Napisane przez: torlin | 11/11/2012

Pułaski w „Potopie”

Józef Chełmoński, Kazimierz Pułaski pod Jasną Górą

Jak wiecie piszę swoje notki bardzo często pod wpływem chwili, jednego zdania przeczytanego, krótkiej interpretacji. Tak jest i tym razem. Jadąc metrem do domu po całonocnej zabawie w klubie w pomroczności jasnej dorwałem się do wywiadu, jaki Onetowi w osobie Pana Piotra Kozaneckiego udzielił Mariusz Max Kolonko, a którego treść na swoich łamach udostępniła „Angora” w numerze 44. Wywiad nosi tytuł: „Jakiś gówniarz mówi mi, jak mam żyć”. Jest to o tyle dziwne, że Onet daje skróconą treść wywiadu, gdzie interesujący mnie akapit nie istnieje, znalazłem go dopiero w blogu Kolonko. A brzmi on tak:

„Kozanecki – W jakim sensie żyjący w końcu XVIII wieku w Polsce i USA Pułaski miałby być pierwowzorem chorążego orszańskiego Kmicica? Ja się czuję fanem trylogii i Potop Hoffmana uwielbiam, ale o tym nie wiedziałem.

Kolonko – Sienkiewicz nie mógł pisać o Pułaskim w czasach carskiej Rosji, bo Pułaski był wrogiem numer jeden carycy Katarzyny II sto lat wcześniej. Więc Pułaski dla pisarza tego okresu, jakim był Sienkiewicz, był inspiracją, symbolem walki z opresją. Takim Wałęsą za Breżniewa. Nasi historycy generalnie o tym milczą, ale po 10 latach pracy nad Pułaskim nie ulega dla mnie wątpliwości, że Sienkiewicz przerobił Pułaskiego na fikcyjną postać Kmicica. Szwedzki Potop to okupująca nas wtedy Rosja, szczegóły biograficzne z życia fikcyjnego Kmicica, obrona Częstochowy, banicja itd. są dokładnie takie same jak losy Pułaskiego. W pracach nad scenariuszem przekopałem archiwa w Kongresie, odnalazłem przypadkiem obraz Franciszki Krasińskiej, damy jego serca i “najpiękniejszej kobiety ówczesnej Europy”, który dotąd uchodził za zaginiony, a odnalazłem go w Polsce dzięki uprzejmości i pomocy wielu miłych ludzi z Muzeum Narodowego. Dziesięć lat wcześniej byłem z kamerami w Savannah, kiedy odkopano grób Pułaskiego i moja firma producencka w Stanach ma jedyne zdjęcia kamerowe jego szkieletu pochowane ponownie w 2005 roku. Więc z tych wszystkich rzeczy powstał scenariusz i teraz pracujemy nad pre-produkcją, ale polskiego partnera tu nie ma.”

Ja o teoriach, że pierwowzorem Kmicica jest Pułaski, słyszałem wielokrotnie, ale nikt nigdy nie stawiał tego tak kategorycznie jak Kolonko. Dla mnie osobiście jest to przerost chęci i ambicji nad treścią, to dotyka wielokrotnie osoby za bardzo zaangażowane. Są ślepe na fakty przeczące ich koncepcjom, za to za bardzo wypuklają podobieństwa (ja wiem, że nie ma słowa „wypuklać”, a jest jedynie „uwypuklać”, ale nie jest to dokładnie to samo. Brak tego słowa widać w Internecie: „Przestrzenie międzyżebrowe mogą wypuklać się, zwłaszcza u dzieci, u których spotyka się również wyraźne wypuklenie także całej chorej strony”).

Wracając do naszych baranów. Pierwowzorem osoby Kmicica jest Samuel Kmicic, jest mnóstwo dokumentów dotyczących tej postaci i mnie się wydaje, że nie ma potrzeby zaprzeczania faktom. Jako argument podaje się często (a robi to również Kolonko), że to właśnie Pułaski bronił Jasnej Góry przed Rosją, a na ten temat z powodu cenzury nie mógł pisać Sienkiewicz. Podczas tego oblężenia Pułaski wypadł z twierdzy i zagwoździł działa. Zgoda, tak było. Ale –  żyjący w latach Potopu dokładny i obiektywny Wespazjan Kochowski pisze w swoich „Rocznikach Polskich”: „Czarniecki, nie dając wyspać się spokojnie Szwedom, w nocy z sześciudziesiąt  piechoty wypadł z klasztoru w same pierwospy (pierwsza część snu na samym początku – dop. Torlin) i cichuteńko aż do kwatery Müllera przybywszy, spracowanych i śpiących, okrzyk zrobiwszy, zabija. Poklęli się wszyscy podczas ciemnej nocy. Müller, porwawszy się, z łóżka, kazał trąbić, pobudzając Szwedów do obrony. Czarniecki, kawaler silny i odważny, placową straż zniósł (placowa straż – oddział wojska zabezpieczający siły główne na postoju – dop. Torlin) i na szaniec wlazłszy, pozabijał co było na straży. Na przybywających w sukursie śmiało następując, onych rozgromił. Całą noc nie dał Szwedom odpoczynku i więcej Szwedów zginęło, niż ludzi z klasztoru wypadło. Zabitych z szwedzkiej strony graf Horn… ręką Czarnieckiego zabitym został Włoch, u Szwedów nazwany de Fossis. Siła prostych ludzi nie doliczyli się. Z częstochowskich ludzi jeden tylko Węgrzyn zginął, i to od swoich, bo opodal niepoznany w nocy z strzelby zastrzelony”.

Brzmi znajomo? Bym powiedział: „Aż za bardzo”, Sienkiewicz po prostu to zerżnął od Kochowskiego. Ale po co na siłę w to wszystko wpychać Pułaskiego?

Advertisements

Responses

  1. Przeczytałem w moim blogu Twoją zachętę i czuję mus by napisać u Ciebie, że się z Tobą a nie Kolonko zgadzam. Oczywiście trudno byłoby wchodzić Sienkiewiczowi do głowy i śledzić cały proces przedtwórczy, tropić niekontrolowane asocjacje.

    Wiemy, że zdecydował się pisać o wielu XVII. Wiemy, że przeczytał wszystko, co mógł wtedy przeczytać o tamtych czasach. Pomysłów narracyjnych, wątków i postaci znalazł tam dosyć.

    Cenzura carska? Wątpliwy argument. Średnio bystry młodzian wiedział, kto to hiperboreje, co czynił Wołodyjowski pod Szkłowem, kto zniszczył Wilno i kogo podchodził ze swa partią Kmicic. Wiedział młodzieniec, jakiej narodowości były sanie, w których Kmicic Oleńkę woził i z czyich czapek były kamienie, które Panience Jasnogórskiej ofiarował.

    Chyba nie z powodu cenzury wybrał Sienkiewicz wiek XVII. Wybrał go, dlatego że mimo opresji, w jakiej wtedy Rzeczpospolita się znalazła to jeszcze tym razem się upiekło.

    Trudno by było zaczynać od elekcji Ciołka pamiętając końca. Trudno by było przypisać mu jakąś Oleńkę, którą Stanisław August na Zamku trzyma i seksualnie niepokoi.

    Co w epilogu zrobić z Pułaskim? Osadzić na dziecioroba pod Warką, infamię zdjąć? Tylko jak? Pułaski był zbyt mocno osadzony w źródłach. To redukowałoby swobodę narracyjną Sienkiewicza.

  2. Błagam, nie traktuj tego jako musu, starałem się dowcipnie napisać komentarz u Ciebie. Mnie w mojej notce chodziło również o niesłychaną pewność twierdzeń. Nie wiem, czy zauważyłeś, ale ostatnio jest moda na jasne stawianie sprawy bez żadnych wątpliwości czy kontrowersji. Tego typu inteligencja jak ja, która nie potrafi na żądanie obrać czterech średnich kartofli, bo przy każdym się zastanawia, czy on jest średni czy nie, nie może pojąć tak jednoznacznych deklaracji, obojętne czego dotyczących. Prześledziwszy Internet można na poparcie mojego twierdzenia znaleźć mnóstwo przykładów.

  3. Pułaski dla pisarza tego okresu, jakim był Sienkiewicz, był inspiracją, symbolem walki z opresją. Takim Wałęsą za Breżniewa.

    Korzystając ze swoich źródeł, których nie ujawnię, zdobyłem informację, że Wałęsa jest potomkiem Pułaskiego, a Breżniew carycy Katarzyny II. 😉

  4. Jest chyba naturalnem, że Kolonko, jako zawieszony niejako między narodami, szuka punktów między temi narodami stycznych. I chwała mu za to, podobnie jak za orędowanie za Pułaskim, tyle że to postać tak barwna, że nie potrzebuje się podpierać Kmicicem. Zamysł Sienkiewiczowski był bardzo wyraźny, jeśli za dopełnienie Trylogii przyjąć mało znane „Na polu chwały” o wyprawie wiedeńskiej, to widać że chciał o wiktoriach i czasach chwały pisać, a nie klęski, a Pułaski… czegóż by nie rzec, się do tego obrazu nie zanadto nadaje. I jakże sprawą porwania króla chcieć w Potopie odnajdywać? W polotce przez Bogusława Radziwiłła rzuconej? Gdyby chciał Sienkiewicz Pułaskiego tu bronić, to chyba powinien racyj tego kroku tłomaczyć, a nie twierdzić, że zamiaru nie było i rzecz jest jeno propagandą wrażą… i o jakim, na Boga,powrocie z emigracji mowa? Z ucieczek do Turcji czy na Słowację, gdzie Pułaski uchodził, by go nie rozgromiono żywcem?
    Kłaniam nisko:)

  5. Mus Torlinie to, to, co każe młodemu uganiać się za Kasią czy Marysią, mus to kiełbasa z Liszek (pod Krakowem), mus to beaujolais nouveau w listopadzie, choć nie co roku smakuje.

    Tak, więc Twój żart żartem a mój odzew musem.

    Arogancka pewność, o której piszesz to styl wyuczony i nabyty w celach szeroko rozumianej komercji i lansu. Czy wyobrażasz sobie komiwojażera, który nie jest pewny swojego odkurzacza i nie jest pewnym, że pani Torlinowa tylko takiego odkurzacza potrzebuje.

    Oczywiście komiwojażer to już figura archaiczna. Wprowadzam ja jednak, dlatego że ten styl się upowszechnił. Upowszechnił się na konferencjach naukowych, upowszechnił się w mediach upowszechnił się w życiu codziennym.

    Poza tym na wahania i hamletyzowanie trzeba czasu.
    Dziś społeczeństwo nie wynagradza sowicie ludzi dysponujących w odpowiednim wieku dużą porcją wolnego czasu. Dlatego kultura wahania chwilowo jest w defensywie.

    Ale nie ma obawy. Styl już się zużywa (jak każdy styl). Już za chwilę Hamlet może być figurą najlepiej sprzedającą. W każdym razie jestem w stanie to sobie wyobrazić.

  6. Tes Tequ!
    A ja Nasira ad-Din Tusi 😀
    ————-
    Wachmistrzu!
    Tak że jesteśmy zgodni. Zresztą, przyczyny pojawienia się takiej notki, wyjawiłem. Reaguję czasami jak pies Pawłowa, ale w końcu tematy nie zawsze leżą na ulicy. A i przy okazji można się wiele dowiedzieć
    ————-
    Edwarze!
    Mimo wszystko słowo „mus” ma jakiś nieblogowy charakter. Moim zdaniem jest to jakaś platforma porozumienia pomiędzy ludźmi, którzy spotkali się w sferze poprzez wspólne zapatrywanie na wiele spraw.

  7. Czy Max Kolonko pisał jakieś powieści historyczne i odniósł w tym sukcesy? Jakoś nie słyszałem 😉
    Mam wrażenie, że to bardzo naiwne podejście entuzjasty-amatora (10 lat badań historii Pułaskiego) do literatury. „Literacki X przypomina Y, więc to zamaskowany Y.” Nie dość, że nie ma tu związku logicznego, to jeszcze panuje jakaś wiara w to, że postać literacka ma jeden i tylko jeden pierwowzór 😉

  8. ,, Oczy panny Aleksandry spoczęły błyskawicą na twarzy Kmicica, a potem znów wbiły się w ziemię; przez ten czas jednak zdołała panienka dojrzeć płową jak żyto, mocno podgoloną czuprynę, smagłą cerę, siwe oczy bystro przed się patrzące, ciemny wąs i twarz młodą, orlikowatą, a wesołą i junacką.”
    fragm. Potop Henryk Sienkiewicz
    Piękną polszczyzną to napisane oj piękną.

    Mnie zastanawiają pierwsze zdania z tej notki Torlina i jego stan pomroczności jasnej, czyli owy stan również dla Kmicica nieobcy:-)
    Dobrze ze uwagę skoncentrował na papierach jakowyś bo Wołomontowicze byłyby zagrożone ponownym pożarem:-)

  9. U.W.
    Sienkiewicz pisał piękną polszczyzną, a dla mnie drugim tak fascynującym gawędziarzem jest Sapkowski w „Wiedźminie”.
    A moja pomroczność jasna? Byłem z młodzieżą w klubie „70” na Waliców chyba do czwartej, troszkę popiliśmy. Wracałem metrem i autobusem o własnych silach, więc tak najgorzej ze mną nie było, acz dmuchać w balonik nie powinienem.
    Szliśmy wieczorem Grzybowską, poczułem się jak w najładniejszych miastach Zachodniej Europy, lub w Stanach (tam nie byłem, ale tak sobie je wyobrażam). Hotele, restauracje, banki, nowoczesna architektura, wszystko kapiące bogactwem. W takich miejscach nasza stolica wcale nie jest zapyziała.
    ————
    PAK-u!
    Nic dodać, nic ująć. Trzeba pamiętać, że „Angora” ma przeraźliwy nakład jak na współczesne czasy i takie rzeczy jak można trzeba prostować.

  10. Szczerze mówiąc, nie pojmuję, jak można się dopatrywać zbieżności między Pułaskim a Kmicicem. Co mieli wspólnego? Obaj bronili Częstochowy, obaj byli zdolnymi dowódcami (choć raczej na niewysokim szczeblu), obaj też mieli awanturnicze usposobienie. Niewiele. Takich postaci było w dawnej Rzeczypospolitej na pęczki. Dlaczego Pułaski, a nie choćby Lisowski?

  11. Pawle!
    O to to właśnie.
    A Lisowski – jak pamiętam – nie bronił Częstochowy.
    Tak że właściwie co do meritum, to jesteśmy zgodni.
    Daliśmy odpór nieprzyjacielowi, nie będzie nam Kolonko zamieniał naszego Kmicica w Pułaskiego.

  12. Oj, urodził się temat o podobnym charakterze. Czy Moi Czytelnicy to zniosą? Do popołudnia. 😉

  13. Miś: Strasznie Państwa przepraszam, ale przed chwileczką dostałem wiadomość ze szpitala, żona urodziła temat, więc chciałem żonie – kwiaty, a maleństwu na przywitanie tego świata jakiś bilet na dobrą wróżbę… Pozwolą Państwo ?!! 🙂

  14. Zdaje się, że walczę z nikim. Właśnie czytam artykuł w „Newsweeku” na temat Maxa i opowieści o nim podawane przez współpracowników;
    Maciej Wierzyński – Nierzetelny. Pamiętam bzdury, które plótł, relacjonując tragedię 11 września. Choćby o eskadrach samolotów bojowych krążących nad miastem.
    Dorota Warakomska – To showman, a nie dziennikarz. (…) Bełkot jakiś. Jeżeli wziąć jego materiały i wycisnąć z nich ozdobniki, teatralne chwyty, grafomanię, to nie zostanie nic.
    I kim ja Wam zawracam głowę! Ale w następnym odcinku będzie jeszcze gorzej.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: