Napisane przez: torlin | 15/02/2012

Świat pełen gnostyków?

Oglądałem z zafascynowaniem film o odkrywaniu nowych ewangelii, kiedy zostały znalezione, co w nich było i jaki był powód ich późniejszego ukrycia. Nie jestem dobry w religioznawstwie, ale film tłumaczył to rozgrywkami pomiędzy ortodoksami zwanymi nieheretykami, zwolennikami udziału kapłanów w pośrednictwie pomiędzy Bogiem i człowiekiem; i gnostykami, którzy rozróżniają Jezusa i Chrystusa jako niekoniecznie jedno i to samo, czyli że czynnik ludzki i boski mogły być rozpatrywane oddzielnie. A co za tym idzie, każdy człowiek może zostać Chrystusem, bo jest on w każdym człowieku, i właśnie dlatego każdy człowiek ma możność poczuć w sobie boski pierwiastek, czyli bezpośrednią łączność z Bogiem. Z Wiki: „Gnoza oznacza wiedzę, która ma człowiekowi przynieść wyzwolenie i zbawienie. Wiedza ta jest pochodzenia boskiego. Nie może ona być przekazana człowiekowi przez nauczycieli lub teksty, a jedynie poprzez bezpośredni kontakt z boskością”.

I piszę ten tekst z czterech powodów:

Pierwszy to jest już nie kłótnia, a wręcz nienawiść pomiędzy tymi dwoma kierunkami. Pokażę Wam dwa teksty znakomicie oddające atmosferę panującą w końcu w różnych odłamach chrześcijaństwa,  PIERWSZY TEKST Aleksandry Gondek pt. „Gnoza” nie zostawia suchej nitki na adwersarzach, tak jest dla mnie pełen nienawiści, i DRUGI, Michała Monikowskiego, pt. „Gnostyk i chrześcijanin”, który się moim zdaniem umiejętnie broni.

Drugim powodem jest moja myśl, że współcześni chrześcijanie coraz bardziej, nawet sami o tym nie wiedząc, przejmują myśli gnostyczne, coraz częściej słyszę o bezpośredniej rozmowie z Bogiem, że nie potrzebni są pośrednicy.

Trzecim powodem jest moje zastanawianie się, skoro ortodoksi uważają ewangelie heretyckie (niekanoniczne) za napisane przez samych gnostyków, to skąd wiadomo, że podstawowe cztery ewangelie nie były tak samo napisane.

Czwartym powodem jest mój uśmiech, chybaby hierarchowie rozum stracili, gdyby pozwolili na myśli gnostyczne, gdyż wtedy nie byliby w ogóle potrzebni. Tak to muszą te myśli zwalczać, a najlepiej jest właśnie pisać wtedy o okultyzmie, Szatanie i kosmologii.

Moim zdaniem trzeba pamiętać, że wprawdzie w pierwszych latach naszej ery kanoniści wprawdzie wygrali, ale gnostycyzm istniał właściwie „od zawsze” i jest tak samo stary.

Człowiek całe życie się uczy, więc pouczmy się razem: Gnostycyzm (…) – doktryny i ruchy religijne powstałe w I i II w. na wschodzie cesarstwa rzymskiego, gł. w Syrii i Egipcie, gnoza zaś to wiedza o boskich tajemnicach przeznaczona dla wybranych.

Z góry przepraszam, nie jestem specjalistą, i dosyć ciężko poruszam się w temacie.

Reklamy

Responses

  1. gnosis to pole minowe – zakłada ona istnienie prawdy ukrytej, a tym samym obecności swego rodzaju zasłony, rozgraniczającej świat prawdziwy (niedostrzegalny większości) od świata fałszywego (dostępnego ogółowi). Kiedyś rozważałem tę tematykę, ale nie doszedłem do mądrych wniosków. No, może poza jednym (ale czy jest on mądry): gnosis stanowi w gruncie rzeczy gadżet do odróżniania się. Jest kolejnym narzędziem, dzięki któremu można poczuć się lepszym od kogoś, kto owej gnosis nie dostąpił. W tym ujęciu nie jest to nic nowego – na tej podstawie działa wszak niemal każda religia, prawda? Łącznie z naszą…

    wydaje mi się jednak że nie można rozgraniczyć całkowicie gnosis od „religii oficjalnych” bowiem nurty uległy silnemu wymieszaniu. Tak jak pomiędzy chrześcijaństwem a islamem istnieje wiele podobieństw (albo powiedzmy wprost: zapożyczeń), tak i w tym przypadku poszczególne „odłamy” skakały na różne kwiatki, czasami dla siebie wspólne.

    co do wielkiego oburzenia na gnosis ze strony osób kościoła… hipokryzja. Jeśli tak bardzo umiłowały jedną, jedyną prawdę głoszoną przez Boga, to niech przypomną sobie jak często ta prawda się zmieniała – nasza religia nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem z XII wieku, a chrześcijaństwo XIIwieczne nie ma nic wspólnego z tym z I w.

  2. > „myśl, że współcześni chrześcijanie coraz bardziej, nawet sami o tym nie wiedząc, przejmują myśli gnostyczne, coraz częściej słyszę o bezpośredniej rozmowie z Bogiem, że nie potrzebni są pośrednicy.”
    To niezupełnie to samo — dzisiaj chrześcijanie znają ewangelie, jeśli odcinają się od pośredników, to od kapłanów głównie. I to nie jest jakaś wiedza ‚wyzwolicieska’ w swej istocie.

    > „ortodoksi uważają ewangelie heretyckie (niekanoniczne) za napisane przez samych gnostyków, to skąd wiadomo, że podstawowe cztery ewangelie nie były tak samo napisane.”
    Analiza i styl? Owszem, Jan Ewangelista wygląda na gnostyka, ale synoptycy absolutnie nie prezentują takiej postawy 😉
    Sięgnąłem kiedyś po pisma apokryficzne i uderzyło mnie, że bardzo, ale to bardzo dużo je różni (w stylu i wizji chrześcijaństwa) od pism kanonicznych. Wyjątek to pisma św. Jana, zwłaszcza Apokalipsa. Te są gdzieś w pół drogi, między stylem apokryfów gnostyckich, a resztą Nowego Testamentu.

    > „chybaby hierarchowie rozum stracili, gdyby pozwolili na myśli gnostyczne, gdyż wtedy nie byliby w ogóle potrzebni.”
    Mam wrażenie, że to bardziej złożone. Bo odcięcie się od gnostycyzmu mogłoby uczynić chrześcijaństwo prostym i czytelnym, gdzie pośrednicy pełniliby funkcję usługową 😉 Poza tym gnoza ma swój urok 😉
    Tak, hierarchowie nieufnie odnoszą się do wszystkiego, co podważa ich role (por. de Mello i szerzej mistycyzm), ale gnoza to tylko jedna z możliwości.

  3. Moi Drodzy, jak pisałem, nie czuję się pewnie na tym gruncie, nie umiem nawet obronić swoich zdań napisanych. Ale bardzo dziękuję za komentarze, rozjaśniają mi tematykę wielce. Dzięki.

  4. Ja wyznaję prognostycyzm! 🙂

  5. O Czterech Powodach Torlina. (Czy ta czwórka to aluzja do ewangelii?)

    Powód pierwszy

    „to jest już nie kłótnia, a wręcz nienawiść”

    Na pewno nie „już”.

    Spór ten trwa już wieki i przybiera bardzo różne formy i występuje w różnym natężeniu. Zawsze było tak i pewnie długo będzie, że Gondek to a Monikowski sio. Czasem jest ostro.
    Nie sądzę też by gnostycyzm był jakimś bardzo istotnym nurtem współczesności. Oczywiście jak wszystkie „wieczne” wątki kultury zostawił on swoje obfite często anonimowe ślady w naszej tradycji, w strukturach naszego myślenia. Nie on jeden.

    Każdy chrześcijanin jak ni się zdaje pamięta, że Święty Augustyn był w pewnym okresie swego życia manichejczykiem nie bez konsekwencji dla jego doktryny.

    Albo to:

    „Ja, Her Armeńczyk, leżałem na stosie
    Trupem… przy niebios jasnej błyskawicy.”

    Ten cytat to tylko skromna ilustracja obecności strzępów gnostycyzmu najpierw w PL liceach a potem w głowach.

    Powód drugi

    „współcześni chrześcijanie coraz bardziej, (…)przejmują myśli gnostyczne, coraz częściej słyszę o bezpośredniej rozmowie z Bogiem”

    Czy to myśl gnostyczna? Tęsknota za pozbyciem się pośredników pomiędzy dobrem czy prawdą a mną samym sobą jest starą utopią starą, prawie rówieśniczką hierarchii.

    Powód trzeci

    Torlinie odwiedziłeś Tunis. To tam żyło kiedyś centrum intelektualne chrześcijaństwa, to tam dokonano wyboru ksiąg kanonicznych. Prawdopodobnie kluczem wyboru nie był „styl”, ale zasadniczy różnica, jaka dzieli chrześcijaństwo od gnostycyzmu. Różnica zasadza się w podejściu do problemu zła.

    Powód czwarty

    Gnostycyzm jest przeciwnikiem hierarchii? Pewnie, że jest. Jest jak każdy ruch czy nurt ideowy przeciwnikiem hierarchii swoich przeciwników.

    Czy jest przeciwnikiem swojej wewnętrznej hierarchii? Wątpię.

    Wystarczy tu przypomnieć albigensów.

    Zresztą typową cechą grup pozostających w defensywie, grup żyjących w poczuciu zagrożenia jest odruchowe tworzenie wewnętrznej silnej hierarchii.

  6. Dzięki Edwarze.

  7. Jedna poprawka: gnostycyzm nie jest jedynie „domeną” I, II czy III w.ne., a gnoza nie jest „dla wybranych”. To ostatnie to metafora. Być może bywała rozumiana dosłownie, ale „wybraństwo” to odbywa się w odwrotnym porządku: to nie ktoś jest „najpierw wybrany”, a potem otrzymuje wiedzę, ile on sam dokonuje wyboru. Wyboru, który albo prowadzi do jego odejścia od zorganizowanej religii, albo do pozostania w niej. Sposób, w jaki zdefiniowano powyżej gnozę i gnostycyzm, jest wynikiem w dużej mierze kongresu w Messynie (Italia) w 1964 roku. Ale niewiele te definicje wyjaśniają, tym bardziej wobec obecnie coraz większej liczby osób utożsamiających się z gnostycyzmem oraz wobec faktu, że całe religie bazowane na podobnych zasadach istnieją dalej. Nawet modernistyczna scjentologia uważana jest przez swych wyznawców za religię gnostyczną.

  8. Panie Michale!
    Serdeczne powitanie pod najnowszą notką. Ale tak jak napisałem, nie czuję się kompetentny w dyskusji. Ale miło mi było przeczytać Pański komentarz. Dziękuję.

  9. Ciekaw jestem czy kongres w Messynie był spotkaniem kulturoznawców, historyków idei i religioznawców czy też zjazdem osób aspirujących do miana dziedziców gnostycznego wątku kultury filozoficznej czy religijnej.

  10. Porządkując:

    Jeśliby spróbować tradycyjne chrześcijaństwo, laicki racjonalizm i gnostycyzm umieścić na skali rozpiętej pomiędzy Alfa, czyli postawą – świat jest niedoskonały a Omega – świat jest absolutnie zły, to gnostycyzm znalazłby się blisko Omegi zaś chrześcijaństwo i racjonalizm stanęłyby koło Alfy.

  11. Kongres w Messynie został zorganizowany przez International Association for the History of Religion (IAHR) i gościł historyków, religioznawców, filozofów oraz teologów. O tym, że nie był organizowany przez „aspirujących do miana gnostycznego wątku”, to mówi nam wyraźnie rodzaj przyjętych tam definicji. osobiście nie potrafię sobie wyobrazić, by „aspirujący do miana” zdobyli się na definowanie gnostycyzmu jako ograniczonego jedynie do pierwszych wieków naszej ery. Bo przecież w ten sposób automatycznie wyłączyliby samych siebie…

    http://edinburgh.academia.edu/Davidgrobertson/Papers/390781/Contemporary_Gnosticism_as_a_Discursive_Field_an_analysis_of_individual_and_institutional_authority_in_twentieth_century_gnostic_movements

    Cheers!!!

  12. Doskonale można sobie wyobrazić grupę mniemanych spadkobierców takiego czy innego nurtu religijno/mityczno/ filozofującego, która wyznacza granicę czasową dla powstania tekstów kanonicznych.

    Stąd moje pytanie.

    Dzięki za odpowiedz.

    Czy po kongresie w Messynie odbyły się inne kongresy?

    Czy na podstawie ustaleń któregoś z tych kolejnych ewentualnych kongresów można bez obawy popadnięcia w herezję zaliczyć do gnostycyzmu albigensów czy też nam współczesnego Jana Prokopiuka?

  13. Ja nie wiem nic o jakichkolwiek dalszych kongresach tego typu. W każdym razie znana mi literatura o nich nie mówi. Poglądy Prokopiuka nie są mi do końca znane. Ale jest on znany powszechnie jako gnostyk i jako taki się deklaruje. Co do albogensów (katarów), to nie zaliczyłbym ich „en masse” do gnostycyzmu. W każdej religii jedynie pewna liczba ludzi (nigdy do końca nieznana) mogłaby uchodzić za gnostyków. Ale gnostycyzm to raczej indywidualny sposób rozumienia religii, mniej konkretne wyznanie jako całość. Katarzy odrzucili tak zwany „Stary Testament” (i ja osobiście poczytuję im to za zasługę), ale trudno definiować cały kataryzm na tej podstawie jako gnostyczny, tylko dlatego, że antyczni gnostycy chrześcijańscy z reguły ten ST też odrzucali. Ja nawet nie jestem do końca pewien czy pragnąca uchodzić za gnostycyzm scjentologia składa się jedynie z gnostyków . Ja osobiście nie jestem o tym przekonany.

    A tak na marginesie: zaliczenie Prokopiuka i albigensów do gnostycyzmu nie grozi „popadnięciem w herezję”. O tyle, o ile ja rozumiem, to raczej przyznanie się osobiście np do kataryzmu, uchodziłoby w denominacjach „ortodoksyjnych” za herezję. Natomiast jeżeli powiesz „Prokopiuk to gnostyk”, to nie grozi Ci uznanie Ciebie za heretyka.

    Cheers!!!

  14. Dziękuję Panu jeszcze raz za prezentację poglądów na gnostycyzm i jego ograniczenia. Informacją o odrzuceniu Starego Testamentu uświadomił mi Pan jak wiele różnych narracji można by czytać bez pierwszego tomu.

    Jest, co prawda nieco trudności z czytaniem Nowego T. bez znajomości Starego T. ze względu na częste odniesienia i dziwne sytuacje, w jakie wkładają autorzy swego Bohatera. Skąd czytelnik, który nie zajrzał do Starego T. na wiedzieć, że te konstrukcje w zamierzeniu autorskim są uwiarygodnieniem Bohatera, jako zapowiadanego Mesjasza.

    ……………………………………………..

    Albigensów i Prokopiuka rzeczywiście trudno wrzucać do wspólnego worka. Traktowali oni świat materialny, jako dzieło Szatana, co dowodzi braku poczucia humoru.

    Prokopiuk zachowuje zdrowy dystans. Pisze on:

    „Czasami jednak rodzi się we mnie pytanie: czy nie żyjemy w świecie Szalonego Boga, Boga Szelmy, który – w całej swej dwuznaczności, w swej unio oppositorum – stworzył świat i nas jako Wielki Teatr, w którym odgrywamy nasze tragedie, dramaty i komedie ku jego ogromnemu rozbawieniu? Może więc i my jako aktorzy w Sztuce zwanej „Człowiek na Ziemi” – której autorem jest Bóg-Ojciec, Reżyserem i Pierwszym Aktorem — Syn Boży, a Suflerem – Duch Święty – powinniśmy potraktować ją jako „tylko” spektakl, siebie zaś jako „tylko” aktorów , to znaczy – jako ludzi, którzy mają dobrze odegrać swe role, ale też nie powinni pozwolić im pochłonąć bez reszty, bo nie są tylko (choć są także) widzami tego widowiska, a przeciwnie, winni zachować dystans wobec niego i siebie samych.

    Grajmy więc dalej w tej sztuce jak najlepiej – jeśli nie chcemy się z niej wycofać – pamiętając jednocześnie, że dystans, o którym mowa, jedno tylko może nam zapewnić: poczucie humoru i śmiech, uwalniający śmiech bogów, którymi jesteśmy.
    Propozycje tę niech wyrażą – jako Epilegomena – następujące słowa templariusza Bernarda Guilsa z powieści Nurii Masot Cień templariusza: „Nie pozwól, aby przestało cię bawić to, czym się zajmujesz. Kiedy wszystko zawodzi, jedynie poczucie humoru i zdolność do śmiechu pomagają wytrwać na naszym padole łez”.”

    http://www.gnosis.art.pl/e_gnosis/aurea_catena_gnosis/prokopiuk_gnoza_i_ja_raz_jeszcze.htm

  15. Jeżeli idzie o albigensów, to kiedyś miałem długą i interesującą dyskusję pod moim artykułem tutaj:
    http://www.magazyn.ekumenizm.pl/article.php?story=20040120135136561

    A co do ST, to szerzej się wypowiedziałem w innym miejscu:
    http://www.monio.info/2010/10/19/dialog-miedzy-marcjonita-a-judaizerem/

    Podaję te linki, bo inaczej musiałbym chyba wszystko powtarzać, a miałem już sporo dyskusji na ten temat, również z teologami, zarówno katolickimi, jak i protestanckimi.

    Najkrócej ujmując, umieszczenie ksiąg w kanonie oraz czytanie tych ksiąg, to dwie różne sprawy. Poza tym, jak wytłumaczyć fakt, że w pierwszych wiekach chrystianizmu, na naszą religię ponawracało się nieporównanie więcej „pogan” aniżeli judaistów? Przecież ci „poganie” pojęcia na ogół nie mieli o Starym Testamencie, którego nie czytywali. Jak to zatem możliwe, że jakoś potrafili zrozumieć przesłanie Christosa, gdy jednocześnie zaczytani w ST judaiści nie potrafili? Przecież skoro ST jest tak rzekomo potrzebny do zrozumienia Christosa, to wynik musiałby być wręcz odwrotny…

    Cheers!!!

  16. Słuszność powyższego wywodu – i to jest najlepsze w tym wszystkim! – jest potwierdzana niejednokrptnie (choć rozumiem, że niechcąco) przez samych zwolenników ST jak najbardziej. Gdy nowy „nawracany” na chrześcijaństwo zwraca się z pytaniem, w którym miejscu zacząć czytać Biblię, odpowiadają mu, że najlepiej od…. Nowego Testamentu, a w Nowym Testamencie najlepiej od ewangelii „Kata Markon” („Według Marka”), chociaż na pierwszym miejscu NT jest „Kata Mathaion” („Według Mateusza”). Mnie u baptystów swego czasu tak radzono. Gdy zaś pytać ich dalej dlaczego właśnie od NT i od „Marka”, ich odpowiedź nie pozostawia cienia wątpliwości: „bo chodzi o to, by nawrócony LEPIEJ ZROZUMIAŁ Pismo Swięte”…

    Najwyraźniej wychodzą oni z założenia, że jak się ktoś „zaklopsuje” w „Starym Testamencie”, to potem będzie mu trudniej…

    W necie właśnie znalazłem swego rodzaju potwierdzenie tego również na piśmie. Oto ono:

    http://www.gotquestions.org/start-reading-Bible.html

    Cheers!!!

  17. Wasza religia była na początku sektą judaizmu. Jak słychać dopiero z czasem upowszechnił się za Pawłem obyczaj przyjmowania „Greków”. Kwestia otwarcia się na nie Żydów była przedmiotem sporów wewnątrz nowej sekty.

    Ale, po co spierać się nie mając rocznika statystycznego za rok 60 z rubryką wyznanie?

    Starczy Nowy Testament.

    Jego autorzy czynią wszystko by uczynić z ksiąg zwanych obecnie Starym Testamentem autorytet sankcjonujący ich opowieść. I nie tylko oni. Późniejszy interpretatorzy, co rusz wskazują na fragmenty S.T. potwierdzające N.T. Nie eksponują za to niewątpliwie dających się wtedy jeszcze odszukać odpowiednich przepowiedni pytyjskich czy jakiejś Sybilli.

    A tak naprawdę to się chrześcijaństwa nawet z germańskim legionistą Pantherą nie da się całkiem zdejudaizować.

    Zresztą po co?

  18. Czy Pańska sympatia dla eliminacji S.T. z kanonu chrześcijańskiego to tylko stanowisko w specyficznej kwestii czy też jest to element bardziej ogólnego światopoglądu?

  19. Czuję się mały przy tej dyskusji. Ale przyjemnie poczytać. Dziękuję.

  20. Tu nie chodzi o dejudaizację chrystianizmu. Jeżeli już, to „dejudaizację” doktrynalną, o odejście od jakiejkolwiek wersji „zapyzienia” w postaci uważania siebie za „naród wybrany” w stosunku do innych. Nie tylko judaizm, ale i chrystianizm i islam odziedziczyły ten antypatyczny rys po judaizmie. Jeszcze na początku XVIII wieku Jacques Basnage pisał, że jedyną drogą do zbawienia Zydów jest ich nawrócenie na chrystianizm. Zaatakował katolicyzm za to, że jego zdaniem korupcja papiestwa uniemożliwiła to nawrócenie i że tylko reformy protestanckie (Basnage był hugenotem) mogą to umożliwić. Mylił się. Bo judaiści nie unikali chrystianizacji z powodu czyjejś korupcji (bo ona sami mieli wielu skorumpowanych rabinów…), ale z powodów czysto doktrynalnych. I dlatego protestanci też ponieśli klęskę na polu konwersji Zydów…

    Chrystianizm miał od początku bardzo złożone korzenie. Bo istotnie pierwsi chrześcijanie to byli judaiści. Ale spójrz, jak ci niegdysiejsi judaiści pisali ewangelie: to narodził się Syn Boży (pojęcie w 100% pogańskie) i to narodził się z dziewicy (jeszcze bardziej pogańskie), który miał przez swą śmierć na krzyżu (pojęcie ultra-pogańskie) dokonać zgładzenia grzechów (już bardziej pogańsko się nie dało…). I to dlatego tylu pogan się nawracało, bo oni w takiej narracji dostrzegali to, co znali ze swoich poprzednich religii.

    To oni znali „Matkę Boską” (czyli Izydę – a pierwsze użycie tego określenia w chrystianizmie też dokonało się w Egipcie … Nomen omen…). To oni znali „sakramenty” (judaizm nie stosuje ich po dziś dzień…), to oni świętowali „Boże Narodzenie” – i to też 25 grudnia, to oni mieli biskupów, cowspierali się na zakręconych u góry pastorałach i nosili na głowach „mitry” (od imienia pogańakiego boga perskiego, Mitry, zwanego też „Mitrasem”).

  21. Ja mam sympatię do eliminacji ST z Biblii, bo:

    1. ST nie jest zbiorem pism chrześcijańskich
    2. treść ST w wielu miejscach przeczy niemal wszystkiemu, czego uczy kościół chrześcijański

    Zrestą ja to wszystko napisałem w owym „Dialogu między Marcjonitą a Judaizerem”, do którego dałem link. Gdybyś to przeczytał, to już nie muiałbyś pytać czym jest moja niechęć do utrzymywania ST w Biblii – bo to szczegółowo jest tam wyjaśnioe, wraz z propozycją alternatywnego kanonu, obejmującego NIE TYLKO Nowy Testament.

    Ale podkreśliłem też, że nie chodzi o nagłe usunięcie nie naszych ksiąg z Biblii, lecz o dyskusję nad całą kwestią.

    Jeżeli natomiast pytasz o jakiś „ogólniejszy światopogląd”, to nie, nie jest to żaden „ogólniejszy światopogląd”. Jest to opozycja wobec pewnych doktrynalnych treści zawartych w ST oraz wobec wpływu tych treści na bardziej ogólny wyraz poszczególnych religii.

    Moje własne studiowanie historii chrześcijaństwa doprowadziło mnie do odrzucenia nie tyle pierwiastków judaizmu, ile pewnego ogólniejszego podejścia religijnego, charakteryzującego judaizm. Dlatego doszedłem w końcu do charakteryzowania siebie jako antyjudaisty. A w jaki sposób definiuję ten antyjudaizm, o tym napisałem tutaj:
    http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/jestem_antyjudaista_32824

    Jeżeli zaś idzie ci o ogólniejszy światopogląd, przynajmniej ten religijny, to więcej znajdziesz tu:
    http://www.monio.info/religia/

    Cheers!!!

  22. Dziękuję z spotkanie, które było dla mnie ekscytującym qui pro quo.

    Spotkały się oto dwa podmioty będące dla siebie wzajemnie, jako te UFO. Nawet nie ma zgody, co do tego gdzie się UFO spotkały.
    Dla mnie jest to spotkanie w lamusie. Buszuję po nim dla zabawy dziwując się pomysłowości przodków, czasem konstruuję z walających się w kurzu i pajęczynach dziwności inną dziwność na użytek prywatnej zabawy i igraszek.

    Dla pana to miejsce jest chyba czymś innym.

    Wypada stwierdzić, że rozmijamy się zupełnie, choć się widzimy.
    Jeszcze raz dziękuję i zapewniam, że będę miło wspominał to niespotkanie. O takim spotkaniu opowiedział mi kiedyś znajomek Stary Młyn w La Mancha, który z daleka obserwował swych współbraci nawiązujących kontakt z Innym Obiektem.

  23. Ale powiem Ci Edwarze, że ani we wzmiankowanym filmie, ani w dostępnych mi encyklopediach nie jest postawiony w przypadku gnostyków tak wyraźnie problem zła. Czy Ty przypadkiem nie wyolbrzymiasz problemu?

  24. Masz istotnie rację, “Dana 1”: to miejsce jest dla mnie czymś innym niż lamusem. Jeśli dla Ciebie to jednak lamus, to zaskoczony jestem tym, że zdecydowałeś się tak głęboko w niego wchodzić.

  25. Dlaczego tak głęboko w lamus wszedłem? Bo ja wiem czy tak znowu głęboko?

    Pomijając przyjemność odwiedzania różnego rodzaju antykwariatów wędrówka w głąb tego lamusa poszerza wiedzę w dziedzinie kulturoznawstwa. Ta zaś z kolei pomaga lepiej zrozumieć wiele zjawisk występujących współcześnie.

    Torlinie

    Jeśli Film i dostępne encyklopedie nie stawiają wyraźnie problemu zła to znaczy że widocznie przesadzam.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: