Napisane przez: torlin | 16/07/2012

Nowoczesność nad Wisłę

Pasjonujące dla mnie jest obserwowanie tragedii w kilku aktach pt. „Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie”. To, co się działo z projektem Kereza, nie przynosi chluby ani Warszawie, ani Pani Prezydent (list Warszawskiego Oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich do Pani Prezydent TU). Dla mnie cała ta sprawa jest wyjątkowo ciężka do wytłumaczenia, bo jestem jak Wałęsa i za i przeciw naraz. Jednocześnie uważam, że jest to wybitny projekt muzeum usytuowanego w bezpośrednim sąsiedztwie Pałacu Kultury, zaprojektowany w stylu minimalistycznym; i że muzeum powinno być zupełnie gdzieś indziej, najbardziej pasowałaby mi lokalizacja nad Wisłą, i wtedy mógłby powstać gmach eklektyczny, bardziej „wizualny”.

Inna sprawą jest „klątwa” Placu Defilad, z tą nieskończoną  ilością działek, do której pretensję zgłaszają dawni spadkobiercy. Ja z bólem piszę na ten temat, bo widzę, jak wielkie gmachy, domy, fabryki, działki są zwracane dawnym właścicielom, tymczasem ja od lat procesuję się ze Skarbem Państwa na temat zwrotu należnych mi rzeczy i kwot i olewany jestem równo. Ale to tak przy okazji.

Bardzo boję się niestety ekspozycji, sztuka nowoczesna jest bardzo podatna na – nazwijmy to – przekłamania, bardzo łatwo nic niewart kicz nazwać arcydziełem, boję się mnóstwa obrazów z kropką, pasemkiem, jakimiś dziwnymi ludzikami. Mnie osobiście np. bardzo nie podoba  się sztuka Abakanowicz, Dudy Gracza, Wróblewskiego, boję się, że ekspozycje to będzie po prostu chłam, który jego miłośnicy nazwą wielką sztuką niezrozumiałą przez profanów. Krótko mówiąc Muzeum Sztuki Nowoczesnej będzie moim zdaniem wielką porażką zarówno architektoniczną, jak i wystawienniczą i – chciałbym się mylić.

Reklamy

Responses

  1. Budowa muzeów to anachronizm. Wydałbym te pieniądze na digitalizację zbiorów muzealnych – żeby te wszystkie obrazy i rzeźby nie zgniły doszczętnie w piwnicach „placówek kulturalnych”. Przyszłość to wirtualny dostęp do dóbr kultury przez Internet.

  2. TesTeq: „Budowa muzeów to anachronizm.”
    .
    O nie! Ja dostrzegam zasadniczą różnicę między oglądaniem dóbr kultury w realu i na monitorze. Podobnie jak różnicę między filmem oglądanym w kinie i we własnym fotelu na wideo. A tym bardziej sztuką teatralną. Jeśli mam wybór, wybieram to pierwsze. Oczywiście różnica leży w sferze emocji, ale gdy idzie o sztukę, emocje akurat są ważne.
    Na tej samej zasadzie można by postulować rezygnację z turystyki, bo choćby barokowe kościoły wileńskie można bardzo dokładnie obejrzeć na stosownym portalu, ze szczegółami, których się nie dostrzeże, stojąc na dnie nawy.
    .
    Torlinie, a ty trochę przeszarżowałeś, stawiając w jednym szeregu Wróblewskiego, Dudę-Gracza oraz „kropki i pasemka”. Co jak co, ale pod względem formy Duda-Gracz jest całkiem akademicki.
    Swoją drogą, z pomstowaniem na kropki i pasemka lepiej zachować ostrożność. Wystarczy sobie przypomnieć pierwsze reakcje wyrafinowanej publiczności na malarstwo impresjonistyczne. Choć przyznam, że we mnie budzą szacunek tylko takie dzieła, co do których mam poczucie, że sam nigdy nie potrafiłbym czegoś takiego stworzyć. Może dlatego ze wszystkich artystów najwyżej cenię kompozytorów, zwłaszcza symfoników.

  3. @TesTeq:
    Digitalizacja jest potrzebna, ale bezpośredniego kontaktu nie zastąpi. Zwłaszcza ze sztuką współczesną, gdzie często autor obrazu (podkreślam: obrazu, nawet nie rzeźby, którą zdigitalizować trudniej, co wiem, bo dla muzeum coś takiego współrobiłem) często gra fakturą, grubością farby i innymi podobnymi efektami.

  4. Paweł Luboński pisze: Ja dostrzegam zasadniczą różnicę między oglądaniem dóbr kultury w realu i na monitorze. Podobnie jak różnicę między filmem oglądanym w kinie i we własnym fotelu na wideo.

    Ja też i dlatego nie chodzę do kina. Nie gustuję w zapachu popcornu, bekaniu po zbyt dużym łyku Coca Coli, pokasływaniu i śmiechach, gdy nikomu do śmiechu być nie powinno…

  5. pak4 pisze: Digitalizacja jest potrzebna, ale bezpośredniego kontaktu nie zastąpi.

    Pamiętam swój pierwszy i jedyny kontakt z Moną Lisą w Luwrze. Ledwo ją było widać zza pancernej szyby. I nawet nie pomachała mi ręką. A Breżniew pomachał! 🙂

  6. Tes Tequ!
    Jeżeli chodzi o kino, to po prostu chodzisz do nieodpowiednich kin na nieodpowiednie filmy. Tam, gdzie królują filmy typu „Naga broń” z Nielsenem, tam będziesz miał popcorn, głośne śmiechy, szczególnie dotyczy to kin typu multipleks. Ja chodzę – wydaje mi się – często do kina, bo raz na miesiąc, ale wybieram się zawsze do kin mniejszych i z bardziej wyrafinowanym repertuarem. Na takie filmy ci ludzie po prostu nie chodzą.
    Nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu ze sztuką, muzea będą zawsze odwiedzane. ich rozwój powinien pójść z jednej strony jednak w kierunku digitalizacji, z drugiej jak najszerszego przedstawienia (imponują mi słuchawki opowiadające o obrazie, gdy się do niego zbliżysz). Nie zmienia to oczywiście faktu, że wielokrotnie przeklinałem sposób ekspozycji, obrazy były nie do oglądania (jak np. Pałac Dożów), nie lubię również sposobu ekspozycji wystaw czasowych (okolicznościowych) w Muzeum Narodowym. Patrząc Tes Tequ na tłumy w muzeach np. w Madrycie czy we Włoszech – nie widzę „kryzysu wystawienniczego”.
    ——————-
    Pawle!
    Zapomniałeś o „ludzikach”. Ten krótki spis jest po prostu odbiciem moich zainteresowań, nikomu nic nie narzucam. Ale coś w tym jest, uwielbiam jazz, a nie słucham w ogóle polskiego jazzu, bo mnie nie interesuje, ani nie porywa. Może ja nie jestem prawdziwym Polakiem?
    ——————-
    Wiesz Paku, ten przykład turystyki jest znakomity. Nie wszystko można zobaczyć na ekranie monitora czy telewizora, nic nie zastąpi bycia na meczu piłkarskim na trybunie, przejścia trasą trekkingową dookoła Annapurny czy wizyty w monastyrze Gelati w Gruzji. To jest wspaniałe sobie pooglądać, ale nie zastąpi.

  7. Jak to? Przecież „Naga broń” to szczyt gatunku!

    Turystyka jest niebezpieczna. Można zlecieć z perci albo zrobić sobie Rysy na czole. Wczoraj polska turystka zamarzła na MontBlanku. Przed telewizorem albo komputerem jest znacznie bezpieczniej!

  8. sztuka nowoczesna to temat trudny, na tyle niezrozumiały dla większości uczestników korowodu, że łatwo w niej utopić różne „przekręty”. Architektura… cóż, w Polsce to temat wyjątkowo spektakularny. Mało który Polak ma pojęcie o architekturze, mało który Polak ma pojęcie o estetyce, mało który Polak odmawia sobie prawa do zabrania głosu w sprawie o niemal każdy słynny gmach publiczny. Problemem jest także upolitycznienie decyzji. Wyborów dokonują politycy, nie eksperci. A jakich polityków mamy… cóż, o tym zamilczmy.

  9. „Turystyka jest niebezpieczna. (…) Wczoraj polska turystka zamarzła na MontBlanku. Przed telewizorem albo komputerem jest znacznie bezpieczniej!”
    .
    Nieprawda! W mieście są wypadki samochodowe, bandziory napadają, gaz wybucha, prąd razi, doniczki z balkonów lecą… W górach to się nie zdarza.

  10. Obyś się więc mylił 😉

  11. Paweł Luboński pisze: W górach to się nie zdarza.

    Jaki stąd wniosek ❓
    Oglądać telewizję w górach ❗
    Bezpieczeństwo do kwadratu ❗

  12. @TesTeq:
    Ja nie twierdzę, że wszystko widać lepiej na żywo. Zwłaszcza, gdy zwiedzający jest ledwie żywy, a eksponat znajduje się za kilku taflami szkła.
    Ale często mi się zdarzało, że dzieło, które na reprodukcji wydawało mi się nijakie, na żywo ‚ożywało’. I czym bardziej to sztuka współczesna, tym bardziej to działa.

  13. Tes Tequ!
    Ja wiem, że żartujesz. Za dużo masz wspólnego ze sportem. Piszesz tak, żeby było dowcipniej, ale wcale tak nie myślisz.
    ——————-
    Onibe!
    I to jest cały problem, który zawarłeś w komentarzu. Większość, i to znacząca, nie rozumie architektury, a o już sztuce nowoczesnej lepiej zapomnieć. Ja sam jestem amatorem i na widok obrazu uznanego artysty, który jest moim kumplem od lat, zdołałem wyjąkać: „Jacku – co to jest? Śledź na sznurku zawieszony nad trumną?” „Ty nie rozumiesz sztuki nowoczesnej” – usłyszałem w odpowiedzi.
    ——————-
    Pawle!
    Daj spokój Tes Teqowi, macie podobną wrażliwość, szef „Biznesu bez stresu” uwielbia leciutko prowokować. Nie daj się. On tak naprawdę myśli jak Ty.
    ——————
    L.A.!
    Dasz gwarancję? 😉
    ——————
    PAK-u!
    Powiem Ci szczerze, że to, co mi najbardziej przeszkadza w różnego rodzaju muzeach (a dokładniej mówiąc obiektach zabytkowych), to jest sprawa „widzenia”. Albo obrazy są w tak ciemnych pomieszczeniach, że ja nic nie widzę (patrz Pałac Dożów), albo napisy są tak małymi literami, że muszę w nie wleźć.

  14. Torlinie – jestem przekonany, że do wszystkiego trzeba dorosnąć. Acz nie wszystko na dorośnięcie doń zasługuje. Kiedy zaczynałem przygodę z fotografią miałem klarowny obraz sytuacji: najlepsze zdjęcia to takie, które są ostre, jasne, wszystko na nich idealnie widać, cera jest plastikowa itd. Po wielu latach uświadomiłem sobie, że więcej emocji wzbudza we mnie foto na którym widać jakiś maziaj niż kolejny akt z playboya. I teraz moja teoria: wiele koncepcji artystycznych zasługuje na uznanie właśnie w nawiązaniu do długiej drogi, która je poprzedziła. A więc nie w oderwaniu od wszystkiego, ale właśnie w totalnym nawiązaniu. Sądzę, że mocne zaangażowanie się w jakiś temat prędzej czy później wymusza stosowanie eksperymentów i przysłowiowe wędrowanie po suficie. Zresztą, klasyk tematu – Van Gogh – wystawiał się na palące słońce aby doznać pomieszania zmysłów, bo mu się już niedobrze malowało „na zdrowo”.

    z architekturą może być podobnie, ale ten temat jest jeszcze trudniejszy, bo architektura modeluje przestrzeń publiczną. Obrazy trafiają do galerii, wiszą na ścianach – są widoczne przede wszystkich dla tych, którzy chcą je widzieć. Stadion Narodowy widać z paru kilometrów i czy chcesz czy nie, jakoś na niego reagujesz…

  15. @Onibe: Umysł ludzki poszukuje wzorców i zaskoczeń. Tylko nowe wzorce sensoryczne zaskakują nas, więc – jeśli realny świat ich nie dostarcza – zaczynamy sami je kreować i widzieć w wiadrze wody Matkę Boską lub alegorię nieskończonego wszechświata. Powinni za to zamykać do wariatkowa, ale wymyślono łagodniejszą karę – muzea!

  16. @Onibe:
    przypomniałeś mi twierdzenie znajomej, że nie ceniła Picassa, dopóki nie zobaczyła jego retrospektywy. Dopiero to jej ukazało jego geniusz.

  17. @pak4: Muszę komuś pokazać moją retrospektywę.
    Ciekawe, co się ukaże!

  18. Onibe!
    Ja mam o tyle „kłopot” z Twoimi komentarzami, że ja się z nimi… całkowicie zgadzam. U mnie widać to było najlepiej w muzyce, bo zaczynałem od Trubadurów „Znamy się tylko z widzenia”, a zaraz potem doszedłem do płyty „Five Bridges” zespołu The Nice. Jeżeli chodzi o Warszawę, to mnie brakuje naczelnego architekta, faceta z silną osobowością, który wprowadziłby trochę ładu w ten eklektyzm, na co dzień tak męczący.
    ————————
    Tes Tequ!
    Ależ to jest sprawa naszego mózgu, pisaliśmy o tym wielokrotnie, kto nie czytał, niech zajrzy – ciekawe
    https://torlin.wordpress.com/2009/02/12/percepcja-i-oszczednosci/
    Ewolucja doprowadziła chyba do tego, że mózg zapobiegając przegrzaniu cały czas upraszcza jak może rzeczywistość. I to jest chyba powód.
    ———————–
    PAK-u i Tes Tequ!
    Powiem Wam szczerze, że retrospektywę to wolałbym oglądać u pewnej Pani, zaprzątającej mi umysł ostatnio. 😉 – niż Wasze 😦


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: