Napisane przez: torlin | 18/05/2012

Snobizm po polsku

Ten temat wywołany został w moim mózgu dwukrotnie, pierwszy raz z powodu dyskusji w „Polityce” u Red. Passenta, za drugim razem, kiedy na ekran mojego laptopa wpadł taki link. Snobizm. Czy jest dobry, czy zły? Czy jest tylko w kulturze, czy również w sferze społecznej? I czym on się różni od dowartościowywania się?

Żeby dwa razy tego nie pisać daję link do mojej odpowiedzi Mag, gdzie zacytowany został również Franz Fiszer. Dla mnie osobiście są dwa różne poziomy snobizmu w kulturze, pierwszy pozytywny, drugi negatywny. Początki snobizmu są według mnie wspaniałe, młody człowiek chce snobować się na znawcę, dużo czyta, ogląda znakomite filmy czy reprodukcje obrazów, stara się je zrozumieć, wyłowić anegdotki, żeby później błysnąć. Bo to jest tak, że snobizm w młodym wieku nie zawsze kończy się snobizmem w wieku starszym, może człowiek ten zostać wielbicielem i piewcą kultury w najwartościowszej postaci. Ale bywa również tak, że snobem zostaje się do końca życia. Mój interlokutor biedny nie wiedział, że daje przykład nie tylko snoba nad snobami, jak Franz Fiszer, ale również dał jego wypowiedź będącą kwintesencją snobizmu. No to co to jest w końcu ta kwintesencja snobizmu? Postaram się odpowiedzieć abstrahując od sporu w „Polityce”, pisząc ogólnie…

Dla mnie to jest anegdota, rzeczy poboczne, wszystkie rzeczy ważne, ale nie najważniejsze w dziele. W operze tekst libretta, w kinie gaża aktorki, w literaturze historia pierwszego wydania etc. Najbardziej to widać w kulturze wysokiej, biedni ludzie nie wiedzą, że osoby naprawdę znające temat ten snobizm wychwytują od razu. To jest dokładnie tak, gdybym ja zaczął odgrywać znawcę rapu, posłuchał trochę tej muzyki i wypowiadał się na jej temat. Przypuszczalnie po 2 minutach zostałbym rozpoznany przez autentycznych fanów, że ja się po prostu na tym nie znam.

Czy można snobować się na kogoś innego w społeczeństwie? Ależ oczywiście tak, można snobować się na bogacza, twardziela, wszystko umiejącego załatwić, znającego wszystkich (szczególnie wtedy, gdy podmiot wypowiedzi już nie żyje). Ale ja osobiście rozróżniłbym snobowanie się od dowartościowywania się. Bardzo wielu ludzi ma kompleksy niższości i musi pokazać całemu społeczeństwu, że nie są tacy, jak oni sobie wyobrażają. To znaczy dokładnie tak, że społeczeństwo samo sobie nic nie wyobraża, to są tylko przypuszczenia danego osobnika. Bo cóż innym jest chwalenie się gitarzysty zespołu młodzieżowego, że postanowił mieć 2.000 kobiet w ciągu 2.000 dni. I był szczęśliwy, że zrealizował swoje marzenie. To samo można powiedzieć o władzy, pieniądzach, wyjazdach, jak już kiedyś pisałem, nie ma kompleksów wyższości, to jest tylko odmiana kompleksu niższości.

Może powinienem powoli odchodzić od apolityczności mojego blogu, i tak wszyscy wiedzą z blogów, po której stronie stoję. Dlatego napiszę, że absolutnie nie zgadzam się z ostatnim akapitem wywiadu z prof. dr hab. Henrykiem Domańskim, dyrektorem Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, dla mnie ani Aleksander Kwaśniewski, ani Lech Wałęsa nigdy nie byli snobami.

Advertisements

Responses

  1. Torlinie, ja się dowartościowuję czytając Twojego bloga. To chyba snobizm, nieprawdaż?

  2. Ale to jest pestka wobec mojego dowartościowania się w Twoim 😀

  3. Spotyka snob snoba i snobują oba… 😉
    A i owszem, prof. dr hab. pitoli w ostatnim punkcie niemiłosiernie, natomiast snobem każdy bywał.
    Nie sposób nie przechodzić okresu młodości bez mniejszej lub większej dawki snobizmu, ważne tylko, by na starość nie przesadzać 🙂
    Cieszę się Torlinie, ze dałeś się przekonać i piszesz.
    Pozdrowienia dla Ciebie i Twoich Gości 🙂

  4. bardzo słusznie, że zauważyłeś różnicę pomiędzy pozytywnym i negatywnym snobizmem. Często ludzie kojarzą jedynie ten zły, przeciwstawiając mu… właściwie co? Antysnobizm potrafi przyjąć barwy prymitywizmu i od najgorszego snobizmu nie jest wcale lepszy.

    snobowanie się na coś, zakłada udawanie – bo jest w tym konieczność przyjęcia nieswoich wymiarów

    snobowanie się na zasadzie kopania się w dupę, motywowania się do wdrażania bardziej wartościowych i cenniejszych rozwiązań jest jednak zasadne.

  5. „ekstrawagancja wynikająca z potrzeby ekstrawagancji, ale bez intencji, nie jest snobizmem” – nieźle napisane, chyba całkiem sensowny wniosek

  6. Snobizm akurat ma tą cudowną cechę, że nader łacno oznaczyć granicy, gdy przestaje być zjawiskiem pozytywnym. Tą cechą jest śmieszność…
    Kłaniam nisko:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: