Napisane przez: torlin | 24/02/2012

Anglik z Kołomyi

Pewien znajomy w rozmowie ze mną użył powiedzenia „Anglik z Kołomyi”. Szczerze mówiąc wzruszyłem się. Nie tylko z tego powodu, że dawno nie słyszałem powiedzeń w stylu „pisz na Berdyczów”, bądź „bo w Pińczowie dnieje”, ale zastanawiam się nad siłą bzdur opowiadanych przez lata. Muszę z ręką na sercu przyznać, że wygadywałem takie same idiotyzmy w szkole na temat Żydów, Cyganów, Ruskich, Szwabów i tak dalej. Trudno powiedzieć, że się teraz tego wstydzę, bo to było w szkole powszechne, a głupota uczni w tym wieku jest rzeczą normalną. Ale…

Warto zajrzeć w głąb tego powiedzenia, „Anglik z Kołomyi”, powstało ono w XIX wieku, i miało charakteryzować prowincjusza udającego człowieka z wielkiego świata, szastającego pieniędzmi, chociaż mu słoma z butów wyłaziła. A to nie była w pełni prawda.

W 1879 roku w pobliskiej Słobodzie Rungurskiej odkryto bogate złoża ropy naftowej, powstało tam setki szybów, a właśnie w Kołomyi wybudowano rafinerię. Ściągnęło to do miasta kapitał angielski i rzeczywiście na ulicach coraz częściej słychać było mowę Szekspira. A samo powiedzenie było po prostu zawistne. Ponieważ wielu mieszkańców na ropie się dorobiło, to „Anglicy” z grubym portfelem stali się marzeniem sklepikarzy, restauratorów i innych rzemieślników. Miasto było bogate, z oświetleniem gazowym, pięknym dworcem.

Teodor Axentowicz, Kołomyjka (Oberek), 1895 r. — Muzeum Narodowe w Warszawie

PS. Ciekawostka – ropa była przewożona pociągami do rafinerii, ale tory wiodły przez centrum miasta. I mieszkańcy zrobili z tego całą ceremonię, lokomotywa pilotowana była przez odświętnie ubranego kolejarza grającego na trąbce i machającego flagą, a ona sama (tzn. lokomotywa) przybierała kształty w zależności od najbliższego święta, w dniu lotnictwa miała kształt samolotu, w dniu Hubertusa łba jelenia, a w dniu Święta Morza dziobu żaglowca. Mnóstwo ludzi przyjeżdżało specjalnie, aby podziwiać widowisko.

Advertisements

Responses

  1. Dziś w Kołomyi można zajrzeć do Muzeum Pisanki

    Depczę codziennie kupionym po kupionej tam tkaninie z konopi.

    O ile Kongresówka miała swoją Łódź i łódzką legendę skoncentrowaną w jednym miejscu, to Galicja miała swą Łódź rozproszoną od kapitalistycznych Gorlic z giełdą i tym podobnymi grami, przez Krosno i dalej przez Trójmiasto – Drohobycz, Borysław, Truskawiec aż po Kołomyję.

    Dziś można to obejrzeć (Paweł ekspertem) w nieco nudnawym Muzeum Przemysłu Naftowego w Bóbrce (uwaga! Nie Bóbrka bieszczadzka).

    Link osobno.

  2. http://www.geo.uw.edu.pl/BOBRKA/index.htm

    49°37´58″N 21°41´55″E

  3. W temacie kolomyja.pl Google mówi:
    Gdzieś na rubieżach Warszawy, przy Konstancińskim trakcie stoi Gościniec Kołomyja. Powiadają, że jadło tam przednie, napitek tęgi, a hulanki takie, że aż…

  4. Edwarze, W muzeum w Bóbrce, to ja byłem pierwszy i ostatni raz, kiedy odbywałem kurs przewodnicki. Ponad trzydzieści lat temu. Nic nie pamiętam. Żaden ze mnie ekspert.
    W Borysławiu, nawiasem mówiąc, można do dziś oglądać czynne kiwony naftowe pracujące w miejskim parku.

  5. Ale tak, jakby teraz to powiedzenie zmieniło trochę charakter. Młodzież go używa w stosunku do kogoś, kto kaleczy język angielski.

  6. „Młodzież go używa w stosunku do kogoś, kto kaleczy język angielski.”
    .
    Ciekawe to, co mówisz. Byłem przekonany, że takie zwroty jak „Anglik z Kołomyi” czy „pisz na Berdyczów” znają już tylko starzy ludzie, bo dla większości młodych i Berdyczów, i Kołomyja to czysta abstrakcja. Ale ja nie mam kontaktów z młodzieżą. Prędzej z dziećmi, ze względu na córkę.

  7. Pawle

    Dla mnie jesteś z racji profesji ekspertem. Nie wątpię, że zdarzyło Ci się coś tam poprawiać w przewodnikach na temat tego skansenu.
    …………………..

    W Borysławiu ropa była blisko powierzchni. Zdarzało się ze dokopywano się do niej łopatą. Kupowało się dom i grzebało w piwnicy.

    Po co płacić podatki?

    Potem wiadrami dyskretnie upłynniało się wydobytą ropę. W związku z tym atmosfera była tam wojenna. Co rusz miastem wstrząsała eksplozja i jakiś sąsiad leciał do nieba wedle wyznania.

  8. Nie tylko w Borysławiu tak było. Praktycznie na wszystkich galicyjskich polach roponośnych wydobycie polegało początkowo na wykopaniu dołu w ziemi i spuszczaniu do niego wiaderka na sznurku.
    Bywało jeszcze zabawniej. Podczas wierceń w bieszczadzkiej Polanie nastąpił niekontrolowany wytrysk i ropa płynęła potokiem zamiast wody. Ponoć okoliczni wieśniacy pośpiesznie wyrzucali z beczek kiszone ogórki, by mieć do czego łapać cenny surowiec.

  9. Metoda ta wróciła w czasie okupacji, ale nie w szybach kopankach. Otwierano ,oczywiście nielegalnie, zabezpieczenia starych odwiertów i spuszczano w nie wiadra (otwór wiertniczy skokowo się zwęża), ale rury zamkniętej ciężkim dnem. Dalej wiadomo – pędzono z ropy płyn podobno niezły do lamp naftowych. Widziałem taką rurę.

  10. Ten Axentowicz to raz kołomyjka raz oberek. Wszystko jedno to nie jest. Inne metrum. Inne regiony. Może po strojach ktoś pozna?

  11. Widzieliście film: „Lata dwudzieste, lata trzydzieste”? Ja go bardzo lubię. Nie jestem najsilniejszy w tańcach, a o kołomyjce to w ogóle nie słyszałem. Edwarze i Pawle, wyrastacie mi na gigantów umysłowych, tylu rzeczy nie wiem.

  12. W polskich strojach ludowych, zwłaszcza z nizin, nie jestem mocny.
    Na pewno nie są to stroje huculskie i raczej w ogóle nie ukraińskie.
    .
    PS. Bez kokieterii, Torlinie. Ja na przykład nie wiem nawet ćwierci tego, co ty wiesz o malarstwie.

  13. Z krótkiej kwerendy w internecie wynika, że to jednak ma być huculska kołomyjka. Coś Axentowiczowi lub jego interpretatorom pomyliło. Huculi na pewno nie chodzili w butach z cholewami, nie nosili też długich białych koszul męskich i takich kapeluszy jak na obrazie.

  14. Hmm , taniec kołomyjce , to jak nasz rodzimy oberek. 😆
    Nie wiem, czy ktoś jeszcze potrafi to tańczyć poza folklorystycznymi zespołami. Na weselach już się tak nie tańczy 😛
    Może jeszcze z dawnych tańców, „polonez” otwiera bal maturalny, chyba?.. 😉

  15. Bo to taniec ukraiński – kołomyjce , tak myślę. To nie dokładnie oberek.Trochę się różni.

  16. Jaka tam wiedza Torlinie? Masz na myśli kształt otworu wiertniczego? To wiedza przypadkowa.

    Miała to być konstrukcja fabularna ze szkieletem w szafie. Szafa miała być nie banalna. Dlaczego nie szyb naftowy? Szkielet ludzki przypadkowo odkryty na głębokości kilkuset metrów? Miejsce akcji sprzyjało pomysłowi. Więc co? Więc research. Okazało się, że ciało dorosłego mężczyzny za nic nie wpadnie głęboko do takiego otworu.

    Kołomyjka / oberek?

    Ja myślę, że Axentowicz uchwycił pędzlem moment, kiedy masa katolickich Polskich chłopów spod Sieradza przeniesionych piórem Brücknera na Ukrainę zatraca się w Ruskiej kulturze w okolicach Kołomyi.

  17. Ja tak jeszcze o tym tańcu, z ciekawości. 😆

    Kołomyjka (ukr. коломийка) – taniec ludowy ukraińskich górali ze wschodnich Karpat w metrum 2/4, a także przyśpiewka wykonywana wraz z tym tańcem.
    http://youtu.be/zDNBjeKpPHE 🙂

    Oberek – polski taniec ludowy, o żywym tempie i skocznej melodii w rytmie nieparzystym; popularny na wsi w wielu regionach Polski, szczególnie lubiany na Mazowszu i Radomszczyźnie. 😉

  18. Zajrzyjmy do Stryjeńskiej. Tańce polskie.

  19. Jak ja się znam na muzyce, to to nie jest to samo.

  20. Coś ubogi jest ten spis tańców wg. Stryjeńskiej . Nie ma w ogóle uwzględnionego śląska ❗ . 😉

    Pośród ludowych tańców śląskich znajdują się trojak, gołąbek, mietlorz, zajączek, waloszek, kozirajka, gąsior.

    Jakoś ta polskość ograniczona i przesunięta na wschód i tak bardziej wielonarodowa ukraiński i żydowski ❓ . 😆

  21. Ciekawa jestem co na to by powiedział Oskar Kolberg. Oczywiście nic nie mam przeciw tym pięknym tańcom, lecz taniec żydowski , to był piękne pokazany w pięknym musicalu i kołomyjka chyba też pt.”Skrzypek na dachu”. 😆

    taniec żydowski z wesela, piękny zresztą 😀 http://youtu.be/yGBG8mCt59s

    taniec ukraiński, czy ruski kozak też cudny!
    Jakoś tak amerykańcom nijak nie wychodzi 😀

    http://youtu.be/broNF-RVj1Q 😉

  22. Wiadomość dla wszystkich, jeżeli nie chcecie znaleźć się wśród oczekujących, mam nastawiony Łotrpress na 2 linki.

  23. Swoją drogą trzeba wyrazić uznanie dla porwanych rytmem kołomyjki czy oberka dziewcząt. Sama myśl że obuty tancerz stanie partnerce na palce przyprawia mnie o palpitacje.

  24. Chciałem zrobić komedię omyłek, a znalazłem satyrę. Edwar napisał „palpitację”, pomyślałem sobie, że może słowo „palpitacja” odnosi się również do czegoś innego niż serce i zrobię mu kawał. I znalazłem to cudo: ‚”Palpitacja (z łac.: palpitare – szybko się ruszać) – przyspieszenie akcji serca, zwiększenie liczby uderzeń do 100-120 i więcej na minutę. Towarzyszy mu uczucie przyspieszonego lub mocnego bicia serca, tzw. kołatanie. Może być wywołane przykładowo przez nadmierne spożycie glutaminianu sodu, kofeiny, alkoholu, nikotyny, jak również w stanach chorobowych jak nadczynność tarczycy, częstoskurcz nadkomorowy, migotanie przedsionków i innych. Zdarza się przy wadach organicznych i chorobach czynnościowych. Bezpośrednim powodem bywa silne wzruszenie lub wysiłek fizyczny.[potrzebne źródło]”. Pytam się grzecznie, na cholerę mu źródło? Czy jak napiszę, że jak pies raptem szczeknie, to małe dziecko się przestraszy, też mu będzie potrzebne źródło?

  25. Torlinie

    Problem nie jest błahy. Patrz Wyspiański – Trza być w butach na weselu.

    Podobno cała Rabacja 1846 miała genezę obuwniczą. Oto pod jesień 1845 pewni Państwo, których nazwiska zgodnie z Galicyjską tradycją nie wymienię zorganizowali dożynki. Nie były to zwykle dożynki. Państwo dozwoliliby córki Domu tańcowały z chłopami.

    Cóż, kiedy córki nie były jak Zosia od Tadeusza.

    Panienki w tan poszły obute. Na domiar nieszczęścia na dożynkach zjawił się Urlopnik z Cesarskiej Armii, który ogólnie chwali sobie służbę, ale przymus noszenia Cesarskiego obuwia doskwierał mu ogromnie. Urlop wykorzystywał by od onuc i butów wypocząć. Pierwszy ruszył w tany z dworską Panną. Raz dokoła, raz dokoła! Nagle jak panna z ochoty nie tupnie. Nie świeczki a gromnice stanęły Urlopnikowi w oczach. Jak Panną nie ciśnie o udeptaną ziemię!

    Nogami się nieskromnie nakryła, bo dla wygody dożynkowej była jak Rydel. Nic pod spodem. Zerwała się szlachta z sąsiedztwa, zerwał się Ojciec Sędziwy, zerwali się Bracia Rodzeni. Ledwie Urlopnik z życiem uszedł, ale z połamanymi żebrami.

    Panna wstąpiła do Norbertanek na Salwatorze. W lutym 46 chłopy dożynki swoje świętowały. Braciom Panny zęby powybijali. Sędziwemu Ojcu nie mogli, bo już był bezzębny. Dobrze, że na tym się skończyło. Urlopnik po latach wyszedł z armii. Ożenił się bogato. Dzieci w gimnazjach wykształcił a te dzieci swoje dzieci na Uniwersytecie i na Politechnice.

    Na pewnym weselu w Wierzynku podsłuchałem jak ciotki Panny Młodej i Młodego ustalały genealogię rodzinną. Do czego doszły kierowany Galicyjską dyskrecją nie opowiem.

    http://www.wierzynek.com.pl/pl/wierzynek/imprezy-okolicznociowe.html

  26. O ile się nie mylę, palpitowaniem nazywa się również manipulacje, które wykonuje prestigiditator trzymanym przedmotem, żeby zmylić publiczność.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: