Napisane przez: torlin | 05/03/2012

Polskość

Powiem szczerze, że sam się nieswojo czuję. Otóż zachorowałem na obojętność w sprawie polskości. Jeszcze przy Koperniku to jakoś rozumiałem, teraz przeczytałem o kłopotach LOT-u, o fuzjach gigantów, o wejściu na rynki smoków azjatyckich, z olbrzymią gotówką, o tym, co należy zrobić, aby uratować LOT, który jest w gruncie rzeczy malutki jak na świat. I doszedłem do wniosku, że mnie to nic nie interesuje, że mnie jest wszystko jedno, czy będę leciał Lufthansą, WizzAir-em czy Turkish Airlines. Czy też LOT-em. Coś mi się wydaje, że Unia zaczyna nas zmieniać do podszewki.

Advertisements

Responses

  1. Ad ilustracja do wpisu

    Dobra ilustracja neurotycznego stosunku do polskości.

  2. To widzę pozytywny stosunek do polskości. Wiele osób od dawna wolałoby latać Lufthansą, jeździć Toyotą lub Skodą (a nie Polonezem), śmigać na nartach w Alpach, gdzie gospodarze są mili i nie narzekają na nieznośnych turystów…

  3. Polak potrafi:-)

  4. Torlinie, to chyba zrozumiałe. Dla mnie też polskością nie jest linia lotnicza czy firma produkująca jogurt, który kupuję w najbliższym sklepie, a nawet nie są polskością sukcesy czy porażki sportowców. Ale jest już polskością stan infrastruktury komunikacyjnej, wygląd naszych miast i wsi, poziom kulturalny obywateli, działające lub niedziałające mechanizmy demokracji. Słowem, to wszystko, co zależy od samych Polaków, a nie od mechanizmów rynkowych globalizującego się świata.

  5. TesTeq: „…śmigać na nartach w Alpach, gdzie gospodarze są mili i nie narzekają na nieznośnych turystów…”
    .
    Bywałeś ostatnio na nartach gdzieś w Polsce? U nas też już gospodarze są przeważnie mili i nie narzekają dla turystów. A i infrastruktura narciarska się rozwija. Tyle że Alp to my nie mamy, a w Tatrach park narodowy.

  6. Ale cieszę się z Waszej reakcji, już myślałem, że zostanę wbity na pal. Im bardziej interesuję się historią i „prawdziwymi Polakami”, im bardziej zaglądam do współczesnych polskich firm, o których trudno jest powiedzieć, czy są polskie czy obce, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że cała ta narodowa histeria była charakterystyczna dla XIX i XX wieku. I mam nadzieję, że nastąpił jej kres. Mnie to jeszcze czasami ciężko przechodzi przez gardło, ale widzę po znajomej młodzieży lepiej zarabiającej, jak ona wyjeżdża za granicę „podskoczyłam do Londynu”, „na 3 dni wyskoczyłam na deskę do Szwecji”.

  7. ja wierzę w polskość portfela bo wiem, że to co kupuję przekłada się na to kto zyska pracę a kto ją straci. Ale daleki jestem od popierania gigantów, choćby lokalnych. Lot, lotos, orlen, PZU, telekompromitacja polska… wszystkie te firmy lubią stroić się w barwy biało-czerwone, ale wystarczy że zmienia się opcja polityczna i służą już innemu panu. Niech będzie tepsa: gdybyśmy byli do niej przywiązani, to co dzisiaj? Tepsa siedzi we francuskim portfelu i służy interesom Paryża. Co w niej polskiego?

    warto podkreślić, że korporacje z natury rzeczy są transnarodowe – firmy o pewnej wielkości mają zróżnicowane struktury własności i często nie wiadomo co się kryje za nazwą danego przedsiębiorstwa. Dzisiaj firma X jest polska, jutro chińska, pojutrze wenezuelska. Udziały w takich firmach to plankton polityczny, coś co można sprzedać lub oddać za różne korzyści i to często poza kamerami. Dla bogaczy jest to jednocześnie źródło dochodu ale nie rozumianego jako inwestuję i zbieram zyski, raczej: kupić tanio firmę, wywalić ludzi, sprzedać firmę drogo. Te firmy to polityka, z biznesem mają stosunkowo mało wspólnego…

    inaczej z firmami małymi i średnimi – tutaj chyba warto się zastanowić nad ich polskością. Małe i średnie firmy to w rzeczy samej my. A więc i Polska. Niekoniecznie rozumiana patriotycznie, ale z pewnością ekonomicznie…

  8. @Paweł Luboński: Dostrzegam poprawę w polskich Tatrach, ale w dalszym ciągu nie spodziewam się, że gospodarz podwiezie mnie za darmo swoim prywatnym samochodem do wyciągu, usłyszawszy, że nie wiedziałem o zawieszeniu kursowania specjalnego autobusu dla narciarzy.

  9. Onibe: Piszesz „telekompromitacja polska”. Jakież to urocze określenie. „Tepsa siedzi we francuskim portfelu i służy interesom Paryża. Co w niej polskiego?” Jak zadzwoniłem z reklamacją, to rzeczywiście – odebrał sam Sarkozy i nie mogłem się dogadać po francusku. Ale mimo to usterka została usunięta bez zbędnej zwłoki. Złośliwe żabojady. Tacy akuratni, żeby nie można było się przyczepić!

  10. Torlinie nie zachwycam się opisywaną przez Ciebie postawą młodych ludzi -widzę ją i akceptuję, bo muszę. Ale przeraża mnie zanik rodziny wielopokoleniowej. Relacje rodzinne oglądane w amerykańskich filmach zaglądają do co raz większej liczby domów.

  11. Onibe!
    Jest wielki kłopot z polskością firm, chyba że są one małe i funkcjonują tylko na naszym podwórku. Jeżeli tylko stajesz się większym graczem za granicą, bardzo szybko zaczynasz mieć akcjonariuszy zachodnich, lub wręcz zaczynasz działać przede wszystkim na tamtych rynkach.
    Tes Tequ!
    Idealista z Ciebie, to nie jest takie proste. Ja Austrię znam bardzo dobrze, wprawdzie z letnich wędrówek, a nie z zimowych nart, ale Austriacy tacy kochani to wcale nie są. Ksenofobiczni, podejrzliwi, nielubiący obcych (ja nie mówię o Wiedniu, bo jak każde duże miasto jest kosmopolityczne).
    Jeżeli chodzi o Telekompromitację, to dla mnie oburzający jest fakt, że państwowe spółki w Unii mogą sobie robić takie zakupy jak Francja w TPSA. Świadczy to o tym, że Francuzi w d…. mają jakiekolwiek ustalenia i normy, ciekawe, co by powiedzieli, kiedy to Polska postanowiłaby kupić całe France Telecom.
    Piotrusiu!
    A bo ja wiem? Z jednej strony uważam za właściwe, że upadła rodzina wielopokoleniowa, dominacja starszych w dawnych wiekach była źródłem olbrzymich frustracji młodych, teraz każdy chce być na swoim, i ja jestem za tym. A że nie utrzymują kontaktów ze sobą? Wydaje mi się, że to zależy od wychowania, np. moja rodzina mieszka osobno, ale tak, jakbyśmy byli razem. Myślisz, że jak ludzie wspólnie zamieszkiwali, to miłość tam kwitła? Śmiem wątpić.

  12. @Torlin: Nie znam uregulowań zabraniających kupowania spółek w Unii. Czego one dotyczą?

    Zgadzam się, iż żałosne jest to, że France Telekom kupił TPSA, a nie na odwrót, że Francuz jest lepszym biznesmenem i politykiem od Polaka.

    Dlaczego tak jest? Bo na przykład Francuz nie wpycha Putinowi kija do oka, tylko szuka okazji do wspólnego zrobienia z nim interesu.

    Czy zastanawiałeś się dlaczego Polska płaci za paliwa z Rosji wyższe ceny niż inni? Bo nikt nie chce trutniowi uprzyjemniać życia – bo i po co, skoro truteń jest kiepskim, histerycznym partnerem w interesach.

  13. Torlin: „Uważam za właściwe, że upadła rodzina wielopokoleniowa, dominacja starszych w dawnych wiekach była źródłem olbrzymich frustracji młodych, teraz każdy chce być na swoim, i ja jestem za tym.”
    .
    Wydaje mi się, że tym, co ci się w dawnej rodzinie nie podoba, nie jest w istocie wielopokoleniowość, tylko patriarchalizm. Obecność dziadków nie musi przecież oznaczać ich dominacji, choć niegdyś z reguły oznaczała.
    Ja mam właśnie taką rodzinę: w tej samej willi mieszkają na parterze rodzice żony, a na piętrze ja z żoną i dzieckiem. Prowadzimy zresztą dwa odrębne gospodarstwa domowe. Taka sytuacja ma wiele zalet. Bezpieczeństwo domu podczas wyjazdu na dłuższy urlop, łatwiejsze rozładowywanie ewentualnych konfliktów, opieka nad dziećmi, finansowe wspieranie się w razie potrzeby.
    A jak ktoś ma przykry charakter, to potrafi sobie stworzyć piekło niezależnie od tego, w jakiej rodzinie żyje.

  14. Polskie, polskość?
    Może trochę nie o tym, o czym chciał Torlin.
    Spróbuję na tyle na ile pozwala na to formuła komentarza podzielić się swoim doświadczeniem, doświadczeniem emigracyjnym niezbyt typowym, bo obejmującym może kilka tysięcy osób.
    Wyjechałem na podstawie faktu rocznego internowania. Kraj, do którego pojechałem udzielał azylu i zezwolenia jeszcze w PL. Tak, więc śluza była króciutka, choć znam takich, którzy w niej z powodu nadmiernej gościnności gospodarzy spędzili rok.
    Kraj miły a w nim Polacy. Od razu zraziłem się do kontaktów z wcześniej przybyłymi, do tak zwanej emigracji cywilizacyjnej emigracji, której motywem było znalezienie się nie w wolnym kraju, ale w kraju wyższej cywilizacji. Wiem, że trudno tu przeprowadzić granicę, ale dla mnie była ona czytelna przez zainteresowania spotykanych ludzi, przez ich język. Podobnie trudna dla mnie do zaakceptowania była polskość resztek wojennej i zaraz powojennej emigracji Polskiej. To był inny świat.
    Najlepiej i bez dysonansu kulturowego zżyłem się z emigracją 68 roku. Ten sam język, te same książki na półkach. (My i Oni mieśmy prawo do mienia przesiedlenia i tak się jakoś składało, że książki były w obu grupach najważniejsze mienie). Łączyło mnie z tą polskością to, że nic nie trzeba było sobie tłumaczyć, śmieszyło nas to samo, to samo smuciło nawet klęliśmy w ten sam sposób. To była Moja Polska. W tej innej było coś szczurzego coś prymitywnie cwaniackiego. Powtarzam: generalizuję, charakteryzuję grupę nie jednostki.
    Moja polskość pierwszej połowy lat 80 skonfrontowana z Tuziemcami doznawał dyskomfortu o ile byli to ludzie zainteresowani polityką o określonej postawie ideowej. Z jednej strony podzielałem poglądy tamtejszej prawicy to znaczy demokratycznych konserwatywnych liberałów. Podzielałem ich niechęć do przerostów państwa opiekuńczego czasem wręcz patologicznych. Jednocześnie obcy mi był ich sposób bycia, ich styl i obyczajowość. W tej sprawie lgnąłem ku lewicy nawet skrajnej. Znalazłem jak wystudiowany w humanistyce i naukach społecznych pracę wśród technicznych innowatorów. Polskość to znaczy Polskie doświadczenie bardzo mi w funkcjonowaniu w tej grupie pomogły. Pomogła ta moja polskość także samej grupie. Trudno to określić, ale chyba Polska umiejętność improwizacji i chodzenia na skróty skonfrontowana z ze spokojnym rutynami gospodarzy tworzyła nową, jakość. Nie wiem, jacy są dzisiejsi Polacy jak dziś sprawdza się polskość w konfrontacji z różnymi odmianami europejskości. Pewnie zależy to, z jakiej polskości Polak wyszedł. A jest odmian tej Polskości wiele.
    Dla mnie zmieniło się od kilku lat wiele. W konfrontacji ze spotkanym Polakiem nie milknę jak kiedyś by nie poznał rodaka po akcencie. Nie ukrywam swej polskości przed rodakiem. Traktuję, zatem Polaków tak jak innych Europejczyków. Krzywię się i potrafię być niemiły, kiedy zaczynają na polskość narzekać. To niestety zdarza się często.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: