Napisane przez: torlin | 06/08/2012

Isia straciła całą moją sympatię

I znowu będzie kontrowersyjna notka, w moim domu w każdym razie nie wiadomo skąd i dlaczego zrobiła się karczemna awantura  (no bez przesady) 😀 pomiędzy moim zięciem i mną. A tłem całej o mało co pyskówki była Isia.

Pisząc małą notkę u zdaje się Red. Paradowskiej, że nie podoba mi się zachowanie Radwańskiej, nie zdawałem sobie sprawy, jak to dotknęło wielu Polaków i ile komentarzy jest jej nieprzychylnych. Dla niewiedzących, o co chodzi… Agnieszka Radwańska jechała na Olimpiadę, aby wystartować w trzech konkursach, singiel przegrała w pierwszym meczu, grając w ogóle bez zaangażowania, debel z siostrą Urszulą przegrała – przyznaję – z najlepszym deblem świata, ale najbardziej kuriozalna była „odpadka” w pierwszej rundzie w mikście w parze z Marcinem Matkowskim. Isia była tak szczęśliwa po porażce, jakby w tym meczu zarobiła milion dolarów albo zdobyła złoty medal olimpijski. Patrzyłem na transmisję z wywiadem z nią jakby mnie ktoś w twarz uderzył. A jak przeczytałem, że następnego dnia poleciała do Montrealu na kolejny turniej doszedłem do wniosku, że nie jest już moją ulubienicą. I na tej kanwie była tak potężna awantura (przez grzeczność nazwana dyskusją), gdyż mój zięć, zwolennik absolutnej swobody działania przez każdego człowieka, bronił ją całkowicie mówiąc, że i tak zrobiła bardzo dużo dla rozsławienia Polski i ma prawo wybierać sobie turnieje.

Oczywiście, że ma prawo, tak jak ja mam prawo więcej jej nie oglądać. Przerzucam się na Woźniacką. A pierwsze cztery zawodniczki turnieju olimpijskiego to Serena Williams, Maria Szarapowa, Wiktoria Azarenka i Maria Kirilenko. Jakoś mogły? Poniżej linki, jak ktoś sobie coś chce poczytać na ten temat:

TUTAJ – „Radwańska powiedziała prawdę, powinna jednak pomilczeć?”,
TUTAJ –  „Radwańska chwali się nową fryzurą” – zdjęcie powyżej,
TUTAJ –  „Plawgo krytykuje Radwańską. „Antyolimpijska chorąża””,
TUTAJ –  „Tenis. Azarenka z brązowym medalem”,
TUTAJ – złośliwy komentarz na sport.pl „”Żenująco nieprofesjonalne zachowanie obu graczy”, „Jakiś ten Federer dziwny””.
TUTAJ – Piotr Małachowski „Wicemistrz olimpijski w ostrych słowach krytykuje Radwańską”.

Advertisements

Responses

  1. Ja bym tam całej sympatii nie tracił. Może z 50%, ale to chwilowo, na miesiąc, potem stopniowo, do 10%. A potem się zobaczy.


    Zupełnie serio: piarowsko zagrała fatalnie — w każdym meczu można ją zrozumieć — w singlu, co prawda przegrała z zawodniczką niżej notowaną, ale bardzo niewygodną, nie w typie Radwańskiej; w deblu sam pisałeś; w mikście miała względnie słabego partnera. To, co jest problemem to nie odpadnięcie Radwańskiej samo w sobie (choć to, że występowała w roli faworytki do medalu, na pewno swoje do czynienia miało), ale lekceważenie turnieju wykazane po ostatniej, przegranej walce. A czy to aż takie ważne? Obstawiam, że obraza jest chwilowa — wystarczy jeden-dwa dobre turnieje, wygrana z dobrą zawodniczką i sympatia wróci.

  2. Coś dziwnego i smutnego w ogóle stało się z naszymi sportowcami. Większość osiąga na olimpiadzie wyniki poniżej SWOICH możliwości (nie mówiąc już o konkurentach). Nie widać „gryzienia trawy”, ambicji, chęci dania z siebie wszystkiego (Radwańska i Jędrzejczak to sztandarowe przykłady „odpuszczenia”). Można przegrywać, ale wypada walczyć.

    Występ na olimpiadzie to pańszczyzna i to – według sportowców – słabo opłacana. I wszyscy rozgrzeszają się lub są rozgrzeszani słynnym już stwierdzeniem: „Taki jest sport…”

    Właśnie, że nie. Taki – jak w wydaniu polskich reprezentantów – sport nie jest.

    Jaki jest prawdziwy sport mówi norweski medalista Bartosz Piasecki:
    * Jaką nagrodę otrzyma pan po powrocie do Oslo?
    – Żadnej, zero koron. Nie są przewidziane premie za medale olimpijskie.
    * Z czego pan się utrzymuje?
    – Z pensji nauczycielskiej. Uczę licealistów matematyki. Zresztą już za dwa tygodnie wracam do nich na lekcje. Treningi mam przed pracę i po niej. Poza tym kończę czteroletnie studia informatyczne, jeszcze czeka mnie napisanie pracy magisterskiej.

  3. @TesTeq:
    Piasecki też mi się baardzo podobał, choć złośliwi zaraz wykazali, że norweski nauczyciel może mieć lepsze warunki do uprawiania sportu niż polski sportowiec.
    A Jędrzejczak dałbym spokój — ma swoje lata (sorry, wiem, że nie wypada wykazywać tego paniom), swoje też odchorowała. Raczej imponuje to, że mimo wszystko była najlepszą z Polek w swojej dyscyplinie.

  4. Muszę przyznać, że też to śledziłem wraz z Rodziną. Kiedy Isia odpadła, nas zatkało. Taka faworytka, tak dobrze grała dotąd…a tu nagle bęc? Woda sodowa czy co?

    Ale za to cieszymy się z Majewskiego 🙂

  5. @pak4: Skoro w Norwegii jest tak dobrze, to proszę bardzo – droga wolna. Na pewno czekają tam z norweskimi paszportami na zamszowych poduszkach na naszych mistrzów.

    Otylia ma swoje lata? Swoje lata to ma 71 letni reprezentant Japonii (jeździectwo – zaczynał olimpijskie starty w 1964 roku w Tokio). Nie wie, czy za cztery lata wystartuje, bo jego koń jest już stary. 🙂

  6. @TesTeq:
    Z tego co rozumiałem, to Norwegom nie zależy na mistrzach, ale raczej na tych, którzy potrafią uczyć (choćby matematyki, jak Piasecki) po norwesku dzieci. A na to się raczej niewielu polskich sportowców łapie.
    Otylia? Kiedyż ona miała swoje najlepsze występy — w Atenach, osiem lat temu. Otylia jest dwa lata starsza od Phelpsa, od tegorocznego podiom olimpijskiego na 200 metrów motylkiem jest starsza o siedem lat (wszystkie trzy panie są rówieśniczkami). Od złotej medalistki na 100 metrów dzieli ją mniej (4 lata), ale jednak, od złotej medalistki na 400 metrów stylem dowolnym zaś 6 lat. Wniosek, że jak na pływanie ma już swoje lata, wydaje mi się w pełni uzasadniony.

  7. PAK-u!
    Zapominasz, że ja jestem Skorpionem. U mnie wybaczanie dość ciężko przechodzi, ja jestem pamiętliwy.
    Tes Tequ!
    Otylia ma swoje lata jak na pływaczkę, porównanie z jeździectwem jednak demagogiczne
    Celcie!
    Nie, to nie woda sodowa, to pewnego rodzaju pazerność, piszę pewnego rodzaju, bo to nie chodzi dokładnie o pieniądze, tylko szkoda czasu na trwanie na Igrzyskach po przegranych, jak turnieje ze szmalem uciekają.

  8. Czy wiek Otylii (rocznik 1983) dramatycznie zmienił się w czasie olimpiady? Nie! Więc nie widzę powodu, żeby rozgrzeszać ją z tego, że nie walczyła na ostatnich 50 metrach.

    Wczoraj polscy siatkarze plażowi (rocznik 1986 i 1987) przegrali, ale warto było popatrzeć, jak „gryźli piach” walcząc z parą numer jeden na świecie (Brazylijczycy – rocznik 1985 i 1973), która też „gryzła piach”.

    Uważam, że – szczególnie na olimpiadzie – wypada pokazać, że jest to w tym momencie najważniejsza chwila w życiu, a nie tylko kolejne zawody.

    Oczywiście to staromodny pogląd na sprawę, ponieważ niedługo olimpiada zmieni nazwę na Igrzyska Ronalda McDonalda z dumą wspierającego mamy.

  9. Może to był błąd Tes Tequ, że nie napisałem wyraźnie, że z pierwszym Twoim komentarzem zgadzam się bez zastrzeżeń, mam uwagi do drugiego. Tymczasem Twoja replika nie dotyczy tematu. Zrozum, 29-letnia pływaczka na tę dyscyplinę sportu jest stara. Po prostu. Powinna skończyć karierę po wypadku, tak jak jej to wszyscy mówili. Starzy mistrzowie tak robili, Szewińska – Kirszenstein, Baszanowski, Marszałek, Szurkowski, Sidło, kończyli kariery w momentach największych triumfów, gdzie już właściwie nie mieli nic więcej do zdobycia. Któryś z nich powiedział: „Chciałbym, aby zapamiętano mnie jako zwycięzcę, a nie jako przegranego”. Trzeba umieć się wycofać.

  10. @TesTeq:
    Muszę się zgodzić z Torlinem. Problem nie polega na Otyli Jędrzejczak — ona już dla sportu zrobiła dość. Ona też, ma prawo nie wytrzymywać kondycyjnie końcówki. Tyle, że wychodzi na to, iż z polskich pływaczek na tym dystansie, mimo wieku, jest i tak najlepsza*. I być może to jest główny problem, który ukazuje ta Olimpiada: w dziedzinach, gdzie mieliśmy sukcesy, często nie udało się przygotować następców mistrzów. Znowu — wśród pozostałych polskich pływaczek najlepiej miała wypaść dziewczyna trenująca we Francji i nawet niegdyś w barwach francuskich startująca.
    Że taki problem powtarza się w wielu dziedzinach, to przychodzi mi do głowy pytanie, czy coś z naszym modelem sportu jest nie tak — że podtrzymuje się bardziej dawnych mistrzów**, niż pomaga nowym.


    *) Czytałem nie tak dawno o Jadwidze Jędrzejowskiej. Z nią był podobny problem — długo po maksimum formy (koniec lat 30-tych) pozostawała najlepszą polską tenisistką, mimo niezdrowego trybu życia, wojennych przejść i nadwagi. Najlepszą polską, ale za granicą się już nie liczyła. Nie jej to przecież była wina — wina tych, którzy lepszych nie potrafili wyszkolić.
    **) Wczoraj czytałem o homeopatii i autor powoływał się na efekt Sports Illustrated, czy jakoś tak. Bo statystycy zbadali, że kto się pojawiał na okładce danego czasopisma sportowego (zapewne innych też by to dotyczyło), po pojawieniu się zostawał trafiony ‚klątwą okładki’. Oczywiście, nie chodziło o ‚klątwę’, jako taką, ale o to, że na okładkę trafiali sportowcy najlepsi — na co obok ich pracy i zdolności (wartości dość trwałych) składały się forma (ze szczytem formy życiowej na czele) i szczęście. Ergo: po umieszczeniu na okładkę bardziej prawdopodobny był spadek formy i wyników, niż utrzymanie się na mistrzowskim poziomie.
    Oczywiście, jak z tym czasopismem, zapewne jest ze sławą medialną sportowców w Polsce. (Choć Małysz trochę się u szczytu utrzymał, nieźle idzie Kowalczyk.)

  11. Dobra, wytłumaczcie mi zatem, dlaczego Otylia w tym roku uzyskała następujące rezultaty na 200m motylkiem:
    2012-03 czas 2:07.92 (Londyn)
    2012-05 czas 2:09.36 (Olsztyn)
    2012-08 czas 2:13.09 (Londyn, półfinał, ostatnie miejsce)

    Jak to się człowiek może zestarzeć przez pięć miesięcy…

    Straszną demagogię stosujecie – że stara, że zasłużona – tymczasem liczby mówią coś zupełnie innego. Jeszcze w marcu weszłaby do finału!

  12. Oj tam, trampkarze od lat przegrywają wszystko co mogą, gadają bzdury, obrzucają się odchodami i wyciągają za to gigantyczną kasę, wszyscy chcą ich non stop zwolnić lub ukatrupić i… co? Mają się dobrze. Taka jest idea sportu: kosisz kasę i lejesz ciepłym moczem na widzów. Naprawdę liczą się tylko sponsorzy i – to piszę poważnie – lepiej abyśmy nie oczekiwali, że pewni ludzie poświęcają życie – dieta, treningi, miliony poświęceń – tylko po to, by jakiś Kowalski z piwkiem w dłoni (obowiązkowo z marką najsilniej reklamowaną w danym momencie) beknął i powiedział, że ceni sobie danego sportowca. Nie piszę tego przeciwko Tobie, Torlinie, po prostu jestem realistą, a w naszym kraju podejście do sportu jest dziwnie bajkowe…

  13. Tes Tequ!
    Mówimy o różnych sprawach, ona w ogóle nie powinna jechać, nawet z wynikiem londyńskim z marca. Jest za stara.
    Onibe!
    Ja się bardzo zmieniłem, utraciłem jakby cząstkę polskości, przestało mnie to pasjonować i denerwować. Na brak medali wzruszam ramionami, na przegraną z Australijczykami roześmiałem się. Nie przeszkadza mi np., że Woźniacka jest Dunką, wydaje mi się, że sam niechcący staję się powoli Europejczykiem mówiącym językiem polskim.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: