Napisane przez: torlin | 06/05/2012

CSI w XVI wieku w Warszawie

Ostatni książęta mazowieccy: Janusz, Stanisław i Anna

O książętach mazowieckich już pisałem. Ostatnimi na stołkach książęcych byli dwaj bracia, znani później jako Janusz III i Stanisław Mazowiecki. Rozpustnikami i pijakami byli ci nasi książęta nadzwyczajnymi, więc nie powinno w gruncie rzeczy dziwić, że odeszli na drugą stronę w sposób raptowny i jednoczesny. A mieli przeciwników nie lada, zakochana wojewodzianka Katarzyna Radziejowska ze swoją niespełnioną miłością, Królowa Bona mająca chrapkę na Warszawę jako swoją dziedzinę, a w tle majaczy się wielki pan, Król Zygmunt I Stary, mający z kolei chęć na ostateczną inkorporację Mazowsza do Korony, czyli skończenie tego, co zrobił Jan Olbracht.

Obydwaj bracia zmarli krótko po sobie (1524 i 1526 r.) i po matce (1522 r.), co wzbudziło powszechne podejrzenia, że braci otruto. I teraz przydałoby się CSI i Columbo, aby zbadać i powiązać wszystkie wątki. Bracia chorowali na gruźlicę, brali lekarstwa zaordynowane im przez Włocha Giovanniego Alantsee, który był dostawcą leków zarówno na dwór królewski, jak i dwór Katarzyny. Po śmierci braci zniknął na jakiś czas, później pojawił się w Krakowie, gdzie żył pod opieką królowej, a w końcu swojego życia został burmistrzem w Płocku.

Katarzyna Radziejowska, będąc na dworze księżnej Anny Mazowieckiej (żony Konrada Rudego i matki obu braci), rozkochała w sobie Stanisława, ale na małżeństwo nie zgodziła się jego matka (mezalians), więc przypuszczalnie najpierw otruła matkę, a na obiad podała księciu kapłona w ostrym sosie. Wtedy zakochał się w niej młodszy książę, podarował jej w chwili słabości majątek Błonie w dziedziczne władanie i obiecał małżeństwo. Jak to mężczyzna, później mu przeszło, powiedział, że się nie ożeni i zabrał jej Błonie, więc…

Czemu kasztelanka spokojnie sobie żyła poślubiwszy jednego z mazowieckich dostojników?

Król tego wszystkiego nie mógł tak zostawić. Zostało wszczęte śledztwo i złapano winne, była to wieśniaczka Klimaszewska i jakaś piekarka z Krakowa. Nasz słynny kartograf i kontynuator dzieł Długosza Bernard Wapowski tak opisuje egzekucję winnych kobiet na Piekiełku, niewielkim placyku przy ul. Podwale: „Wkopali w ziemię slup, do którego obiedwie na łańcuchach długo uwiązali, każdą na swoim łańcuchu, nago, opak ręce związawszy, a około nich nakładłszy  drew, w kolo zapalili. Piekły się około onego ognia jako pieczenie cztery godziny, zanim pomarły, biegając około słupa, narzekając, kąsając zębami jedna drugą. Niesłychana męka”. Ale to nie koniec egzekucji, ścięto potem Jordanowskiego, Jakuba piwnicznego z kościoła Bernardynów i wielu innych. Na sam koniec król Zygmunt ogłosił wszem i wobec, że wszystkie podejrzenia o otrucie okazały się niesłuszne, gdyż „widocznie okazało się, że Książe pan nie sztuką ani sprawą ludzką, lecz z woli Pana Boga wszechmogącego z tego zeszedł  świata i umarł”.

I jak to bywa, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Król Zygmunt I Stary zrównał Warszawę w prawach z innymi miastami królewskimi Rzeczpospolitej, miasto otoczył opieką, postanowieniem „de non tolerandis Judaeis” wyrzucił Żydów z miasta, zlikwidował zależność cechów warszawskich od krakowskich, zwolnił od ceł i myt na terenie całego państwa, wprowadził wolność dla wszystkich mieszkańców miasta, wprowadził prawo apelacji od wyroków burmistrza do całej rady, a w ostateczności do księcia, wprowadził rzemieślników do rady i kontroli finansów miejskich, ograniczył władzę patrycjuszy warszawskich, ze szczególnym uwzględnieniem Jerzego Baryczki, spekulanta, wykupującego zboże celem zwyżki cen.

Czemu król zapałał taką miłością do miasta?

Królowa Bona została właścicielką dworu w Ujazdowi (tego samego, w którym mieszkała księżna mazowiecka Anna wraz z synami), w którym zamieszkała po śmierci męża w 1548 roku wraz z trzema córkami: Zofią, Anną i Katarzyną. Bardzo dbała nie tylko o dwór w Ujazdowie, przez który przewijał się różnobarwny potok zaproszonych gości, ale i o Warszawę, wprowadziła nowoczesny porządek ogniowy, założyła młyn blicharski (bielący płótno), szlifiernię narzędzi metalowych, młyn papierniczy.

Dopięła swego?

Ciekawe, czy dzisiaj jest to do rozstrzygnięcia? Na pewno łatwo jest wyjaśnić śmierć książąt i ich matki, w końcu bracia są pochowani w podziemiach Katedry Warszawskiej, a ich matka w Koście Św. Anny na Krakowskim Przedmieściu (w końcu była jego fundatorką). Ale tak naprawdę wszystkim bracia przeszkadzali.

Reklamy

Responses

  1. Łatwo wyjaśnić śmierć? Hm… po pierwsze, trzeba mieć motywację. Po drugie, tylko niektóre sposoby zadania śmierci zostawiają dość trwałe ślady.
    Motywacja może by się znalazła — w końcu, jak z notki wynika, wdzięczni warszawiacy powinni mordercom postawić pomnik 😀

  2. http://www.dalekieobserwacje.eu/?tag=giga-panorama-snieznika
    Przepraszam że nie w temacie, ale warto zobaczyć. Miłosników gór na pewno oczarują.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: