Napisane przez: torlin | 04/10/2012

Zemsta państwa

Muszę przyznać, że po przeczytaniu TEGO ARTYKUŁU lekko mnie zmroziło. Ale ab ovo. Górale są ludźmi nie tylko twardymi, ale niesłychanie upartymi. Słynne są opowieści samych mieszkańców Podtatrza, jak jeden z drugim większą krzywdę ponieśli, a nie ustąpili. Na to wszystko nałożyły się losy całej Polski, głodu i prześladowań w XIX i na początku XX wieku, później Goralenvolku, okresu komunistycznego i dzikiego kapitalizmu. W kontaktach wzajemnych i w gruncie rzeczy nienawiści obydwie strony są winne, i Państwo, i górale. I nie jest to sprawa tylko władz powojennych, bo i przedwojennych również.

Bardzo kontrowersyjną postacią jest Wojciech Gąsienica – Byrcyn, dawny Dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego, o jego konflikcie z Państwem Polskim w sprawie blokowania możliwości zjazdu na nartach z Gubałówki wie cala Polska (a kto nie wie, musi TO przeczytać). Warto przeczytać również NOTKĘ BIOGRAFICZNĄ, w niej jest kilka słów, pozornie niewinnych i mało znaczących, ale dla Górali bardzo ważnych „Zyskał rozgłos (…) ograniczeniem praw (…) miejscowych górali, do których należy część terenów TPN i jego otuliny”. Moja gaździnka uważa go za bydlaka, zabrał jej półtora hektara ziemi i dał tyle pieniędzy, że ta mogła kupić sobie szafę. A sam niczego sobie nie upaństwowił. Tak że te granice relacji górale – państwo wcale nie są jednoznacznie oznaczone.

W Austrii jest prawo przejścia i przejazdu przez prywatny teren, bo inaczej nie istniałaby turystyka piesza czy narciarska. U góry pokazuję zdjęcie wejścia na prywatny teren, właściciele kombinują, aby człowiek przeszedł, a zwierzyna nie. Na tych prywatnych terenach nie wolno zbaczać ze ścieżek.

Nowa walka zaczęła się o autostradę, była ona oprotestowana na wszelkie sposoby, jeden z górali wybudował w try miga dom na zjeździe z mostu, a starosta tatrzański wydał mu na to zezwolenie (TU). Górale nie zdają sobie sprawy, że coraz więcej ludzi w ogóle nie chce jeździć do Zakopanego, ja więcej nie pojadę. Jest szansa na unijne pieniądze na pociąg do Zakopca, to młodzież jakoś się przetransportuje (TU).

Ale decyzja Urzędu Dróg i Autostrad jest moim zdaniem za daleko idąca. Wygląda to na zemstę państwa.

Reklamy

Responses

  1. Tak sie składa, że sprawę znam bardzo dobrze „od podszewki”. Wygląda zupełnie inaczej niż się o niej pisze. Jest przede wszystkim bardzo złozona…. A ludzie często zmieniają zdanie i nie są konsekwentni w swoim działaniu. Ale nie będę się wypowiadać, poczytam co napiszą inni.
    Pozdrawiam.

  2. znajomy był w tym roku na wakacjach w Zakopcu, co prawda nie stricte w sezonie, ale ze zdziwieniem donosił, że jego gospodarze byli niemalże mili i kulturalni, prawie w ogóle nie traktowali go jak głupiego cepra, którego trzeba złupić okazując mu przy tym pogardę. Różnicę tłumaczy sobie faktem, o którym wspominasz w tekście – spadkiem popularności Zakopca a co za tym idzie, wyschnięciem strumienia złota, które w kieszenie tam ludziom wpadało. Mam całą grupę znajomych kochających góry i uwielbiających się po nich włóczyć. Ze świecą szukać w nich takich, którzy tęskniliby nie tylko do gór, ale i górali… nie wiem co się porobiło, to nie tak powinno być.

  3. Z tego co rozumiem, to taka decyzja (zapowiadane przekazanie drogi z Nowego Targu do Zakopanego władzom samorządowym) powinna zapaść dawno. Nawet jeśli na to, że w końcu zapadła wpływ miały emocje urzędników (a chyba miały). Bo Zakopane nie jest ani miastem tranzytowym w handlu międzynarodowym, ani centrum przemysłowym. To nie jest ranga na ‚drogę krajową’.

  4. Stokrotko!
    pozwolisz, że nie rozumiem. Skoro wiesz, jaka jest prawda, to dlaczego nie chcesz podzielić się z nami swoją wiedzą? My ją czerpiemy tylko z mediów.
    Onibe!
    To też, co piszesz. A z drugiej strony nastąpił taki rozrost bazy noclegowej na Podtatrzu (nie piszę na Podhalu, bo to jest jednak znacznie szerszy termin geograficzny). Bukowina, Białka, Kiry, Murzasichle, Poronin ma pełno pobudowanych nowych domów.
    PAK-u!
    Musimy zdecydować, czy istnieje jeszcze w naszej świadomości termin „przejście graniczne”. Bo w rozporządzeniu jest takie określenie.

  5. Zaciekawiłeś mnie Torlinie.

    Kto i jak prześladował Podtatrze w XIX i na początku XX wieku?

    Chałubiński czy bardziej Witkiewicz? Lenin skrzydeł tam nie rozwinął.

    Wydawało mi się, że Podtatrze obok Zgłębia Naftowego przeżywało w XIX i na początku XX okres awansu gospodarczego. To w tamtym czasie z zaścianka awansowało do rangi magicznego miejsca Polaków.

    Linii kolejowej Chabówka – Zakopane też nie chciano.

    Górale mszczą się za nią na nas do dziś. Ciebie i mnie nazywają ceprami dając do zrozumienia, co myślą o inż. Zepterze który tę linię budował.

    A poważniej:

    Szybka droga przez miejscowości podtatrzańskie ze względu na przestrzenne realia tamtych okolic to jednak coś innego niż ominąć polami Garwolin, Ryki czy Ostów Mazowiecką. Interwencja w funkcjonującą tam przestrzeń musi być tam o wiele głębsza.

    Chyba jak pisze PAK najlepiej zostawić to samorządom.

  6. Stokrotko, przelicytuję Cię i powiem, że sprawę znam jeszcze lepiej i nie będę się jeszcze bardziej wypowiadać. A Zakopane zakopać, Poronin poronić, a góry wyrównać na płask!

  7. Jakie to szczęście, że po Tatrach pochodziłam wtedy, kiedy na ścieżkach nie było tłumów, ludzie sobie mówili „dzień dobry!”, nie było kolejki do przejścia Zawratem ani też na Orlej Perci. Swoich gospodarzy z Hali Gąsienicowej, gdzie zwykle stacjonowaliśmy wspominam z sentymentem. Nigdy nie odmówili miejsca na nocleg – choćby we własnej kuchni, na podłodze. Zakopane omijaliśmy z daleka. Tam była stacja kolejowa i sklepy, gdzie się uzupełniało zaopatrzenie. Posiłki „z panoramą” przed chałupą, gotowane na spirytusowym kocherze. Nie uznawaliśmy łażenia do Zakopanego po to tylko, żeby spać komfortowo i jadać elegancko. Szkoda było czasu i widoków.
    W domu czekała łazienka i wygodne łóżko a w starej „Księżówce” spało się na czymś w rodzaju półki, gdzie miejsca starczyło czasem tylko na to, aby się wyspać na jednym boku. Mycie w potoku pozostawia wrażenia niezapomniane. Za to jelenie podchodziły nocą pod chałupę i świstaki się oglądało, a rano gaździna przynosiła świeżo zebrane jagody.
    Zakopane takie, jak dziś, to jakaś karykatura, chodzenie po Tatrach w redyku to wynaturzenie i całe szczęście, że już nie mam kondycji, aby tam chodzić, bo już bym nawet nie chciała.
    Droga szybkiego ruchu do Zakopanego jest wg mnie zupełnie zbędna, ja bym jej nie chciała, tak, jak i niektórzy górale, co nie chcą, aby im cepry przez wieś jechali do Zakopanego.
    Zresztą… po jakiego licha?

  8. Wiem, wiem, wiem!

    Zakopianka jest niepotrzebna! Już niedługo każdy będzie miał własny samolot lub helikopter, więc lotnisk i lądowisk nam trzeba! Taniej i nowocześniej! I nie w Zakopanem, lecz na każdym, wartym zdobycia szczycie – na Giewoncie, Kasprowym, Rysach i na środku Morskiego Oka (takie wielkie molo jak w Sopocie)!

    Jutro rejestruję spółkę Tatrzańskie Towarzystwo Lotnicze S.A.

  9. Oj, coś mi się szykuje długi komentarz, ale się z Wami w generaliach całkowicie nie zgadzam.
    Nelu!
    Dzięki za odwiedziny. Otóż ja się urodziłem w 1951 oku i od wieku 8 lat chodzę po Tatrach. To, co Ty przedstawiasz, to jest idealizacja dawnych lat, tak jak wuj wspominał carską Rosję, jaki tam był porządek i świetna administracja. Same Tatry zawalone wtedy były wycieczkami zakładowymi i najgorzej było właśnie nad Morskim Okiem. Autokary – ogórki podjeżdżały pod Włosienicę i stamtąd mieli 1,5 kilometra do Stawu i wspaniałego picia. A radocha największa to było, kto dalej butelką rzuci.
    Powszechne było chodzenie bez szlaków, ludzie nie rozumieli ochrony przyrody, uderzały typowe socjalistyczne poglądy, jak wspólne, to znaczy niczyje. Wśród starych turystów było tak jak piszesz, ale pani wędrująca w szpilkach na Giewont ówcześnie to była prawie norma. Mnie się ciągle wydaje, że nie tylko Ty Nelu piszecie tylko o swoich wyobrażeniach, a nie o rzeczywistej prawdzie. Kiedy chodziłaś ostatni raz po szlakach tatrzańskich? To jest dokładnie tak, jak pani goszcząca mnie na obiedzie przekonywała mnie, jak to teraz straszna jest młodzież, pije, pali, narkotyzuje się. A jak się spytałem, z jaką młodzieżą ma kontakt, to zamilkła. W Tatrach jest mnóstwo wspaniałej młodzieży, świetnie ubranej, wysportowanej, nie mam nic jej do zarzucenia.
    A jeżeli chodzi o Zakopane, to po prostu zmienił się jej charakter ze złego na taki sam zły. W mojej młodości za normę było wysiadanie na dworcu PKP i PKS (to jest to samo) i wsiadanie do autobusu jadącego do Kuźnic, aby tylko ominąć Zakopane. Ale głównie z powodu nieprawdopodobnego snobizmu, w lecie był taki sam jak w zimie, gdzie panowie paradują z najnowszym typem nart, nie umiejąc w ogóle jeździć.
    Edwarze!
    Ty tak samo idealizujesz czasy Witkacego czy Chałubińskiego. Górale byli tak nieprawdopodobnie ubodzy, że fale głodu wprost ich dziesiątkowały, pisałem kiedyś na ten temat. Wyzysk polegał na tym, że aby uratować swoje dzieci przed śmiercią zgadzali się na nawet najbardziej poniżającą pracę za głodową stawkę, bogaci latyfundyści to wykorzystywali. O tym awansie gospodarczym to tylko wydawało Ci się.
    ————-
    Ostrzeżenie!
    Nie kupować akcji TTL. Właściciel nie ma ani jednego samolotu

  10. Oj tam! Oj tam!
    Co ja idealizuję? Wycieczki zakładowe wysiadały przy Włosienicy, wycieczkowicze dochodzili do Morskiego Oka, kupowali jakieś znaczki, wysyłali kartki z pieczątką schroniska, po czym rozsiadali się na pomoście, zanurzali pół litra na sznurku w toni i dalej nie szli. Młodsi podchodzili żwawym krokiem kawałek wzdłuż brzegu, w podskokach pokonywali pierwsze podejście w stronę Buli Pod Rysami, po czym upoceni i syci wrażeń wracali na pomost. Dalej była cisza, spokój i można sobie było w górach przebywać.
    Inne grupy stonki stawały w wielogodzinnej kolejce do kolejki na Kasprowy, tam się fotografowały, przechodzili kawałek trasy w stronę Świnicy i – jeśli bardzo ambitni, schodzili do Hali Gąsienicowej i do Kuźnic. Mało kto z zakładowych wycieczkowiczów przekraczał te bariery. Góry były ciche, trasy wolne od gawiedzi. Stada kozic pałętały się dosłownie wszędzie.
    Fakt – nie widziało się tłumów dobrze ubranej młodzieży, bo wtedy takiej młodzieży nie było. Ubrania były raczej zgrzebne, ale wystarczająco chroniły przed zmianami pogody, zaś buty „Zuch” albo „Maraton” doskonale się na górskich szlakach sprawdzały. No i mniej było śmieci, bo takich cud – opakowań też nie było i jeszcze mieliśmy wpojone, że co się w góry wniosło, to należy i znieść w dół. Nie oczekiwano koszy na śmieci na górskich trasach… ale w pobliżu Morskiego Oka lepiej było z trasy nie zbaczać 😦
    Żeby nie było, że było tylko pięknie.
    Zachowałam w pamięci cudowne zapachy i szum potoków, pojawiające się za tym właśnie zakrętem, cudowne barwy mchów, „chłodziarkę” do przechowywania masła w trawie i jeszcze jakichś listkach, rosnących wokół schroniska „Betlejemka” – nawet w upał masło tam schowane nie mazało się…
    Jeździliśmy w góry, aby się na nie napatrzeć, nawąchać i ponazachwycać.
    Nie brakowało nam niczego, jeśli tylko była pogoda, nie lało się za kołnierz i halny nie szalał. Ludzi do pogadania, podyskutowania, dobrze ubranych i uczesanych zostawialiśmy w mieście i wracaliśmy do nich z radością oraz tęsknotą za łazienką z ciepłą wodą w kranie.
    Bardzo lubiłam wracać z gór do domu.
    Co tu idealizować?
    Było cudownie i już tak nie będzie. Inni ludzie, inne wymagania i oczekiwania.
    Ani to dobrze, ani źle. Po prostu tak już jest.
    No to cześć!

  11. w stronę Buli Pod Rysami

    Podobno mają przemianować na Red Bullę Pod Rysami. 🙂

  12. Oj tam! Oj tam!
    W kwietniu przez trzy dni chodziłem po Tatrach – jest tak samo pięknie. Jedyna zmiana to po powrocie do domu przez cztery dni leżałem półprzytomny.
    W sierpniu byłem w Bieszczadach (po 25 latach nieobecności)- tam dopiero zaszły zmiany. Góry pozostały piękne, harcerzy i studentów niewielu. W większości turyści podjeżdżający samochodami pod szlaki wyjściowe na połoniny. Solina zpaćkana chińszczyzną, niczym kurort nadmorski, a wokół jeziora kurorty zdrojowe

  13. TesTeq – zupełnie nie rozumiem Twojego komentarza. Jestem wielbicielką Tatr i chodzę po nich od wielu, wielu lat. W sierpniu br. byłam na Hali Gąsienicowej i weszłam z niej na Kasprowy w towarzystwie 8 letniego wnuka i zeszliśmy przez Myślenickie. Przeszłam kiedyś prawie całą Orlą Perć. A na Zawracie byłam jeszcze kilka lat temu.
    Tatry są moją największą miłością, dlatego boli mnie jak się je niszczy.Jeśli nie chcę się wypowiadać to dlatego, że mam widocznie jakis ważny powód.
    Pozdrawiam serdecznie autora bloga i wszystkich komentujących.

  14. TesTeq – jeśli zajrzysz na mój blog – to zobaczysz mnie siedzącą po drugiej stronie Mięguszów – nad Hińczowym Plesem na Słowacji / kilka lat temu/.

  15. Uwielbiam zmęczenie górskie. A Stokrotkę usiłowałem sobie obejrzeć, ale za nic nie dałem rady zrobić Jej zdjęcia na cały ekran. Szkoda.

  16. Stokrotka jest babcią, więc nie trzeba się jej przypatrywać,/ chociaż zdjęcie tak jak pisałam jest z lat wcześniejjszych/.
    Na blogu są 2 teksty o Tatrach – „Najpiękniejsze Góry Świata” i ” Rusinka”.

  17. To ty konieczność pracy na okoliczność reprodukcji traktujesz jako wyzysk?

    Torlinie! Toż z tego wynka że od Adama i Jewy tylko ich cyckali i cyckali ale wycyckac nie mogli.

  18. Sam jestem dziadkiem i to niedługo poczwórnym, to dlaczego nie mogę sobie Babci obejrzeć? 😀
    Edwarze, sam wiesz, jak było, płacili grosze, albo i w ogóle nie.

  19. Stokrotko, po prostu czułem się zawiedziony, że nie podzieliłaś się z nami swoją wiedzą na temat złożoności góralskiego podejścia do inwestycji publicznych.

  20. Ja też 😀

  21. Dodałbym tyle, że czasem górali jest pojąć nie sposób, dopóki się nie przyjmie ich podziału świata najpierw na Gąsieniców, Bachledów et consortes, potem na tych co swoi, a tamci „ze Zymbu”, z Murzasichla, czy Bukowiny, na końcu dopiero na górali i ceprów… A na to się jeszcze nakładają troskliwie latami pielęgnowane zaszłości, że dziadek tamtego z „Ogniem” chadzał, a tamtego do pepeerowców przystał… Poznawszy tego światku cokolwiek, nie wierę ja, by się kiedybądź jaką jedną ideą dało wszytkich Podhalan zjednoczyć….:((
    Kłaniam nisko:)

  22. Trudno mi komentować Wachmistrzu, ponieważ nie jestem najsilniejszy w tej tematyce.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: