Napisane przez: torlin | 18/03/2012

Fresk pod freskiem

Peter Paul Rubens, kopia fresku Leonarda da Vinci „Bitwy pod Anghiari”. Podobno od lewej do prawej jest Francesco Piccinino, Niccolò Piccinino,  Ludovico Trevisan i Giovanni Antonio del Balzo Orsini – czyli po kolej – dowódca wojsk: Sieny, Mediolanu, Florencji i Neapolu. Mało prawdopodobne. To tak, jakby Matejko namalował „Bitwę pod Grunwaldem”, gdzie bezpośrednio starliby się król Jagiełło, książę Witold, Wielki Mistrz i Lingwen Olgierdowicz

Najpierw trzeba przeczytać artykuł TUTAJ i TU.

Zaginione dzieło Leonarda. W dawnych wiekach bardzo popularne, świadczy o tym chociażby obraz Rubensa na samej górze, pokazujący fragment dzieła Leonarda. Zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami dzieło Leonarda w ogóle nie powstało (pojawiło się jedynie na kartonie), względnie zostało namalowane farbami eksperymentalnymi, które nie przetrzymały upływu czasu.  I raptem taka wiadomość. Ale drugiej strony, jak się wczytamy w notatkę prasową, to się okaże, że Maurizio Serafini póki co nic nie odkrył. Jedynie to, że pod freskiem Giorgio Vasariego o tym samym tytule jest inny fresk. Ale czy to jest na pewno Leonardo? Ciekawe, czy współczesna technika pozwala zdjąć wierzchnią część fresku nie naruszając tego pod spodem. Inna rzecz, że ten człowiek się w tym specjalizuje od lat.

Leonardo da Vinci – „Kondotier”

Bitwa pod Anghiari nie należy do najbardziej popularnych w świecie, jest to jeden z epizodów rywalizacji pięciu wielkich państw – miast włoskich: Mediolanu, Wenecji, Florencji, państwa kościelnego i Neapolu. W bitwie tej po jednej stronie stanął słynny kondotier mediolański Niccolo Piccinino z armią księcia Filipa Marii Viscontiego, ostatniego zresztą z rodu, po drugiej zaś liga wszystkich pozostałych państw na czele z Ludovico Trevisanem, bardziej żołnierzem niż kardynałem. Inna rzecz, że siły były nieprawdopodobnie nierówne, po stronie Ligi walczyło 9.400 żołnierzy(1.400 kawalerii i 8.000 piechoty), a po stronie Mediolanu – 1.100 (800 kawalerzystów i 300 piechoty). W skrócie – Mediolan przegrał.

Maurizio Seracini z asystentką

Reklamy

Responses

  1. Czemuż Torlinie w liczbie przyczyn klęski szukasz? To kwestia nie liczby, a jakości żołnierza, a i wodza ręki… Miałże Żółkiewski pod Kłuszynem proporcyj dla się lepszych? A Czarniecki nad Basią? A Sobieski, gdy podjazdy z dwudziestu jeźdźcami słał na na 200-300 osobowe czambuły? No ale jako to proverbium z czasów I światowej wojny głosi: „Na to Pan Bóg stworzył Włochów, żeby nawet Austryjacy mieli kogo bić!”
    Kłaniam nisko:)

  2. Podobno Picasso odwiedzając typowe warszawskie mieszkanie typowego człowieka pracy machnął na ścianie znanego gołąbka. Pora by warszawscy historycy sztuki ruszyli na łów.
    Niestety nie potrafię podać adresu nawet w przybliżeniu.

    PS

    Wachmistrzu

    Mój Dziad (w linii matczynej) oficer austriacki wcale Włochów bardzo nie bił.
    Gdzieś w Alpach wraz z cała swą kompanią strzelców górskich został wzięty do niewoli. Ostatni rok (może półtora) spędził w sympatycznej niewoli w okolicach Monte Cassino ucząc się włoskiego i jako że podjął się funkcji intendenta wędrował z sympatycznym wartownikiem po okolicy od Neapolu do Rzymu organizując zaopatrzenie obozu w żywność i ogladając freski.

    Dla osłody przez Szwajcarię przyszło do niego pocztą (od samego Karola) odznaczenie cesarskie za odparcie przez jego kompanię na tydzień przed dostaniem się do niewoli Włoskiego ataku za pomocą kamieni i jednego ręcznego granatu (nie dowieziono amunicji).

    Nie było jak Włoski front!

  3. Mediolan przegrał? I tak nie mieli szans w starciu z Madrytem (Real), Barceloną (FC) i Londynem (Chelsea, Arsenal). Nie mówiąc już o Warszawie (Legia, Polonia)!

  4. Tegoż proverbium przynieśli nazad ci, co z legionów po przysięgowym kryzysie, Galicyjanami będąc, w austriackie kamasze posłanemi zostali (prawda, że w niewielkiej liczbie na alpejski front, co się był własnemi rządził prawami). Bez związku z tem proverbium, za to z temi kondotierami cytatów kilka o kondotierach z Nicolo Machiavellego:
    „Wojsko najemne (…) jest bezużyteczne i niebezpieczne (…) albowiem jest ono niezgodne, ambitne, niekarne, niewierne, odważne wobec przyjaciół, tchórzliwe wobec nieprzyjaciół; nie boi się Boga ani dotrzymuje wiary ludziom. (…) Najemnicy chcą bardzo być twoimi żołnierzami wtedy, gdy nie prowadzisz wojny, lecz kiedy przyjdzie wojna wolą uciec lub pójść sobie precz. (…) Wodzowie najemni są albo znakomitymi ludźmi, albo nie; jeżeli są, nie możesz im zaufać, gdyż zawsze będą dążyli do własnej wielkości, bądź to gubiąc ciebie, który jesteś ich panem, bądź to gnębiąc innych wbrew twej woli; gdy zaś wódz taki nie jest dzielny, przez to samo również cię zrujnuje.”
    „Italia nie przez co innego popadła w ruinę, jak przez to, że przez wiele lat była zdana na wojsko najemne, które zrazu potrafiło co nieco zdziałać i między sobą uchodziło za waleczne, lecz dopiero gdy przyszedł cudzoziemiec, pokazało, co jest warte”
    Kłaniam nisko:)

  5. Tes Tequ!
    Paralela kojarzy mi się bardziej ze spotkaniem Interu lub AC Milan z połączonymi drużynami Lazio (czy AS Roma), Fiorentiny, AC Siena, FBC Unione Wenecja i Napoli.
    Wachmistrzu!
    W Polszcze jakoś inaczej bywało. Właśnie wojska zaciężne biły się bitnie i można było (dopóki się płaciło żołd) na nich się opierać. A nasze pospolite ruszenie – ach, szkoda gadać.
    Edwarze!
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,W-Warszawie-zniszczono-wielkie-dzielo-Picassa,wid,13749488,wiadomosc.html
    Ciekawa rzecz, to front w Dolomitach. Jak się ogląda ślady po walkach istniejące do dziś na wysokości ponad 2.000 metrów, to człowiek zastanawia się, czy tam walczyli żołnierze, czy alpiniści. Inna sprawa, że Tyrol Południowy to właściwie jest część Austrii, na siłę zitalianizowana przez Mussoliniego.

  6. „W Polszcze jakoś inaczej bywało. Właśnie wojska zaciężne biły się bitnie i można było (dopóki się płaciło żołd) na nich się opierać.”
    .
    Nie należy mylić wojsk zaciężnych z najemnymi. Najemnicy bili się wyłącznie dla pieniędzy i było im wszystko jedno, w czyim interesie, byle płacił. Nie byli więc zbyt skłonni do przelewania własnej krwi.
    Natomiast żołnierze wojsk zaciężnych w Polsce służyli na ogół z pobudek patriotycznych, a od pospolitego ruszenia różnili się tym, że zgłaszali się na ochotnika, a nie z prawnego obowiązku, i otrzymywali żołd (zwykle z dużym opóźnieniem). No i zwykle byli quasi-zawodowcami. Zaciężnymi żołnierzami byli w większości bohaterowie „Trylogii” (poza panem Zagłobą).
    .
    „A Sobieski, gdy podjazdy z dwudziestu jeźdźcami słał na na 200-300 osobowe czambuły?”
    .
    No, to już kawaleryjska przesada. Dwudziestu jeźdźców to by nawet najtchórzliwsi Tatarzy czapkami nakryli. W ogóle polskie wyobrażenia o „nieprzeliczonej ćmie tatarskiej” są z reguły mocno zawyżone. Czytałem kiedyś o „podolskich Termopilach” koło wsi Hodów, gdzie w 1694 r. kilkuset polskich kawalerzystów rzekomo stawiło skutecznie czoło 20 tysiącom Tatarów. Absurdalny jest sam pomysł walki przy takich dysproporcjach liczbowych – przecież by się wszyscy Tatarzy zwyczajnie nie dali rady dopchać do Polaków.

  7. http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojskowo%C5%9B%C4%87_Tatar%C3%B3w

    Warto zajrzeć i porównać z innymi źródłami.

    Za ćmę robiły chyba zapasowe konie. Powyżej wyczytałem że 10 tys. Tatarów to już było ho ho – od wielkiego święta.

    Zresztą wszystkie historie i źródła do dawnych wojen przesadzają z liczebnością. Na szczęście przez dwa, trzy ostatnie wieki rozwinęła się biurokracja. Wiemy dokładniej.

  8. Należy rozpatrzeć, czy kondotierzy to wojska zaciężne czy najemne. Zgodnie z Wiki: „Kondotier (wł. condottiere) – we Włoszech, w okresie od XIV do XVI w. dowódca oddziałów wojsk najemnych w służbie miast lub dworów książęcych”, a pod „wojska najemne” czytamy: „Wojsko najemne (także: najemnicy, żołnierze najemni, kondotierzy, żołnierze fortuny) – formacja wojskowa składająca się z ochotników walczących za pieniądze, najczęściej w służbie obcego wojska dla danego państwa, miasta, władcy lub jakiejś organizacji, a nawet osoby prywatnej”.
    A pod „wojska zaciężne” czytamy: „Wojsko zaciężne – zawodowe oddziały wojskowe pozostające od końca XV wieku na żołdzie Rzeczypospolitej. Formowane w drodze zaciągu przez rotmistrzów królewskich, którzy dokonywali zaciągu żołnierzy na podstawie wydanych przez monarchę tzw. listów przypowiednich. Wojska zaciężne były specyficznym rodzajem wojsk najemnych”.
    Czyli kartofel to ziemniak, a ziemniak to kartofel. Prawda, Pawle?

  9. Nie Torlinie

    Ziemniak = Kartofel

    zaś

    wojska najemne > wojska zaciężne

  10. Torlinie, proponuję jednak nie traktować wikipedii jako rozstrzygającego autorytetu. Czy skłonny byłbyś husarzy spod Kircholmu lub Wiednia traktować per „najemnicy”? To była polska szlachta, i to przeważnie zamożna szlachta, bo tylko taką było stać na kosztowny ekwipunek husarski, bojowego konia i pocztowych. Brali żołd, ale wojna nie była dla nich sposobem zarabiania na życie.
    A dzisiejsi żołnierze zawodowi? Też służą za żołd i na ochotnika. Najemnicy?

  11. „10 tys. Tatarów to już było ho ho – od wielkiego święta.”
    .
    Ktoś wyliczył (czy nie jeszcze Olgierd Górka?), że w XVII wieku maksymalne możliwości mobilizacyjne chanatu krymskiego sięgały 20 tys. wojowników, ale to się zdarzało tylko wtedy, gdy chan własną osobą ruszał na wojnę.

  12. W gruncie rzeczy macie rację.

  13. Mości Pawle, przedkładam byś Waść dzieje wyprawy Sobieskiego na czambuły przestudiował skrupulatniej, ponadto przyjąć do wiadomości upraszam, że od czasów co najmniej Hannibala i kanneńskiej batalii wszelkie kleszcze i okrążenia to mają na celu, by się właśnie jak najwięcej nieprzyjaciela żołnierzy właśnie „nie dopchało” do atakujących. Na koniec zaś mieć na względzie upraszam, że w każdej wojnie przez sułtana zarządzonej chan musiał zwołać sefer, czyli co na kształt naszego pospolitego ruszenia i jako lennik sułtański iść sił swoich całością, a ponadto zazwyczaj wspomagali ich przy tem Nogajcy z ord przednich, osobliwie z budziackiej…
    Kłaniam nisko

  14. Tak paczę i paczę i dochodzę do wniosku, że te konie na pierwszym obrazku mają seksowne zady… Wiosna…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: