Napisane przez: torlin | 12/02/2012

Caravaggio i Carracci

Bazylika Sant’Agostino w Rzymie (Kościół Św. Augustyna), słynny obraz Caravaggia „Madonna z Loreto” („Madonna dei Pellegrini”).

Wspaniały malarz, uwielbiany za cudowne kolory, światłocień, nawet dochrapał się własnego słowa „caravaggioryzm”. Był jednak mniej ceniony w swojej epoce, a bitwa na obrazy z Hannibalem Carraccim została przez niego przegrana. Nie tylko z tego powodu, że nie był jego obraz dostatecznie dostojny (sacrum i profanum), ale naprawdę zaszkodziło mu to, że jako modelkę wziął sobie prostytutkę Lenę (Madddalenę), i to osobistą nałożnicę kardynała. Caravaggio pokazywał ludzi w sposób realistyczny, dokładnie tak, jak wyglądali. Dlatego też Madonna na obrazie wygląda jak młoda Rzymianka. Obraz obok zasadniczej treści (Madonna pielgrzymów) przemyca również jeszcze jedną ciekawostkę, przedstawia dom przeniesiony z Nazaretu do Loreto przez Anioły.

Caravaggio trzyma się konkretów, u niego dom ledwo co podnosi się z podstaw, u Carracciego dom jest transportowany przez Anioły w sposób dosłowny. Zgodnie z mitem, w roku 1291, po wyparciu Krzyżowców z Palestyny domurowana część domu Maryi została przeniesiona przez „anioły” najpierw do Trsatu (dzisiejsza Chorwacja), a następnie, 10 grudnia 1294 roku, do Loreto. A tak naprawdę to domek został przewieziony do Loreto statkiem przez rodzinę Aniołów (De Angelis), rządców Epiru. I mit diabli wzięli. Dla Polaków ciekawostką jest fakt, że to polscy żołnierze wyswobodzili Loreto (w regionie Marche) i uratowali sanktuarium przed spaleniem. Obok jest wielki polski cmentarz wojenny z 1.088 grobami.

Caravaggio Lenę nie raz brał jako modelkę, jego jednym z wielkich obrazów jest „Madonna dei Palafrenieri” dla Kościoła Woźniców. I znów obraz się nie podobał hierarchom, i znowu z tych samych powodów, że modelką jest prostytutką, a Jezusa ukazał jak rzymskiego ulicznika. Ale Lena nie była brzydka, co widać na poniższym zbliżeniu. A z kolejnych ciekawostek, największą aferę (tym razem o dekolt Św. Anny) zrobił nie kto inny tylko Scipione Caffarelli – Borghese. A po co? Aby kupić ten obraz poniżej kosztów własnych (to i tak dobrze, bo większość obrazów ten Mecenas Sztuki po prostu ukradł), a teraz Galleria Borghese w Rzymie cieszy się zasłużoną sławą. Ponieważ życie to jest wąż Uroboros, właśnie Borghese opiekował się sanktuarium maryjnym w Loreto.

I właśnie spór obrazami pomiędzy Caravaggiem i Carraccim zakończył się w ówczesnym świecie całkowitym zwycięstwem tego drugiego, Caravaggio po 20 latach został zapomniany. I co? Dzisiaj do Kościoła Św. Augustyna walą tłumy, tymczasem do – i tutaj nie wiem, co napisać, znam tylko włoską nazwę – „Chiesa di Sant’Onofrio al Gianicolo” prawie nikt. Role się odwróciły.

Cudowne zdanie, jakie spotkałem w Internecie: „Caravaggio namalował słynne życie dokładnie tak, jak widział go, natomiast Carracci zdecydował się uchwycić idealny świat tak naturalnie, jak to możliwe. Dwa różne podejścia do naturalizmu”.


Reklamy

Responses

  1. Caravaggio lubię, jego obrazy pomagają mi oswoić pewien etap historyczny. Carracci jest mi natomiast całkowicie nieznany… to pewnie kolejny przypadek, kiedy do naszych czasów dochodzi jedynie mdłe echo dawnych wielkich rywalizacji artystycznych…

  2. Muszę Ci powiedzieć Onibe, że napisałem na temat Caravaggia śniąc, że mam więcej pieniędzy. W Rzymie do 5 lutego była wielka wystawa tego malarza. Niestety, na snach się skończyło.

  3. cóż, nie Ty jeden masz ten kłopot. Jakże piękne byłoby życie, gdyby dało się tak od ręki przeskoczyć pół kontynentu dla samej tylko przyjemności obcowania ze Sztuką… Ha! Czasami jest problem wybrać się do muzeum w Polsce z braku co prawda czasu, ale jednak!

    ja sobie powtarzam, że na emeryturze będzie lepiej. Wszak będzie tak niska, że inaczej niż tylko satysfakcją z dobrze spędzonego czasu nie będzie szło przeżyć 😉

  4. Masz rację Onibe, byle do emerytury. Najeżdżę się wtedy jak głupi. Muszę Ci powiedzieć, że dla sportu wyszukuję całkiem egzotyczne z mojego punktu widzenia połączenia lotnicze i naprawdę za nieduże pieniądze można pojechać do Nowego Jorku, Tokio, Szanghaju czy Nairobi. Tylko nie z Warszawy, ale np. z Amsterdamu.

  5. Daleko nie trzeba szukać, ja znalazłem połączenie do Katowic z Sosnowca – też dużo tańsze niż z Warszawy…

  6. Prawdę powiedziawszy nie bardzo rozumiem co znaczy „malować słynne życie dokładnie tak jak się widzi” . Jeszcze większą trudność sprawia mi „chwytanie idealnego świata tak naturalnie jak to możliwe”.

    Podejście do naturalizmu? Na przykład takie:

    PS

    Wydaje mi się że niemałą rolę dla uznania „wyższości” Caravaggia nad Carraccim odgrywa biografia tego pierwszego.

  7. Co rusz ginie ostatnia fotografia, chyba przestanę się tym przejmować.
    ————–
    Zeenie!
    Z Mysłowic jest również bliżej i taniej.
    —————-
    Edwarze!
    Ten cytat jest trochę dziwnym cytatem, jest w Internecie, a tak jakby go tam w ogóle nie było. Otóż pojawił się on u mnie na stronie tłumaczonej z języka włoskiego czy angielskiego. Ale mnie się podoba, i rozumiem, co Pan Translator chciał przez to powiedzieć.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: