Napisane przez: torlin | 03/08/2012

Rospuda ginie, teraz na celowniku Wisła

Pusta łacha w Siarzewie, jak napisał w NOTCE ze zdjęciem autor bloga, naliczył na niej 12 żurawi, 8 nurogęsi, jednego brodźca śniadego, 1 piskliwca, 1 bielika, 1 dzięcioła czarnego, pełzacza ogrodowego, gąsiorka, pierwiosnka i ok. 20 dzwońców. Tymczasem na tamie we Włocławku przebywało mnóstwo mew i kormoranów, a także jeden perkozek, 3 czaple siwe, 2 łabędzie nieme, 10 krzyżówek, 1 gągoł, 20  łysek, 2 kokoszki, 1 myszołów, po jednym dzięcioł czarny i zielony oraz gąsiorek. Czyli nie jest tak źle.

Pamiętamy świetnie boje o Rospudę. Ja mam z ochroną przyrody w Polsce kłopot, gdyż tak na logikę powinienem być za tymi wszystkimi wariatami broniącymi motylka czy myszki, ale w gruncie rzeczy jestem przeciw nim. Mimo, że większego zwolennika ochrony przyrody nie znajdziecie. Pisaliśmy już na ten temat wielokrotnie, że nasze stowarzyszenia ochraniające przyrodę się sfaszyzowały – nie bójmy się tego powiedzieć. Denerwuje mnie ta ich bezkompromisowość, wszystko albo nic, nieumiejętność podjęcia jakiejkolwiek dysputy, jak postąpić, aby się spełniło powiedzenie o całej owieczce i sytym wilku.

Znakomitym przykładem była Rospuda. Cały czas wydawało mi się, że jest to kwestia jednej podpory autostradowej – naprawdę – przyroda dałaby sobie z nią doskonale radę. Ta nieprawdopodobna zaciętość, niezrozumienie potrzeb mieszkańców Augustowa, zrobiło na mnie jak najgorsze wrażenie. I ARTYKUŁ o ginącej Rospudzie dobija człowieka do końca. Szczególnie, że naprawdę Unia Europejska sprawiła, że korytarze samochodowe budowane są teraz pod kątem przyrody ożywionej i nieożywionej. Przy dzisiejszych regulacjach akcje typu przywiązywania się do drzew są pozbawione sensu.

Chyba, że poszukamy sensu w innych aspektach. Wywoływanie sensacji, aby zaistnieć w mediach, młodzieńczy protest, a czasami pieniądze. TERAZ ochroniarze biorą się za Wisłę, zamiast usiąść i porozmawiać, znowu będą wielkie akcje. Te organizacje nie mogą zrozumieć jednego, że odwraca się od nich sympatia mieszkańców Polski, nawet tak zaangażowanych (w sensie zainteresowania) jak ja. A specjaliści mówią, że tama we Włocławku to jest tykająca bomba.

Advertisements

Responses

  1. Polecam dogłębną analizę zablokowania budowy wschodniej obwodnicy Warszawy (S17) przez strzeblę wodną – dobry artykuł na ten temat opublikowała Polityka (2012-01-30): „Kryptonim rybka”.

    Jeśli ktoś chce zobaczyć, jak wygląda ta przeszkoda, zapraszam do spojrzenia na Google Maps – wpiszcie adres: 1 Praskiego Pulku 71, Wesoła.

    Aby skonfrontować to z planowanym przebiegiem obwodnicy, wpiszcie ten adres w serwisie Targeo.

    Żaden ekolog nie chce mieć trasy szybkiego ruchu pod oknami i w pobliżu własnego lądowiska dla helikoptera. 🙂

  2. A swoją drogą obwodnicy Augustowa nadal nie ma (przejeżdżałem tamtędy w czerwcu) i jakoś ucichły lamenty. Ciekawe dlaczego, skoro sytuacja była w swoim czasie jakoby tak dramatyczna?
    Wiesz, Torlinie, ja mam do ekologistów i wszelkich w ogóle fanatyków idei stosunek dialektyczny. Nie lubię ich, bo sam jestem zupełnie inny. Ale to tacy jak oni zmieniają świat (na lepsze lub gorsze), a nie skłonni do kompromisów i niepewni swoich racji sceptycy w moim rodzaju. Fanatycy są po prostu potrzebni. Przypinanie się do drzew na trasie budowanej autostrady to moim zdaniem dziecinada, ale bez takich akcji świadomość ekologiczna społeczeństwa byłaby nadal na poziomie lat pięćdziesiątych, kiedy szczyciliśmy się dumnie dymiącymi kominami nowych fabryk.

  3. Tes Tequ! Pawle!
    Mam podobne zdanie, że w dawnych latach ekolodzy byli pionierami postępu wobec dzikiego budownictwa w dawnych latach. Ale teraz ich postępowanie wygląda na popisy dzieci – kwiatów wspominających dawne dobre czasy. Moje zdanie jest takie, jak w stosunku do obyczajowych poglądów kościoła: ekologów należy pilnie słuchać i brać ich argumenty pod uwagę, ale Boże broń wprowadzać je w 100 % w życie.
    Dzięki za szybkie i wspaniałe komentarze.

  4. Na marginesie: od lat lansuję termin „ekologiści”. Ekolodzy to dla mnie naukowcy zajmujący się tą dziedziną i określanie ich tym samym słowem co nawiedzonych fanatyków jest uwłaczające.

  5. słusznie napisałeś.

    ochrona przyrody to jedno, rozwój infrastruktury to drugie. Aby jakiekolwiek działania były możliwe konieczna jest synchronizacja jednego i drugiego. Kocham przyrodę. Mam w zakładzie hektar łąki której zabroniłem kosić i niemal codziennie wymykam się tam z aparatem, aby uzdrawiać duszę w zapachu kwiatów i pośród bzykania tysięcy owadów, świergotu ptaków… ale jeśli będę miał do wyboru uszczknąć coś z tego pola aby postawić nową halę lub nie, to… postawię halę. Bo jak nie zarobię, to mnie nie będzie. Jak mnie nie będzie, to przyjdzie ktoś inny, kto całość zaleje asfaltem. W skali kraju bywa podobnie, a wylewanie dziecka z kąpielą nigdy, ale to nigdy nie przynosi długofalowych korzyści…

  6. Chyba, Torlinie, nie spojrzałeś na te mapy…

  7. Pawle!
    Zgodnie ze słownikami „ekolog” jest człowiekiem propagującym ochronę przyrody. Nic na to nie poradzę.
    ————
    Onibe!
    To jest komentarz, który mi się podoba. My musimy żyć i cały czas musimy wybierać na zasadzie mniejszego zła. Bardzo duży w tym wszystkim udział ma Unia Europejska, ich dyrektywy i zalecenia są jak te słupy milowe normalności w tym względzie.
    A z drugiej strony denerwuje mnie ten mit kompletnie dzikiej przyrody przez nią samą stworzonej, nietkniętej ludzką ręką. Z jednej strony mamy oczywiście Kanion Kolorado, ale z drugiej Park Narodowy „Ujście Warty”, który w gruncie rzeczy został stworzony właściwie całkowicie przez człowieka, a dokładnie mówiąc Prusy.
    —————
    Tes Tequ!
    Spojrzałem na pierwszą i zobaczyłem mnóstwo zielonych plam.

  8. Potem te plamy się wyostrzają i szczęka opada. Trochę cierpliwości…

    Sam chciałbyś mieszkać w takim miejscu…

  9. Tes Tequ!
    Muszę spróbować. A czy ja chcę mieszkać w takim miejscu? Chyba nie, za daleko od Warszawy. W końcu mieszkam w ślicznej okolicy, wbij sobie w mapę Googla „ulica Czysta Warszawa” (dla wyjaśnienia – ja nie mieszkam na tej ulicy, ale w bezpośrednim sąsiedztwie).

  10. Za daleko od Warszawy? Według mapy Google:
    Czysta – Warszawa 13.9 km
    1 Praskiego Pułku – Warszawa 17.0 km
    Różnica jest, ale czy taka duża? Punkt widzenia zależy od punktu mieszkania.
    A poza tym, gdy się dolatuje helikopterem do roboty, jakie to ma znaczenie…

  11. Na hałdach pokopalnianych na Śląsku i w licznych inszych miejscach odrodziły się gatunki, które tam dawno za wytrute mięli. Polecam może nie cały wywiad z tej paginy, bo rzeczy się nie tyczy, ale po pytaniu o ekologiczną śląską pustynię respons…
    http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2126,article,2616
    Natura, jeśli się jej zanadto nie przeszkadzać, wybornie da sobie rady z wszystkimi naszymi dziełami…
    Kłaniam nisko:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: