Napisane przez: torlin | 01/07/2012

Jak to faktycznie jest z chorobami zakaźnymi?

Zdjęcie STĄD (i cytat – podpis: „Ogniska chorób zakaźnych atakujących nas w ciągu ostatnich sześciu dekad. Naukowców zdziwiło, że „najgorętsze” punkty to bogate USA i Europa Zachodnia”), ale sam artykuł (skądinąd bardzo ciekawy, acz krótki) jest kodowany, udało mi się go jednak znaleźć TU.

Czasami podczas surfowania wpadnie mi jakiś ciekawy dokument przez całkowity przypadek. Tak było z TYM DOKUMENTEM noszącym tytuł „Choroby zakaźne i zatrucia w Polsce w 2009 roku”. Najciekawsze tabele są od strony 113, pokazany jest tam w słupkach rozwój choroby lub zmniejszanie się ilości chorych w latach 1995 – 2009. Nad kilkoma chorobami Polska zdobyła przewagę, znacznie spadła ilość chorych na dur brzuszny, salmonellę, zatrucie jadem kiełbasianym, leptospirozę, tężec, wirusowe zapalenie opon mózgowych, odrę, różyczkę, wirusowe zapalenie wątroby typu A i B, świnkę, zimnicę (malarię), grypę, gruźlicę i rzeżączkę. Trzeba przyznać, że jest to wielki sukces Polski, współczesnych leków i profilaktyki. Ale są przypadki przeciwne, i to w dwóch wersjach.

Pierwsza – to stopniowy wzrost zachorowań od 1995 roku do 2009. Wzrost zachorowań na jedną z chorób, i to znaczny, jest w pewnym stopniu zrozumiały, to jest skokowy przyrost z roku na rok chorych na boreliozę, wydaje mi się, że ilość chorych przypuszczalnie się nie zmienia, ale dawniej były kłopoty ze zdiagnozowaniem tego choróbska. Ale np. dlaczego z roku na rok rośnie ilość dzieci do lat 2 chorych na biegunkę? Bo rozumiem, że nie jest to jakieś zwykłe rozwolnienie, tylko było ono na tyle poważne, że zostało odnotowane w szpitalu. Dlaczego tak poważna choroba jak koklusz (krztusiec) powiększa swoje zdobycze? Przecież na tę chorobę szczepione są małe dzieci. Skąd taki stopniowy wzrost zachorowań? I ostatnia choroba – wirusowe zapalenie wątroby typu C.

Rozkład chorych na inne choroby ma jeszcze inne parametry. Na szkarlatynę (płonicę) chorych w 1995 roku było najwięcej, ilość chorych zmniejszyła się w 2002 roku do 1/7 stanu z 1995 roku i raptem zaczęła istotnie rosnąć, zachowując tendencję wzrostową. Taki sam układ jest w zapaleniu opon mózgowych (meningokokowy), ospie wiecznej i kile.

I co z tego wynika? Ot, taka ciekawostka.

Reklamy

Responses

  1. 1) Nie wiem.
    2) Zgadywałem ostatnią antyszczepionkową modę, ale źródło podaje inną sugestię:
    „Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że po 6-12 latach od podania ostatniej dawki szczepionki na krztusiec, spada odporność organizmu na działanie tej bakterii.
    W polskim kalendarzu szczepień szczepienia przeciwko krztuścowi – najczęściej w postaci szczepionki DPT (błonica, tężec, krztusiec) – rozpoczynają się w 2. miesiącu życia dziecka. Są to trzy kolejne dawki podawane co sześć tygodni; szczepienie przypominające wykonuje się w drugim roku życia.”
    3) Nie wiem.

  2. Nieśmiało sugeruję, że jest jakie powiązanie może pomiędzy najbardziej na świecie rozbudowanemi slużbami zdrowia a potrzebą uzasadnienia jej istnienia?
    Kłaniam nisko:)

  3. Naukowców zdziwiło, że „najgorętsze” punkty to bogate USA i Europa Zachodnia

    Hi, hi… Chyba nie tych naukowców, którzy w USA i Europie Zachodniej pracują na bronią biologiczną i czasami muszą wynosić robotę do domu… 🙂

  4. @TesTeq:
    Ja bym raczej typował, że występowanie chorób odpowiada ścisłości prowadzenia statystyk i badań przesiewowych.

  5. PS.
    Lata temu z ciekawością słuchałem referatu, który pokazywał, że statystycznie częściej na raka umierają ludzie, którzy się nań badają profilaktycznie. Brzmi strasznie, nieprawdaż?
    Ale kto się bada profilaktycznie? Najchętniej ci, z grup ryzyka. W tym przypadku to już wcale nie jest takie dziwne.

  6. Ale naprawdę, zmiany na pozytyw są olbrzymie, i dotyczy to nie tylko Polski. Ostatnio rozmawiałem z mężczyzną, który wrócił z Środkowej Afryki i powiedział, że jej nie poznał, dzieci ładnie ubrane, chodzące do szkoły, z komórkami w ręku, piękne szosy, klimatyzowane autokary. Cały świat się na szczęście zmienia.

  7. Na wzrost statystyki chorób miewa niekiedy wpływ tzw. postęp cywilizacji. Czytałem gdzieś, że obserwowany w naszych czasach wzrost liczby przypadków alergii ma źródło w nazbyt higienicznych i sterylnych warunkach życia, które nie sprzyjają naturalnemu uodparnianiu się organizmu.

  8. Zgadza się Pawle, z tym związane jest szeregi tematów, o których pisali Goście mojego blogu (i ja też). Alergie związane są ze zbytnią czystością (rzekłbym sterylnością), przede wszystkim należałoby doprowadzić do likwidacji mydeł i środków antybakteryjnych. I do tego należałoby dodać zbytnie podawanie antybiotyków, ludzkość się zaczyna uodparniać.
    Inną sprawą jest postawienie właściwiej diagnozy, pisałem już, że przypuszczalnie ilość chorych na boreliozę jest taka sama co dawniej, tylko wtedy nie potrafiono jej odróżnić.
    Następna – dostępne środki statystyczne, w dzisiejszych czasach komputerów jest wszystko prowadzone aż za dokładnie.
    Ale mimo wszystko postęp jest niewiarygodny.

  9. Ja bym jeszcze dorzucił wpływ komunikacji na rozwój mikrobów w obszarach rozwiniętych.
    Nowoczesny prątek gruźlicy dzięki masowej komunikacji znacznie powiększa obszar rażenia i liczbę ofiar.

  10. Masz rację Piotrusiu, możemy również jeszcze pomyśleć o nowych przeciwnikach. Jak u nas się zrobi klimat śródziemnomorski, będziemy mieli szarańczę, malarię i muchy tse tse ;).

  11. Od dzisiaj się nie myję ❗

  12. Tak to już jest Tes Tequ w naszej rzeczywistości, że cokolwiek byś nie zrobił, zrobisz źle. Będziesz się mył, zdzierasz ochronną warstwę tłuszczową ochraniającą Twoją skórę, brud powinieneś tylko zeskrobywać. Nie myjesz się, nie wpuszczą Cię do towarzystwa, a i sam nie będziesz się dobrze czuł.
    To tak jak z dawnymi zwrotnicami w maluchu, smarujesz, będą luzy i do wymiany; nie smarujesz, zapieką się i do wymiany. Jak człowiek się nie obejrzy, zawsze żyć z tyłu, jak mawiał jeden z bohaterów „Wiedźmina”, tylko za Chiny Kontynentalne ze stolicą w Pekinie – nie pamiętam który. Ach ta starcza demencja.

  13. Rzyć, Torlinie Drogi, rzyć:))
    Kłaniam nisko 🙂

  14. Mam włosy szare od posypanego popiołu Wachmistrzu. Czy ja coś wspominałem o demencji? 😉 Torlin- przepiszecie teraz ten feralny wyraz sto razy – osobiście!!! 😮
    Rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć, rzyć itd. 😀

  15. @Torlin: „Alergie związane są ze zbytnią czystością (rzekłbym sterylnością), przede wszystkim należałoby doprowadzić do likwidacji mydeł i środków antybakteryjnych. I do tego należałoby dodać zbytnie podawanie antybiotyków, ludzkość się zaczyna uodparniać.” – tu się muszę nie zgodzić. I mam na to 2 argumenty:
    1. całkiem spora część dzieci jest uczulona od samego urodzenia – – np.moje – a jak wiadomo dzieci nie kąpie się w aseptykach – a raczej w delikatnych mydłach czy oliwie. Moje dzieci – bliźnięta – nigdy nie były wychowywane w przesadnie higienicznych warunkach – posiadam ogród, dzieci przebywają w nim cały dzień, jedzą nawet niemyte owoce z krzaków, mają brudne ręce, biegają boso po trawie. Chodzimy w góry. Dzieci mają 6 lat i całkowicie normalny kontakt z przyrodą i rówieśnikami. Mimo to jedno z bliźniąt jest alergikiem a drugie nie. Hipoteza „higieniczna” jest zatem nieprawdziwa.

    2. Podobnie ja sam – chociaż nie należę do nadmiernie higienicznych – a mydeł z antybiotykiem nie używam od bardzo dawna dawna (10 lat?) uczulam się co roku coraz bardziej na pyłki na wiosnę. Kiedy byłem małym dzieckiem nie miałem tego typu alergii -pojawiła się mniej więcej w wieku lat 38 czyli 4-5 lat temu.

    Mam całkowicie inną teorię na ten temat – 2/3 pasz stosowanych w naszym kraju stanowi soja GMO sprowadzana z Argentyny. Na każdym opakowaniu żywności można znaleźć informację że cokolwiek jemy ( od chipsów po marchewkę) może zawierać śladowe ilości soi. Soja w pewnych odmianach – zapewne tych najtańszych a więc stosowanych w Polsce jako niemal jedyne – jest silnym alergenem. Nie posiadam wiedzy czy to możliwe – wydaje mi się jednak ze można sobie wyobrazić że tego typu działanie alergenów sojowych powoduje podwyższenie poziomu pracy układu immunologicznego – i w efekcie po przekroczeniu pewnych progów – do ujawnienia się alergii na inne – zapewne silniejsze alergeny działające bardziej bezpośrednio. Jak widać wystawieni na działanie tego alergenu jesteśmy wszyscy – ale w rożnym stopniu. Moje dzieci także – bo mają różne preferencje żywieniowe ( jeden z chłopaków je więcej mięsa, drugi więcej owoców). Innym potencjalnym czynnikiem jest praktyczne zniknięcie z krajobrazu Polski normalnych rynków z żywnością gdzie można było kupić wiejskie jabłka – obecnie to co można kupić to sa jabłka z hurtowni. Jabłka te ( i oczywiście inne owoce) są masowo pryskane środkami przeciwgrzybicznymi. Dzięki temu w Tesco jabłko w worku nie psuje się nawet po 20 latach leżenia na półce w upale. Na „straganach” mamy takie same jabłka – bowiem żaden straganiarz nie kupuje ich od producenta – a opryski robi się w hurtowni.

    „Inną sprawą jest postawienie właściwiej diagnozy, pisałem już, że przypuszczalnie ilość chorych na boreliozę jest taka sama co dawniej, tylko wtedy nie potrafiono jej odróżnić.” – Tu sprawa jest bulwersująca ale i bardzo ciekawa. Wzrost ilości rejestrowanych przypadków boreliozy może mieć związek z rosnąca rolą prywatnej służbą zdrowia w której pacjent płaci za testy i diagnozę, a potem leczenie odbywa już na koszt NFZ. Sprawy są na pewno znacznie bardziej skomplikowane niż się powszechnie wydaje.
    Czy może wiesz jakimi testami wykonuje sie diagnostykę boreliozy? O ile wiem NFZ refunduje leczenie (kwalifikuje do dalszego leczenia które jest po prostu drogie) TYLKO w wypadku pozytywnego wyniku testu ELISA który jest w wykrywaniu choroby gorszy niż rzut monetą czy znachor wróżący z fusów. W takim razie wnioski jakie wysnuwasz są najpewniej nieprawidłowe. Nie można stwierdzić że wykrywamy coraz więcej przypadków choroby tylko że diagnostyka wskazuje na więcej wypadków pozytywnych. Powody dla których tak jest są – w wypadku testu ELISA będącego podstawa działania NFZ – czysto losowe ( rzucając moneta mielibyśmy średnio 50% chorych w grupie poddanej „testowi monety” – i mniej więcej do tej liczby zmierzają rządowe statystyki). Być może na boreliozę choruje w naszym kraju coraz więcej ludzi, ale statystyki z testu ELISA nie pozwalają wysnuć żadnego takiego wniosku. Zatem jeśli obraz statystyki jest poprawny ( a w statystyce zapewne są ujęte przypadki potwierdzonej klinicznie boreliozy a nie pozytywnego testu ELISA), to zapewne wzrost rejestracji choroby w istocie mierzy wzrost świadomości ludzi co do testu ELISA, wzrost świadomości co do oszustwa jakiego dopuszcza się NFZ blokując chorym dostęp do terapii i coraz częstsze wykonywanie bardziej miarodajnych testów na boreliozę jak Western blot który jest 3 razy droższy ( ELISA – 40PLN, WB-120 PLN mniej więcej) i droższych.

    Poniżej fragment z odpowiedzi http://orka2.sejm.gov.pl/IZ5.nsf/main/74D7CFAF Ministra Zdrowia na pytanie http://orka2.sejm.gov.pl/IZ5.nsf/main/288DCC86 stowarzyszenia chorych na boreliozę: „W związku z problemem odmowy wykonywania przez PZH badania Western-blot osobom bez wyniku testu ELISA i z wynikiem ujemnym, poruszonym przez Panią Poseł w pytaniu nr 3, oraz w odniesieniu do kwestii zasad wykonania i interpretacji testu Western-blot, zawartej w pytaniu nr 6, kierownik PZH poinformował, iż badanie metodą Western-blot jest testem potwierdzającym wynik dodatni lub wątpliwie dodatni badania metodą ELISA.”

    Poniżej informacje o teście ELISA:
    http://borelioza.gazetka.eu/teksty.php?plik=testy.php&tytul=Borelioza:%20Testy

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,26140,22932466,25642505,Re_Jak_znaczacy_jest_doatni_IgM_ELISA_.html

    http://en.wikipedia.org/wiki/Lyme_disease#Diagnosis
    A zwłaszcza tu: http://www.acponline.org/clinical_information/resources/lyme_disease/calculator/stats.htm

    jeśli dobrze rozumiem co tu napisano to prawdopodobieństwo że test ELISA wykaże że chory jest zdrowy a on będzie chory PR(T-,L+) = 0.81 – jest to prawdopodobieństwo false-negative. Czyli test ELISA nadaje się wyłącznie do potwierdzenia choroby u chorego a nie do wykluczenia choroby w wypadku ugryzienia przez kleszcza. NFZ oczywiście stosuje ją w zupełnie innym celu. Przypomnę także że spora część ugryzień kleszczy ( 40%?) nie daje tzw. rumienia a zatem leczenie zaczyna się w Polsce de facto od etapu artretyzmu w 30 latka.

  16. co do rozwolnień i jelitówek, z wielu stron już słyszałem, że jest to problem zyskujący na znaczeniu, jakkolwiek głupio by to nie brzmiało ;-). Ja, na szczęście, od lat się z tym nie zmagałem, ale już np. w mojej firmie, wszyscy mający młode dzieci regularnie donoszą o epidemiach jelitówek w szkołach. Wygląda to tak, że np. w ciągu tygodnia nawet jedna trzecia klasy pozostaje w domu i nie jest w stanie się z niego ruszyć. Mało tego, dzieje się tak cyklicznie, nie raz do roku.

  17. Twoje wpisy Kazekkurz są tak wspaniałe, że mnie jest trudno z nimi dyskutować. Ja właściwie jestem w podobnej sytuacji jak Ty, ja mieszkając do 27 roku życia w centrum miasta w ogóle nie jestem uczulony, tymczasem moje wnuczki mieszkające w domu z ogrodem i z psem – bardzo (ale na jedzenie, a nie na pyłki). Oleńka już wyrosła, zostało jej niejedzenie mleka, selera i truskawek. Najmłodsza za to absolutnie nie jest uczulona na nic.
    A z boreliozą to mi się tak wydawało.
    —————
    Onibe!
    Ja o tym nie słyszałem. Ciekawe, jaka jest tego przyczyna?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: