektu Stowarzyszenia Sadyba „Zagubione Wioski Puszczy Piskiej” (realizowanego od 2009 r. wspólnie ze stowarzyszeniem Borussia z Olsztyna, Nadleśnictwem Pisz oraz Narodowym Instytutem Dziedzictwa) młodzież z Rosji, Niemiec i Polski porządkowała, grodziła, dokumentowała oraz ustawiała tablice informacyjne i drogowskazy na 6 cmentarzach w Sowirogu, Przerośli, Szaście, Piskorzewie, Wądołku i Wolisku Dużym (projekt będzie kontynuowany jeszcze przez 2 lata).

    „Przecież, jak Stowarzyszenie odkopie załóżmy 50 cmentarzy, to nie będzie się stale nimi opiekować.” -niby prawda – ale dawanie dobrego przykładu daje efekty:

    Od 2-ch lat młodzież szkolna z Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Piszu 2- krotnie w ciągu roku pielęgnuje cmentarze uporządkowane wcześniej przez międzynarodowych wolontariuszy w ramach projektu „Zagubione Wioski”. Mamy nadzieja, że wesprze ich młodzież z innych szkół w Piszu i Rucianym-Nidzie. W tym roku dzieci ze szkoły podstawowej z Ukty uporządkowały samodzielnie cmentarz ewangelicki w Wojnowie. O liczne w Puszczy Piskiej cmentarze i mogiły z okresu I wojny światowej dba powstałe w 2009 r. Stowarzyszenie Piska Pozycja Ryglowa (we współpracy z Urzędem Gminy w Piszu). Od 3 lat o miejsca pochówków z okresu I wojny światowej dba także gmina Ruciane-Nida (przy wsparciu Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa), a o niektóre cmentarze znajdujące się w lasach dbają pracownicy nadleśnictw. Jest więc nadzieja, że po latach zaniedbań, a nawet celowego niszczenia zapomnianych i opuszczonych cmentarzy, nadszedł czas porządkowania i należytego traktowania miejsc pochowków stanowiących świadectwo historii tej ziemi.

    Pozdrawiam serdecznie
    Krzysztof A. Worobiec

    ps. zapraszam na stronę: http://www.sadyba.mazury.pl/


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: