Napisane przez: torlin | 21/02/2012

Goa z Nepalem solo

Dzisiejsza notka będzie niecodzienna. Chciałem osobom dużo podróżującym zadać pytanie – ale najpierw kilka słów wstępu.

W tym roku jadę z kolegą w Alpy, do Tyrolu Wschodniego, będziemy szli drogą Venediger Höhenweg, jest to trasa 8-dniowa prawie w całości poprowadzona ponad poziomicą 2.500 metrów, bardziej trekkingowa niż wspinaczkowa, ale zawsze „von Hütte bis Hütte”. A oprócz tego na deser mamy zamiar zdobyć Großer Muntanitz 3.232 m. (zdjęcie powyżej).

A w przyszłym roku w październiku chciałbym pojechać do Indii, do Delhi i do Goi, a przede wszystkim pójść trasą trekkingową dookoła Annapurny w Nepalu.

I tu pada właśnie moje pytanie do globtroterów. Czy ja mogę pojechać sam?

Kilka słów wyjaśnienia. Mnie się wydaje, że jestem niezmiernie doświadczonym turystą jeżdżącym od początku swojego młodzieńczego życia zarówno samemu, jak i w grupie. Stopem przejechałem pół Europy, wiecznie sam sobie załatwiam noclegi, posiłki, towarzystwo, rozrywkę. Włóczyłem się po miastach i po wsiach, bez większego trudu robię 30 kilometrów dziennie. Nigdy nie miałem problemów z językiem, potrafiłem się zawsze dogadać, czy to było w Mołdawii, Włoszech czy Danii. Ale…

Ale jest jedno ale, i stąd moje pytanie. Ja się włóczyłem przez te wszystkie lata tylko po Europie. Nigdy nie byłem poza naszym kontynentem, pierwszy mój wyjazd „poza” to był dwukrotny pobyt w Tunezji, ale zorganizowany. Ja się wprawdzie włóczyłem z wakacyjnymi przyjaciółmi po całym wybrzeżu tunezyjskim, ale tak naprawdę sam w innych kulturach nie byłem.

I nie jestem pewien, czy to dobry pomysł.

A może ktoś chciałby ze mną pojechać?

Ps. Zapomniałem dodać, że jestem niemieckojęzyczny, angielskiego nie znam w ogóle.

Reklamy

Responses

  1. Torlinie, jasne, że chciałbym pojechać! Treking himalajski to moje od wielu lat nieziszczone marzenie. Na zwiedzaniu Indii mi aż tak bardzo nie zależy, ale też byłoby to ciekawe.
    Poradzić nic nie potrafię, bo nigdy poza Europą nie byłem, nawet w Tunezji. Ja bym się jednak nie odważył na samotny wyjazd w tak egzotyczne kraje, wolałbym w towarzystwie kogoś, kto już tam był i zna stosunki.

  2. Jejku, jak chcesz ze mną pojechać, w razie czego rezygnuję z Goi. Ale słyszałem, że to najpiękniejsza dla Europejczyka część Indii, z lasem deszczowym, wspaniałymi zabytkami i najbardziej właśnie europejska. Ale nie ma sprawy.

  3. Torlinie, bez pośpiechu. Do przyszłego roku jeszcze daleko, nie wiadomo, czy dożyjemy, więc nie ma co już planować trasy. Chcę pojechać i do Goi, czemu nie. Dla mnie istotna jest kwestia długości takiego wyjazdu. Mam żonę i jedenastoletnią (w tej chwili) córkę. Trochę mi się nie podnosi ręka, żeby je zostawić np. na dwa miesiące i bujać sobie po świecie. Nie mówiąc o tym, że byłyby to dwa miesiące wydawania pieniędzy, zamiast ich zarabiania, a w tej chwili jesteśmy trochę przyciśnięci finansowo. Co prawda, o ile się orientuję, to kosztuje głównie przelot do Indii, życie tam jest tanie.
    W każdym razie wstępnie deklaruję poważne zainteresowanie taką imprezą. Jeżeli ty też, to proponuję, żebyśmy się kontaktowali już prywatnie. Mój adres: lubonscy@post.pl

  4. Torlinie, trekingowcem jestem i miesięcznie przechodzę ok. 200 km, ale po górach dawno nie chodziłem. Ale kto wie, co się mi wpadnie do głowy za jakiś czas.
    Trzymam kciuki za Twoje plany.

  5. Jak anonse to anons:

    Korzystając z częstej tu obecności komentatorów biegłych w historii proszę kogoś, kto się zna o rozwianie moich wątpliwości.
    Wątpliwości te dotyczą tezy puszczonej w obieg ponoć przez Brücknera jakoby polskojęzyczni chłopi katolicy masowo zasiedlali w XVI i XVII wieku pustki Ukraińskie. Późniejsi historycy tezę tę powielali. Wynikł z tego obraz wedle, którego Ruskie elity polonizowały się (źródła to potwierdzają) zaś lud Polski i katolicki rutynizował się przechodząc z braku sieci parafialnej katolickiej na obrządek wschodni. Mam do tej tezy intuicyjną nieufność.

    Z jakiej bazy źródłowej korzystał Brückner? Jeśli zaś jest to tylko jego domysł to czy później znalazł on potwierdzenie?

  6. Edwarze, nie potrafię powołać się z marszu na konkretne źródła informacji, ale ta brucknerowska (?) teza na pewno jest nieścisła. W XVI i XVII wieku Ukraina nie była pustką, choć była znacznie rzadziej zaludniona niż ziemie rdzennie polskie. Trudno więc mówić o masowym zasiedlaniu.
    Polsko-katoliccy imigranci rutenizowali się tam, gdzie stanowili wyraźną mniejszość, dla której nie opłacało się utrzymywać kościołów i kapłanów. Tam, gdzie polskie osadnictwo tworzyło zwarte wyspy, powstawała także sieć parafialna – przecież Kościół nie odpuściłby takiej sprawy!
    Wiejskie skupiska polskie i katolickie przetrwały przecież na Ukrainie do II wojny światowej, a w jakimś stopniu nawet do dziś.

  7. Pawle

    No właśnie. Nawet wydaje mi sie że infrastruktura kościoła katolickiego była tam rozbudowana na wyrost. Ambicją szlachecką było stawiać kościoły choć na cerkwie też dawali.

  8. Różnie to bywało z tym stawianiem kościołów, Kiedy pan gruntowy zakładał wieś na surowym korzeniu, to zwykle fundował świątynię pasującą osadnikom i uposażał duchownego. Na przykład w Karpatach, gdzie było osadnictwo na prawie wołoskim, to były zawsze cerkwie, nawet jak pan był katolikiem z dziada pradziada..
    Bogata szlachta ambicje realizowała raczej fundując klasztory i kościoły po miastach. Nie słyszałem o tym, by jakiś posesjonat katolicyzował swoich poddanych.

  9. Torlinie stanowczo odradzam samotną wędrówkę.
    Godna polecenia jest prywatna podróż w 6-8 osobowej grupie pod kierunkiem osoby, która Indie troszeczkę zna. Takie rozwiązanie pozwala bezpiecznie zanurzyć się w naturalności dużo ciekawszej od pozłotki oferowanej przez zorganizowane biura podróży.
    Co cię zaskoczy ?
    – ogrom subkontynentu. Kolejowa podróż z Kalkuty do Bombaju trwa bez przerwy od poniedziałku do czwartku. (samolotem szybciej lecz emocje głębsze)
    – równość przy niewyobrażalnym zróznicowaniu majątkowym (ww podróż oferowana w pięciu klasach – od ławek w lorach po klimatyzowane salonki.)
    – zupełna obojętność na los innych. Przy błachym skręceniu kostki mógbyś zostać pozostawionym w sytuacji czekajacego na śmierć.
    – codzienna bieda i brud niewyobrażalny dla Europejczyka.
    Poza tym niezwykła uprzejmość i serdeczność ludzi, ogromna ilość zabytków i zupełna inność kulturowa. Podróż w małej grupie gorąco polecam.

  10. Torlinie,
    za wysokie góry na moje nogi, więc tam się nie wybieram. Sprzed lat pamiętam, że szkolne koło geograficzne z liceum się wybrało na trekking po Himalajach (3-4 klasa liceum, a może rok wcześniej)? Paru kolegów potem, w dorosłym życiu tam wróciło, ale żebym dysponował teraz adresem jakiegoś chętnego?

    PS.
    Mój lekarz-specjalista z przychodni chodził po Himalajach, nawet doktorat napisał na temat. Ale to też nie jest dobry kontakt 😦

  11. @dana1:
    Słyszałem podobną historię. W tym sensie, że Ukraina była wymarzonym miejscem na ‚nowe życie’ dla chłopów, którzy szybko się ruszczyli. Ale źródła???

  12. Pawle

    Tu o Nepalu. Odpowiedz wyjaśnienie u mnie.

  13. Pak
    Komuś ( Brücknerowi ?) zamarzyły się zaginione plemiona.

  14. Torlinie, bez znajomości angielskiego nie radzę wybierać się samemu ani do Indii, ani do Nepalu.
    Tak więc, jeśli tam – to tylko w grupie, w której mówi ktoś po angielsku.
    I jeśli chcesz pochodzić w Nepalu (trekking wokół Annapurny to minimum kilkanaście dni), to skup się tylko na Nepalu.

    Indie to inna historia (moim zdaniem najciekawszy region tego kraju to Radżastan – no i oprócz tego Taj Mahal koniecznie trzeba zobaczyć). Tak więc: Indie północne. A żeby podróż tam miała sens (poznawczy), to wypada się tam wybrać na co najmniej 3 – 4 tygodnie (ważne jest także to, w jaki sposób zdecydujesz po Indiach przemieszczać).
    Południe Indii (w tym Goa) to także powinna być już osobna podróż (chyba, że w Indiach chcesz/możesz spędzić dwa miesiące, albo dłużej).

    Pozdrawiam

    http://wizjalokalna.wordpress.com/category/zapiski-indyjskie/

  15. Bardzo dziękuję za wpisy.
    Pawle!
    Będziemy w kontakcie. Napiszę obowiązkowo.
    Edwarze!
    Nie potrafię odpowiedzieć.
    Caddicusie!
    W razie czego zapraszamy.
    Piotrusiu i Logosie!
    Ja oczywiście przyjmuję szczerze do serca wszystkie uwagi, jestem na tyle doświadczonym turystą, że do takich wypraw potrafię się przygotowywać i 2 lata. Staram się jak najwięcej dowiedzieć na temat danego kraju, warunków podróżowania, noclegów, ciekawych miejsc do zwiedzania. Słusznie zwróciliście mi uwagę na rozmiar subkontynentu indyjskiego, skupimy się w takim razie tylko na Nepalu, i zwiedzimy trochę Delhi.
    Mam jedną drobną uwagę na temat języka. Zwolennicy języka angielskiego powszechnie uważają, że bez jego znajomości właściwie w ogóle nie można żyć. Ja mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że w Indiach tak samo dostanę pokój w hotelu, czy znam język, czy nie. I chodzić głodny też nie będę. Chodząc po Włoszech też toczyłem „dyskusje kulinarne”, a każdy mówił w swoim języku. Mam młodą znajomą, która w zeszłym roku pojechała do Indii z koleżanką i wróciła szczęśliwa. Muszę się dowiedzieć szczegółów.
    —————————–
    Tyle jest miejsc do zwiedzania. Życia mi nie starczy. Jak sobie grzebię w liniach lotniczych, to są czasami takie promocje, że dech zapiera, tylko np. z Amsterdamu lub Stambułu. Spotkałem się wczoraj z kumplem, który wędrował słynną GR-20 na Korsyce. Dlaczego ja nie mam 30 lat?

  16. „Tyle jest miejsc do zwiedzania. Życia mi nie starczy.”
    .
    Właśnie. Himalaje to moje stare marzenie, ale generalnie im jestem starszy, tym mniej mnie ciągnie do różnych sławnych miejsc, które „trzeba zaliczyć”. Mój ulubiony sposób spędzania wolnego czasu to wziąć namiot, zapas żywności, kociołek do gotowania i zaszyć się na dwa tygodnie w jakichś mało uczęszczanych i słabo zagospodarowanych a ładnych górach. Stąd pewnie mój sentyment do Rumunii, która w naszej części Europy najlepiej te warunki spełnia.

  17. Witaj Torlinie, czesc z pozostawionych tu komentarzy niepotrzebnie rysuje problemy. Ja pojechalam do Indii sama (pierwszy raz poza Europa), wyladowalam w Mumbai po czym przebylam 24 godzinna podroz pociagiem na poludnie Indii. Znalam angielski, jednak w porozumiewaniu sie z miejscowymi nie na wiele sie to przydalo. ich angielski co najmniej nie brzmi podrecznikowo, czy nawet angielsko. Zwiedzilam Goa, Kerale i cale poludniowe wybrzeze. Jest bezpiecznie. Po drodze mozna sie podlaczyc pod innych turystow, ja akurat spotkalam duzo sympatycznych niemcow, kanadyjczykow i hiszpanow:)
    sa specjalne slowniki obrazkowe, ktore warto miec ze soba, niezaleznie od kraju w ktorym sie przebywa mozna pokazac o co chodzi, czy to w restauracji, czy w autobusie, czy w codziennych kontaktach. Mam gdzies jeszcze ten slownik, nie pamietam wydawnictwa, moge podac jesli napiszesz na maila. Co do Nepalu, moje znajome jechaly tam jedynie z bagazem podrecznym. Polecam blog „Chihiro o swiecie” w ostatnich wpisach jest duzo informacji z pobytu w Himalajach z punktu widzenia samotnie podrozujacej kobiety. Mam tez kumpla, ktory obszedl Annapurne przygotowywal sie do tego wyjazdu jedynie droga internetowa. Wczesniej lazil tylko po polskich i slowackich tatrach oczywiscie trzeba sie znac na sprzecie itd.
    Chcialam po prostu powiedziec jedz Torlinie! solidnie sie przygotuj. trudniej sie dogadac w Rumunii niz w Indiach:) Trzymam kciuki za Twoja wyprawe xxx

  18. ShyJo!
    Jak jestem szczęśliwy, że się odezwałaś. Jak leci? Sprzedajesz swoje obrazy? Drogie są?
    Ja tak myślałem, jak piszesz. Dwie dziewczyny poleciały do Delhi, kupiły sobie bilet na pociąg do Goi i były zachwycone. Po niebezpiecznych dzielnicach to ja i po Warszawie nie chodzę. Tak cały czas myślałem, że tak jest.
    Pawle!
    Czy to chodzi o zaliczenie? Bo tak to na wszystko można powiedzieć, że chcę zaliczyć Venediger Höhenweg i trekking dookoła Annapurny. Ja po prostu wiem, że to są wspaniałe wyprawy i mnie nic nie obchodzi, że tak myśli milion ludzi na całym świecie. Jak Ci pisałem, doskonale się czuję sam jeden w schronisku górskim albo w leśniczówce w środku puszczy, jak na zatłoczonej ulicy czy muzeum. Tak samo z wielką przyjemnością wędrowałem nie spotykając ludzi z Kartką wzdłuż Bobru, jak i w tłumie obejmowałem w pasie Julię w Weronie. Dla mnie ważne są moje odczucia, pragnienia, chęć poznania.
    Ale wiesz, namiot, kociołek i pustkowie to już nie dla mnie. Za mało mam czasu.

  19. Torlinie, dlatego między innymi życie jest piękne, że nie wszyscy jesteśmy jednakowi i nie wszyscy to samo lubimy. A mam takie wrażenie, że kiedy napisałem, jak JA czuję pewne sprawy i co lubię, potraktowałeś to jako wyrzut pod swoim adresem.

  20. Odradzam…. Choćby dla bezpieczeństwa…
    Kłaniam nisko:)

  21. Witam. Ostatnio szukam informacji nt. Alp i szlaków dostępnych dla pieszych turystów, czytałem wpis o Watzmannie i nie ukrywam że ten rejon chciałbym „przechodzić” na początek. Moje pytanie gdzie znaleźć mapy wraz ze szlakami i opisami na wzór przewodników Pana Nyki


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: