Napisane przez: torlin | 14/08/2012

Takie sobie rozważania o interchange

Rysunek STĄD (można sobie również poczytać na temat).

Mimo, że jestem – moim zdaniem – Europejczykiem pełną gębą, czuję się nawet bardziej cząstką tego kontynentu niż „prawdziwym Polakiem”, ciągle mam wrażenie, że Zachodnia Europa w dalszym ciągu istnieje za Żelazną Kurtyną, tylko że tym razem mentalną. Zmniejszamy dystans, staramy się, może i jesteśmy wielokrotnie docenieni, ale ten mit „gorszej Europy” istnieje w dalszym ciągu. Ile razy muszę wysłuchiwać skarg na lepszą jakość towarów sprzedawanych na Zachodzie, od Coca Coli począwszy, a na proszkach do prania skończywszy. Mój zięć bywa bardzo często w Stanach i przywozi takie rzeczy dla córek, że ich jakość się w ogóle w głowie nie mieści, a na metce widnieje jak wół „Made in China”.

Jak już pewnie wiecie skończyłem finanse na SGPiS-ie (dzisiejszej SGH), ale nigdy w życiu nie pracowałem zgodnie z kierunkiem studiów. Zostały sympatie do tej dziedziny ekonomii, staram się dużo czytać, być w miarę na bieżąco, ale nie pretenduję tutaj do miana tematycznej alfy i omegi, ot takie poboczne zainteresowania. Niemniej bardzo interesuje mnie ostatnio batalia o zmniejszenie opłaty interchange pobieranej przez banki przy płatnościach kartami, jeżeli kogoś interesuje dokładniej temat, to W TYM LINKU jest to wszystko wspaniale wyjaśnione. Żałuję tylko, że ciągle jesteśmy w ogonie w kwestii nowych propozycji, rozwiązań kompleksowych jakiegoś zagadnienia, czekamy na decyzje Unii. Ale zawsze to lepsze niż nic.

Olbrzymią niechęć handlowców do kart zauważyłem w Madrycie, wszyscy rękami i nogami bronili się przed płatnością kartą kredytową (bo debetowej to oni boją się jeszcze bardziej ;)). Ponieważ nie byłem najbardziej oczekiwanym klientem tamtejszych restauracji ze względu na ilość zer na koncie, wymagali ode mnie ciągle płatności gotówką. Tak szczerze mówiąc kartą płaciłem tylko w firmach państwowych, jak pamiętam za metro, wejścia do muzeów, w tym Prado i za autobus do Toledo.

Martwię się tylko tym, że zabrali się za to politycy i zachowują się jak słoń w sklepie z porcelaną. Te zagrania pod publiczkę są żenadą, a chciałbym również zauważyć, że rynek gotówkowy generuje także  olbrzymie koszty, tylko że są one ukryte, niezauważalne przez społeczeństwo, ale to ono właśnie je ponosi.

I na koniec tradycyjnie kilka linków – dla zainteresowanych, oczywiście w większości z Gazety Wyborczej, gdyż to jest demonstracja moich poglądów politycznych:

TUTAJ – propozycja kompromisu zaproponowana przez NBP, a w rezultacie odrzucona przez MasterCard (o tym w „linku rysunkowym”),
TUTAJ – i tu też na ten temat
TUTAJ – bardzo interesujące rozważania Macieja Samcika, dziennikarza Gazety specjalizującego się w tej tematyce.

Reklamy

Responses

  1. @Torlin – Przepraszam za w jakimś sensie polityczny komentarz, ale ekonomia to przecież fragment polityki ( niestety współcześnie fragment związany z niemal wyłącznie z propagandą, co nie jest koniecznością ale zajmie całe pokolenia zanim ten trend się odwróci http://pl.wikipedia.org/wiki/Polityka) . Deklarowałeś sie jako neoliberał. W jaki mentalnie sposób udaje Ci sie połączyć ze sobą w spójny obraz fakty że prywatna instytucja ( Mastercard) wstrzymuje tu regulacje której wszyscy oczekują i której pojawienie się powinno być całkowicie naturalnym wynikiem działania rynku, a instytucja państwowa NBP, forsuje działania w interesie gospodarki, innych przedsiębiorców i de facto konsumenta też ( w końcu chciałeś w tej Hiszpanii płacić kartą ale nie mogłeś…) ?
    Jakiś prymityw napisałby tak: „gdyby państwo nie wtrącało sie do gospodarki, panowałby wolny rynek, każdy mógłby prowadzić własną sieć kart kredytowych i płatniczych, klient i sprzedawca – wybieraliby ich zdaniem najlepszą ofertę (mogliby negocjować, każdy by miał 10-15 kart – np. firm AG, BKO, Multikassa wypuszczałyby swoje karty kredytowe, a klienci czytaliby umowy i wybierali taką która byłaby najlepsza), nie powstałby oligopol na rynku kart i Mastercard nie mógłby dyktować prowizji.QED” Ale to przecież bzdura, co nie?

  2. Bardzo dziękuję Ci Kazekkurz za komentarz. W sposób świadomy odszedłem od zakazu publikowania takich tekstów w moim blogu, to dobre było w połowie lat zerowych.
    Teoretycznie masz rację, to pięknie brzmi, i gdybym nie znał podtekstów całej tej sprawy, to przyklasnąłbym Twoim słowom. Też uważam, że rynek jest najlepszym rozwiązaniem, klient powinien mieć możliwość wybrania najlepszej oferty ze wszystkich dostępnych i podjąć świadomą decyzję. Pięknie brzmi – przyznaję. I jak zwykle u mnie – tak, ale…
    Ale, Mój Drogi Interlokutorze, istnieje w rzeczywistości taka bestia, która nazywa się korporacją międzynarodową. I ona w … ma jakiekolwiek rozwiązania systemowe czy regulacje kredytowe. Liczy się tylko jej zysk, najczęściej jest zbyt potężna dla przeciętnych państw narodowych, takiej firmie może podskoczyć ktoś klasy Chin, Brazylii, bo już np. Nigeria nie. Mniejsze firmy oczywiście kierują się również funkcją zysku, ale one z powodu swojej wielkości są kontrolowane przez Państwo w sposób systemowy. Tylko nie pisz mi tekstów w rodzaju „wolny rynek wszytko ureguluje”, bo będziemy mieli 150 kur na metrze kwadratowym kurnika, śmieci w lasach, a odpady z ubojni w rowach melioracyjnych.
    Takie rozwiązanie proponowane przez Ciebie w ostatnim akapicie jest możliwe, gdyby powstała jakaś europejska firma operująca kartami, wtedy każde państwo wyrzucałoby na rynek dowolną ilość kart różnych firm, ale natychmiast wypłynęłaby sprawa akceptacji tych kart w innych krajach europejskich (czy światowych). Oprócz tego MasterCard jest tak potężny, że potrafiłby zablokować nawet prace w Komisji Europejskiej.
    Dopóki nie rozwiąże się dylematów związanych z pracą korporacji ponadnarodowych, to nic z tego nie będzie. I wielką rolę w tym odgrywają Stany Zjednoczone, one powinny być pionierem, ale ja osobiście czarno to widzę.

  3. @Torlin: „Też uważam, że rynek jest najlepszym rozwiązaniem” – ale ja tak wcale nie uważam. Czyli żeby było neoliberalnie ( konkurencja, Wolny Rynek) nie wystarczy by panieństwo nie wtrącało sie do gospodarki? Trzeba żeby nikt się do niej nie wtrącał, w tym biznes? Wybacz że nieco złośliwie zapytam: to jak żyć w takim ustroju?

  4. Oczywiście powinno być państwo 😉
    Co do poglądów – nie uważam się za neoliberała, poglądy takie sa mi całkowicie obce, wyraźnie i dobitnie odróżniam jej od poglądów liberalnych, które do pewnego stopnia uważam za sensowne.

  5. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem, ale jest nam po drodze. Absolutnie wolna konkurencja w granicach ustawowych, czyli ustawodawstwo przedmiotowe, a nie podmiotowe ( z tym że w tym wypadku piszę o normach preferujących konkretne firmy, a nie to, co nauka rozumie pod hasłem „prawo podmiotowe”).

  6. Płacąc kartą zostawiasz ślad. Zapis w inwigilacyjnej bazie danych. Dowód, który może zostać wykorzystany przeciwko Tobie. A już na pewno informacje o Tobie zostaną sprzedane na lewo i prawo. Bo płacąc kartą, to Ty stajesz się towarem.

    Płać gotówką ❗

  7. Ale ja ślad zostawiam chociażby chodząc z włączonym telefonem komórkowym. To jest samooszukiwanie się Tes Tequ.

  8. @Torlin – napisałeś „Absolutnie wolna konkurencja w granicach ustawowych” a ponieważ ja nadal nie wiem jak żyć, pytam dalej. A kto ma ustalać owe ustawy? No bo że nie biznes, to chyba jasne, zresztą trudno sie spodziewać by robił to biznes zgodzie z zasadami „prawidłowej i zdrowej ekonomii” a nie zgodnie z własnym nomen omen – biznesem. A skoro nie biznes no to państwo? No ale to nie neoliberalne, bo jak państwo to znaczy że o wszystkim będzie decydował towarzysz Szmaciak. Czyli kto ma te ustawy pisać? I w zgodzie z czym, z interesem tego biznesu? ( bo przecież w neoliberalizmie jest tylko biznes – i państwo, nie ma społeczeństwa są tylko jednostki – to cytat z klasyka przecież) Trochę dziwna konstrukcja -przecież biznes sam umie już pisać, to są duzi chłopcy…

  9. Jakie samooszukiwanie się? Nie znasz moich standardowych procedur operacyjnych dotyczących posługiwania się telefonami komórkowymi. I nie poznasz… 🙂

  10. faktem jest, że transakcje gotówkowe generują ogromne koszty – druk, wymiana banknotów, składowanie, obsługa (samo przyjmowanie w tzw. okienku) itd to są ogromne pieniądze. Ale odnoszę wrażenie, że w dyskusji tej próbuje się wylać dziecko z kąpielą zapominając, że i obsługa bezgotówkowa jest kosztowna, tyle że koszty są przerzucane na klientów. Bo prawda jest taka, że konta bankowe są płatne – z pewnymi wyjątkami. Za transakcje bezgotówkowe płacą placówki handlowe, a więc de facto cena takiej transakcji jest i tak wliczona w cenę. Do tego dochodzi fakt, że każda płatność bezgotówkowa jest jawna dla szeregu czynników kontrolujących. Dla urzędu skarbowego na przykład, ale równie dobrze dla każdego, kto wie komu zapłacić parę złotych aby uzyskać „przeciek”. Nie wiem czy pamiętacie historie o tym jak to na śmietnikach znajdowano całe kartoteki klientów banków – dane które wpuszczane są w system, już na zawsze podlegają wielkiemu ryzyku.

    no i obroty bezgotówkowe są trudniejsze do kontrolowania pod kątem finansowym – łatwiej wydać pieniądze, których się nie widzi.

  11. Kazekkurzu!
    Ja za każdym razem w takim momencie wprowadzam swoją definicję „umowy społecznej”, której nazwa jest tak powszechnie krytykowana, ale nie potrafię znaleźć innej tak znakomicie oddającej moją myśl. Na niektóre rzeczy dziejące się w naszej rzeczywistości jest powszechny konsensus, który na logikę powinni wprowadzać reprezentanci narodu. Nie da się ukryć, że z tego rodzajem wyborami demokratycznymi świat ma dość duży kłopot. Ale do pewnych rozwiązań ludzie dochodzą stopniowo, tak jak już można powiedzieć, że np. świat się bierze powoli za raje podatkowe. Zmusił ich do tego kryzys. I będzie na to powszechna zgoda.
    ——————
    A wiesz Tes Tequ, powiem Ci szczerze, mnie to lotto, czy mnie śledzą, czy nie.
    ——————
    Ja wiem Onibe, czy są trudniejsze do skontrolowania? Przecież są kasy fiskalne, chyba że myślisz o sprzedawaniu poza nią. Ale to jest możliwe tylko w bardzo małych sklepach.

  12. Torlin pisze: A wiesz Tes Tequ, powiem Ci szczerze, mnie to lotto, czy mnie śledzą, czy nie.

    Jak Ci bezpilotowy środek latający spuści bombę na głowę jako karę za niezapłaconą opłatę parkingową, będzie już za późno na wprowadzenie odpowiednich procedur maskujących…

    Albo – jak Ci biuro podróży odmówi sprzedaży wycieczki w góry ze względu na wiek/stan zdrowia – oczywiście kierując się troską o Twoje bezpieczeństwo.

  13. Na pewno, ale czy ta walka może być wygrana? Przecież wystarczy włączony telefon komórkowy. A czy mi zależy, żeby śledzili moje zakupy majonezu w supermarkecie, a nie zauważali zakupu szpinaku na targu? Wpadniemy niestety w sidła Wielkiego Brata, ja się najbardziej boję kart chorobowych, na których zapisywane byłyby wszystkie choroby, lekarstwa, badania czy wizyty szpitalne. To, obok genomu, najbardziej może naruszyć prywatność człowieka.

  14. @Torlin – a egzemplarz tej umowy to ja mogę gdzieś zobaczyć? Przypuszczam że przechowuje go Biblioteka Kongresu, bo amerykanie zawsze wiedza co jest dobre a co złe. Ja bym chciał na przykład co tam jest napisane na temat warunków umów które banki – instytucje zaufania społecznego traktowane w ustawach zgoła inaczej niż inne podmioty ( np. tytuł egzekucji bankowej) – wpisują małym druczkiem. Czy to jest ujęte w tej umowie społecznej? Mam nadzieje że ktoś w Polsce miał możliwość przeczytania tej umowy – może profesor Balcerowicz – on tak zawsze wie co należy – no bo że to taka konstrukcja idylliczno-sielankowa zgoła nie uwierzę – tyle poważnych ludzi sie na ten dokument powołuje.,.
    A może chociaż wiesz kto tą umowę podpisywał. Bo mój tata nie, a mnie to nawet nikt nie pytał czy chcę ( nie chcę, ja chce obiadów za darmo i nie chcę wędki, tylko rybę). Rozumiem że jak ją podpisywali były braki w zaopatrzeniu – ale obecnie przecież chyba by było stać państwo na rybę dla mnie, jak myślisz? Na swoje usprawiedliwienie mam to że wędki sa obecnie znacznie droższe niż ryby…

  15. To jest przepyszna dyskusja, bo świetnie wiesz, że takiej umowy nikt nie podpisywał, jest ona – nazwijmy to – wirtualna. Ale jest. Istnieje. I chociażbyś protestował na klęczkach nago w deszczu przed Pałacem Kultury, to ona istnieje. Najlepiej to widać po przykładzie z wozami traperskimi na Dzikim Zachodzie, jak atakowali Indianie, to wozy ustawiały się w krąg, bo tak można było się lepiej bronić. I nie było możliwości, aby jeden nie stanął w kręgu, bo go inni zmusiliby do tego.
    Ja uważam procentowo, że jak 10 – 15 % społeczeństwa jest przeciwne jakiemuś rozwiązaniu, to jest to jeden z punktów „umowy społecznej”, taka jest wola znacznej większości. Tak jak nie wolno zabijać, kraść, mówić nieprawdy, wykorzystywać seksualnie osoby zależne, tak np. społeczeństwo nie zgadza się na adopcję dzieci przez osoby tej samej płci. Ich związek – tak, na to jest zgoda, a na adopcję – nie.
    Cały problem polega na tym, że nasi posłowie usiłują iść pod rękę z Kościołem, którego nic nie obchodzi, że np. 50 % społeczeństwa jest za jakimś rozwiązaniem, u nich ważne są sprawy wiary i ideologia. A więc pośrednio zmuszanie ludzi do postępowania zgodnie z ich wytycznymi.

  16. @Torlin – ” I nie było możliwości, aby jeden nie stanął w kręgu, bo go inni zmusiliby do tego.” – zawsze myślałem że to sie nazywa w naszej części Europy „zgrany kolektyw” i że zasadniczo neoliberalizm jest raczej o tym jak sprawić zęby właśnie inni się ustawili a ty nie, bo w końcu co Ty masz z nimi wspólnego. No ale pewnie się myliłem. Choć z drugiej strony z Twojego przykładu mogłoby dla niewprawnego oka homo sovieticus wynikać że jakby zamiast słowa Indianie użyć zwrotu „starość, choroba, kalectwo”, a zamiast słowa ustawiać w koło – użyć zwrotu „płacić składkę na zus w systemie solidarności społecznej” to by wyszło że trzeba płacić składkę i że to jest umowa społeczna. No ale ja rozumiem, ze to nie jest to sam, bo strzelać z broni palnej do nieuzbrojonych Indian – to oczywiście jest – masz rację – neoliberalizm – a płacić składkę na zus – to jednak jest złodziejstwo państwa, więc przykład jest źle dobrany. W końcu zajmując tereny Indian kradliśmy ich ziemie, a jak zus każe płacić to płacimy swoje pieniądze, a przecież to nie jest obojętne kto i co komu kradnie… No i masz rację – zabierając ziemię Indian i podbijając ich dziki kraj – BRONILIŚMY się przed ich agresją stając wozami w kółko. To fakt historyczny.

    Ostatnio odnoszę wrażenie że zaczynam rozumieć coraz więcej z tego neoliberalizmu i umowy społecznej. Na przykład z tymi rybami. Można wyłowić wszystkie ryby ze stawu Indian – a Indianom rozdać wędki, co nie? Tym sposobem Wolny Rynek staje na wysokości zadania i zwycięskie są obie strony – my mamy ryby, a Indianie mogą sobie też łowić do woli …

  17. Acha – no i z gazet wiem że zus to co innego niż „zgrany kolektyw” bo chodzi o to że zus nas zmusza bez naszej zgody, a w wypadku traperów, koledzy nas „zmuszają całkiem za naszą zgodą” i to jest ta umowa, tak?

  18. @TesTeq, 13.08.2012, 13:31:
    Człowiek towarem? O tyle, o ile się ‚da’ pozbawić podmiotowości 😉
    Nie pamiętam Twoich poglądów na takie sprawy, ale generalnie rzecz biorąc modne jest podkreślanie indywidualności wyborów i odpowiedzialności, bez uwzględniania wpływów społecznych, środowiskowych, itp. W czym spersonifikowana reklama (niczego innego nie mogą ‚śledczy kartowi’ zaoferować) jest od nich gorsza?

    @Torlin, 15.08.2012, 12:23:
    Ale to może być jedyny sposób, by kogoś dobrze leczyć. Problem może nie tyle w posiadaniu i zbieraniu informacji, co ich udostępnianiu.

    Notka & Made in China:
    Chińczycy podobno twierdzą, że mogą zrobić każdy produkt: kiepski, średni, lub dobry. Ale że nie można liczyć na to, że dobry będzie kosztował tak samo mało jak kiepski.

    Interchange:
    Ktoś u red. Samcika napisał, że wiedząc ile wynosi interchange czuje się, jakby dał sprzedawcy w twarz przy każdym zakupie.
    Sam preferuję płacenie karta — bank mnie do tego przymusił opłatami za nieużywanie karty, plusikiem jest to, że ułatwia mi to rozliczanie wydatków; ale zdaję sobie sprawę z problemu. Zresztą, gotówka jest potrzebna w wielu sytuacjach…

  19. Kazekkurzu!
    Nie chcę wdawać się w polemikę na poszczególnych przykładach, bo rzecz trzeba traktować ogólnie. A jednocześnie każdy przypadek będzie indywidualny. Umawiamy się jako społeczeństwo, że przechodzimy na zielonym świetle, a nie na niebieskim, jeździmy prawą stroną, a nie lewą*,a kobiety nie noszą obnażonych piersi na ulicach. W Anglii jeżdżą lewą, a w wielu krajach nagie piersi kobiece na targu nie są czymś szczególnie szokującym. Umawiamy się, że pracujemy rano, a nie wieczorem (o co walczą sowy ze skowronkami), że jakość aparatów badamy w megapikselach a nie w dużejfurmance. To samo jest ze sprawami obyczajowymi, przez wiele lat nie wolno było żyć bez ślubu czy poślubić rozwódki, teraz to wszystko się zmieniło. Ja to nazywam „umową społeczną” i daj spokój temu ZUS-owi, chociaż to, że pokolenie pracujące daje pieniądze dla emerytur jest też elementem tej umowy (chociażbym nie chciał, aby dyskusja zatrzymała się na tej instytucji).
    * To, że stronę od serca nazywamy lewą też jest elementem umowy.
    —————–
    PAK-u!
    Nie wierz temu. Jak będą gdzieś zgromadzone informacje, to wyciekną. Jak dwa razy dwa jest cztery. To jest tylko albo element gapiostwa i nierozwagi (dane na śmietniku) albo odpowiednia liczba zer na banknotach wręczonych człowiekowi, który ma się tymi danymi opiekować.
    Chińskie rzeczy mogą być znakomite.
    Ja jednak nie mogę żyć bez karty, dla mnie to jest wielkie ułatwienie (z wyjątkiem tych momentów, gdy nie mam nawet 20 groszy przy sobie – co zdarza mi się coraz częściej). 😀

  20. @pak4: Oczywiście, że wszyscy jesteśmy towarem. Informacje o nas nie tylko wyciekają, Torlinie, ale są też przedmiotem handlu na wielką skalę. Każde skorzystanie z Internetu (nie, nie tylko z wyszukiwarki Google) to kolejny kwant informacji o nas (przejrzyj „ciasteczka” w swojej przeglądarce internetowej – dopiero się zdziwisz, co tam jest i kto śledzi Twoje poczynania w sieci). Chodzenie z włączonym telefonem też. Karta lojalnościowa w sklepie czy na stacji benzynowej też.

  21. Ale co zrobić! Ja postanowiłem z tym nie walczyć. Nie jestem kimś ważnym, nie mam mnóstwa pieniędzy, najwyżej będą mi podsuwać albumy o Indiach 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: