Napisane przez: torlin | 27/03/2012

Potęga uczucia i konwenansu

Rysunek autorstwa Marka Szyszki, jak i temat notki ściągnięty z artykułu o Tarnopolu pt. „Hetmański gród” Stanisława Sławomira Nicieni ze znakomitej serii „Rzeczpospolitej” „Kresy”: „Księga Kresów Wschodnich nr 2” nr 6 pt. „Tarnopol – stolica Podola”.

Właśnie w Tarnopolu spędził młodość i ukończył tamtejsze renomowane gimnazjum Ludwik Finkel (1858 – 1930), świetny historyk, zwany ojcem polskiej bibliografii, a z Wiki „w 1892 podjął pracę na Uniwersytecie Lwowskim jako profesor nadzwyczajny i kierownik Katedry Historii Austriackiej. W 1899 został profesorem zwyczajnym, pełnił funkcję dziekana Wydziału Filozoficznego (1901/1902), prorektora (1912/1913), rektora (1911/1912); w 1918 objął Katedrę Historii Nowożytnej, którą kierował do końca życia. W 1900 zainicjował działalność Powszechnych Wykładów Uniwersyteckich we Lwowie. Od 1900 był członkiem-korespondentem AU (późniejszej PAU), od 1910 jej członkiem czynnym; od 1888 brał udział w pracach Komisji Historycznej AU. Należał także do Towarzystwa Historycznego we Lwowie (1890-1903 sekretarz, 1914-1923 prezes), Towarzystwa Naukowego we Lwowie (1920 członek czynny), Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk (1928 członek honorowy); był członkiem-korespondentem Muzeum w Rapperswilu (1900) oraz prezesem Macierzy Polskiej. Uniwersytet Wileński uhonorował go doktoratem honoris causa w 1927, otrzymał ponadto Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Polonia Restituta (1927)”.

Ulica 3 Maja w Tarnopolu, w głębi gimnazjum, które skończył Finkel (zdjęcie STĄD).

I ten człowiek poznał pewnego razu piękną i bogatą szlachciankę, Stanisławę Pilawa – Smalawską (ja przypuszczam, że „Pilawa” to jest od herbu). Znakomity uczony, człowiek o nieprzeciętnej inteligencji, z racji swojego semickiego pochodzenia i wrodzonej nieśmiałości nigdy w życiu nie poprosił ojca swojej wybranki o jej rękę. Pisali do siebie płomienne listy aż do śmierci. Ona przeżyła go 5 lat, a po jej śmierci likwidujący jej mieszkanie natrafili na spory pakiet pięknie przetrzymywanych listów Finkela, w których autor dzieli się ze swoją wybranką swoimi radościami i smutkami. On nie ożenił się nigdy w życiu, ona została do końca swojego starą panną.

——————————-

Aneks tłumaczący

Usiłowałem to wszystko powiedzieć po cichutku, nie bawiąc się w dosłowności, lekko tylko aluzyjnie zaznaczając. Tes Teq to wiem, że zawsze żartuje, ale Edwar widzę nie zrozumiał, co ja chciałem tą notką powiedzieć. Otóż chcę powiedzieć, że konwenanse jeszcze niedawno, bo przed wojną, były paraliżujące. Mój Ojciec zna stosunki na Wschodzie, więc z nim konsultowałem myśl przewodnią. I Mój Tata potwierdził, że nie było szans, aby do polskiej, bogatej rodziny szlacheckiej wszedł Żyd. Mógł być nawet rektorem uniwersytetu słynnego na całą Europę, toby nic nie zmieniło. Wyjście za mąż za Żyda spowodowałoby wydziedziczenie panny młodej z całego majątku. Możemy się wściekać, protestować, ale tak było. I koniec.

Dałem u góry zdjęcie jagód, ponieważ mnie w latach 60. ubiegłego wieku również dotknęły konwenanse. Długoletni moi czytelnicy świetnie wiedzą, że wszystkie wakacje w młodości spędzałem u swojego wuja (lekko przyszywanego) w lesie na Suwalszczyźnie, aktualnie to jest teren Wigierskiego Parku Narodowego. I my jako młodzi chłopcy, ja i syn sąsiada – rolnika zebraliśmy dwie kanki czarnych jagód i pojechaliśmy na targ do Suwałk i je sprzedaliśmy. Nawet trudno powiedzieć, że to była awantura. Milczące grono starszych patrzyło na mnie z wyrzutem, a ciotka surowym głosem upominała mnie, że nie wypada, abym sprzedawał na targu. Jak dziś słyszę jej głos: „Mogłeś rozdać te jagody, ale sprzedawać ci ich nie wypada. Pamiętaj, z jakiej pochodzisz rodziny”.

Advertisements

Responses

  1. I czy to nie głupota ❓

    No te, za przeproszeniem, konwenanse ❓

    Torlinie – tak pomstujesz na fejsbuka, a tam wszystko jest prostsze. Poznajesz koleżankę, umawiasz się z nią i jeśli „jesteście sobie pisani”, następnego dnia razem jecie śniadanko. 😉

    Nie musisz żadnego ojca prosić o żadną rękę (bo i po co komu ręka – żeby napić się piwa, nie trzeba przecież kupować całego browaru) ❗

  2. No cóż Torlinie
    Wyszukałeś nam Galicyjskich Heloizę i Abelarda zmodyfikowanych tym, że nasz bohater dokonał na sobie mentalnej anto kastracji na tle przesądów rasowych.
    Może zresztą powody niespełnienia były inne?
    Piszesz „została do końca swojego starą panną”, czyli jak rozumiem starość była jej stanem permanentnym.

  3. Proszę spojrzeć wyżej na aneks tłumaczący

  4. Torlinie
    W wieku XIX i XX była szlachta i szlachta. Byli chłopi i chłopi. Byli Żydzi i Żydzi. Świadczy o tym relatywnie duża ilość małżeństw mieszanych. Pod względem intensywności przesądów rasowych, klasowych i innych nic szlachty nic nie różniło od chłopów a chłopów od Żydów.

    Domyślam się, że zapewne to chciałeś powiedzieć.

    Zakłamany stosunek do komercji cechował zarówno część szlachty jak i część dziedziczącej jej przesądy inteligencji. Handel (sprawa Żydowska) a także praca fizyczna poza domem i ogródkiem (chamy) uważana była za nieomal hańbiącą.

    Wyjaśnienie jest proste. Pańską wódkę sprzedawał chłopom Żyd arendarz, pańskie zboże i las wprowadzał do obrotu Żyd a chłopi uprawiali pola i rąbali las.
    Wysoko za to ceniona była wśród szlachty najpierw klamka magnacka a nieco później posada. W Kongresówce najchętniej prywatna lub w carskiej armii w Galicji zaś posada państwowa lub w samorządach czy w szkolnictwie.

    Że kastowość jednak kruszyła się w tempie szybkim świadczy relatywnie duża ilość małżeństw mieszanych i związane z tym migracje kastowe. Efekty tych migracji były kwasem, który zżerał anachroniczną strukturę społeczną. Z relatywną intensywnością tego procesu wiąże się zapewne wzrost antysemityzmu i wzrost pogardy dla nagle wykształconych chłopów. Wykształceni zaś chłopi jak tresowane pudle przejmowali dla mimikry szlacheckie mity i zabobony.

    Krakowska socjologia w latach 70 ubiegłego wieku przeprowadziła badania wśród polonii amerykańskiej dotyczące relacji z innymi tamtejszymi grupami etnicznymi. Uzupełniono je o badania stosunku wybranych grup do Polaków.
    Pamiętam (pamiętam, bo przytaczam z pamięci) że odpowiedzi na klasyczne pytanie o stosunek do ewentualnego małżeństwa dziecka z reprezentantem innej grupy etnicznej wykazały, że dla Polonusów najmniej pożądanym jest małżeństwo z Żydówką /Żydem zaraz obok małżeństwa z Murzynką/Murzynem.
    Oczywiście Żydzi mieli zdanie podobne o ewentualnym małżeństwie dziecka z Polką/Polakiem.

    Od tamtego czasu zapewne się trochę zmieniło. Ale czy wiele?
    PS
    Poza tym religia była wtedy o wiele poważniej traktowana niż dziś.

  5. A propos wydziedziczenia panny — byłem jesienią w muzeum Zofii Kossak w Górkach, gdzie gospodarze oprowadzający opowiadali, że ZK pisała fatalnie, co współcześni okuliści tłumaczą krótkowidztwem. Ale… panna w okularach? To nawet w światłej rodzinie Kossaków było nie do pomyślenia i musiałoby skutkować staropanieństwem. Dlatego nigdy nie została na to przebadana i nigdy nie nosiła okularów…

  6. W sumie Edwarze masz rację, ale mnie zastanawiają tak nieprawdopodobne zmiany, jakie zaistniały w ciągu mniej więcej 100 lat. Pisałem kiedyś na ten temat o Warszawie.
    PAKu!
    Ach te homonimy. Chciałem w pierwszej chwili zaprotestować przeciwko Twojemu stwierdzeniu, że Zofia Kossak – Szczucka „pisała fatalnie”. Ja wprawdzie czytałem dwa jej dzieła: „Krzyżowców” i „Króla Trędowatego”, ale byłem zachwycony.
    Dopiero po chwili przyszła refleksja, że Ty mówisz o charakterze pisma.

  7. Mnie w szkole zawsze uczyli, że należy pisać starannie, bo bazgrołów – nawet najmądrzejszych – nikt nie będzie w stanie odczytać.

  8. Sto lat?

    2012 – 100 = 1912
    1912 – 100 = 1812

    1812?

    1. Uniwersytet lwowski był przejściowo tylko Liceum.

    2. Żeby nauczał w nim Żyd raczej mowy być nie mogło.

    3. Nasz Bohater byłby może wybitnym rabinem albo nauczał w jesziwie.

    4.Do tego by prowadzić korespondencję z człowiekiem uczonym zdolna była by arystokratka a nie zwykła jak się można domyśleć szlachcianka.

    Smalawscy h. Pilawa, rodzina szlachecka z Rusi Czerwonej, wylegitymowana jako prosta szlachta (nie mieli przodków senatorskich) w Galicji 1787 r. W posiadaniu rodziny były Uherce Zapłatyńskie i Winniki Szlacheckie w pow. samborskim.

    Minęło 100 lat od 1812 i patrz Torlinie jaka zmiana.

  9. Natomiast teraz, obydwoje byliby w wolnym związku. I sami , i inni nazywali by ich singlami. 🙂

    Bardzo popularny stan i to z różnych powodów, bardziej z ekonomicznych. Dużo młodzieży tak teraz żyje. Tak w kraju , jak i za granicą.

    Dużo par mieszanych , tak religijnie , jak i rasowo. Bo Azjata, Afrykańczyk itd…

    912 – 2012 , czyli kolejne sto lat, i proszę, kolejna zm. zachowań ludzkich!..

    😀

  10. I za sposobnością pewne kalectwo wynikłe najpewniej z niewyobrażalności możliwości wyobcowania… Przecież gdyby obydwoje uciekli z ich „tu i teraz” bodaj do Argentyny, to tam nikt by im żadnych na zawadzie przeszkód nie stawiał… okrom najpewniej trosk materialnych…
    Kłaniam nisko:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: