Napisane przez: torlin | 25/06/2012

70 = 74

Ilustracja Marianny Oklejak do książki „Król Maciuś I” – rysunek STĄD

Na moich oczach toczy się absurdalny spór prawny. Zamieszani w to są wszyscy interesujący się tematem, łącznie z Sejmem, Ministrem Skarbu Państwa, Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, sądami powszechnymi, organizacjami pozarządowymi, wydawnictwami i takimi bezradnymi Drobinkami Kultury jak Wasz uniżony sługa. I wszyscy wiedzą, że to jest bzdura, a nikt nic nie może pomóc. Szczerze mówiąc – ja też nie wiem, na logikę wszystko jest niby w porządku, tylko jak się człowiek trochę zastanowi, to dochodzi do wniosku, że z logiką to ma bardzo mało wspólnego. No bo powiedzcie, czy 70 może się równać 74? Nie? A ja Wam udowodnię, że może.

Właściwie wszystko wyjaśnia ten LINK, jest najważniejszy, poruszający wszystkie aspekty tematu. Ale ponieważ (jak to w Internecie) może zniknąć, to pozwolę sobie ukazać najważniejsze punkty sporu. Samą podstawą, dnem konfliktu jest spór pomiędzy Instytutem Książki a Fundacją „Nowoczesna Polska”, Instytut jest w posiadaniu autorskich praw majątkowych do dzieł Janusza Korczaka, przekazanych mu gratis przez Skarb Państwa, Fundacja zaś w związku z 70. rocznicą śmierci tego pisarza i społecznika chciałaby wydać jego książki w formacie cyfrowym do szerokiego rozpowszechniania.

Cała rzecz rozbija się o ustalenie dokładnej daty śmierci  Janusza Korczaka, zdaniem historyków było to 5 lub 6 sierpnia 1942 roku, w związku z tym Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uchwałą z dnia 16 września 2011 r. ustanowił rok 2012 Rokiem Janusza Korczaka. A ponieważ rozdział 4: „Czas trwania autorskich praw majątkowych”, art. 36 Prawa autorskiego (USTAWA z 4 lutego 1994 r.) mówi: „Z zastrzeżeniem wyjątków przewidzianych w ustawie, autorskie prawa majątkowe gasną z upływem lat siedemdziesięciu, pkt 1 od śmierci twórcy” wydawałoby się, że Fundacja jest w prawie. Właśnie mija 70 lat i wszyscy mają prawo do spuścizny po Korczaku. Ale lis już był w kurniku, już witał się z gąską, ale nic z tego, przyszedł leśniczy i wygonił i nas i Niemców z lasu (jak ktoś pamięta Gajowego Maruchę).

Otóż Fundacja wyciągnęła asa z rękawa i pokazała postanowienie Sądu Powiatowego w Lublinie z dnia 30 listopada 1954 r. oznaczające datę śmierci Korczaka na 9 maja 1946 r. Jak to jest możliwe? Ano tak, bo wtedy (i dzisiaj zresztą też) jest prawo, a dokładniej mówiąc dekret z dnia 29 sierpnia 1945 r. Prawo osobowe Kodeksu Cywilnego stanowiący, że bieg terminów do uznania za zmarłego dla zaginionych w związku z II wojną światową rozpoczyna się z dniem 9 maja 1945 r. Do Korczaka zastosowano art. XXIX P.w.K.c., zgodnie z którym: „Kto zaginął, będąc w czasie wojny lub działań wojennych pozbawiony wolności przez władze obcego państwa i osadzony w miejscu, gdzie jego życiu groziło szczególne niebezpieczeństwo, może być uznany za zmarłego po upływie roku, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym wojna lub działania wojenne zostały zakończone. Przepisem szczególnym w stosunku do art. XXIX P.w.K.c. i terminu tam określonego jest art. XXXII P.w.K.c., wyznaczający początek biegu terminów do uznania za zmarłego osób zaginionych w związku z wojną 1939–1945 na dzień 9 maja 1945 r.”. i ten przepis nie był głupi, bo do cholery mógł ktoś cudownie się  uratować, przeżyć, ten rok dawał gwarancję, że nie zostanie dokonana tragiczna pomyłka sądowa ze wszystkimi konsekwencjami z nią związanymi. Trzeba patrzeć na dawne uwarunkowania.

Więc jasne jest, że to Instytut jest praw, Korczak został uznany za zmarłego w dniu 9 maja 1946, to 70-lecie Jego śmierci będzie 2016, czyli za 4 lata. Ale zaraz, moment, Sejm PRZYJĄŁ w końcu rok 2012 za Rok Korczakowski, to jak to jest? Widzi ktoś rozwiązanie tego problemu?

Dla ciekawych LINK – odpowiedź Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na interpelację pani poseł Anny Grodzkiej w sprawie daty wygaśnięcia autorskich praw majątkowych do dzieł Janusza Korczaka i tym samym ich przejścia do domeny publicznej.

Reklamy

Responses

  1. hehe, znowu się dzieje 😉

    nasi to nawet z czegoś takiego potrafią zrobić masową rozwałkę i demolkę. Dziwimy się później, że nie potrafimy zbudować mocarstwa, skoro pierwszy lepszy problem wysyła nas na ławkę rezerwowych i rzuca w otchłań kłótni i sporów…

  2. Ale przyznasz Onibe, że problem jest fascynujący, aż chce się prowadzić blog w Polsce. Co tam pomyłki sędziowskie.
    A ja podszedłbym do problemu spokojnie, ustawą zarządziłbym, że spuścizna kulturalna i artystyczna ludzi zmarłych w czasie wojny, niemających spadkobierców, w całości jest przekazana do przestrzeni publicznej.

  3. jasne, ciekawa sprawa 😉
    ale ciutkę jednak to smutne…

  4. Torlinie,
    ale pewnych ludzi tym można by skrzywdzić (szczęśliwie, od ostatniej wojny minęło dość czasu, by to nie było istotne).

  5. A skąd Skarb Państwa miał prawa do twórczości Korczaka?

  6. Kazekkurz!
    Szykuję się od pewnego czasu na notkę podsumowującą swój blog, zawrę tam ogólne odpowiedzi na poruszane przez Ciebie kwestie, za które bardzo dziękuję. Wszystkim zainteresowanym naprawdę radzę zajrzeć do trzech notek poprzednich, o Arabach, o Psim Polu i o Pearl Harbor.
    ————–
    Onibe!
    Tak jak napisałem, ten problem naprawdę można było bez trudu rozwiązać. Ja mam pretensję do Biura Prawnego naszego Sejmu, że sporządzając opinię prawną dotyczącą Roku Korczakowskiego nie załatwił tej sprawy od razu. A może nie wiedzieli, ale to kompromituje ich jeszcze bardziej.
    ————–
    PAK-u!
    Nikogo tym nie można skrzywdzić. Twórczość w sensie materialnym przeszła na Skarb Państwa, więc on może z tym zrobić, co chce – oczywiście w granicach prawa, czyli ma prawo do niej przekazać firmie spełniającej jakieś tam warunki. Krzywda byłaby wtedy, gdyby żyli spadkobiercy i ich prawa byłyby uszczuplone.
    ————–
    Tes Tequ!
    Ta odpowiedź dla PAK-a jest jednocześnie dla Ciebie. Tak jest w polskim prawie, że majątek po śmierci właściciela, gdy nie ma żadnego spadkobiercy, przechodzi na własność Skarbu Państwa. No bo niby czyj powinien być?
    Kodeks Cywilny – Art.935 Dziedziczenie przez gminę lub Skarb Państwa
    W braku małżonka spadkodawcy, jego krewnych i dzieci małżonka spadkodawcy, powołanych do dziedziczenia z ustawy, spadek przypada gminie ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy jako spadkobiercy ustawowemu. Jeżeli ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy w Rzeczypospolitej Polskiej nie da się ustalić albo ostatnie miejsce zamieszkania spadkodawcy znajdowało się za granicą, spadek przypada Skarbowi Państwa jako spadkobiercy ustawowemu.

  7. Torlinie – jako przedsiębiorca zetknąłem się już z tyloma objawami urzędniczego myślenia dookoła, że to mnie nie dziwi. Mało tego, wielokrotnie byłem świadkiem sytuacji, w której urzędnik był bardzo nieszczęśliwy, bo jakaś sprawa nadawała się do załatwienia od ręki. Mistrzostwo świata to była urzędniczka z pewnej gminy, która powiedziała wprost, że jej zdaniem to nie może być tak, abym skończyło się na jednym stempelku i poszła do szefowej wydziału dopytać się czy jednak nie da się wydłużyć procesu (chodziło o głupotkę). Czy mam wobec tego dziwić się przybudówce sejmowej, że i oni nie poszli prostą drogą?

  8. Cieszę się, że nie mamy większych zmartwień niż problem udostępnienia PDF-a z Królem Maciusiem.

    Cztery lata wcześniej czy później… a kogo to obchodzi?

    Chciałbym wiedzieć, Torlinie, czy – gdyby wszystko poszło gładko – ściągnąłbyś sobie tego PDF-a na komputer i zaczytywał się z wypiekami na twarzy!

  9. Trochę dziwnie się czuję Tes Tequ, tak jakbyśmy się zamienili rolami, ja występuję jako ten nowoczesny, a ty jako staruszek po 60-tce. Mnie to nie jestem potrzebne, bo ja nie jestem dzieckiem i nie muszę tego znać (a znam). Ale książka należy do naszego polskiego dziedzictwa narodowego i powinna być dostępna w wersji cyfrowej ogólnodostępnej, łącznie z czytaniem przez lektora, lub w formie słuchowiska. Prawdopodobieństwo, że młodzież sięgnie po tę książkę w bibliotece jest równe zeru, a tak jest szansa, że przeczyta. Tak samo, jak Ty nie przeczytasz w całości „W poszukiwaniu straconego czasu”, a ja „Biesów”, uważam jednak, że kanon literatury światowej powinien być ogólnodostępny.
    „Kogo to obchodzi?” – mnie! Nie tylko z tego powodu, że jest to ciekawostka prawnicza, ale jestem za dostępem jw.

  10. O wieleż mię memoryja nie zwodzi, za tą decyzją o dacie uznania wszystkich za zmarłych z dniem zakończenia wojny szła przede wszystkim chęć dopomożenia wszystkim wdowom i wdowcom w ułożeniu sobie życia, co niejednokrotnie już od dawna oznaczało nowe de facto związki, których nie można było zalegalizować de iure… O wieleż też pomnę, to Kościół tego nie zaakceptował, co niejednokrotnie tragedią było dla wielu ludzi prawdziwie wierzących, co mogli już tylko cywilnego zawrzeć ślubu…
    Kłaniam nisko:)

  11. Powtarzam Wachmistrzu, że ten przepis miał ręce i nogi.
    Ps. Ja tam nic na Tobie nie chcę wymuszać, ale szkoda, że Cię nie było u mnie w poprzednich notkach, np. Twoją opinię o Psim Polu z chęcią bym poznał.

  12. A co tu poznawać? W całej się zgadzam rozciągłości, że tej batalii najpewniej nie było…:)
    Kłaniam nisko:)

  13. Na tyle, na ile mogę, prowadzę kampanię przeciwko okaleczaniu małych dzieci, pisałem o tym w mojej notce
    https://torlin.wordpress.com/2010/08/03/tytul-przeksztalcony-eufemicznie/
    Cały świat potępia wycinanie łechtaczek u kobiet (czy inne eksperymenty na tym organie), ale ten sam cały świat daje się zdominować przez organizacje religijne Muzułmanów i Żydów, że obcinanie napletków jest rzeczą naturalną. Jeszcze raz powtarzam, to jest rzecz straszna. I ku mojemu wielkiemu zdziwieniu tak jakby Europa zaczęła przeglądać na oczy
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,12019340,Sad_w_Kolonii__Obrzezanie_dzieci_jest_nielegalne.html

  14. Ja tylko Ci mówię, Torlinie, że oprócz Ciebie i jeszcze kilku osób digitalizacja Korczaka nikogo nie obchodzi. Mamy większe problemy – na przykład:

    Kto pokieruje polską skopaną reprezentacją po Smudzie?

    To jest wyzwanie cywilizacyjne, przed którym stoi Naród Polski!

  15. Taki jest mój blog Tes Tequ, dla kilku czy kilkunastu osób, kogo interesuje tak naprawdę Bitwa Na Psim Polu, emigracja matki Schopenhauera czy malutkie słowo „applicare”? Mój blog jest z założenia niszowym, interesującym wąskie grono, nie chcę i mi nie zależy na powszechnej popularności. Mój blog jest spełnieniem moich marzeń z dzieciństwa, i nie będę dyskutował, czy trenerem reprezentacji ma zostać Skorza, który tak przegrał mistrzostwo Polski Legii.

  16. No i dlatego tu zaglądam. I czasami się przekomarzam, obnażając trywialność tego świata.

  17. Tego świata pop-kop-goło, ale jest wesoło!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: