Napisane przez: torlin | 16/12/2011

Pies niejednoznaczny

Chciałbym powrócić do mojego pobytu w Madrycie, a w szczególności w Prado. Wizyta ta w przypadku jednego z najsłynniejszych malarzy hiszpańskich przyniosła i wielkie rozczarowanie, i wielkie oczarowanie.

Poczułem rozczarowanie oglądając dwa bliźniacze obrazy wiszące koło siebie.  Goya, nieznoszący mnichów i bigoterii, wrogi ówczesnej obłudnej obyczajowości, sprzyjał ideałom Rewolucji Francuskiej. Jego stosunek do sąsiedniej Francji zmieni się jednak pod wpływem okrucieństw wojsk Marszałka Joachima Murata, naczelnego wodza wojsk napoleońskich w Hiszpanii, który zajmuje Madryt 23 marca 1808 roku, a także okrucieństw przy zdobywaniu jego rodzinnej Saragossy w II 1809 r. Powstają wtedy dwa słynne obrazy Goyi: „3 Maja 1808, Rozstrzelanie powstańców madryckich” i „2 maja 1808, Masakra w Madrycie”, i o nich właśnie mówię. Nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia.

Tymczasem oczarowany i onieśmielony stanąłem przed „Psem” Dla mnie ten obraz to jest początek symbolizmu, ekspresjonizmu. I czytając komentarze na temat tego obrazu miałem niesamowitą uciechę. Otóż wyobraźcie sobie, że część ludzi widzi w tym obrazie pesymizm, a część optymizm.

„Ukazuje on portret psa. Dzieło to ma bardzo symboliczne znaczenie, ukazuje zwierzę w pułapce, pułapce, z której nie można się wydostać. Widać, że pies jest zrozpaczony, unosi się nad nim ogromna, pusta przestrzeń, a pod sobą ma piach. Jego wzrok błagalnie utkwiony jest poza przestrzenią, jakby oczekiwał wybawienia, interwencji Stwórcy” (stąd).

„Jest tylko to, czego nie ma, ucieczki nie ma. Konwulsyjna pustka jest, tylko psia obecność określa przestrzeń jako krajobraz, można widzieć umowną przestrzeń nieba, i umowne bagno w dolnej partii” (z blogu Katarzyny Żołny).

W Wikipedii „Ostatnim malowidłem na piętrze był Pies, który w porównaniu do innych jest wyrazem nadziei. Pies wystawia łeb poza plamę czerni – tam, gdzie rozpoczyna się bliżej nie określona, ale świetlista przestrzeń”.

Ja jestem za nadzieją, a Wy?

Reklamy

Responses

  1. Ja jestem stanowczo za psem wysuwającym głowę z za czerni pierwszego planu na jasne tło.

    Choć wymowy nie da się całkiem wykluczyć. Wymowa jakaś być musi, choćby nawet optymistyczna. Oto mamy psi skołatany łeb na tle łuny pożaru. Za chwilę pies, którego sierść jest zwęglona, schroni się w chłodnym cieniu i zacznie lizać, co ma do lizania.

  2. Klasyczny przykład optymistycznego pesymizmu.
    Albo odwrotnie…

  3. To czarne na dole do grzbiet olbrzymiego konia, na którego ten pies wskakuje, żeby się przejechać. Ale koń go zaraz zrzuci i pies skręci kark.

  4. To czarne to ogroma fala, która wyrzuci psa na brzeg.

  5. Ja czekam tylko na link od Logosa Amicusa , bo na swoim poprzednim blogu na wirtualnej też poświęcił swoją notkę, ba cały swój kunszt krytycyzmu malarstwa temu obrazowi. 😆
    Jego umowności , ukrytej niesamowitej symbolice ;)..
    Pozdrawiam! … 😛

  6. jula pisze: Ja czekam tylko na link od Logosa Amicusa

    Niedoczekanie! Podobno ten link wypadł z rozkładu jazdy PKP. 🙂

  7. Amicusie!
    Proszę o link.
    ————
    Co to znaczy mieć komentatorów z wyobraźnią! Sam sobie gratuluję

  8. Potraktuj to Torlinie jak mini test Rorschacha który przeprowadziłeś na swych korespondentach.

  9. Bylabym wdzieczna za kilka slow na temat kolorystyki dziela, bo zaczynam watpic w zakodowany w mojej pamieci koloryt z reprodukcji bardziej czarnawo-szary oraz zupelniei inne proporcje
    Ja znam opis obrazu G.Ceronetti sprzed wielu lat i jak na dzisiaj nikt lepiej tego obrazu wg mnie nie opisal. Autor widzi tutaj ginacego psa w nawale piachu, po czym dodaje, ze ostatecznie nie jest wazne, czy pies ginie pod piachem, woda, pylem wulkanicznym czy pustka oniryczna- rezultat jest ten sam, jest sie ciagnietym w dol.

  10. Marto!
    Ja już zgłupiałem kolorystycznie, gdy miałem sobie wybrać ilustrację do tego tematu. Za nic nie moglem sobie przypomnieć, jakie kolory ma oryginał. Jedyne, co pamiętam, to to, że obraz zrobił na mnie olbrzymie wrażenie.
    Edwarze!
    W życiu nie czytałem o tym psychoanalityku i jego teorii postrzegania plam atramentowych. Ale już teraz wiem. Może to i prawda, że na podstawie opowiadań, co badany widzi w danej plamie, można wysnuć wnioski co do jego osobowości.
    Jak dla mnie widać od razu w „atramentowej plamie Goi” podział obserwujących na optymistów „pies wydobywa się z piachu” i pesymistów „pies ginie pod piachem”

  11. A może nie tylko kolory na prawdziwym obrazie są inne?

    Może to Adam Małysz w swoim ostatnim skoku narciarskim na Velikance w Planicy? Właśnie wybija się z progu i leeeci! 🙂

  12. Torlin, mnie sie wydaje, ze aby sie wydobywac z czegokolwiek nalezy miec jakies oparcie a tutaj nie widze zadnej sugestii w tym kierunku. Poza silna wiara, ze istnieja cuda – ale to juz tzw pozaobrazie…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: